Dobrze słyszeć, że nie tylko u mnie był początkowo problem z opowiadaniem dziecku o wszystkim. Jak widać nie wszystkim przychodzi to naturalnie, ale jest to do wypracowania.
A kiedy słyszymy kolejne słówko wypowiedziane przez dziecko to wiadomo, że wysiłek się opłacił ![]()
Bo ludzie dziela sie na dwa typy: Ci co mowia do niemowlaka i zwierzat
Oraz Ci ktorzy nie rozumieja po co sie tak robi albo po prostu nie potrafia
Od kiedy mam dzieci duzo mniej mowie do moich kotow ![]()
Moj maz kompletnie nie potrafi gadac do malych dzieci. Jest cudownym ojcem, wszystko robi ale np przewija w… przerazajacej ciszy.
Cisze przerywa tylko czasem grymas Kuby. I cisza. Kapiel tak samo, jakby bez emocji
ale wiem ze emocje sa tylko on nie potrafi prowadzix monologu.
Zaczelismy odwrotnie, ja cos mowie a moj maz ma Kube na rekach i mowi “za niego” typu : mamaaaa zrobilem takiego klopsa ze nastepne mleczko poproszę podwojna porcje ! "
Widze ze nawer sprawia mu to radosc, gadamy glupotki i smiejemy sie wszyscy. Kuba tez. To pokazuje mezowi ze Kuba mimo ze ma 9 miesiecy to KUMA WSZYSTKO I SLYSZY WSZYSTKO.
Moze i Wam pomoze ta metoda ![]()
Bo tego się trzeba nauczyć. Ja przy pierwszym dziecku uczyłam się mówić do niego. Nie było to dla mnie naturalne. A mężczyźni tym bardziej mają problemy z okazywaniem emocji i mówieniem. Wielu jest takich co milczą.
Ciekawe zasady, tylko czy w dzisiejszych czasach gdzie dzieci które są prawie mniejsze od pelcaka w podstawówce, noszące telefony dałoby się odstawić od nich
gdzie nie spojrzę to 10 , ba nawet i młodsi z telefem w ręku.
Nie no, ja generalnie nie mam problemu z odzywaniem się do zwierząt czy do małych dzieci. Nie uważam, że to jest dziwne. Ale po prostu jestem małomówna, więc ciężko mi się tak przestawić żeby mówić więcej i też potrafiłam dłuższy czas zajmować się dzieckiem w ciszy jak się po prostu zamyśliłam
Najgorzej było jak się nie wyspałam i wtedy cały dzień chodziłam jak takie zombie.
Ja też się tego musiałam nauczyć, ![]()
Ważne, żeby robić to krok po kroku, bez presji, w końcu to dla dziecka naprawdę ważne.
Czasem cisza też jest potrzebna, zwłaszcza gdy się myśli albo jest zmęczenie. A brak snu potrafi totalnie wyłączyć energię, wtedy nawet najprostsze rzeczy są wyzwaniem
Totalnie Cię rozumiem! To wcale nie jest dziwne każdy ma inny temperament, a bycie małomównym nie wyklucza bycia czułym i zaangażowanym.
Cisza z dzieckiem też może być czymś spokojnym i bezpiecznym nie trzeba cały czas mówić, żeby tworzyć więź.
A już niewyspanie to zupełnie inna historia… wtedy naprawdę człowiek funkcjonuje na autopilocie i nie ma siły nawet myśleć, co dopiero zagadywać. Zombie tryb znam aż za dobrze ![]()
Ja tam w ogóle czasem gadam sama do siebie a jak ktoś się zapyta z kim ja gadam to mówię że z psem ![]()
![]()
![]()
Hehe, fajnie jest miec dystans do siebie
podziwiam
Dokładnie tak, a żeby wtedy nawet sensownie porozmawiać to jest problem, bo ciężko się skupić i “ruszyć głową” że zmęczenia ![]()
Ojej sama jestem ciekawa , przecież to mega przydatne
O tak, przy mocnym niewyspaniu to nawet najprostsze czynności mogą sprawiać trudność.
O Jezu hahahahhah ja mam też tak że czasem do siebie ale to z tych względów że mąż za granicą ![]()
![]()