Co jeść czego unikać przy karmieniu piersią

Dokładnie mleko zmienia się nie tylko z upływem miesięcy i wzrostem dziecka ale również i kilka razy w ciągu doby.

I ja się zgadzam wzdęcia, kolor kupki to nie jest jednoznaczna oznaką alergii. alergia to zmiany skórne np wysypki lub szorstka skóra.

Nie do konca, owszem pewne objawy nietolerancji pokarmowej moga dawac objawy nie tylko skorne, ale takze ze strony ukladu pokarmowego. Jednak sam kolor kupki czy wzdecia nie jest tu wyznacznikiem.

Tak to przeformulowalam, teraz jest chyba bardziej zrozumiale.

Ale jednak większość to jednak zmiany skórne i do tego się zaczyna.

No tak, czyli dla precyzji: chodzi mi o to ze dolegliwosci brzuszkowe jako objaw alergii moga sie pojawic, ale obok zmian skornych. Samych objawow ze strony ukladu pokarmowego jako objaw alergii traktowac nie nalezy :slight_smile: O!

Dokładnie. :slight_smile: mogą w czasie alergii się pojawić ale łącznie ze zmianami skórnymi :slight_smile: osobno to nie objaw alergii.

Ok. Udalo sie to teraz sformulowac tak zeby bylo jasno. I mam nadzieje ze kazda wiedziona watpliwosciami mama to zrozumie jak nalezy. :))

Oj dziewczyny po takim wyjaśnieniu to nawet każdy tatuś by zrozumiał :wink:

O kurcze… a oni sa glupsi? :smiley:

Michalina, masz rację, głupota to akurat nie kwestia płci :slight_smile: A co do alergii to jak najbardziej prawda. Córa miała problemy brzuszkowe, ale obok tego miała zmiany na policzkach i łokciach początkowo, potem nawet na kolankach i pleckach.

Tak tez mi sie wydawalo :wink:

Milo, ze ktos z wiedza praktyczna, a nie tylko teoretyczna, potwierdza to, czego sie naczytalam i przekazalam dalej :slight_smile:

Nie twierdze że są głupsi, ale czasem mam rażenie że wolniej do nich dociera :wink: a przynajmniej do mojego męża

A to zależy od osobnika Zezowata. I od tego co kogo interesuje. Ja również nie uważam że głupota to kwestia płci. Znajdą się i nie najmadrzejsze kobiety. :slight_smile:

Czaaem faceci sa w tematach rodzicielskich mniej ogarnieci niz kobiety ale to tylko dlatego ze zdaja sie na swoje kobiety i matki swych dzieci. Kwestia zainteresowan, jak pisze Kasia. :wink:

Dokładnie mój mąż interesuje się wieloma rzeczami ale też zawsze mówi, że to ja podejmuje ostatecznie decyzję bo jestem mamą i wiem więcej.

Ja przy poprzednich karmieniach i w tym też mam zamiar jeść lekkostrawnie,czyli nie smażone nie wzdymające,zamiast śmietany jogurty,cytrusów też nie polecam. Z czasem będę próbowała tych rzeczy i będę obserwowała maluszka czy nie ma wzdęć ,uczulenia lub jakichś innych objawów.Wolę na początku jeść ostrożnie niż narażać dziecko np.na ból brzuszka.

Szkoda, ze nie przeczytalas komentarzy wyzej… wzdecia u dziecka zwyczajnie nie moga byc spowodowane dieta matki, nie ma takiej fizycznej mozliwosci :wink:

Ja czytałam Wasze wypowiedzi - czy jest czy też nie ma diety matki karmiącej. Ja osobiście jednak uważam na to co jem - lekkostrawne posiłki, unikam cytrusów, kapusty i innych wzdymajacych rzeczy. Nikomu tym nie szkodze a z drugiej strony szybciej wrócę do formy :wink: :wink: po miesiącu będę powoli wprowadzać nowe smaki :wink:

Dora bóle brzuszka nie mają nic wspólnego z dieta mamy.

Ewcia jasne że możesz jeść lekko dla siebie. Ale, żeby była jasność robisz to dla siebie a nie dla dziecka. Mleko robi się z krwi a nie z treści żołądkowych więc spokojnie można jeść wszystko.

No mozesz sobie uwazac, jak Ci z tym lepiej, ja nikomu smazeniny ani kapusty jesc nie kaze. Ale mowie, ze mozna, jesli ktos chce. Jak ktos lubi, to moze jesc i w 2. dniu po porodzie. U mnie w szpitalu w dniu wypisu czyli 3. dobie byla grochowka na obiad. Zjadlam ja ze smakiem a dziecko bylo spokojne i pogodne, nic mu nie bylo. To taki argument anegdotyczny, w sumie w ogole naukowo niepoprawny, ale najlepiej do niektorych dociera i kontruje argumenty “zjadlam kapuste i dziecko plakalo”.

Wiecie dziewczyny ja tam jem wszystko, ale wydaje mi się że nie możecie pisać że na 100% to co zjemy nie wpływa na dziecko bo mleko robi się z krwi. A co jeśłi za pare lat się okaże że naukowcy inaczej zbadają to i stwierdzą że jakimś cudem te gazy też przedostają się z krwi do mleka. Nic nie jest pewne więc oczywiście można doradzać, ale chyba nie tak pewnie.