Kiedy czas na chrzciny?

Ja chrzciny zrobiłam jak synek miał niecałe 4 miesiące. Niechcialam też za długo z tym czekać. Miało być wcześniej, ale wyladowalismy w szpitalu na zapalenie płuc synka. Robiłam w lodziarni.Nie zapraszalam duzi osób. Tylko ja, mąż, nasi rodzice i rodzice chrzestni. Po mszy byl obiad, który nam catering przywiózł do lodziarni a później desery lodowe. No i tak posiedzieliśmy sobie, były zdjęcia z maluszkiem i rozmowy.

U nas tez z gosci to tylko dziadkowie chrzestni i to tyle. My bedziemy robic w naszym mieszkanku by troche kasy zaoszczedzic.

Chrzest : 2-4 miesiecy. Chodz im szybciej to maluch spokojniejszy i spiacy takze msze moze przespac. A co do ślubucywilnego to ja bym najpierw wolala slub a dopiero potem chrzest. Jakos bym sie chyba lepiej czula. Tak bardziej w klejnosci jak powinno byc… Choc kazdy ma swoje zdanie.

A jesli chodzi o Cywilny Slub to mam pytanie czy ksiadz udzieli dziecku chrztu sw. Jak rodzice maja tylko cywilny??? Jak to jest teraz , wiem ze kilka lat temu ksiadz nie chcial ochrzcic dziecka!

Patrycja ksiadz moze robic problemy. Ale wszystko zalezy od jego nastawienia i podejscia. Jego obowiazkiem jest ochrzczenie dziecka. My nie mamy slubu wogole a ksiadz powiedzial ze normalnie ochrzci.

Patrycja20.03, wszystko zależy od księdza niestety. Moi rodzice mieli tylko cywilny, bo tak :wink: I kościelnego nie chcieli. Ja miałam chrzest jak miałam kilka lat i ksiądz z mojej parafii (całe życie tam mieszkaliśmy) robił problemy. Gadki umoralniające rzucał mamie, więc ta się w końcu wkurzyła i pogoniła księdza. A chrzest był w zupełnie innej parafii zrobiony. Gdzie dla księdza nie było problemem ile mam lat, że rodzice bez kościelnego. A teraz od znajomej kosmetyczki też słyszałam, ze takie indywidua się zdarzają.

Gudrun ma rację. Niby teraz ksiądz nie może odmówić sakramentu no ale…zdarzają się tacy co problemów mają co nie miara i namawiają parę na ślub razem z chrzcinami. Spotkałam się z takim księdzem a dokładnie moja kuzynka. Nie mogła ochrzcić Syna tylko dlatego, że żyje ze swoim mężem mając tylko ślub cywilny. Kuba został w końcu ochrzczony w innej parafii a miał skończone 10 miesięcy. Z tym że kuzynka od swojego księdza musiała mieć jakieś zaświadczenie nie pamiętam jakie i ksiądz też nie chciał go jej wydać i było z tym wiele problemów. A znowu córkę koleżanki inny ksiądz ochrzcił bez problemu a ta nawet nie była po ślubie cywilnym. Więc wszystko tak na prawdę zależy od księdza.

I jak tu nie tracić wiary… Polecam wcześniej zrobić “wywiad” środowiskowy i uciekać czym prędzej od takich osób. Obowiązkiem księdza jest udzielić sakramentu, bo przecież dziecko nie jest niczemu winne. Zawsze znajdzie się dobry człowiek, który nie będzie robił problemów…

Beata-GM, teraz mieszkam w parafii, gdzie proboszcz jest zupełnym przeciwieństwem tego co znałam z mojej rodzinnej. Jest normalny, tak można powiedzieć. Normalne ludzkie podejście do wielu spraw. Do ślubu, gdzie ślub mieliśmy poza naszymi parafiami, bo tak wygodnie nam było, nie wziął za żaden papier żadnej kasy. Chrzciny tak samo. Nauki przedmałżeńskie super.

Nawet do chrztu nie wymagał by przyszli rodzice chrzestni coś przynosili ze swoich parafii. To czy będą u spowiedzi to w ich gestii, bo ich sumienie.

Mojej siostrze jak ksiac nie chcial ochrzcic synka bo maja tylko slub cywilny to go sie zapytala czy czytal biblie?
Ksiadz ze no jak to oczywiscie. Ona wtedy mu powiedziala ze tam jest napisane ze Bog jest wszedzie. Ksiadz poparl jej slowa. Zatkalo go wtedy jak spytala sie go czy w USC go nie ma ze nie uwaza tego slubu?
Wiecie jaka byla jego reakcja? Nawet juz nie chcial dyskutowac tylko odrazu spytal no to kiedy?

Bo to wszystko tak na prawdę zależy od księdza. Jedni nie robią problemów i ochrzczą dziecko a inni nie chce za żadne skarby. A jeszcze u innego wszystko zależy od koperty tzn ile w niej znajdzie. Przykre to ale taka jest rzeczywistość.

Kasia to fakt jak pokazesz koperte to odrazu bez problemu. A ja uwazam ze takie sakramenty powinny byc za darmo.

Wszystko zależy od księdza niestety, choć tak być nie powinno, a i od samej koperty też wielu przypadkach.
Najlepsze jest to, że co łaska, ale nie mniej niż…

gudrun, szkoda, że tak nie jest wszędzie. Pamiętam, jak ślub braliśmy w mojej parafii to mąż za każdy papierek ze swojej płacił, papierki, zapowiedzi. Wszystko to kasa.

magros, w mojej parafii za zapowiedzi stwierdziliśmy, że damy ofiarę po wygłoszeniu… w książce miała pani z kancelarii zaznaczone, że ofiary nie było, ołówkiem co prawda, ale z wykrzyknikami. Ale dlatego wszystko załatwialiśmy u męża w parafii, bo i tak tam mieliśmy zamieszkać. A za nauki, za zgodę na ślub poza parafią, akt chrztu - za nic u męża nie trzeba było dać ofiary. Do tego bardzo miła każda wizyta w kancelarii. W mojej chyba byśmy mnóstwo kasy dać musieli. Ale jak był problem z ochrzczeniem dziecka kilkuletniego, gdzie rodzice tylko z cywilnym… to ja się nie dziwię. Zresztą kościół ciągle w rozbudowie, więc pieniądze potrzebne.

To jest tak ze od każdego ślubu proboszcz płaci jeszcze w urzędzie za to. Ale faktycznie czasem kwoty jakie się słyszy są koszmarne.

U mnie ślub odbył się w parafii męża. Ja musiałam wziąć ze swojej tylko potrzebne zaświadczenie, w którym proboszcz musiał wypełnić czy byłam ochrzczona i bierzmowana. No i oczywiście zaświadczenie o odbytych zapowiedziach. U mnie w parafii na szczęście nie ma cennika dlatego dałam księdzu tylko za wygłoszenie zapowiedzi ale kopertę dałam już po wygłoszonych, a za zaświadczenie nic nie płaciłam.

My za zaświadczenia też nie placilismy tylko zapowiedzi i organista.

W rodzinnym mieście między parafiami różnica potrafiła wynosić nawet kilaset złotych. W przypadku ślubu oczywiście jeszcze wystrój kościoła bierze się na siebie, ew. można było dopłacić i wtedy panie od proboszcza się tym zajmowały. Podobnie zresztą jeśli idzie o koszt chrztu. Nie twierdzę, że musi być to za darmo, bo oczywiście to są koszty dla kościoła, ale niektóre stawki są bardzo przesadzone.
A wracając do tematu ostatnio córka znajomej mojej mamy z pracy chrzciła 2 latkę. Każdy oczywiście decyduje sam, jednak wg mnie to stanowczo za późno. Do ukończenia roczku to tak optymalnie, a potem to jak ktoś chce czekać, to już niech czeka, aż dziecko faktycznie będzie świadome decyzji. Niestety często ludzie nie myślą o różnorakich konsekwencjach w razie, gdyby coś nie poszło po ich myśli, a potem pozostaje tylko żal.

Dzieki, dziewczyny za przydatne odpowiedzi. za kilka miesięcy się przekonamy jak to będzie u nas w parafii

Czytalam Wasze opinie na temat chrztu większego dziecka, bo my będziemy chrzcic jak będzie miała rok. Raz, ze mała w tej chwili, jak słyszy modlitwy czy organy, to po prostu płacze, bo boi się tak głośnych dzwiekow, dwa to zależy mi, żeby teściowa była, a jest za granicą, przyjedzie dopiero w maju. Maj to czas komunii, ciężko o lokal, a i tak mała kończy roczek w czerwcu, więc chcemy połączyć te dwie uroczystości. Tak to goście zaoszczedza, bo mimo próśb i tak każdy coś daje. A to że mała będzie np biegać, nie przeszkadza mi. Czy to znaczy że nie chodzicie z tego powodu do kościoła, jak maluszki są wieksze? Starsza chrzcilam co prawda jak miała niepełne 4 m-ce, bo teściowa i chrzestna akurat wtedy też mogły być w Polsce. Ale wogole nie spala na mszy. Była grzeczna, ale nie zasnela. Uważam że nie ma idealnego wieku, tylko dużo zależy od sytuacji i samego dziecka. A jest tu jakąś mama, która też chrzcila w okolicy roczku?