Jeny, no to słabo
To prawda. Mój mąż przychodził do mnie ale też nie długo siedział bo sama mu mówiłam że dziewczyny karmią i chodzą po rozbierane i je to krępuje. Zresztą on sam się czuł niezręcznie. A sale niektóre bardzo małe. Był u mnie by być z małym jak się kąpałam lub by mi coś przynieść czy przewinąć.
U nas jak ktoś chciał męża czy partnera całą dobę to mógł wykupić apartament i tam facet może spać i być cały czas czy dziecku czy żonie/partnerce. Ale tanie to to nie było ![]()
Jak urodzilam pierwsza corke to moja tesciowa potrafia przyjsc rano i siedziec do 20
tak mnie to wkurzało ,jeszcze druga dziewczyne potrafiła pouczac co i jak ![]()
To ja zapowiedziałam że przez pierwszy miesiąc nie ma za bardzo odwiedzin bo raz że sami musimy się ogarnąć bo to zmiana olbrzymia w naszym życiu a dwa że nie chce małego czymś zarazić. Więc wpadli po tygodniu na 5 min i tyle
Właśnie o takich gości chodzi żeby tylko ich udusić.
O Jezu, ja bym chyba udusiła …
Ja na poczatku tez nie chcialam gosci. Bylam obolala, zmeczona, w pologu, w rozciagnietym dresie…
Początki to wg mnie nie czas na wizyty. Człowiek się nie bardzo czuje a maluszek jest narażony na różne infekcje.
Ojej to wszystko brzmi strasznie ciężko. Nic dziwnego, że mówisz, że bardzo przydałby Ci się odpoczynek Ty jedziesz na ciągłym adrenalinowym trybie, a to potrafi wykończyć nawet najsilniejszych. Wiem to też po sobie , nieraz jak sie coś dzieje to wszystko na raz
Zapewniam cię i tak jest lepiej niż jak w 2018 ja nie mogłam wejść na początku do ojca do mieszkania. Inteligentny system zamka Gerda gdzie od środka możesz się zamknąć na półtora od zewnątrz na dwa. Naprawdę kto był taki inteligentny stworzyć taki zamek że mając klucz nie możesz go otworzyć, A będąc w środku Nie możesz wyjść na przykład jak jest pożar ponieważ ktoś zamkną cię od zewnątrz. ![]()
![]()
![]()
Potem szpital, 14-godzinna operacja, i usłyszenia że twój ojciec ma zerowe szanse przeżycia. Do tego milion długów i żadnego upoważnienia.
To rzeczywiście tragedia.
Ja przy drugiej córce miałam tak że obok była kobita po cc , pierwsze dziecko. 3 h po porodzie juz była u niej mama z siostrami na sali. Brały dzieco , przewijały, a że przewijak kolo mojego łóżka to wrecz nad głową mi latały
odwiedziny do 18 i po jednej osobie na pacjentke a u niej po 6 osób przy łóżzku w tym dzieci w wieku szkolnym, i siedzili do 21 mino że dwa razy położne zwracaly uwage. Raz do 21.30 mąż z nią siedzial i ja poszłam do pielęgniarek i mówię ze to jest codziennie. Do tego wiesz na sali była 3 kobitka z zapaleniem piersi i ciągle na laktatorze tez po cc wiec ona też miała dość .
A raz jak im zwróciłam uwage ze położna wyraźnie powiedziała ze po jednej osobie przy łóżku to siostra tej kobiety odburknęła , ze chyba nie ma problemu jak będą dwie , no masakra
Dlatego jestem zdania że szpital to nie miejsce schadzek , a jak chcą miec grono rodziny czy znajomych to niech idą na korytarz, tata dziecka jak najbardziej niech odwiedza, ale po 10 osób hurtem przy łóżku to przesada , czy np przez caly dzien żeby do jedej mamy ktoś cały czas wymiennnie chodził. Rozumiem że obolała i po cc ale od pomocy sa położne umyją, cewnik wymienią tak samo.
Ludzie czasem nie mają umiaru. Ja też tego nie lubię. Sama byłam w szpitalu wiele razy i też mnie drażniły liczne i częste odwiedziny moje i osób leżących ze mną na sali. W szpitalach są przecież ludzie chorzy a nie zdrowi a to naprawdę jest i męczące i krępujące. Niejednokrotnie leży się rozebranym czy z jakimiś dodatkowymi atrakcjami. Ja jak kiedyś miałam zabieg na oddziale ginekologicznym to sama wywalałam męża bo przecież kobiety były tam w różnym stanie i niejednokrotnie nie miały siły czy chęci być oglądane przez innych mężczyzn. Ja jak mogłam to wychodziłam na korytarz żeby właśnie ich nie krępować i nie męczyć. Nie mówiąc o tym że się nie prześpisz czy nie odpoczniesz jak jest hałas czy ruch.
