Kiedy zaczyna bić serduszko płodu?

Darka ciesze się, ze u Ciebie juz taka poprawa :slight_smile: w Twoich słowach które piszesz nie ma tyle bólu i łez…fajnie…
Wybierzcie się z synkiem do ZOO pewnie :slight_smile: będzie to od skocznia dla niego ale i dla Was obojga abyście poczuli choć przez chwilę spokój i zapomnienia…

Jeżeli chodzi o pracę to pewnie ryzyko niesie ze sobą odrobinę niepewności ale i nutkę ciekawości więc życzę Ci powodzenia w pracy i aby poszło po Twojej myśli :slight_smile:

Mam wrażenie, że wizyty u psychologa dały Ci możliwość zrozumienia i zobaczenia świata z innej perspektywy aniżeli zamkniecie się w domu i rozczulanie się nad problemem…pomoc z zewnątrz pokazuje jak trzeba postępować i jak żyć po tym wszystkim i myślę, ze właśnie u Ciebie takie wsparcie było i nadal jest bo widać, ze z każdym dniem otwierają się przed Tobą nowe szanse a Ty się nie zamykasz tylko pokazujesz jak jesteś silna :slight_smile: Super :slight_smile:

Darka jesteś bardzo mądra kobieta. Świadoma swojego problemu szukasz pomocy to bardzo dobrze:-) Iwona ma rację że twoje wpisy coraz mniej mają żalu i smutku a są coraz bardziej że tak powiem “normalne”. To bardzo dobrze bo chodź strata boli nadal to powoli godzisz się z tym i uczysz żyć dalej. Wymaga to dużo siły ale dasz radę:-) po twoich wpisach da się odczuć że jest lepiej:-) a co do kolejnej ciąży nie myśl narazie tak bardzo o tym daj sobie czas. Z czasem lek trochę osłabnie a chęć posiadania drugiego dziecka przebije lek i się zdecydujecie. Trzymam kciuki

Przyznam Wam szczerze że doznałam szoku ok 2h temu…Zostałam wyróżniona w konkursie i otrzymam nagrodę.Ogromnie się cieszę.Może to jakiś znak dla nas…
Aż się popłakałam jak przeczytałam e’maila…
Może kiedyś los zadecyduje za nas z kolejną ciążą.

iwona886 synek jeszcze nie był w ZOO więc może fajnie pokazać mu jeszcze coś innego. Mam nadzieję że się skupi i nie będzie wymyślać :wink: he he Myślimy zabrać też mamę męża bo synuś ją uwielbia a zawsze też wypad z wnukiem też odmiana dla niej.
Kiedyś pracowałam na tym stanowisku na zastępstwo więc wiem co i jak ale to było dawno temu więc musiałabym się wprawić na nowo z tym wszystkim…Dla mnie to wysoka stawka bo 1 zmiana to rarytas :wink: he Obym tylko dała radę i wyrabiała normę.
Staram się to prawda żyć normalnie ale są takie dni co najlepiej zamknęłabym się w pokoju i nie wychodziła z niego bo wspomnienia wracają i czasem nie wiem jak sobie z tym radzić…Ten macierzyński co należy się po poronieniu dał mi dużo odpoczynku fizycznego i psychicznego.Oby ta walka z myślami kiedyś się skończyła i nastąpił upragniony spokój.
Muszę być silna dla synka :wink:

Justyna8907 wspracie psychiczne i rozmowy o problemie/problemach daje lepsze światło na jutro.
Może uwolnię się od tego bólu kiedyś…Nigdy nie zapomnę ale nie będzie aż tak mocno ściskać w sercu jak teraz.
Minęło 2 miesiące dopiero…dla niektórych to dużo…Chciałabym wiedzieć jaka decyzję podejmę w grudniu :wink: ale nie ma tak łatwo…Chciałabym pokonać strach…ale kompletnie nie wiem jak…

