Co mnie rozczarowało w macierzyństwie?

Rozczarowało mnie ogólnie życie, jako mama. Wiadomo, nie wszystko. Ale rozczarowało mnie to, że chociaż mam męża i ogólnie rodzinę, to czasami czuję się z pewnymi sprawami strasznie osamotniona, chociaż mąż stara się zrozumieć, to myślę, że tylko inna mama zrozumie inną mamę w niektórych sprawach.
Rozczarowały mnie nieprzespane noce - nie wiedziałam, że problemy ze snem u dzieci są tak złożone. Myślałam, że dziecko wstaje pierwsze kilka miesięcy na jedzenie, a później już przesypia.
Rozczarowało mnie społeczne wyalienowanie - mam garść przyjaciółek, z którymi mogę wyjść zawsze. I z dzieckiem i bez dziecka. Ale są takie, które zarzekały się jakimi będą świetnymi ciociami, a do tej pory nie widziały mojego dziecka… dodatkowo odcięły się też ode mnie, jakbym po porodzie stała się trędowatą.
Rozczarował mnie brak czasu dla siebie - kiedyś naprawdę lubiłam skupić się na sobie, zrobić maseczkę na twarz, włosy itp. Czasami pościerałam na to kilka godzin, jak miałam dzień. Teraz wiem, że mam kogoś „pod sobą” za kogo jestem odpowiedzialna i po prostu muszę być, w razie jak zapłacze np.

2 polubienia

Ja właśnie też tak miałam że miałam takie napady głodu po karmieniu, poprostu organizm domagał się uzupelnienia zapasów :rofl:
@MagdaP3 oo ja mam to samo że wiele rzeczy mąż chce zrobić a ja mówię że ja to zrobię bo lubię jak jest coś po mojemu, wiedzać pranie wolę ja bo lepiej strzepie ubrania, składam ja bo poukladane w szafce po mojemu a jak mąż złoży to się nie zgrywa​:rofl: pranie zrobię ja bo ja sortuje mąż rzuca co popadnie…:rofl: takie głupie przekonanie i zabiera nam tyle pomocy od drugiej osoby, a przecież w tym czasie mogłybyśmy sobie posiedzieć na kanapie i odpocząć :rofl::rofl:

Z tymi butelkami to chyba cos maja :see_no_evil: ostatnio biore butelke , podnosze do gory i pytam , czy on w ogole myl tą butelke a on , ze tak ale mam sobie sprawdzic , bo on nie wie czy dobrze :roll_eyes::face_with_peeking_eye: no serio … nie wie czy dobrze … butelka jakby w ogole nie umyta , wściekłam sie troche :see_no_evil: mowie , ze zadnej w tym filozofii nie ma , zupelnie zadnej , plyn , szczotka do butelek , butelka i przepis na sukces gotowy :sweat_smile:

Jejku mam to samo co do kolezanek. Juz przy pierwszej ciazy tak bylo, ale wtedy byla równocześnie w ciazy moja siostra wiec az tak tego nie odczulam. Ale fakt - takie obiecanki cacanki a wiele z nich nie widzialo na zywo mojego dziecka.
Aktualnie nie mam kolezanki z dawnych czasow ktora tez ma dziecko i sie kumplujemy.
Mam dwie bez dzieci, z czego jedna woli spotkania bez dzieci. Dla mnie to tez fajny czas i odskocznia jednak wlasnie dlatego nie spottkamy sie czesto. Gdybym mogla na ta kawe i spacer zabrac Kube widywałybysmy sie duzo częściej.

1 polubienie

Jeny my się wczoraj pokłóciliśmy o te głupie butelki :see_no_evil: bo jak ostatnio umył tak że resztki mleka były w rowku to mu opowiedziałam krok po kroku, ja jeszcze wrzucam na wrzątek bo maluchy mają 3 miesiące. A jak kolejnym razem to robił to i tak inaczej :roll_eyes:

1 polubienie

Ja po urodzeniu pierwszej córki wręcz straciłam wszystkich znajomych. Wszyscy znajomi byli bezdzietni jeszcze naprawdę starsza była takim high needem, który z cyca nie zszedł. Do tego mocno nieprzespane noce.

