Infekcje intymne w ciąży

Silje u nas ręczniki też każdy ma swój, ale jeśli chodzi o oddzielny ręcznik do innych części ciała to już troszkę nie tak. Powiedzmy sobie szczerze, że ręczniki to skupisko bakterii i najlepiej jak się je wypierze w min. 60 stopniach i później jeszcze wyprasuje.

Lipka ja ręczniki zawsze wrzucam na 90 stopni. Nic się z nimi nie dzieje, ale oszczędzasz prasowania. Jeszcze ważne jest jak często te ręczniki się zmienia, wiadomo, że najlepiej byłoby codziennie. Ale wiadomo, jak mówiłyście, sterylnie nie da się żyć, dlatego ja zmieniam dwa razy w tygodniu. Podobnie jest z pościelą, niby do łóżka idziemy po kąpieli, ale wiadomo, że bakterie się rozmnażają w szalonym tempie. Pościel zmieniam raz w tygodniu, lubię jak pachnie świeżością, staram się też codziennie wietrzyć ją na tarasie. Mam zadaszony, więc jest łatwo, bo pogoda mi nie straszna.

No to Silje ja wiem, ze można wstawić na 90 i czasami to robię, ale lubię przeprasowac bo wtedy nie są aż takie twarde.U nas reczniki bierzemy co 2 dzien :-)a pościel zmieniam co 2 tygodnie I tez wietrzymy, najlepiej na mrozie, którego teraz brak .

Nie popadam w paranoję, ale nie lubiłam i nie lubię korzystać z publicznych toalet.
Ja również piorę ręczniki w 90 stopniach i nie prasuję ich. Największym skupiskiem bakterii jest gąbka, jaką niektórzy używają do kąpieli. I zmieniam raz, dwa w tygodniu.

a ja złapałam infekcję, kiedy latem weszłam do basenu takiego naszego znaczy na podwórku rodziców jest, woda była czysta a mimo wszytsko już cos tam było, a wciązy szybciej się łapie do tego okres letni, dostałam od razu tabletki dopochwowe i bardzo szybko się jej pozbyłam, ale mimo wszystko nie wspominam tego jakoś obojetnie. Poza ciążą nigdy nie miałam i nie mam problemów z infekcjami. Raz tylko od zapachowych (chyba truskawkowych) prezerwatyw dostałam uczulenia ale pomogła wtedy zwykła zasypka dla niemowląt.

Bardzo cieszyłam się z dwóch kresek na teście, nie mogłam się doczekać wizyty u ginekologa żeby potwierdził ciążę, ale jak nadszedł ten moment bo bardzo się stresowałam wizytą. Stres wynikał nie z tego że lekarz mógłby mi powiedzieć że nie jestem w ciąży bo to raczej było nie możliwe bo zrobiłam chyba z 5 testów ciążowych i na wszystkich były 2 kreski ale tym że mam infekcję. Bardzo się tego wstydziłam bo przed ciążą nigdy wcześniej mnie to nie spotkało, a w ciąży mimo odpowiedniej higieny miałam infekcję. Miałam straszne upławy i męczące pieczenie i swędzenie. Na wizycie jeszcze przed badaniem o wszystkim powiedziałam pani doktor, a ona mnie uspokoiła i powiedziała że takie dolegliwości spotykają kobiety w ciąży, ponieważ zmienia się pH. Dostałam wtedy globulki dopochwowe i wszystko przeszło. Póżniej jeszcze raz mnie dopadła infekcja ale w tedy od razu udałam się lekarza i objawy były znacznie łagodniejsze bo infekcja nie zdążyła się jeszcze dobrze rozprzestrzenić

Oj, a mnie coś znowu łapie. Już robię sobie płukanki z sodą, a w poniedziałek podskoczę do lekarki. Na razie widzę, że początki infekcji, bo poza nieprzyjemnym świądem i pieczeniem brak uporczywych upławów.

W sumie to co ja się dziwię, skoro codziennie zjadam różnego rodzaju słodkości,a cukier to idealna pożywka dla wszelkiego badziewia. Jeszcze trochę i będę łatać również dziury w zębach, chyba że wcześniej się opamiętam! :stuck_out_tongue:

ja na początku ciązy bardzo się martwiłam włąśnie infekcją bo starsznie mnie piekło i swędziało po badaniu pani doktor powiedziała, że to nie infekcja a reakcja alergiczna, włąśnie w ciązy to co mnie nie uczulało wywołało alergie i wystarczyło zmienic płyn na zwykłe szare mydło w płynie żeby wszystko minęło aż do czasu wejścia do basenu:/

Mialam infekcje zaraz na poczatku. Przez branie luteiny na podtrzymanie ciazy dostalam grzybicy. Na cale szczescie wystarczyla jedna tabletka i sie jej pozbylam

Uff, robiłam dziś stopień czystości i wszystko jest ok. Nie ma to jak płukanki z sody :smiley: Mam jednak szlaban na słodycze i muszę część bielizny wymienić, bo jednak nie wszystko jest bawełniane.

Proud Mommy: Słodycze mogą powodować infekcje?

Ja pierwsze slysze :slight_smile: a w drugiej ciazy to na slodycze mnie bralo i tylko pod koniec ciazy mialam infekcje :slight_smile: doslownie tydzien przed porodem :slight_smile:

Ciekawe, ja cala ciaze jadlam ogromne ilosci slodyczy, zreszta caly czas jem, a infekcji nie mialam nigdy.

No właśnie mnie również to ciekawi, bo nigdy o tym nie słyszałam.

Po przeczytaniu artykulu stwierdzam, ze mam sporo szczescia. Jem slodycze namietnie, myje sie cala zwyklym mydlem bo niczym innym nie moge, stosuje antykoncepcje hormonalna, uprawiam sex z mezem, inne leki tez zdaza mi sie brac zwlaszcza przy migrenach, w ciazy bylam, na basen chodzilam. I co? I nigdy w zyciu zadnej infekcji pochwy nie mialam. Zebym ja takie szczescie do lotto miala, ehh.

Silje: W tym artykule była mowa o częstym współżyciu :wink:
Mnie niestety dopadają czasem jakieś ‘grzybki’ i jest problem. Mam nadzieję, że nic się nie przypląta.

I z tego wszystkiego zwykłe mydło jest najlepsze by zachować odpowiednie pH :slight_smile:

Gosia, no przeciez z mezem to nie tylko przy niedzieli :slight_smile: teraz mala ogranicza czasami, ale zanim zaszlam w ciaze to co dwa,trzy dni bylo dla nas normalne.

Ja używam płynu lacibios femina pregna, ale zastanawiam się czy nie przejść na białego jelenia. Jedyne co mi się nie podoba w tych płynach to zapach :confused:

Ja mam żel do higieny intymnej właśnie jelenia, ale mnie tam zapach nie przeszkadza.