Kochana do grudnia jest jeszcze sporo czasu to dwa razy tyle czasu co minęło zobaczysz że wtedy będziesz patrzyła na to z większym dystansem zwłaszcza po terapi. Jasne że nie zapomnisz ale spojrzysz inaczej czego Ci życzę z całego serca:-)

A co do zoo byliśmy teraz na wakacjach w mini zoo i mój synek jest sporo młodszy od twojego a podobało mu się bardzo nie chciał odejść od krat:-P aż wstawię ci zdjęcia:-)

Justyna8907 aż miło popatrzeć :slight_smile: Fajnie że mu się podobało :slight_smile:
Ciekawe jak mój będzie się zachowywał.
W ten weekend ma padać deszcz więc raczej nie pojedziemy. Może w przyszłym tygodniu będzie lepiej, bez deszczu.Chociaż do weekendu pogoda może się zmienić do tego czasu.Dzisiaj dopiero wtorek więc zobaczymy :slight_smile:

Justynko wdać, że synkowi podobały się zwierzaczki ale słodziak z niego i jaki blondynek :wink:

Darka na pewno dasz sobie radę bo jesteś silną kobietą a tylko takie mają siłę przebicia :wink: Natomiast jeszcze jest chwila na rozmyślanie bo masz takie prawo…wszystko jest jeszcze świeże pomimo upływu czasu…poradzisz sobie i bedziesz jeszcze najlepsza ze wszystkich i tego Ci życzę.

Gratulację wygranej w konkursie na pewno to dobry znak :slight_smile:

Darka gratulacje wygranej, oby bylo jak piszesz, ze los zdecyduje kolejna ciaze.
Ja poronilam pierwsza ciaze, nie wiedzialam czy w ogole bedziemy mogli miec dzieci, przy staraniach w kazdym miesiacu jak pojawial sie okres plakalam, trzy miesiace musielismy zrobic sobie przerwy, a pozniej staran bylo kolejnych 4, moze wydaje sie, ze to niewiele, ale dla nas to byly najdluzsze miesiace…
teraz moj synek ma prawie piec miesiecy, zycze Ci tego samego, albo i zeby sie Wam udalo szybciej:)

Darka, wiem co czujesz, ale wierzę, że dasz rade i w grudniu sobie zrobisz “prezent” z okazji swiat.
Ja miałam troszkę inna sytuacje, serduszko biło, nagle w 18 tyg zaczęły mi odchodzić wody, w 3 dniu pobytu w szpitalu mój Synuś miał " kieszonkę" wód przy ustkach i nosku pokazali mi to na usg. Następnie czekano, aż Synek “umrze”. Jak juz serduszko przestało mu bić, czekano czy zacznę się oczyszczać, ponieważ nic się nie działo leżałam pod oksytocyna, to tez nie bardzo skutkowało, wiec dodatkowo miałam wkładane " pszczółki".
Następnego dnia podczas badania na fotelu usłyszałam “czuje nozke”. To było…
Podczas zabiegu czyszczenia odzyskałam jako taka świadomość i patrzyłam w ta lampę na obwodzie tych lamp widziałam tylko jak blyskaja narzędzia, ale po słowach lekarza, który to robił " jeszcze główka została" wpadłam w… I wtedy usnelam, obudziłam się dopiero po ok 6h od zabiegu. Na drugi dzień przyszedł psycholog, ja nie chcialam i zadał pytanie czy miałam wybrane imię, no tym pytaniem mnie dobił i w sumie go wyprosilam.
Nie chce opisywać co czułam, bo nie potrafię. Do tej pory wracam do zdjęć usg myślę sobie, ze mój synek miałby ponad 1,5 roczku.

Okuszko czytam i nie wierzę… Jak można zrobić coś takiego jak może kobieta być świadoma? Poza tym 18tydz to już dość dużą ciąża a wydaje mi się że im dłużej w tej ciąży się jest tym jednak ból większy. Współczuję Ci strasznie

E.Okuszko wspolczuje bardzo…
Tak to jest do 22 tygodnia ciaze traktuje sie jako pozne poronienie… Niestety takie maluszki maja mala szanse na przezycie praktycznie znikome…

Nie wiem, czy źle wyliczyli dawkę tego co się dostaje, bo ja odzyskałam świadomość w trakcie, potem poprawili, ze przez 6h spałam, ale zapomnieć się nie da.

