Te które z was robiły chrzciny w lokalu to jak to wyglądalo u was? Po kościele obiad i tyle czy coś jeszcze? Wynajmowalyscie jakiś pokój żeby mieć gdzie dziecko karmić czy tak przy ludziach? I czy to było takie zamknięte że tylko wasza rodzina czy jakaś restauracja gdzie inni ludzie z ulicy też sobie przychodzili.
Monia, ja chrzciłam małą jak miała 3 miesiące, było to we wrześniu. Msza była o 14 więc zamówiliśmy tylko obiad, a na kawę i ciasto zaprosiliśmy gości do domu, ale u mnie było mało osób, więc mogłam sobie na to pozwolić. Kolacji nie szykowałam, bo wszyscy pojechali do domu. U mnie w mieście nie ma szans, żeby mieć osobną salę dla kilkunastu gości, oprócz naszej była jeszcze jedna impreza (też chrzciny). Byliśmy odgrodzeni parawanem, na nasze życzenie. Siedzieliśmy na górze restauracji, a na dole byli ludzie, którzy przychodzili coś zjeść. Nie wynajmowałam specjalnego pokoju, bo nie nie miałam potrzeby. Nakarmiłam małą piersią o 13, przespała ładnie całą mszę. A po przyjeździe do lokalu w samochodzie chciałam podać Jej pierś, ale nie chciała (miałam z Nią problemy z karmieniem, ale o tym w innym wątku). Ostatecznie podałam Jej odciągnięty (rano specjalnie odciągałam ) pokarm, podgrzany w podgrzewaczu, a następne karmienie wypadło już w domku. Wiele razy podawałam małej odciągnięty pokarm, więc nie bałam się, że nie będzie chciała pić z butelki.
Monia ja właśnie jestem na etapie załatwiania chrzcin mojego Synka. Msza będzie na godzinę 12 o 14 umówiłam się, że będzie podany obiad. W lokalu będzie podany obiad i 5 przystawek, na końcu podany będzie jeszcze jeden posiłek ciepły.
Będzie to na jednej z sal które posiada hotel. Sala będzie zamknięta i niedostępna dla gości innych (hotelowych, restauracyjnych). Hotel w którym organizuje chrzcin ma do dyspozycji pokój w którym bez problemu będę mogła nakarmić Synka i nie będzie z tym żadnego nawet najmniejszego problemu.
A jaki to koszt wychodzi u was w restauracji na osobę?
Nasz maluszek bd ochrzszczony jak bd miał 7 tygodni.
Monika dorosły 80zł a dziecko 25 zł za osobę
Ja płaciłam 65 zł od osoby za obiad i napoje.
Polecam zrobić w restauracji człowiek ma tyle stresu ze to wystarczy a samemu jeszcze przygotowywać i się martwić to Ja tak miałam i mam dość już nigdy więcej. Ja miałam ślub kościelny i chrzest córeczki w jeden dzień i w sumie super sprawa. Dwa stresy w jednym
chrzcilam córkę jak miała 3,5 miesiąca i na początku była niegrzeczna to babcia z nią w zachrystii siedziała a później na chrzcie spala jak aniołek. Myślę że im wcześniej tym lepiej dziecko śpi i nie ma problemu a tak starsze to może dawać popisy
Za chrzciny w restauracji zapłaciłam 75 zł od osoby.Do tego ciasto i alkohol to jeszcze dodatkowy koszt.
My płaciliśmy 65 zł za osobę i był to dwudaniowy obiad, napoje, kawa i ciasto. tort dodatkowo płatny. Alkoholu nie braliśmy, bo matki karmiące, w ciąży, i kierowcy królowali
Restauracja dysponowała pomieszczeniem z przewijakiem, gdzie mama spokojnie mogła nakarmić i przewinąć malca. Nie zakładaliśmy 10h imprezy, po obiedzie pojechaliśmy do domu tylko z najbliższymi i tam na spokojnie posiedzieliśmy jeszcze, a maluch odsypiał
Warto poszukać wśród restauracji, bo ceny potrafią różnić się kosmicznie w obrębie jednego miasta.
Oj, to ja przepłaciłam za sam obiad i napoje (bezalkoholowe). Ale cóż, nie miałam wielkiego wyboru, bo wszystko inne było zarezerwowane.
W przyszłym roku czeka mnie Komunia średniej i mam zamiar robić przyjęcie w domu.
ja chrzciłam jak córka miała 4 miesiące i spośród chrzczonych dzieci ona była najmłodsza reszta miała od pół roku wzwyż . najstarsza miała rok i dwa miesiące. także to każdy musi wiedzieć kiedy chce chcrzcić. jedni chrzczą zaraz po urodzeniu a inny w trzech pierwszych miesiącach.
Wszystko według uznania, przecież nigdzie nie ma “napisane” że w tym i tym miesiącu musisz ochrzcić. O tym już decydują tylko rodzice
Magdalena.Przywara autorka wątku wyraźnie była zainteresowana między innymi tym kiedy według nas-forumowiczek jest najlepszy czas na chrzciny. Wiadomo, że każdy zrobi jak uważa, bo tak jak wspomnialas nie ma nigdzie napisane kiedy ma nastąpić chrzest, ale nie o to chodziło. ![]()
Magdalena tak jak zauważyła Małgosia nie chodzi tutaj o to, żeby namawiać lub przekonywać kogoś jaki czas (oczywiście najlepszy wg nas) jest uniwersalny i każda mama musi ochrzcić swoje dziecko w tym samym czasie. Każda mama ma prawo wyboru i sama decyduje w jakim czasie zorganizować chrzciny. To jest wybór każdego rodzica i każdy decyduje za siebie. My chrzciny synka w niedzielę więc będzie miał delikatnie ponad 2 miesiące. Wg mnie im wcześniej tym lepiej dziecko jest malutkie i spokojniejsze choć oczywiście są wyjątki. ![]()
Uważam tak jak Kasia. Każdy ma swoje zdanie na ten temat. A rodzice mają różne powody że jedni czekają dłużej a jedni krócej. Jednych trzyma to że jest zima i czekają na wiosnę, jedni Czekają aż chrzestni będą mogli z zagranicy przyjechać. Jedni czekają aż dziecko podrosnie, a jedni wola od razu kiedy dziecko jeszcze większość czasu śpi, itd. Można by wymieniać dużo powodów oraz plusów i minusów w każdą stronę.
Chyba nie zdecydowałabym się na chrzest wcześniej, niż przed skończonym pół roku… Układ odpornościowy Maluszka podejmuje już funkcję i bakterie wszystkich całujących dzieciątko cioć, babć i wujków mu nie straszne. Za dużo widziałam chyba ciężkich zapaleń płuc u 1-2 miesięcznych dzieci po takich imprezach…
My bedziemy chrzcic mala jak bedzie miala 2-3 mies w zaleznosci kiedy sie urodzi:)
Uwazam ze takie maluszki lepiej sie chrzci bo przespia cala msze.
Beata-GM, w rodzinie męża zazwyczaj szybko się chrzciło, a jeśli dziecko chorowite to tym bardziej. Mąż miał miesiąc, my naszego, gdy troszkę ponad 2 miesiące miał. I nie było całkowania przez wszystkich maluszka, po prostu za rączkę złapany, uśmiech, ale bez całowania. Do tego dziecko przespało całą ceremonię, jest lżejsze
więc łatwiej trzymać na rękach, a mąż i tak troszkę narzekał, a fizycznie pracuje.
My teraz pewnie też przed końcem 3 miesiąca będziemy chrzcić. Każdy robi jak uważa. Moja mam chciała później, by ładniejsza pogoda i cieplej, ale pozwoliłam decydować mężowi w tej kwestii, bo moja rodzina jest albo niewierząca, albo mało praktykująca, w przeciwieństwie do rodziny męża.
Ja tak jak mówiłam chrzciłam synka jak miał trochę ponad dwa miesiące. U mnie tak jak u Gudrun nie było nikogo kto całował Synka. Każdy zazwyczaj łapał za rączkę albo ogólnie z daleka bez dotykania. Nikt nie całował i nawet nie próbował.