najlepiej podejść bez stresu
wydaję mi się że większej mierze stres robi złą robotę, trzeba do tego podejść bezstresowo z rozluźnieniem
ja jestem po ogromnym zawsze wrażeniem że komuś się udało za 1 razem, bo jednak nie każdy tak ma
Wiesz, ja też schizowałam, że nam się nie uda, bo zawsze mieliśmy przygody z zajściem itd. W końcu z mężem stwierdziliśmy, że dobra, jeszcze raz próbujemy. Pierwszy cykl - pudło. Drugi cykl - zaskoczyło. Jestem 6tc+5, więc jeszcze wczesne początki, ale jesteśmy dobrej myśli.
Fajnie, że chcesz iść do gina, warto szukać pomocy, jeśli takiej się potrzebuje. My też, gdyby się nie udało, to byśmy poszli do lekarza ogarnąć temat. Dobre porady są też tutaj
Jednym udaje się za 1 szym razem … inni próbują w nieskończoność
Niektorym tez niestety ale sie nie udaje , w tym niestetety nie ma reguly
U nas przy 2 bylo dozo trudniej… przy pierwszym pol roku… przy drylugim 3 lata
O kurczę , zawsze mnie zastanawia od czego to jest zależne
Stres często na bardzo duży wpływ. Często jesteśmy zmęczeni, praca, życie i jak bardzo jesteśmy zafiksowani na ciążę to często się nie udaje własnie.
Mysle ze glownie stres , blokada w glowie , czy jakies pogorszenie wynikow
To jest właśnie ostatnio najczęściej…
Właśnie, często praca, jakieś sytuacje życiowe powodują że mniej o sobie dbamy i te wyniki są gorsze, to też ma wpływ na zajście w ciążę nie tylko ze strony kobiety ale i jej partnera.
Ja myślę że każdy ma swój czas . I z doświadczenia: im bardziej chcemy w ciąży być tym dłużej się staramy .
Mozliwe, zmiana stanowiska pracy na bardziej wymagaace i stresujace na pewno nie pomogło…
To na bank nie ![]()
U nas też się odblokowalo jak mąż zmienił pracę, pojechaliśmy na wyjazd przed tym jak zaczynał nowa i był luz i czystą głowa. W starej był kierownikiem i wszystko było na jego głowie dodatkowo musiał brać zastępstwa, dużo nadgodzin których nie miał jak odbierać, stres telefony po 16/17 pracownicy piszący że nie będą w pracy w niedzielę…
Czyli tak jak u mnie teraz… jako kierownik mam pod soba samych facetow… a wydaje mi sie ze z kobietami pracowalo mi sie lepiej… strasznie duzo problemow maja faceci… z kazda pierdola pisza i dzwonia… jeden na drugiego donosi… kłócą sie gorzej niz dzieci… no tragedia… a kombinacje takie ze masakra… po godzinach, weekendy swieta… mam branze taka ze awarie sie zdadzaja
ale lubie swoja prace i na razie nie wyobrazam sobie zmieniac… wrecz cisge sie doszkalam
i tym samym pozdraeiam Was ze szkolenia w Gdyni ![]()
Mój mąż miał mieszany zespół ale właśnie taki co tylko na integrację i szkolenia by jeździl a pracować z pacjentem już nie bardzo. I ciągle właśnie jakieś kłótnie podchody…Mieli pretensje do niego że pracował na 1 zmianę albo odbierał te nadgodziny, więc jak odchodził to zapytał się ich jak oni sobie wyobrażali jego prace jak biuro z którym na codzień musiał współpracować pracuje 8-16 i że gdy pytał czy ktoś może zastąpić osobę x bo się rozchorowała/urlop itd. To nikt nie był chętny więc on musiał więc jak miał potem te nadgodziny ogarniać. Wiemy że jak przyszła nowa kierowniczka to dokładnie tak samo pracuje jak maz z tym że ona nie może zastępstwa robić więc oddelegowuje z przymusu innych.
Ja nawet juz nie pisze nadgodzin
jak potrzebuje to po prostu wychodze… ale tez komentuja ze niby do 15 ale w ciagu dnia np. Mnie nie ma… ale nie widza ze w wolne dni pracuje… albo ze w domu pracuje… popoludniami i wieczorami… no ale tak to jest ![]()
To prawda , za bardzo zyjemy w biegu teraz