Ciarki mnie przechodzą naprawdę.

No napewno nie da sie zapomniec.
Ja poronilam ale w 6 tygodniu i tez do tej pory ciagle mysle o tym…

E.okuszku przykro mi i nie wierzę, ze takie rzeczy się dzieją…współczuję na prawdę i jesteś na prawdę silna kobietą, że przeżyłaś takie rzeczy i możesz o tym mówić…

E. Okuszko współczucie, aż trudno uwierzyć, że takie sytuacje mają miejsce… Aż trudno mi wyrazić co czuje po przeczytaniu tego co przeżyłas, a co dopiero Ty musiałaś czuć…

A ja sie wlasnie dowiedzialam ze mojej kolezance w 14 tyg maluszkowi przestalo serduszko bic. Az przykro sie robi…

Nie mówię o tym, o szczegółach w swoim otoczeniu, tylko jedna znajoma zna każdy szczegół, na forum się pisze inaczej… Łatwiej…
Ale to nie było łatwe, po tym wszystkim skorzystałam z połowy urlopu macierzyńskiego jaki mi przyslugiwal, po jego zakończeniu zwolniłam się z pracy nie wyobrażałam sobie pytań, spojrzeń, zmieniliśmy mieszkanie (razem z partnerem wynajmowalismy, wiec było łatwiej zmienić). 4 miesiące po zakończonym urlopie nie pracowałam, nie miałam ochoty wychodzić z domu a już na pewno widywać kobiety w ciąży, z wózkami… W końcu mój partner miał tego dosyć wręcz, zagroził, że więcej żadnych dzieci jeśli, odrzucam wszystko i wszystkich. Znalazłam inna prace (8km od mojego miejsca zamieszkania) i dla odmiany zaczęłam w nią uciekać po 200-230h miesięcznie i w końcu doszliśmy do wniosku, ze musimy spróbować raz jeszcze. Jutro zacznę 35 tydz i nie wiem co bym zrobiła gdyby coś się stało, każdego dnia kiedy się budzę czekam, az Mała da znać, dopiero wtedy wstaje spokojniejsza, za każdym razem kiedy jestem w toalecie patrze czy nie plamie, strach jest cały czas…

Okuszko mam ciarki do tej pory… Przeczytałam twój komentarz parę razy i na prawdę nie wiem co napisać. Chyba nie ma takich słów, które opisałyby moje emocje… Moje… Osoby postronnej… A twoje… Nawet nie chce o tym myśleć…
Cieszę się że jesteś z nami i niedługo będzie z tobą twój wymarzony dzidziuś. Chłopczyk czy dziewczynka?
Rozumiem twój strach, ja co prawda nigdy nie poronilam ale brałam silne antybiotyki we wczesnej ciąży i za każdą raza podpisywałam zgodę że mam świadomość że moje dziecko może umrzeć lub być kaleką. A z drugiej strony nie miałam żadnego wyboru. Los chciał dać mi piękna dziewczynkę, która ma już roczek i choć nie obyło się bez przeciwności losu (operacje) to dziś mała jest zdrowa i wesoła. Tego samego ci życzę i jestem pewna że niedługo będziesz tulic maleństwo w ramionach. Życzę zdrowia dla Ciebie i maluszka.

Ps. Podziwiam Cie, jesteś silną kobietą!!!

Tym razem dziewczynka, i nie mogę się doczekać… Termin mam na 21.09. A za półtora roku może chłopczyk :stuck_out_tongue: albo druga dziewczynka, zawsze marzyła mi się dwójka dzieci.

E. Okuszko to już z górki:-) szybko zleci i będziesz miała obok siebie swoje ukochane maleństwo:-)