A wiecie ja tu się sporo rozpisywałam przed swoim cc, że najbardziej boję się cewnika, na szczęście nic a nic nie bolało, położna była mało przyjemna, ale na szczęście delikatna ![]()
To przy cc się zakłada cewnik ?
MAM, no ja właśnie wcześniej nawet nie czytałam za bardzo o cc, więc byłam dość mocno zaskoczona sytuacją. Nawet nie zdążyłam się wystraszyć, zestresować, bo nie miałam czasu. Ale cewnik wspominam wyjątkowo nieprzyjemnie.
Laurcia, tak, cewnik zdjęto mi dopiero, gdy byłam pionizowana, i przenosiłam się z pooperacyjnej na normalną salę.
To strasznie skomplikowane to cc.
Ja tak jak Magros tak się nastawiłam się na poród naturalny, że cc nawet nie brałam pod uwagę. Wogóle nawet mi to nie przyszło przez myśl. Dopiero na porodówce padło hasło, że nie urodzę i cc jest konieczne to myślałam, że zawału dostane byłam zielona i nic o nim nie wiedziałam.
Cewnikowania nie czułam bo miałam znieczulenie do porodu.
Cewnik wyciągali tuż przed pionizacją. Przyszła położna wyciągnęła cewnik i pomogła mi usiąść na łóżku a po chwili wstać.
Laurcia to wszystko tak strasznie brzmi ale nie taki diabeł straszny jak go malują.
Ja niby się nastawilam całą sobą na poród naturalny ale jak Was tu tak słucham to faktycznie trzeba brać oba warianty pod uwagę tak na wszelki wypadek żeby potem nie być zdziwionym
Ewcia lepiej właśnie brać oba warianty pod uwagę, moja koleżanka rodziła kilka godzin, ale musieli na szybko robić cc, była w takim szoku, jeszcze martwila sie o malego
Ja nie pamietam czy zamykalam czy nie rodzilam z siostra bo maz nie dojechal bo pracowal daleko od domu,rodzilam naturalnie ale po podaniu oksytocyny i przy silniejszych skurczach prosilam placzem zeby mi robili cesarke ale nie chcieli,urodzilam naturalnie
Ja z kolei chcę naturalnie - trochę poboli i minie , ale za to człowiek szybciej dochodzi do siebie a po cesarce to się leży i leży…Ale chyba tak jak piszesz Ewelaa lepiej żebym się nie nastawiala typowo tylko na jedno, bo żeby nie było potem…
Ewcia, zdecydowanie lepiej nie nastawiać się na jedno. Ja tak zrobiłam. Potem ogromne rozczarowanie i długo psychicznie nie mogłam się z tym pogodzić. Życie robi różne psikusy. Cała ciąża rewelacja, ja młoda, zdrowa, nikt by nie pomyślał nawet o cesarce, a jednak. Córci nagle zaczęło spadać tętno i nie było wyjścia.
Magros ja też nie mogłam sobie darować że nie urodziłam. Tym bardziej że jakiś czas wcześniej mąż kuzynki męża powiedział do niej co z Ciebie za matka że nie dałaś rady urodzić naturalnie. Jakoś wtedy mówiłam że nie można tak mówić bo to nie jej wina itd ale jak sama miałam cc to jakoś mi się to przypomniało i nie mogłam sobie darować. Takie głupie myślenie ale jednak.
U mnie cc było z powodu braku postępu porodu. Ale teraz wiem i radzę Wam dziewczyny przygotować się na obie ewentualności bo nigdy nic nie wiadomo.
Ale chciałabym Wam powiedzieć że jeśli chodzi o rekonwalescencję to wszystko zależy od danej osoby. Nie ma znaczenia czy u rodziłyśmy naturalnie czy przez cc. Ja na sali leżałam z dziewczyną po porodzie naturalnym i ja na następny dzień po cesarce w miarę się poruszałam wstawała z łóżka a ona ledwo chodziła i ledwo się na łóżku podnosiła. Syna miała ciągle przy sobie bo twierdziła że nie da rady ciągle wstawać do niego. A znowu na ściągnięciu szwów po tygodniu też byłam z dziewczyną po cc i ona ledwo chodziła. Była. Ciągle zgarbiona, narzekała na ból. Nie ma.znaczenia jak urodzimy i wszystko zależy od człowieka indywidualnie.
Dałaś do myślenia Kasia S. ale może to i dobrze bo nie brałam cc w ogóle pod uwagę…A potem gdyby przyszło co do czego byłby szok.
Tak szczerze mówiąc to boję się cc
Fajnie że akurat wy wszystkie chciałyście rodzić naturalnie, niestety zdarza się że jest konieczna cesarka ze względów bezpieczeństwa mamy czy dziecka.
Ale znam przypadki kiedy kobiety płaciły za cc tylko dlatego żeby nie czuć bólu. To dla mnie jest przrgięcie…
Cc robi się w ostateczności i lekarze też wolą żeby kobieta jednak rodziła naturalnie.