Dokładnie niestety to jest nagminne dlatego ja powiem szczerze że nie miałam problemu z tym że pierwsze urodziłam w covidzie. Ale z drugą miałam pod tym ze mną problem że długo nas przetrzymali w szpitalu a nie pozwalali starszej wejść. Ja myślałam że rozniosę ten szpital
Dokładnie …. Też uważam, że powinien być jakiś limit odwiedzających
jednak tłok w takiej sali działa tylko na niekorzyść…. Tak naprawdę to bardzo intymne chwile a tu stado gapiów w koło ……
Jej współczuję ci , ja się tak bardzo cieszyłam że teraz byłam sama na sali . To duży komfort po porodzie ![]()
Nie wiem czy nie powinno być tak że po porodzie odwiedza nas tylko mąż , czy jedna osoba upoważniona bo to na prawdę niektórzy to sobie grupowe wycieczki robią . A to nieraz z kaszlem przyjdzie to dla nas ciężki czas i potrzebujemy odpoczynku i spokoju
Jak byłam na zwiedzaniu szpitala to jedna dziewczyna była oburzona że nie może jej odwiedzić w szpitalu cała rodzina. Ja byłam w pokoju z jedną dziewczyną i zawsze nasi partnerzy starali się nie przeszkadzać drugiej osobie
a jak ja np spałam a dziewczynę obok odwiedzał chłopak to wychodzili na korytarz żeby mnie nie obudzić
Oj taaak zgadzam się, co prawda u mnie też była rodzina ale starali się być pojedynczo i na krótko. Jedynie mąż był ze mną ale obok masaaakra dziewczyna jedna non stop ktoś i w końcu przyszli dziecko w wieku szkolnym które kaszlalo, jak zobaczyła go jej koleżanka położną to się przeraziła i kazała im wyjść … Jak im zwróciliśmy uwagę to następnego dnia dziewczyna już w innej sali była
Też miałam szczęście dwa razy być sama na sali, teraz miałam “przywilej” z racji bliźniaków, a oddział był ponoć full. Dzięki temu mąż był u mnie po 5-6h bo bardzo potrzebowałam jego pomocy przy dwójce. Gdybym była z kimś na sali to zdecydowanie krócej by był bo nie lubię narzucać się współlokatorom. Mimo tego że byłam sama to tylko mąż do mnie przyjeżdżał, babcie z którymi żyjemy blisko poznały dzieci w domu. @ewelkar899_wp.pl taka wizyta teściowej by mnie doprowadziła do szału ![]()
W domu mam trochę z moją mamą niedogadane wizyty, ona uważa że potrzebuje pomocy żeby nie być sama z trójką - okej, ale przez półtora miesiąca nie zrobiła nawet jednej rzeczy o której mówiła że po to będzie przychodzić, że coś sprzątnie, wstawi pranie czy złoży pranie. Ona siedzi u mnie i urządza sobie pogaduchy a ja latam w kółko od garnka do dziecka
Ostatnio się wkurzyłam bo przyjechała tesciowa na chwilę i moja mama wpadła niezapowiedziana żeby mi coś dac, a moja teściowa nie lubi takich sytuacji i powiedziała że ona pójdzie a moja mama że spoko ona nie ma co robić i posiedzi u mnie.
Mega niefajnie to wyszło
O kurczę, to faktycznie nie fajnie wyszło.
Ja z moją teściową mam dobry kontakt i bawi się z maluchem ale ani ona ani moja mama nic nie robią przy nim typu przewijanie, mycie, karmienie czy ubieranie. Wolę to zrobić sama. Jak przychodzą to trochę się z nim bawią to wtedy mogę coś szybciej ugotować. A pranie czy sprzątanie robię sobie jak sama jestem z małym ale to inna sytuacja bo ja mam go jednego a ty masz dwójkę czyli razy dwa do ogarnięcie plus starsze dziecko. Podziwiam Cię ![]()
![]()
Ja w ogóle mam wrażenie że moje dzieci wyczuwają jak ktoś przychodzi i wtedy są atencyjne bardziej niż zwykle
jak jestem z nimi sama potrafię spać po trzy godziny a jest babcia to trzeba nosić dwójkę na zmianę… no to przy tym babcia pomoże teściowa już przebierała ale karmić za bardzo nie chce chyba że przy mnie, bo się boi. Jakby było jedno to bym sama wszystko robiła no ale przyda się druga para rąk czasami
ja jestem taka trochę Zosia samosia i wolę czasami być sama i dać sobie radę, zorganizować się, niż mieć kogoś na głowie bo teoretycznie chce pomóc ale tak naprawdę nie pomaga ![]()