Dokładnie tak dzieci kochają nas nie za to, że dom lśni, a obiad jest trzydaniowy, tylko za to, że jesteśmy. Za przytulenie, wspólne śmiechy, za uwagę i poczucie bezpieczeństwa.
Dzieci przede wszystkim potrzebują naszej miłości i uwagi
Dla mnie te zasady są spoko. Generalnie czuję spokój w tej kwestii, bo wiem że dzieci nas naśladują. Dla mnie telewizor mógłby nie istnieć. Dzieci częściej widzą mne jak czytam książkę w wolnym czasie niż siedzę z telefonem czy przed tv.
Ale to jest super i jakie daje efekty w przyszłości u nas też tak było, że cały czas mówiłam do córki, mówiłam co przy niej robię krok po kroku, np a teraz przebieramy bluzeczkę, wyciągamy jedna rączkę, a teraz druga itd. Wszystko jej opisywałam, nie używając żadnych zamienników np ała zamiast boli. I córka zaczęła szybko mówić, używa takich słów jak dorosła, Panie w żłobku od zawsze chwaliły, że nowe ma pięknie rozwiniętą i słownictwo bogate. Myślę,że takie ciągłe opisywanie świata jakoś na to wpłynęło
także super że tak robisz
Mój syn co prawda miał chwilowy problemy z jąkaniem się ale jesteśmy cały czas pod stałą opieką logopedy i właśnie też pani logopeda powiedziała że to może być przez bardzo Duży zasób słów który ma mój syn i on po prostu jak chce coś powiedzieć opowiedzieć i bardzo się tym przejmuje emocjonuje i tak dalej to dlatego powtarza te słowa. Teraz już bardzo rzadko mu się zdarza że coś powtórzy na szczęście ale przez to że zawsze mu opisywałam cały świat to on teraz też jest bardzo ciekawy A co to jest A po co to jest A dlaczego robi się tak a nie inaczej, jak miał trochę ponad 3 lata To zapytał męża Co to jest pompa ciepła ha ha ha
Ooo to nie myślałam, że duży zasób słów może doprowadzić do jąkania. Całe szczęście, że to już za Wami ooo to masz mądrego i ciekawskiego synka, super
Każda sytuacja jest mocno indywidualna, u nas akurat zbiegło się to z nową sytuacją życiową bo urodziłam Kubusia, mój syn zaczął o wszystko pytać więc dużo też chciał opowiadać na przykład kolegom w przedszkolu No i jest bardzo bardzo emocjonalny więc jak coś się wydarzy to on całym sobą opowiada i czasem po prostu nie wie jak dobrać te słowa i szuka w głowie odpowiedniego przez co robi no no no ale na szczęście Ten etap już minął trwał jakieś trzy miesiące
Dokładnie! Dzieci najbardziej potrzebują naszej obecności i uwagi to właśnie buduje ich poczucie bezpieczeństwa i więź z nami. Czysty dom czy wykwintny obiad są oczywiście miłe, ale to nic w porównaniu z tym, by czuły, że jesteśmy obok, że mogą na nas liczyć, że je słuchamy i rozumiemy.
Ja przy wieczornej rutynie też opowiadam najdrobniejszy szczegół czasami liczymy paluszki przy smarowaniu itp
O to też super, na pewno to dobrze wpłynie i liczenie w takich codziennych rzeczach, zabawie też daje dobre efekty, dziecko moment zapamiętuje
A da się tak żeby robić coś przy dziecku i tego nie mówić? Ja czasami mówiłam do psa i do dziecka bo dziecko w krzesełku a pies na krześle w kuchni i oboje się patrzyli na mnie więc mówiłam raz do jednego raz do drugiego
Ja jestem z tych co raczej mówią mniej niż więcej, więc ja na początku musiałam się tego uczyć
Mnie akurat rzadko kiedy gęba się zamyka teraz jak jest córka, to chociaż gadam do niej, a nie sama do siebie
Puszczam mojej corce bajki, ale jest to pod nadzorem i w okreslonym czasie. Uwazam ze uzywanie telefonu przez takie male dzieci jest turbo szkodliwe.
Moja corka ma kolege (6lat) ktory dostaje telefon od rodzicow “dla swietego spokoju” zeby mogli odpoczac bo maly caly czas “sie nudzi”. Jest mocno nadpobudliwy i glosny nie wspomne juz o rozszczeniowosci. Widac juz u niego wplyw tych wszystkich rolek/filmikow ktore sobie oglada.
Uwazam ze jest mnostwo zabaw, gier czy ksiazek ktore skutecznie moga zastapic tv czy smartfon.
A gdy dziecko sie nudzi “powstaja wtedy najlepsze cosie” cytujac Kubisia Puchatka
U nas właśnie też jest chłopiec w tym wieku, który dostaje telefon i jest z nim problem. To że jest nadpobudliwy to raz, ale on już teraz sam nie potrafi sobie nawet wymyślić nic do zabawy…
To, co opisujesz, to przykład wspierania rozwoju mowy dziecka poprzez tzw. „mówienie równoległe” i „narrację dnia codziennego”. To działa jak naturalna, codzienna terapia i dzieci chłoną to jak gąbka.
Tak to, że zatrzymamy się na chwilę, spojrzymy w oczy, wysłuchamy bez przerywania, pobawimy się nawet przez te 10 minut, ale naprawdę „na serio”, bez telefonu w ręce czy gonitwy myśli w głowie.
Też mam to samo na początku miałam z tym duży problem , ale szybko się nauczyłam
Regularność i zaangażowanie naprawdę robią różnicę.
To właśnie te małe, skoncentrowane chwile budują prawdziwą więź i dają dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz ważności.