Jazda samochodem z dzieckiem – fakty i mity

Jak najbardziej. To większy problem jest nas dorosłych niż dziecka :wink:

Moja jak pierwszy raz siadła przodem i jechała krótko odcinek do przyjaciółki domu to mówiła, że jej się nie podobają bo drętwieją nogi. Bo tak to dziecko ma podparcie (tak jak np. jest to bardzo zwracane uwagę bp. Przy krzesełkach do karmienia) a tak to nogi wiszą mają ucisk pod kolanami i nie do końca dobre krążenie

Ja męczę męża, żeby córka jeździła tyłem mimo, że może przodem. Testy pokazują, że jest dużo bezpieczniej.
A w sumie o tym porządku w samochodzie nie pomyślałam i faktycznie daliście mi do myślenia, że powinnam na to zwrócić uwagę.

Aktualnie ma 82 cm i waży 11 kg, ale już jakiś czas temu wymieniliśmy, więc trochę mniejsze wymiary były.

1 polubienie

Bardzo ważny artykul❤️
Przed wyborem fotelika duzo z mezem czytaliśmy. Bylismy w 3 sklepach. Fotelik zostal dobrany pod Nasze auto.
Ile się dalo Synek jeździł tylem. Zawsze pilnujemy zeby pasy byly dobrze dociagniete. Maly w aucie nie je. Kontrolujemy wysokosc zagłówka żeby byl odpowiednio ulożony. I stawiany na nowe foteliki.

Dokładnie…:sweat_smile: U mnie to samo było :stuck_out_tongue_winking_eye: po wypis jesczcze musiałam sama chodzić po lekarzach i się dopominać bo coś im opornie szła dokumentacja,.a później nara nikt nawet nie zerknął jak i kiedy wychodzimy :woman_shrugging:t2::sweat_smile::stuck_out_tongue_winking_eye:

@Sylwiaa to u Was tip top podejście do tematu :muscle:t2::grin:

To tak jak u nas jeszcze głośniej powiedziałam ram do nich doo widzenia aby zauważyły że wychodzę xD

Ja dreptalam juz z nogi na noge zeby wyjsc ze szpitala , o 7 juz bylam ubrana , pomalowana , spakowana i siedzialam z mezem w gotowosci … tez co ktos przechodzil pod salą to pytalam czy to juz , tym bardziej , ze czekalismy jeszvze na 1 wyniki badan . Jak juz przyszly to wypis robili lata swietlne , az w koncu z desperacji mowie do meza , ze trudno idziemy bez wypisu i najwyzej kiedys sie po to przyjedzie :rofl: ale czekalismy do konca

1 polubienie

Każdy czeka na tą chwilę żeby już tylko z tamtąd wyjść :smiling_face::smiling_face:

Oj tak , my akurat bylismy 11 dni ponporodzie jeszcze, bo mala miala wrodzone zapalenie pluc … w dodatku przed porodem tez 2 dni lezalam, bo bylo takie oblozenie na porodowce w tym okresie , wiec 13 dni . Przysiegam , ze jak bym zostala jeszcze 1 dzien to bym gryzla tynk ze ścian z nerwow i zalu . A najgorsze bylo jak najpierw powiedzieli , ze wyjdziemy w 7 dobe a tego dnia przyszli i powiedzieli , ze jednak nie , ze moze jutro i tak to “moze jutro” przeciagnelo sie do 11

Ojejej to cię rozumiem i współczuję :face_holding_back_tears: ja to tylko dwie doby , i mi się dłużyło . Bo syn miał pasowanie w ten dzień i musiałam czekać aż się wszystko skończy :smiling_face:

1 polubienie

Ja tez tak mialam. 10 dnia (4 po porodzie - cc pierwsze) powiedzialam do męża że jak mnie nie wypiszą to bedzie szukał psychiatry. Jak rano ulyszlaam że zoltaczka i nie wiadomo czy nie trzeba bedzie jeszcze zostać to mialam lzy w oczacb. Na szczęście Nas wypuaciili.

Teraz z córką cc mialam w środę. Mialam nadzieje na wyjscie w sobotę. Ale wypisali dopiero w niedzielę i na wypis czskalam do 17:/. Ogolnie szpital twn ma dziwne zwyczaje. Dziewczyna z sali miala cc 2h po mnie i wyszla w sobote. A ja nie moglam. Tylko dlatego że ona miala przyjecie dzien wcześniej. Nie wiem jakie to mialo znaczenie akoro cxc tego samego dnia. Ojj bylo mi przykro… i w ogóle w sobotę oni przy wypisie dostawali niebieskie pudelko i jeszxze jakis tam upominek. My w niedziele nic… a i tak mila Pani salowa mówiła, że dobrze że o 17 wypis dostalam bo tydzien wczesniej dziewvzyny do 20 czekaly. O ile wypis Córeczki mialam tak na swój czekałam. Juz kolo 14 na IKP widzialam receptę czyli lekarz wypisywal juz wszystko. Ale na badanie przyszedl dopiero kolo.16.

U nas z powodu świąt Wielkanocnych też wszyscy chcieli wyjść i mi Pani doktor rano powiedziała że jest sama i nie wie czy uda jej się zrobić wszystkim wypisy i ja to usłyszałam to myślałam że się rozbeczę bo miałam nie przespana noc z powodu współlokatorki która światła nie zgasiła nawet na chwilę i wszystko mnie bolało po CC …… na szczęście się udało i wyszłam. Wprawdzie późno ale wyszłam😉 z dzidzia

Ja byłam w szpitalu od czwartku do poniedziałku w szpitalu i o ile pierwsze 3 dni szybko mi zleciały(czekałam na cc w piątek) a później byłam na sali pooperacyjnej gdzie miałam dużą pomoc położnych. Od soboty jakoś od 16 już byłam przebiesiona na normalną salę i tam już nie mogłam się doczekać aż wyjdę ze szpitala. W poniedziałek co chwile się pytałam czy już jest wypis :smiley:

No właśnie po przeniesieni mi już nie było tak dobrze stąd chciałam wyjść

Ja też nie mogłam się doczekać aż wyjdę ze szpitala :blush: myślę, że to i dla mamy i dla dziecka jest stresująca sytuacja, a jednak w domu zupełnie inaczej się odpoczywa i wraca do sił!

To ja też tak czekałam w nieskończoność i wyszliśmy dopiero po 17 :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: ale że była to niedziela to rzeczywiście nie było tylu lekarzy, więc niestety nie dało się tego przyspieszyć :woman_shrugging:t2:
Tak samo jak u Ciebie @kalusia161 :blush:
Ojej ale z tym niebieskim pudełkiem to słabo jak jednego dnia dawali a drugiego nie … Ja w niedzielę dostałam :wink:
Ale najważniejsze że tego dnia już się udało wyjść i kolejna nocka była już u siebie w domu :heart_eyes:

Ja dostałam w piątek pudełko i fajną kartkę powitalną.

A wypis był dopiero w środę i to na rządzenie bo jedna neonatolog (ordynator) usłyszała szmery na sercu. Podobno u nas to częste zagranie tej lekarki by generować koszta

Oj współczuję ci . Jak ja się cieszyłam że byłam sama na sali , jakie to jest dobre jenyyy . Światło mogłam wyłączyć , nikt nie chrapał , żadne dziecko nie płakało obok no super jak się tak trafi . Ja tylko modliłam się aby mi nikogo nie dołożyli

Ja mialam sale rodzinna , bylam tylko ja , maz i mała i naprawde to mega opcja . Maz za kazda dobe placil 100 zl , ale umowmy sie , w tych czasach nawet hotelu sie za te pieniadze nie znajdzie a jednak pomoc mialam niesamowitą , tym bardziej , ze zostalismy dluzej w szpitalu . Jakbym byla sama to bym sie chyba zalamala . Dostalam od niego wielkie wsparcie i "tu i teraz " i psychiczne

Pierwsza noc po cc byłam z jedna panią która chrapała :joy: na szczęście miałam zatyczki :laughing: ale sala była duża i fajna i panie położne bardzo miłe i pomocne. Drugą dobę jak mnie przenieśli to miałam już małą salę taką klitkę ze ledo się mieściłyśmy z tymi wózkami dla maluchów i moja współlokatorka miała problem z maluchem bo nie chciała gettach piersi i cały czas go przystawiała i miała światło właczone które było nad jej łóżkiem i centralnie mi świeciło. Ale byłam tak zmęczona że i tak udawało mi się zasypiać.

@JoannaMP u nas można było sobie wykupić salę z łazienka i można było nocować tam z partnerem/mężem i dzieckiem. Wyglądało to jak małe mieszkanko. Moja siostra z tej opcji korzystała i mnie namawiałan ale ja się nie zdecydowałam bo u nas wynajęcie najmniejszej to koszt za dobe1400zl a te większe to nawet ponad 2000zl. Ja wolałam te pieniądze przeznaczyć na coś innego :wink: bo to koszt wakacji dla jednej osoby praktycznie