Kiedy zaczyna bić serduszko płodu?

Widzę że wątek się rozkręca :wink: Cieszę się że tutaj zaglądacie!
Chciałam starać się o odszkodowanie z ubezpieczenia AXA za urodzenie martwego noworodka ale niestety nie przysługuje nam takie odszkodowanie.Niestety ubezpieczyciel zaznaczył w umowie że taka wypłata świadczenia może być dopiero po stracie dziecka PO 22 tygodniu ciąży.Dla mnie to absurd i czuję się pokrzywdzona.
Bez względu na to czy dziecko poroniłam w 9tyg ciąży czy 22…Dla mnie cały czas to mój synek którego już kochałam…Jak tylko dowiedziałam się że zamieszkał pod moim sercem a tu głupie procedury!!!

0202oliwcia mi też się tak wydawało że po mężu strata dziecka “spłynęła jak po kaczce”.Dopiero kilka dni później usiedliśmy i zaczeliśmy rozmawiać.No i nie mogliśmy przestać! Mąż mi powiedział że on to przeżył i go też to dotknęło w pewnym sensie,ale wiadomo że ja inaczej to przeżywam bo ja byłam “domem dla tego dziecka”…Te słowa bardzo mnie wzruszyły wtedy i znowu wyłam jak bóbr…
Mój mąż nie portafił na ten temat rozmawiać…nawet dzisiaj nie chce o tym mówić co się wydarzyło…

No niestety ubezpieczalnie często stosuję różne “kruczki”.

Przeczytałam cały wątek i aż mi się słabo zrobiło. Powiem wam tyle dziewczyny, że nic nie dzieje się bez powodu i jesteście bardzo silne. Ogromnie was podziwiam, że dajecie sobie radę po takich przejściach. Niektóre z was wiedzą, że ja nigdy nie miałam takiego problemu, ale droga Darko jestem w stanie wyobrazić sobie co przezywasz. U mnie niewiele brakowało bym straciła donoszone zdrowe dziecko podczas porodu. Bardzo dlugo po tych wydarzeniach nie mogłam się pozbierać. Psychika mi siadła. Mimo że moje dziecko cudem ocalało, ja nie mogłam wstać z łożka, nie miałam na nic siły. Chciałam iść do terapeuty, ale po dwóch miesiacach walki z samą sobą, ze wsparciem męża wreszcie wzięłam się w garść. Zaczèłam cieszyć się życiem i tym wszystkim co mam. Najważniejsza jest MIŁOŚĆ dzięki niej dacie radę. Jestem tego pewna. Trzymam kciuki :slight_smile: Jesteś siłaczką! Nie wiem jak zniosłabym coś takiego, a Ty bardzo dobrze sobie radzisz, minęło jeszcze mało czasu, a już jest lepiej i zobaczysz że z każdym dniem będzie Ci łatwiej.

Mężczyźni nie zawsze potrafią i nie zawsze chcą okazać żal i swój ból po stracie bliskiej osoby, co nie oznacza, że nie cierpią i nie przeżywają straty. Wynika to z przekonania, że mężczyzna musi być silny , a łzy i rozpacz to oznaka słabości. Mężczyźni wszystko przeżywają na "swój’ sposób. Są oczywiście tacy, którzy nie wstydzą się łez, nie wstydzą się okazać słabości. Dużo zależy od charakteru mężczyzny.

Darka, niektórzy nie są w stanie zrozumieć, że matka kocha swoje dziecko od pojawienia się dwóch kresek na teście, a nie dopiero wtedy, gdy maluszek ma już rączki, nóżki itd. To bezduszne i nie powinno mieć miejsca.

A. Zbrzeska, dobrze, że udało Ci się pokonać problemy i dziś cieszysz się życiem. Możesz być przykładem dla wielu kobiet, że warto walczyć o siebie - dla siebie i dla naszych bliskich. Czasami traumatyczne przeżycia nas wzmacniają, a czasami jest odwrotnie. Ważne, żeby się nie poddawać, bo mamy dla kogo żyć i walczyć.

To prawda, nie każdy mężczyzna okazuje uczucia. Większość woli cierpieć po swojemu, niekoniecznie opowiadając ciągle, jak to im źle i niedobrze.
Matka kocha od samego początku, więc dla nas jest to niezrozumiałe, gdy przepisy każą nam myśleć inaczej. Niestety nie zmienimy tego.
A.Zbrzeska cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze. Stracić dziecko przy porodzie wg mnie jest jeszcze większą tragedią i tym bardziej bolesną.

A co do ginekologa,byłam na kontroli w czwartek…
Ściankę macicy mam bardzo cieką…ta ochronna…zaledwie 2mm…Po zabiegu sie regeneruje…a do donoszonej ciąży musi byc przynajmniej 1cm…Także jak na razie mam ZAKAZ zachodzenia w ciaze bo z pewnoscia znowu bym poroniła…Ten cykl co mi sie zacznie niedługo,powinnam na dniach dostac okres to mam bez stymulowania lekami przejsc…A kolejny juz mam jeść hormony Duphaston…
Torbiel mam wieksza…4,5cmx3cm,nie operacyjna ale duza…Nie chce antykoncepcji
powiedziałam mu, że chce żeby organizm wrócił do formy po tym poronieniu…Bo pytał jaka mamy decyzje czy bedziemy chcieli sprobowac czy nie,mówił że te 3mies to minimum
u mnie najmniej to 6 miesiecy, wiec nieprędko…
Mówił mi też że możliwe że inne leki usuna ta torbiel chyba że chce laparoskopie…ale ja raczej nie chce, na kontrole mam przyjść za 4 miesiace przed planowana kolejna ciaza…Zobaczymy co i jak…
A jakby mi laparoskopowo to usuneli to nie ma pewnosci że znowu w tym samym miejscu nie pojawi mi sie kolejna…

Z psychiką moja ciut lepiej…ale do psychologa sie przejde jak jestem zapisana na tego 12 lipca.Ciekawe co mi powie…
Nie płacze juz jakiś czas…ból w sercu dalej jest…raczej taki sam…chociaż łzy wyschły juz…chociaż pewnie niedługo znowu zaczne…do mnie to falami przychodzi…łez się nie wstydzę…Przechodzę żałobę i mam do tego prawo…

Byłam na badaniach krwi w poniedziałek.Moja lekarka wystawiła mi skierowanie na badania bo miałam zrobić kontrolne po pobycie w szpitalu…Krew mam dobrą,żelazo ok,TSH w normie,sód też także mój organizm ok…
Kupiłam sobie książkę “Przerwane oczekiwanie” i jestem pogrążona w lekturze…Fajnie poczytać że innych też to dotknęło…

Darka jesteś bardzo dzielna, trzymaj tak dalej kochana:*

Darka, przykro się czyta o Waszych poronieniach tutaj na forum, ale po tym widać, ile siły jest w kobietach i ile kobieta jest w stanie znieść, by mieć swoje upragnione, małe szczęście. Ty nie jesteś dzielna, Ty jesteś bardzo dzielna. Sama nie wiem, co bym zrobiła, w takiej sytuacji, czy potrafiłabym udźwignąć poronienie, nie wiem. Z pomocą najbliższych może i tak. Dlatego jestem pełna podziwu dla Was. Trzymam kciuki, żeby było wszystko ok i żebyś za niedługo mogła mieć swojego dzidziusia już przy sobie :slight_smile:

Witaj. Ja będąc w 6 tygodniu ciąży potwierdziłam ciąże u ginekologa. Mogłam już wtedy usłyszeć przez ułamek sekundy bicie serduszka dzieciątka. Nie martw się kochana ! Serce zaczyna bić około 23. dnia życia płodowego, ale rejestracja jego czynności jest możliwa dopiero po dłuższym czasie w zależności od metody. Wierzę, że będzie wszytko dobrze ! Nie martw się, bo tym nie pomożesz maluszkowi .
Trzymam kciuki !
Pozdrawiam !

Katarzyna.Twardowska niestety poroniłam…pisałam o tym wcześniej…niestety mojej kryszynce nie biło serduszko…odszedł po ciuchutku we mnie…

mamaKasia staram się chociaż nie zawsze mi to wychodzi :frowning: czasem emocje bywają silniejsze :frowning:

magicznypazur cieszę się że mogę na Tobie/Was polegać…gdyby nie to dawno bym się załamała.Zawsze wiem ze mogę tutaj zajrzeć i napisać co myślę…
Kiedyś myślałam ze nigdy się nie dowiem jak to jest stracić maleństwo…Niestety od 15czerwca sama jestem mamą aniołka Mikołaja którego bardzo kocham i jest obok mnie…Okropnie się czuję bez niego…taka pusta…zawiodłam sama siebie…innych m.in męża…moja głowa tak mówi…nie umiem się z tym pogodzić…a już prawie miesiac za mną…10 sierpnia czeka mnie powrót do pracy… :frowning:
Czekam na ten moment w mojej głowie by powiedzieć sobie : “Tak jestem gotowa na nową próbę w staraniach”… jak na razie dla mnie to daleka przyszłość…Jak na razie się boję…bardzo się boję…

Darka, kochana, masz prawo do żałoby, ale w żadnym wypadku nie obwiniaj się. Kochałaś maleństwo przez ten krótki czas i jestem pewna, że zrobiłaś wszystko, co było można w tej sytuacji. Pod żadnym pozorem nie rób sobie wyrzutów. To nie Twoja wina, uwierz w to, a na pewno będzie Ci łatwiej. Pomyśl, o dziecku, które już masz, postaraj się dla niego. Mam nadzieję, że wizyta u psychologa Ci pomoże, dobrze, że zdecydowałaś się na ten krok.
Ból, który nosisz w sercu będzie z Tobą już zawsze, raz mniejszy, raz większy, ale będzie. Ważne, żebyś nauczyła się z nim żyć, żebyś się nie poddała, bo na tym ucierpi Twoja rodzina, która na pewno Cię kocha i potrzebuję.
Nigdy nie poroniłam, jednak po części rozumiem Twój ból, bo dziś mija 26 miesięcy jak straciłam siostrę. Była oda mnie sporo młodsza, często traktowałam Ja jak córkę. Była moją wymarzoną siostrzyczką, którą przebierałam, karmiłam, ubierałam, którą się opiekowałam. Mimo, że od Jej śmierci minęły ponad 2 lata, to nie ma dnia, żebym o niej nie myślała. Mam gorsze i lepsze dni. Rana na sercu się nie zagoiła i nigdy się nie zagoi, mimo upływu czasu. Nauczyłam się jednak z tą raną żyć, musiałam, bo mam rodzinę, która mnie potrzebuje. Bardzo dużo dał mi też powrót do pracy zaraz po pogrzebie, gdybym poszła na zwolnienie, albo urlop, to byłoby ze mną o wiele gorzej.
Nie poddawaj się rozpaczy kochana! Mocno trzymam kciuki, żeby życie było już dla Ciebie łaskawe.

Darka nie obwiniaj sie przede wszystkim bo przeciez my nie mamy wplywu na to ze sie roni.
Ja tez na pocz myslalam ze jestem nieodpowiednia kobieta bo nie moge dac dziecka mojemu partnerowi ale potem sobie odpuscilam i teraz jestem w 24 tyg mimo wielu komplikacji itd.
Twoj partner napewno widzi w Tobie wspaniala osobe i kocha Cie mimo tego nieszczescia jakie Wam sie przydarzylo… Glowa do gory:)

AgnieszkaE-1976 czasem się zastanawiam czy faktycznie zrobilam wszystko jak należy żeby moje maleństwo dobrze się rozwijało i rosło we mnie…Pozostaje tyle pytań bez odpowiedzi…Niestety nikt nam na część z nich nie odpowie.Z moim lekarzem rozmawiałam o tym,wytłumaczył mi jak mam teraz postępować.Leczyć muszę tą torbiel którą mam przy prawym jajniku.Może po części to jej wina? :frowning:
Mojemu synkowi poświęcam 100% uwagi żeby czuł się kochany i zauważony…ostatnio znowu ciężki czas był bo znowu syna dopadło infekcja uszka… Znowu ból,ciągły płacz i ta bezradność…Najgorzej jest jak synek się bawi sam i ja od razu mam wizję jakby było ich dwóch… :frowning:
Nie wstydzę się tego że idę do psychologa.Chcę móc zapytać jak mam sobie z tym radzić i jak żyć…
Śmierć jest nieoczekiwana i bardzo niesprawiedliwa…Pamiętam jak ja kilka lat temu straciłam swoją ukochaną babcię…Przeżywałam to bardzo długo a teraz strata dziecka…Już moje życie nigdy nie będzie takie same…Tyle młodych dziewczyn w ciąży a ja taka pusta…to byłby już 14 tydzień :frowning:
A ja znowu bardzo się cieszę że nie muszę już teraz wracać do pracy :frowning: te spojrzenia innych najgorsze…
Mam nadzieję że kiedyś jeszcze mi się uda być mamą małego cudu… :frowning:

Pamela.Mokra też miałam takie myśli…takie rozmyślania co poszło nie tak zaśmiecają mi już głowę…
Miałaś strach przed kolejną ciążą? Ja mam i to ogromny…nie wiem czy psychika wytrzymałaby ten trudny czas…od wizyty do wizyty…
Mąż mówi że ta tragedia co nas dotknęła,zbliżyła nas do siebie…i zmieniła też po części…bardziej teraz doceniamy naszego synka i szczęśliwą rodzinkę.

Darka tak.
Pierwszy trymestr to co chwile zerkalam na papier badz wkladke czy czasem nie ma krwi mimo ze do 9 tyg wogole nie mialam objawow ciazy. W 9 tyg plamienia i juz placz rozpacz ale na IP wszystko wyszło ok poprostu za malo progesteronu i bralam duphason.
Teraz jestem juz w koncowce 2 trymestru i ciagle sie boje ten strach i niepewnosc beda juz mi towarzyszyc do konca. Jedynie ruchy malutkiej mnie uspokajaja:)

Darka mam nadziej, że była to przyczyna torbieli które masz i kiedy uda się wyleczyć bez problemu będziesz mogła zajść w kolejną ciąże i ją z powodzeniem donosić. Myślę, że ta przyczyna jest najpewniejsza bo jak sama widzisz inne wyniki są dobre…Trzymam za Was kciuki i powodzenie w leczeniu a później w zajściu w ciąże :slight_smile:

Proszę się nie martwić . Najczęściej serduszko zaczyna bić między 6-8 tygodniem . U znajomej było to w 9 tygodniu . Wszystko będzie dobrze . Proszę odpoczywać i serdecznie gratuluję maleństwa

iwona886 będę pisać co jakiś czas u mnie…Jak na razie staram się nie myśleć o ponownej ciąży…

LandbyLola niestety poroniłam,jak pisałam wcześniej,więc nie dziękuję za gratulacje w chwili obecnej…u mojego maleństwa niestety bijące serduszko się nie pojawiło…

Byłam dzisiaj u psychologa…od razu lepiej mi na duszy i sercu…następna wizyta 2 sierpnia…

Darka możesz napisać w skrócie jak taka sesja z psychologiem przebiega ?

LandbyLola musisz wnikliwiej analizować i czytać wątki bo niestety po ostatnim wpisie nie można odnosić się do całości. Pozdrawiam

Darka pewnie nie myśl o tym co było a żyj teraźniejszością :slight_smile: Odpoczywaj dużo i ciesz się piękną pogodą teraz :slight_smile: Dla mnie dobra pogoda jest czasami lekiem na dobry dzień :slight_smile:

Darka, dobrze, że wizyta u psychologa pomogła. Z każdą wizytą będzie na pewno lepiej. Trzymam kciuki.

iwona886 najpierw jest rozmowa o “mnie” ile lat mam,mężatka lub wolna,wiek rodzeństwo,mąż i dzieci…takie podstawy…a później trzeba powiedzieć z czym się przychodzi…i potem idzie już spontanicznie…Nie wiedziałam że tak ważne jest przeżycie żałoby…Mam kilka ćwiczeń do lepszego samopoczucia i jedno ważne zadanie z którym muszę się zmierzyć…
Podbudowała mnie ta rozmowa…
Pogoda poprawia nastrój i chce się zyć…byłam z synkiem dzisiaj na spacerku :slight_smile: był zadowolony :smiley: musze bardziej się skupić na sobie…

AgnieszkaE-1976 takie wizyty u specjalisty pomagają w normalnym fukcjonowaniu…Oby była poprawa…pragnę tego…