One nie rozumiały mnie, a mnie wkurzało słuchanie, jak to na pewno kolejny facet będzie chciał lecieć na jej kasę, a druga gadała tylko o pracy i za każdym razem to samo. Ja nie miałam dla nich zrozumienia one do mnie. Teraz przyjaciół nie mam, ale co jakiś czas spotykam się z mamami dzieci z przedszkola i jest tak fajnie, pogadamy o różnych tematach. Ale przy pierwszym dziecku bardzo odczułam tę alienację

Bardzo dziękujemy za komentarz :heart_eyes: :heart:

1 polubienie

Bardzo dziękujemy za szczere podzielnie się swoim spojrzeniem na macierzyństwo :heart:

Macierzyństwo potrafi zaskoczyć. Bardzo dziękujemy za komentarz :raised_hands: :heart:

Dziękujemy za podzielenie się doświadczeniami :heart:

1 polubienie

No u mnie to też są dziewczyny, gdzie mówiłyśmy o sobie „przyjaciółki”…
Szkoda, że czasami tak niewiele trzeba, żeby relacja się posypała, w końcu dziecko nie zawsze zmieni relacje między przyjaciółkami…

1 polubienie

Też miałam taką ,przyjaciółkę” to się teraz przez sądy kontaktujemy :pleading_face:

O a dlaczego przez sady ? ;(

A ja to zupełnie inaczej miałam.

Ja nim wyszłam za mąż i nim zaszłam w ciążę to większość moich znajomych ze studiów po prostu się porozjeżdżali do swoich miast i wiosek. Powychodziily za mąż i urodziły im się dzieci. Pojawiły się im inne obowiązki. Ci z liceum też porozjeżdżali się na studia i jakoś ten kontakt też się urwał.

Większość z naszych wspólnych znajomych (moich i męża) już od jakiegoś czasu mają dzieciaki i jakoś się kontakt naturalnie urwał. Obecnie to więcej się kumpluje z siostrami męża i jeździmy na wakacje niż ze znajomymi.

Mi nie brakuje spotkań z kumplami czy koleżankami z tamtych lat. Mam fajne koleżanki i kolegów z pracy i jak się chce się rozerwać (jak nie było małego) to jechałam do Warszawy z noclegiem na slubowe mieszkanie i się szło na imprezę :face_with_peeking_eye: jak mały będzie nieco starszy to też tak planuje :smiling_face_with_three_hearts:

Ja tez slyszlam multum obiecanek . Miala miec mala tyle “cioc” a zostala jedna , i to jeszcze taka , ktora sama nie ma swoich dzieci (ma adopotwane , ale juz starsze)
W ogole to drugi potwierdzajacy test robilam u niej , bo ona robi paznokcie . I mialam nikomu nie mowic , ale jak tylko na mnie spojrzala to sama wiedziala , jak tylko onto zapytala to juz poplynelo i tak zyskalam “siostre” a mala najlepsza ciocie na swiecie

Nasi mężowie między sobą robili interesy , i jak mąż spóźnił się z ratą to zamiast porozmawiać jako przyjaciele się dogadać kwestia kilku dni aby poczekać to zaraz adwokat i inne rzeczy bo bał się chyba że nie dostanie tych pieniędzy . A i tak dostał już dużo do przodu i coś nie było dobrze udokumentowane i chce się wyprzeć że niczego nie otrzymał, skomplikowane :face_with_peeking_eye::disappointed:

A mnie znowu dzieci połączyły z koleżankami i
z liceum z którymi przez kilka lat miałam sporadyczny kontakt. Jak byłyśmy w ciąży to chodziłyśmy na kawki a później z naszymi maluchami na wspólne spacery. Urodziliśmy nasze pierwsze dzieci w jednym roku, one dwie 2 tygodnie różnicy. W tym roku również razem będą rodzic i brakło 12 dni żebyśmy znowu rodziły w jednym roku :sweat_smile: A znajomych wspólnych z mężem mamy w sumie dwa małżeństwa z których kolegów ma od dziecka. Jedni mają dziecko , ale ostatnio trochę oddaliliśmy się od siebie, chociaż chłopaki utrzymują kontakt. A drudzy w tym roku będą mieli dziecko, z tą koleżanka jest mi bliżej i mamy częsty kontakt. Chociaż podejrzewam że jak urodzi się maluch to będą mieć mniej czasu dla nas jak teraz my , ale korzystamy z tego że oni nas mogą odwiedzić bo tak jest wygodniej :smiley:

1 polubienie

Ojej to faktycznie nie fajnie:/

@MagdaP3 u mnie to samo wiecej kontaktu mam z kolezankami co maja juz dzieci w podobnym wieku. Łatwiej sie umowic na kawe czy salemzabaw;)

Przynajmniej jest o czym rozmawiać bo z bezdzietnymi znajomymi o dzieciach to za dużo się nie pogada :grin:

Haha to prawda oni maja inny swiat :rofl::rofl::rofl: