Kiedy zaczyna bić serduszko płodu?

aleks1983 mąż jest dla mnie aniołem.Próbuje na wszelkie sposoby żebym czuła się doceniana,spełniona żebym o tym nie myślała…Powiem Ci że im więcej czasu ucieka od poronienia tym bardziej się boję kolejnej ciąży…A żałobe dalej mam…Mimo iż łzy nie lecą już tak mocno…ciągle myślę o tym wszystkim…

Pamela.Mokra dla mnie to takie doładowanie energii od męża… wszędzie mijam malutkie dzieci w wózkach i kobiety w ciąży…wtedy jest najgorzej…Nie rozmawiamy z mężem na temat ciąży…udajemy że nie istnieje jak na razie ten temat…
Do gina na kontrolę idę 7lipca…ciekawe co mi powie…co kilka dni krwawię po troszku…zaczyna mnie to już irytować…

Darka ja też jak widziałam kobiety w ciąży albo malutkie dzieci to było najgorzej:( i najgorzej jak wróciłam do pracy a tam też dzieciaczki, tak się upłakałam, że szkoda gadać:( ale trzeba przez to przejść, wiem, że jest ciężko:(

Darka ja np po poronieniu mialam 2 i pol mies krwawienia ale dlatwgo ze ja nie bylam czyszczona i to byl blad bo zostal we mnie pecherzyk ktory ulokowal sie w szyjce macicy i nikt z lekarzy w szpitalu a badalo mnie z 5 nie zauwazyl ze tam siedzi. Dopiero moj lekarz ten do ktorego uczeszczam i dostalam leki na wywolanie okresu i wlasnie wraz z okresem wylecial ze.mnie ;(
Takze przezywalam po raz drugi strate ahm. Dlatego nie mam zaufania do lekarzy w naszym szpitalu.

Darka współczuję Ci kolejnego przeżycia i ciesze się jak piszesz, ze czasami odrywasz się od rzeczywistości i spędzacie czas razem śmiejąc się i bawiąc :slight_smile:
Najistotniejsze w tym wszystkim jest to , że mąż Cię wspiera i rozumie, jakoś musicie zebrać w sobie siły i przejść przez to razem…

Przy tak wczesnym poronieniu rzadko który szpital wystawia kartę martwego urodzenia. Dobrze że u Ciebie jest inaczej i możesz mieć macierzyński i chwilę posiedzieć w domu.

aleks1983 mam nadzieję że ten koszmar się skończy…wróce do pracy to zaś będzie inaczej…ale najważniejsze że mam jedną koleżankę z którą trzymam także nie jest źle.To dopiero mojego macierzyńskiego więc jeszcze troszkę czasu mam na regeneracje.

Pamela.Mokra widzę że u Ciebie nie wesoło było…To strasznie długo krwawiłaś i jeszcze ten pęcherzyk…A nasz szpital pozostawia wiele do życzenia.Kilka lekarzy aroganckich wręcz bezczelnych! Zero szacunku do pacjenta…czasem miałam ochote wyjść stamtąd i już nie wrócić.

iwona886 najważniejsze że mamy wspólne pasje i zainteresowania to możemy je realizować choć troszkę jak jesteśmy sami bez synka.

oliwia1126 ja miałam robione badania genetyczne poronionego płodu i musiałam za to zapłacić 400zł więc nie bylo to za darmo…A macierzyński mi się należy mając akt zgonu…

Darka teraz masz chwilkę na regenerację sił, a w sierpniu jak wrócisz do pracy to na pewno będzie już o wiele łatwiej… czas leczy rany…

Darka doskonale wiem co czujesz jestem po trzech poronieniach jedno po drugiem ostatnie nie pełna tydzień temu u mnie za każdym razem obeszło się bez szpitala organizm sam się oczyścił cały czas byłam pod opieką mojego ginekologa teraz czeka mnie przejście przez batalion badań genetycznych i nie tylko niestety bardzo fajnie że masz takie wsparcie w mężu no i oczywiście synka ja tez mam maluszka w domu ponad 3 letnią córeczkę Oliwię ja niestety nie mam wsparcia w mężu niema go pracuje na wyjeździe fakt że nie daleko od domu ale dosłownie nie chce mu się jeździć w tą i powrotem codziennie do pracy także jestem z tym wszystkim sama dla niego zapytanie się mnie raz na jakiś czas jak się czuje jest już załatwieniem problemu .
Do samego poronienia podszedł bardzo spokojnie bez emocji jak by to było czymś przez co się przechodzi co dzień niestety on szedł spać a ja wyłam w poduszkę gdzie on nawet o tym nie wiedział albo inaczej może nie chciał wiedzieć …
Wsparcie drugiej osoby jest podstawa ja niestety tego nie mam wie kochana ciesz się z tego co masz a to czego chcesz z czasem samo do Ciebie przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie …

Oliwia przykro mi że nie masz wsparcia w mężu…może on po prostu tłumi emocje w sobie i nie okazuje jak na niego cała ta sytuacja działa…musiałabyś z nim szczerze porozmawiać bo wiem sama po sobie, że szczera rozmowa czasami może wszystko naprawić bo wiemy czego druga strona od nas oczekuje.

ja to mam ochotę go nieraz za przeproszeniem w dupę kopnąć żeby się obudził rozejrzał do okola i spojrzał co tu się dzieje

Oliwcia faceci różnie okazują emocje, mój przy mnie był silny i w szpitalu, i jak wyszłam do domu, ale wiem od przyjaciół, że wył jak bóbr. Mogłam na niego liczyć, bo był aż nadopiekuńczy, ale ja czasem chciałam byc sama i się po prostu wypłakać:(

Moj tez nie byl dla mnie jakos szczegolnie mily po poronieniu ale wiem ze on batdzo to przezyl.

A ja odnoszę wrażenie że mojego to specjalnie nie ruszyło … niestety :frowning:

Oliwia to ze facet nie okazuje tego moze wcale tak nie byc ze go to nie ruszylo.
Staraj sie byc dobrej mysli i trzeba isc do przodu bo masz dla kogo :wink:

No tak wiem o tym :slight_smile: Jakoś przebrnęłam przez to wszystko sama jeszcze mam chwilami momenty zwątpienia i takiej podłamki emocjonalnej ale myślę pozytywnie nie mam innego wyjścia :slight_smile:

Jestes silna kobieta;)

Czasami mężczyznom nie zależy na dziecku tak jak kobietom i nie umieją dostatecznie wesprzeć w trudnych momentach, bo oni tego tak nie przeżywają.

Oliwcia Twój mąż na pewno na swój sposób to przeżył ale musicie na prawdę szczerze porozmawiać aby dowiedzieć się tego od siebie…

Oliwia Twój mąż na pewno przeżył to wszystko na swój sposób. Jedni otwarcie mówią o stracie a inni zamykają się w sobie. Może Twój mąż należy do drugiej grupy… Jedno jest pewne powinniście usiąść i porozmawiać jeśli boli Cię to, że mąż o nic nie pyta i nic nie mówi. Rozmowa może Ci bardzo pomóc.

Nie masz innego wyjścia, bo masz dla kogo walczyć! :slight_smile: