Co mnie rozczarowało w macierzyństwie?

Drogie mamy, w nawiązaniu do Waszych komentarzy pod naszym ostatnim postem O czym nie mówią poradniki dla rodziców? postanowiliśmy przygotować przestrzeń do szczerej rozmowy o tym, co Was rozczarowało w macierzyństwie - bez oceniania. Czy są jakieś rzeczy, które wyobrażałyście sobie w pewien sposób, a rzeczywistość okazała się inna? Co było dla Was trudne? Co w Waszej codzienności odbiega od “idealnego obrazu macierzyństwa”?

Pamiętajcie, że mówienie o trudnościach nie sprawia, że jesteście złymi mamami :heart:

7 polubień

Myślałam, że macierzyństwo to same urocze momenty z poradników że dziecko śpi to ja piję kawę w spokoju, wszystko idealnie poukładane, a jak jest na prawdę ? Codziennie pranie, bałagan, wieczny płacz , zimna kawa . No i tak na zmianę śmiech, płacz totalne zmęczenie. Nieprzespane noce… no i karmienie inaczej sobie wyobrażałam. Fajnie, że można tu szczerze pogadać o tym, że nie zawsze jest kolorowo :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Rozczarowało mnie jak bardzo macierzyństwo potrafi być samotne mimo że wszędzie widzi sie idealne obrazki macierzyństwa . W praktyce często okazuje się, że wszystko jest na mojej glowie , czyli większość spada na nas na mamy , organizacja dnia, emocje dziecka, obowiązki domowe., niestety ale mąż mi za dużo nie pomaga ma wiele swoich obowiązków i u nas tak to wygląda
Myślałam też, że będę mieć więcej cierpliwości i spokoju, a zmęczenie potrafi odbierać siły i czasem reaguję inaczej, niż bym chciała. Do tego ta wszystkick wkoło presja, żeby robić wszystko „idealnie” karmienie, rozszerzanie diety, rozwój potrafi być przytłaczająca.
Z drugiej strony nauczyłam się, że nie ma idealnych mam. Są wystarczająco dobre, które czasem mają dość, a i tak dają z siebie wszystko🩷🩷🩷

Rozczarowało mnie karmienie piersia.
Zaznaczam ze ja nigdy nie bylam tym zauroczona,nie widziałam w tym nic magicznego ani pieknego. Jednak gdy urodzilam i okazalo sie ze to nie jest takie przystawiam i je to sie zalamalam. Nie sadzilam ze dziecko moze nie potrawic zlapac piersi. Nie sadzilam tez ze to tak boli.
Wszyscu wokol mowili jakie to piekne a nikt mi nie powiedzial ze to po prostu boli.

Rozczarowala mnie samotnosc.
Bylam dusza towarzystwa, chetnie zapraszalismy gosci, na grilla,na mecz,na ploty. Okazja byla zawsze. Robilam przekaski i bylo cudownie :purple_heart:
Jednak po urodzeniu pierwszego dziecka coraz mniej bylo gosci. W zasadzie przychodzili juz tylko koledzy meza na mecz ( euro) i oczysiscie byli wdzieczni za jedzenie, ale to juz nie bylo to samo.
Mam duzo znajomych bezdzietnych i pytania czy wpadniemy ale SAMI mnie dobijaly bo kazdy znal nasza sytuacje i no nie zostawie dziecka samego pod blokiem xD ( tak, to oczywiscie czarny humor)

No i rozczarowala mnie moja figura.
Kolezanki zawszw wracaly do wagi sprzed ciazy albo chociaz byly blisko.
Ja majac 5kilowe dziecko, ogromne lozysko i wielowodzie oprocz 18kg ktore przytylam dostalam w prezencie wielki brzuch, zwis i rozstępy.
Nie wrocilam do wagi sprzed ciazy i niestety wielu lekarzy mi powoedzialo wprost ze u mnie to tylko plastyka brzucha wchodzi w gre.

2 polubienia

:face_with_peeking_eye: nim zaczęłam pisać musiałam się trochę namyślić

Ja sobie chyba ogólnie inaczej wyobrażałam opiekę nad dzieckiem. Wydawało mi się że to będzie takie proste. Nakarmisz dziecko jak będzie płakało, przewiniesz malucha, ponosisz i odłożysz. Ale to tak nie działa bo dziecko czasem płakało z zupełnie innych powodów. I reagowanie na sytuacje w momencie gdy dziecko tylko komunikuje się z tobą płaczem jest mega stresujące.

Też mnie mocno dotknęły te nieprzespane noce. Nie sądziłam że można być tak niewyspanym że aż sflustrowanym

Kolejną rzeczą której się nie spodziewałam to mój stan psychiczny po ciąży. Ja ogólnie jestem z tych osób które nad soba się nie rozczulają . Jestem z tych „twardych” nie emocjonalnych osób a ten połóg i stan psychiczny wewnętrzny mnie nieco rozwalil. Tego się kompletnie nie spodziewałam. Byłam jakby nie sobą.

Laktację też inaczej sobie wyobrażałam. Oglądając filmiki czy poradniki to sądziłam że przystawię maluch i już będzie wszystko bezproblemowe. Nie sądziłam że trzeba będzie co 3h na początku opróżniać piersi by nie było zatoru. Albo że trzeba będzie dbać o to by to mleko było :wink::face_with_peeking_eye: Nie wiedziałam też że na początku będą bolały piersi …. I że to taki ból jest.

No i rutyna. Wiedziałam że rutyna to podstawa dla dzieci ale nie sądziłam że mnie ta rutyna tak zmęczy :upside_down_face: że będę musiała szukać czegoś by niesfiksowac.

Nie sądziłam też że będzi mi brakowało codziennych czynności jak chwila dla siebie, zakupy, możliwość wyjścia kiedy się chce, odpoczynku czy snu czy obejrzenia chociażby filmu.

2 polubienia

Dla mnie karmienie piersią. Naprawdę to była trauma. A jeszcze najgorsze było jak już laktacja się zaczęła rozkręcać i tutaj przystawiasz dziecko do jednej piersi a z drugiej Ci leci, jesteś cała mokra. Bardzo mi to przeszkadzało.
Takie nieopanowanie nad własnym ciałem

Ponadto dzieci są różne jedne będą schematyczne jak w zegarku z drugim będzie jeden wielki hardcore, że prysznic wydaje się wielkim luksusem

@Mamina dokładnie macierzyństwo potrafi dać w kość i jest bardzo, bardzo samotne

Karmienie piersia nie jest takie latwe jak z obrazka czy reklamy, ze to sama przyjemność…dla mnie bol, bezradnosc i wielkie rozczarowanie ;/
Ogolnie dzieciom trzeba barzzo duzo poswiecic czasu, energi , zrezygnowac z pracy bo ciagle chorują:/
Zmierzenie sie z buntami dzieci to wogole inna bajka :confused: czlowiek czasami jest bezradny i nie radzi sobie ;(

2 polubienia

Jakoś od małego innaczej widziałam to macierzyństwo , może z początku czułam się lekko rozczarowana jednak miłość do małego człowieka wszystko odmieniał

Fakt że moje dziecko nie lubi wychodzić na dłużej na dwór, może jej się to zmieni ale ona nie lubi być długo poza domem, co więcej jak było za zimno albo za gorąco to nie było opcji żebyśmy wyszły na dwór bo był płacz, wózek wręcz parzył… Mimo odpowiednich strojów wywietrzników /śpiworów itd. teraz jak jeździ na rowerku to jest trochę lepiej ale dalej jak już jest za długo to jest marudzenie a w domu cudownie. To też przekłada się na drzemki, niewiele spacerów było takich że mała spała/śpi, więc moje wyobrażenia o wyjściach do parku, taka chwila relaksu na dworzu prysła jak bańka.

Ciekawe, mój nie lubiła w gondoli bo nic nie widzial. Alba to w spacerówce lubi. Najgrzeczniejszy jest jak jedzeniami ze mna i spacerujemy i może oglądać wszystko dookoła. Mniej jest spokojny jak idę z mężem bo wtedy chcę być znów noszony.

Dwie rzeczy bardzo mnie rozczarowały;

  1. Połóg, a raczej ograniczenia podczas połogu - wiedziałam że będzie ciężko ale nie wiedziałam, że aż tak. Po cc ledwo mogłam wstać z łóżka. Bardzo cenię sobie niezależność dlatego bardzo denerwowało mnie że w połogu musiałam całkowicie zdać się na pomoc innych osób - nie byłam w stanie prowadzić samochodu do 5 tygodni po porodzie, więc nawet nie mogłam pojechać po zakupy spożywcze czy do paczkomatu. Całe szczęście że mąż stanął na wysokości zadania :slight_smile:
  2. Karmienie piersią : przed porodem słyszałam o problemach laktacyjnych, ale w głównej mierze słyszałam o tym jakie KP jest cudowne i jaka więź można zbudować z dzieckiem. Niestety synek źle się przystawiał , a karmienie było bardzo bolesne
1 polubienie

Zgadzam sie z @magdallenka08971 ja tez widzialam macierzynstwo przez rozowe okulary a to czesto walka z szczegolnie samym soba i emocjami .
Codziennie patrze na moje malenstwo i dziekuje wszechswiatowi , ze jest z nami , ale dobijają mnie moje mysli . Codziennie po kilka razy zastanawiam sie czy wszytsko jest wporzadku , czy miesci sie w ramach rozwojowych , czemu jeszcze nie raczkuje . Dodatkowo kwestie zdrowia . Mysle o kazdej plamce , pieprzyku , zmianie na skorze .
Czasem mam wrazenie , ze sama sie nakrecam i przesadzam , ale pozniej mowie sobie , ze lepiej skonsultowac sie z lekarzem 100 razy za duzo , niz o jeden raz za malo .

Mnie dopada flustracja w tych gorszych momentach u dzieci, w skokach rozwojowych. Niby ten czas przynosi nam nowe umiejętności , widzimy że maluszek się rozwija. Ale towarzyszące temu krzyki, histeryczny płacz, problemy z zaśnięciem, drzemka kilkuminutowa to jest coś co mnie dobija. Nadszedł właśnie konkretny skok rozwojowy u moich maluchów i zwłaszcza synek przechodzi go z wyżej opisanymi “,gratisami”… Wyczuwam taką presję że codziennie borykam się z bólem brzucha z tego całego napięcia. I ciągle się zastanawiam czy to jak było jeszcze tydzień temu ze spaniem wróci czy już jestem skazana na ciągłe bujanie :sweat:
Męczy mnie to że nie wyrabiam od karmienia do przebrania do usypiania, czasami mam ochotę mieć chwilę żeby posprzątać . Serio, odkryłam że jak się stresuje to muszę sobie coś chwilę posprzątać…

Jejku doskonale Cie rozumiem , mala tez miala etap turbo drzemek , gdy zasypiala to nie wiedzialam za co sie zlapac . Czy sprzatac , gotowac czy po prostu usiasc i nie robic nic …
Czulam sie z tym źle , ze marzylam o tym aby ktos na chwile sie nią zajął zebym mogla chociaz przez chwilke posiedzieć , albo zrobic cos innego , cokowiek . Na szczescie juz sie polepszylo i mala spi troche dluzej i przedewszytskim czesciej

2 polubienia

Mnie rozczarowało to że lekarz w czasie ciąży mówił że jak będę karmić piersią to waga szybko mi spadnie , o tuż wcale tak nie było , ja podczas karmienia owszem dawałam z siebie to co się mi odłożyło przez ciążę ale miałam tak wiczy apetyt że nie dało rady żeby nie jeść tych porcji, pochłaniałam wszystko…a w konsekwencji waga mi podskoczyła.

skoki rozwojowe, regresy snu
nieprzespane noce, brak ciągłości snu
i ze pierwsze 3 miesiące z dzieckiem były najlepsze, bo dziecko tylko leżało, a teraz 8 miesięc trzeba być przy nim cały czas i pilnować :joy: teraz wychodzi z krzesełka 2 traktacie jedzenia
ze przed skokiem dziecko jadło dużo, teraz niejadek :see_no_evil:(kształtują się preferencję)

No ty masz ciężej bo masz skoki rozwojowe podwójnie w podobnym czasie więc to zrozumiałe się
Jesteś wykończona. Ja byłam zmęczona mega przy jednym i liczyłam godziny i dni aż skok się zakończy. U mnie to zazwyczaj się wyciszało po 3-4 dniach.,

I wiesz, mam tak jak ty, że uspokaja mnie i wycisza ją się zajmę sprzątaniem :grin: i choćby nie wiem jak była zmęczona coś muszę ogarnąć ….

1 polubienie

Nieprzespane noce to najgorsze co może być. Mój mały do dzic a ma prawie 3 lata przespał kilka całych nocy. Ja zmęczona, zdenerwowana ale co mam zrobić. Budzi się i tyle. Co prawda trwa to chwilę ale jednak wstać muszę i mówić że jestem żeby spał dalej. Żadne zmiany kołder, łóżeczek , poduszek, piżamek nie pomagają. Naprawdę czasem mam dość

No mi najbardziej właśnie doskwiera ten brak snu i to że od prawie rój nie mogłam spać tak żeby się wyspać i w sposób ciągły. Ogólnie nie mogę narzekać ale nie sądziłam że to akurat najbardziej mi da w kość

2 polubienia

Myślałam, że mimo wszystko będę miała więcej czasu dla siebie i na proste rzeczy takie jak sprzątanie, gotowanie. Teraz często jest to dla mnie po prostu relaks (wiem jak to brzmi :sweat_smile: ) kiedy mąż się zajmuje dzieckiem, a ja mogę w spokoju coś ugotować albo poskładać pranie…