Kiedy zaczyna bić serduszko płodu?

Powrót wiąże się nie jako z powrotem do tamtych chwil bo nieświadomie otaczający Cię ludzie chcą po prostu zapytać i pocieszyć a nie wgłębiają sie już i nie zastanawiają nad tym czy to dobrze, że pytają czy już nie…niemniej jednak uważam, że to miło z ich strony że interesuje ich Twój los i pytają, dają otuchy i podtrzymują słowem :slight_smile: to tak samo jak my tutaj kochana więc nie obawiaj sie aż tak tego powrotu, wszystko będzie dobrze…wspomnienia na pewno będą ale to w domu czy w pracy takie same.
Fajnie, że spotkania z psychologiem kontynuujesz z pewnością dodadzą Ci siły i może pomogą w powrocie do pracy :slight_smile:

Justyna8907 może to banalnie zabrzmi ale zawsze chciałam napisać książkę…
A dlaczego jeszcze żyję? bo mam syna i męża.Gdyby ich zabrakło pewnie moje życie już nie było tak kolorowe jak teraz z przebłyskami szarości…tak jak w moich rysunkach…a raczej kolorowankach.Może to dziecinne i także banalne ale koloruję bo to daje mi siłę…No i zapomniałabym o najważniejszej rzeczy…muzyka moja ulubiona.Ona też daje mi siłę…Może ktoś nie gustuje w rege czy hip hopie to nie zrozumie ich przesłania…Grubson,Fokus…To lubię…bardzo szanuję tych artystów i przyznam szczerze ze znowu chciałabym pojechać na ich koncert…

Przed każdym postem myślę co napisać żeby wyrazić wszystko to co czuję…
Wczoraj pojechaliśmy z mężem na sushi a synuś został z babcią.Mimo pogody pod psem poczułam się wyjątkowo…jako prawdziwa kobieta…ubrałam się w sukienkę której w ogóle nie noszę.Chciałam mężowi zrobić małą przyjemność widokiem…Chcieliśmy uczcić naszą 5 rocznicę ślubu która była 23 lipca…
Wiem że pełne naładowanie się na 100% pozytywnej energii dałby mi wyjazd daleko stąd na tydzień sam na sam z mężem…
A co powie mi psycholog z pewnością po krótce Wam napiszę :wink:

Powrót do pracy czeka mnie już w przyszłym tygodniu w środę…tych 8 tygodni za szybko minęło…
U mnie w pracy same “świnie” robią…One tylko wypytać i obgadać za plecami…Wolę takie wsparcie jak mam tutaj niż od tch osób co spotkam znowu już w przyszłym tygodniu.Jak jeszcze byłam w szpitalu wiem że osoby z pracy mnie odgadywały…jaka to nieudolna jestem skoro dziecka nie potrafię donosić…miałam dobre źródło…ale tacy ludzie są w moim otoczeniu…

Darka przykre to co piszesz, że tacy ludzie istnieją a tym bardziej w pracy… tam gdzie spędzamy mnóstwo czasu…ale skoro tam tak jest, tak kiepska atmosfera to faktycznie współczuję Ci powrotu… bo niemniej jednak wiąże sie on z ogromnym stresem…a czas niestety tak szybko płynie i wolny czas szybciej niż cokolwiek innego…
A i powinnaś koniecznie napisać książkę tak zrozumiale i “ludzko” sie Ciebie czyta :slight_smile:

Jeśli masz takie osoby w pracy to chyba musisz spróbować zastosować technikę muru obronęgo przygotować kilka odpowiedzi na pytanie i starać się pokazać że jesteś silna i jest ok. Wiem że to bardzo trudne ale przynajmniej wtedy nie dasz im powodów go gadania a przez to będzie lepiej Tobie. O tej technice mówiła moja przyjaciółka która po tyg od poronienia ciąży bliźniaczej wróciła do pracy i ponieważ wszyscy wiedzieli wszyscy pytali jak się czuje kiedy jeszcze raz itp a jak kurcze miała czuć się po tyg. Mówi że udawała że ja to nie obeszło i że już jest wszystko ok. No i po jednym dniu wszyscy już traktowali normalnie i nie ciągnęłi tematu.

A co do książki też uważam że powinnaś spróbować ale może na jakiś bardziej wesoły temat. Myślę że super byś napisała np o miłości macierzyńskiej

iwona886 niestety u nas dużo osób szuka sensacji i lubi robić wokół siebie szum.
Jedna z dziewczyn co jakiś czas bierze L4 bo “lubi sobie wypić” i ciągnie tak 2 tyg po czym wraca jak gdyby nikt nic.A sama ma dziecko o miesiąc młodsze od mojego.Nie wyobrażam sobie tego…Moje dziecko mnie potrzebuje a piwko czy drinka mogę sobie wypić jak synuś śpi,a potem idę spać…A ona w zwyczaju ma jeszcze dzwonić do wszystkich możliwych osób i powiedzieć co myśli na dany temat…
Stres to mało powiedziane przez co bede musiała przejść w przyszłym tygodniu…

Justyna8907 właśnie jutro mamy przegadać to z psycholog.Jak mam się zachować i co najlepiej mówić.Chciałabym być przygotowana na ten moment…
Znam siebie i wiem że z pewnością w którymś momencie łzy mi puszczą,mimo że będę udawać twardą.Wiem że długo nie wytrzymam…Obym się myliła…

Myślałam już nie raz o pisaniu książki ale jakoś nie wiem jak mam się do tego zabrać…Jak szukać wydawnictwa itd…
Mąż też mnie się pytał o czym bym pisała…a ja sama nie wiem…
Gdzieś kiedyś czytałam że jedna z dziewczyn też chciała wydać książkę.Napisała ją i wydała…no i na jednej się nie skończyło :wink:

Darka o czym miała byś pisać ? np. o emocjach towarzyszących przy staracie bliskiej osoby ? Jak sobie radzić z tym ? gdzie szukać pomocy ? |
Myślę, że w tym kierunku znalazłabyś odbiorców…jest wiele kobiet które myślą, że są z takim problemem same, odosobnione…uciekają wtedy w lekturę…pomyśl o tym :slight_smile:

Wracając do pracy to faktycznie nie będzie Ci lekko ale nie daj się i pokarz że na Tobie sensacji szukać nie będą…a ta znajoma z pracy to jakaś masakra…jak ona tak może…chyba jeszcze jej nikt nigdzie nie pokazał jak można normalnie żyć skoro robi takie rzeczy i to własnemu dziecku…musi obracać się w szemranym towarzystwie…współczuje ale wierze że sobie poradzisz :slight_smile:

iwona886 muszę się przespać z tym i pomyśleć… może faktycznie powinnam o tym pomyśleć.To na pewno dałoby mi pewną radość że mogę się tym podzielić.
Sama kupiłam książkę na temat poronienia żeby poczytać…Mąż nic nie skomentował wtedy…usłyszałam wtedy tylko “Jak chcesz to sobie kup”.

No ta koleżanka kilkakrotnie do mnie wydzwaniała jak byłam świeżo po tym wszystkim.Odrzucałam jej to połączenie.Nie chcialam z nią gadać,bo o czym? Żeby mogła mnie obgadać potem? o nie nie…nie dałam jej ten satysfakcji.
Tak dzisiaj myślałam że jakby się udało to wezmę urlop do piątku.W środę pojadę na badania okresowe a potem do firmy pójdę także dowiem się co i jak :wink:

Witajcie kobietki po kilku dniach przerwy!
Musiałam to wszystko sobie jakoś poukładać i przemyśleć kilka rzeczy,co robić dalej.
Byłam u psychologa jak Wam pisałam…Dostałam za zadanie napisać mojemu ukochanemu aniołkowi bajkę na dobranoc. Muszę się skupić w któryś dzień i przelać swoje myśli na papier.
Po każdej rozmowie z psycholog czuję ulgę…Już wiem jak reagować na głupie docinki które z pewnością mnie już niedługo będą nękać od “koleżanek” z pracy…Muszę bronić swoją prywatność…
No i przyznam Wam się że zaczęłam pisać…Mam już początek opracowany…Teraz już tylko będę posuwać się na przód :slight_smile:
Będę pisała o tym co mnie spotkało, o poronieniu mojego ukochanego synka i jak sobie z tym radzić,gdzie szukać pomocy i co zrobić żeby poczuć się lepiej.Ciekawa jestem czy uda mi się to wszystko napisać jak chcę.Wieczorami mam największe przypływy weny :wink: Do tego lampka winka i mogę pisać…Może uda mi się coś wydać…kto wie… Trzymajcie kciuki!

Dzwoniłam do kierownika i wracam do pracy 16sierpnia.Dostałam 3 dni urlopu do końca tygodnia.Bardzo mnie to cieszy.Będę miała więcej czasu i swobody na napisanie choć 1 rozdziału.