Ja swojej ginekolog pytałam tak z ciekawości o CC bo pierwsze dziecko poroniłam więc nie wiedziałam jak to bedzie. Powiedziałam mi że po co mi CC że to jest jednak operacja i blizna zostaje i długo się dochodzi do siebie. Że jestem młoda silna i urodze normalnie że bedzie dobrze i faktycznie tak było, poród szybki wszystko okej.
Kasia to super że po cc tak dobrze się czułaś ! Jednak większość kobiet źle przechodzi ten okres po cc.
Ja leżałam z dwiema kobietami obie urodziły naturalnie ale też obie były rozcinane w kroczu. Źle dochodziły do siebie… Bardzo rzadko wstawały. Narzekały na ból.
Ja nie byłam rozcinana i świetnie się czułam i już tuż po chciałam iść się kąpać bo tak dobrze się czułam. Latałam po sali do ubikacji po korytarzu. W sumie ciesze się że urodziłam naturalnie i bez rozcinania bo szkoda mi było tych babeczek ode mnie z sali.
Jednaj to podczas porodu zaklinowało się dziecko, nie było czasu na cesarke to wypychali jej na siłe. Na szczescie niunia urodziła się żywa i silna ale bark miała zwichnięty, to ta kobieta dopiero traume przeżyła. Mówiła że kładni się lekarze na nią żeby pomóc jej urodzić. Ją to miało po czym boleć …
Laurcia ja też nam osoby, które płaciły za cesarkę, żeby nie czuć bólu ale…w czasie cc nie czujesz bólu w czasie porodu ale później ból po cesarce jest. Boli przez pierwszą dobę na prawdę. Mamy te wszystkie środki przeciwbólowe ale jednak boli bo to jest rana. Cesarka jest operacją więc ból temu towarzyszy.
kiedy rodzimy naturalnie to boli w czasie porodu a po cc boli później.
Poród naturalny jest o wiele lepszy jeszcze dla dziecka.
O matko Laurcia co za przypadek - ja bym chyba ze strachu tam padła gdyby na mnie się kładli - nawet nie wiem czy potem bym się na drugie zdecydowala.
A co do CC to faktycznie co niektóre nawet płacą by ją mieć. Pamiętam jak rodziłam pierwsze. Na drugi dzień przyjęli dwie młodziutkie dziewczyny, pamiętam że obie krzyczały że przec nie będą bo chcą CC. Oj wspolczulam wtedy personelowi i tej męczarni z nimi dwiema
Kasia ja tylko moge podejrzewać jak to boli po CC.
Ewcia akurat ta kobieta to już po 40 była, wpadkę mieli z mężem. Ona 2 dzieci już miała i to już nastolatkowie byli.
Więc w sumie nie dziwie się że miała problem z porodem, jednak wiek robi swoje
a dziewczynka spora była 4300 ważyła. Ale na drugą dobe dostała mama już córke na sale i malutka rączką już coś tam poruszała.
Ale jak opowiadała mi ta kobieta jak to było to ja w szoku, a okazalo sie ze obok siebie rodziłyśmy i zastanawiałam się co tak lekarze latają na tamtą sale.
Oj to spore maleństwo miała - moja miała 3420. Ciekawa jestem jakie drugie będzie. Niby się mówi że drugi poród szybszy ale dzieciątko większe
Ewcia nie jest to pewne, że drugie dziecko większe. Rodziłam z dziewczyną, która pierwsze dziecko urodziła 3800 a drugie nie całe 3 kg. Często drugie dziecko jest większe ale nie zawsze.
A poród szybszy też nie ma pewności no ale życzę Ci żeby jednak był szybszy.
Czerwona wstążeczka zawiązana na kokardkę miała za zadanie odganiać złe uroki od ludzi, zwierząt, ich domów itp. Jest to dosyć pogański przesąd, aczkolwiek większość ludzi katolickiej wiary pomimo sprzeczności również w to wierzy. Co ciekawe najbardziej przesądni są nasi dziadkowie i pradziadkowie, wraz z kolejnymi pokoleniami tych wierzeń jest coraz mniej. To dla przykładu taki sam przesąd jak to, że pod Wigilijny obrus kładziemy siano i pieniądze mające dać Szczęście i dobrobyt na kolejny rok. Jest to jakaś sprzeczność, a jednak w niemalże każdym domu spotykamy tego typu ochronne wierzenia. Podejście do tego uważam za sprawę indywidualną, ale przy moim maleństwie wstążeczka będzie zawiązana, pozdrawiam!
Być może masz rację Kasia - czas trwania porodu i wielkość dziecka za drugim razem nie jest przesądzona…Tak się przyjęło i tak się mówi ![]()
Cóż trzeba mi cierpliwie czekać i tyle