Przez ostatnie kilka dni znowu leczę się muzyką.Ona przynosi mi ukojenie…Słuchawki na uszach i nie ma mnie :wink:

Darka ciesze się, ze zdecydowałaś się przelać swoje przeżycia, myśli i uczucia na papier i na pewno pomożesz tym nie jednej zakłopotanej kobiecie w takiej sytuacji <3
Trzymam za Ciebie kciuki i wiem że Ci się uda bo fajnie czytać Twoje wpisy :slight_smile:

Myślałam o Tobie w tygodniu jak tam w pracy ale widzę, ze masz jeszcze chwilkę wolnego, to dobrze każdy wolny dzień to zdobywanie więcej siły i pokładów energii na powrót do pracy :slight_smile:

Powodzenia

iwona886 wiedziałam że pierwsza odpiszesz na mojego posta :wink: Takie miałam przeczucie :wink:
Chciałabym już pisać bo mialam wene ale co do tego się zabierałam to mąż blokował mi kompter i ciągle przekładam to na później… Jutro może jak mąż będzie w pracy wtedy wykrzesam coś z siebie…

Dzisiaj chcialam oddać krew honorowo ale niestety…po poronieniu muszę odczekać 6miesięcy i odprawili mnie z kwitkiem :confused: Złamałam się bo znowu wspomnienia wróciły…chciałam zrobić to dla kogoś kto może potrzebować mojej krwi tak oryginalnej :wink: Popłakałam się…ale staram się jakoś trzymać…

Chcę wykorzystać jeszcze ten tydzień do lenistwa :smiley: :smiley: :smiley: a potem wszystko wróci do normy sprzed 2 miesięcy…

Nie martw się na zapas droga mamusiu. Stres tylko zaszkodzi Tobie i dziecku. Ja też miałam podobna sytuację w ciszy. Bylam w ok 6 tygodniu na wizycie a później w 9 tygodniu i ciężko jakoś było usłyszeć na usg bicie serduszka dziecka. Moja ginekolog mnie uspokoiła i.powiedziala że dla pewności mam przyjść za tydzień znów na wizytę z mężem i wtedy już wszyscy słyszeliśmy bicie serduszka dziecka. Też się wtedy trochę podstresowalam ale myślę że miałam nie poprawnie obliczony tydzień ciąży poprostu. Takie błędy się zdarzają w obliczeniach. Głowa do góry! Urodzisz ślicznego zdrowego dzidziusia :slight_smile:

Sylwia .Cichon niestety straciłam dzieciątko. Jeżeli chce się dodawać komentarze, to warto czytać dalsze wpisy, a nie tylko tytuł wątku.

Mamą może kiedyś jeszcze będę po raz 2…czas pokaże

Witaj Darka, kochana. Kilka dni nie pisałam, bo córki mi się pochorowały, ale teraz nadrabiam. Z tą książką to super pomysł, zdradzę Ci, że ja też o tym myślałam, mam nawet tytuł, ale jakoś nie mogę się zabrać do pisania.
Jeżeli chodzi o pracę, to powiem Ci, że ja jak wróciłam po pogrzebie siostry , to od progu wszyscy pytali co i jak, nawet widzieli zdjęcia z wypadku w necie (nie wiem jakim cudem wiedzieli gdzie szukać, bo było to w lokalnej gazecie w mojej rodzinnej miejscowości). Mówili, jaki to straszny wypadek, jak rozbite było auto. W końcu miałam dość i obejrzałam te zdjęcia i powiem Ci, że byłam wstrząśnięta i dodatkowo cierpiałam, do tego nieprzychylne komentarze internautów. Gdyby nie gadanie w pracy pewnie do tej pory nie zdecydowałabym się na obejrzenie tych zdjęć, może kiedyś. Siostra była dobrym kierowcą, nie była pod wpływem alkoholu ani żadnych środków odurzających - nie uznawała tego. Pomimo to obcy ludzie komentowali wypadek, że pewnie była pijana, nie umiała jeździć, itp.
Moja mama za to po powrocie do pracy usłyszała pytanie, czy oddaliśmy organy siostry. Ludzie są bezwzględni, a ich pytania wynikają w dużej mierze z ciekawości, a nie chęci pomocy - przekonałam się o tym wielokrotnie.

Dobrze, że jesteś zadowolona z wizyt u psychologa, ważne, że chociaż częściowo jest lepiej. Kiedyś nauczysz się od nowa żyć - jestem pewna. Trzymaj się ciepło kochana.

Darka śledzę Twój wątek od początku jestem z Tobą myślami…nie znamy się ale mam wrażenie że jakby coś mówiło mi,że jestem tu po to aby Ciebie wspierać kochana…i to takie fajne czytać, że ktoś pisze coś dla kogoś i wie że ta osoba czeka i słuzy rada …

Dużo zależy od sprzętu na jakim odbywa się badanie - niektóre są mało precyzyjne. Ważne, że jest przyrost. Bądź dobrej myśli.

Natalia Darka niestety poroniła.
Nowe mamy, które się udzielacie czytajcie prócz tytułu i jego opisu poniższe komentarze. Będzie o wiele lepiej, naprawdę.

Darko bardzo dobrze, że uczęszczasz do psychologa i przede wszystkim jesteś z tego zadowolona. Wspaniale, że chcesz pisać! Czekamy na efekty. :slight_smile: błogiego lenistwa życzę Kochana! :slight_smile:

Darka czytam Twój wątek od dawna, piszesz o tym z takimi emocjami, że pewnie każdy czytający go w jakimś sensie przeżywa Twoje emocje razem z Tobą. Napisanie książki to świetny pomysł, może dzięki temu Tobie ulzy jak zapiszesz wszystko i dzięki temu inne kobiety czytające książkę będą wiedziały, że nie są same i zyskają chęci do podniesienia się po stracie.
Mam nadzieję, że powrót do pracy wbrew obawom nie będzie taki trudny. Trzymaj się

Natalia, proszę czytaj wcześniejsze wpisy a później komentuj wątek…tak będzie łatwiej dla wszystkich :slight_smile:

Darka jak u Ciebie ? jak mijają ostatnie dni lenistwa ? :slight_smile:

AgnieszkaE-1976 to zdrówka dla córeczek! Na szczęście mój synek zdrowy :slight_smile: chodzi do żłobka zadowolony :slight_smile:
Psycholog mi radziła żebym zabrała się za pisanie póki to jest świeże,bo później ważne wątki będą mi umykać.A ja wiem że chcę wszystko ze szczegółami napisać.
Jak masz wenę to pisz,chociaż po kawałku,a jak znajdziesz więcej czasu to połączysz to w całość i może uda Ci się napisać całość!
To widzę że mocno to przeżyłaś i jeszcze w dodatku te zdjęcia…A ludzie patrzący z boku najlepiej i najbardziej lubią komentować wypadki,wyglądy i poglądy innych bo ich to nie dotyczy w 100%! Szkoda że tak zakończyła swoje życie ale widocznie Bóg dał jej tyle życia i chciał już ją u siebie mieć,mimo że dla nas to jest okrutne i nie do przyjęcia…Musimy żyć z tym dalej… Wspieram Cię w tej stracie! :*

iwona886 cieszę się że odwiedzasz mój wątek.Mam dla kogo pisać i wyżalić się.Napisać co myślę i jak to odczuwam.Nie każdy jest w stanie to zrozumieć ale takie pisanie mi pomaga,jak wiesz.
Zbieram się do napisania kolejnego początku…Muszę tv wyłączyć i skupić się tylko na jednym…
Mam nadzieję że kiedyś będę mogła się podzielić po raz kolejny dobrą nowiną.
A moim lenistwie na końcówce napiszę :wink:

Małgorzata__eL cieszę się że zdecydowałam się na krok- psycholog.Jednak to wsparcie u kogoś z kim można porozmawiać i podzielić się tym co się czuje i jak to się odbiera to super uczucie.
Dobrze że mogłam liczyć na radę psycholog i podzieliła moją opinię o pisaniu książki.
Kiedyś do niej chodziłam jak do szkoły uczęszczałam…Wtedy brutalnie porzucił mnie facet,olał mnie totalnie i załamałam się strasznie.To ona pomogła mi wrócić do życia i zapomnieć…Już kiedyś mi mówiła że mam zadatki na pisarza :wink: Muszę jej to przypomieć 23 sierpnia. Chciałabym żeby mąż ze mną poszedł na taką wizytę ale w sumie nie wiem czy to dobry pomysł.
Z efektami pewnie się podzielę się z Wami :slight_smile:

A u mnie?! Hm…psychika powoli wraca do normy…Aczkolwiek wczoraj znowu poczułam smutek i ogromny żal do całej tej sytuacji.Już 15.08 będzie 2 miesiąc od śmierci mojego maleństwa…
Chciałam wczoraj oddać krew jako honorowy dawca krwi.Mam jedną z najrzadszych grup bo 0 RH- i chciałam pomóc komuś oddając ją.Zwłaszcza że teraz wakacje są…Niestety lekarz zdyskwalifikował mnie bo poroniłam…A to zawieszenie w oddawaniu krwi jest aż 6 miesięcy.Wzruszyłam się…Popłakałam…kolejny raz te złe wspomnienia wróciły :frowning: To tak źle że chciałam pomóc?! :frowning: ehh… nie wiem co będzie za pół roku…

Jak faktycznie wróce do pracy nie wiem czy prędko zdecydujemy się na kolejną ciążę. Jednak strach ciągle mnie paraliżuje…

A wczoraj zadzwonił do mnie kierownik…Zaproponował mi stanowisko na 1 zmianę pracy,czy podejmuję się wyzwania…Podejmę się i spróbuję co z tego wyjdzie…Chcę podjąć to wyzwanie i zobaczyć jak mi pójdzie.Na początku będę pracowała po 9h bo mąż do 15 pracuje a ja do 14 teoretycznie.A przez godzinkę zawsze coś nadrobię :wink:

Może w niedzielę pojedziemy do Chorzowa do ZOO mam strasznie ochotę synka wziąć :slight_smile: Niech też coś zobaczy :wink: