CC zamiast SN - trudne emocje

Ja rano za to jak bym mogła to bym spała i spała , a na noc bym mogła to bym chodziła spać po północy ale wtedy rano spać znowu nie można :rofl::rofl::rofl::rofl:

Ciężkie życie śpiocha :relieved:

U nas synek ma 8 miesięcy. Może to skok rozwojowy nie mam pojęcia :neutral_face: ale czasami naprawdę jestem wykończona tym budzeniem . Przyjaciółka do mnie ostatnio pyta czego mam takie czerwone oczy :smile: jak się nie wyśpię to aż mnie pieką .
@Michaska to tak samo jak u mnie , nasze dzieciaki się chyba zmówiły :smile:

Na to wygląda. Myślałam że jak będzie rok miał to będzie lepiej a od tygodnia jakby gorzej

Jej masakra ja też zawsze się pocieszam że jest starszy i będzie lepiej spać ale jakoś marnie to narazie idzie to spanie…a tak się cieszyłam jak raz mi się tylko budzil i po mleku zasypiał dalej …a potem to się zmieniło ale na czestrze pobudki w nocy

No mój wczoraj pięknie przespał całą noc ale między nami a dziś z jedną pobudka spał całą noc w łóżeczku

Ja sie mega cieszę ze moje dzieci sa w sumie takie spokojne i lubia spac, lezakowac.
Wiadomo, male dzieci budza sie w nocy ale moje akurat nie za czesto :rofl:
Pamietam jak mnie straszyli ze skoro moj pierwszy syn byl taki bezproblemowy ( przespane noce zero kolek zero chorob ) to na pewno drugi na mi czadu.
Nieprawda. Choc jest zueplnie inny to wcale nie jest wiecej z nim zachodu.
I tez spi jak suseł :heart:

U mnie też dość ładnie śpi. Gorsze noce ma jak jest regres snu, skoki rozwojowe czy idą ząbki. Kolek nie miał więc to nam odpadło :upside_down_face:

Też nastawiłam się na poród naturalny. Skończyło się nagłą cesarką która była dość traumatyczna, ale myśl że moje dziecko mogło by nie żyć zmienia podejście do sytuacji. Obecnie jestem w drugiej ciąży i obawiam się kolejnej cesarki, ale wiem, że jeśli będzie taka konieczność to nie ma co się zastanawiać. Przy pierwszym porodzie kilka minut dłużej i syn by nie żył

Mi bardzo zalezolo na porod SN. Cala ciaze przygotowywalam sie na to. Cwiczenia, joga, basen, masaze krocza, olejek z wiesiolka itp. Jak uslyszalam informacje ze musze isc na sale operacyjna to z jednej strony bylo mi przykro a z drugiej strony cieszylam sie ze juz przywitam dziecko.

Ja z pierszym dzieckiem miałam to samo planowałam poród siłami natury ale wyszło jak wyszło i również cc była ale ja się cieszyłam że córka urodziła się cała i zdrowa .

Ja też chciałam SN, zaczęliśmy wywoływanie, ale musiała być cc, nie byłam źle nastawiona ale tak emocje mną zawładnęły że siedziałam i płakałam, nie mógł mnie nikt uspokoić a trzeba było działać. Bałam sie cewnika (bo bolało kiedy indziej), i chyba z emocji że zaraz przywitam synka. I ze strachu czy wszystko będzie dobrze. No tak płakałam jak chyba nigdy w życiu.

Teraz już jest lepiej , bo jak byłam przed ciążą to rzeczywiście że mnie śpioch był duży :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:

Ja też śpioch duży jestem, ale od kiedy synek jest to nie śpię tyle ile chce ale jestem wyspana, nie mogę powiedzieć że nie :face_with_peeking_eye: a jak w dzień mi się chce to rzucam wszystko i idę razem z nim na drzemkę :face_with_hand_over_mouth:

Ja bardzo lubiłam spać. Musiałam minimi 9-10h by się wyspać solidnie ale teraz z każdej godziny się cieszę :blush:

Ja tak samo , już dawno odpuściłam perfekcję . :cherry_blossom:

Ja pierwsza ciąża nagle CC, drugie planowane. Ta druga cesarka zdecydowanie łatwiejsza. Wiedziałam co mnie czeka i jakoś łatwiej było to znieść… Pierwsza to masakra…w powikłaniach zespół popunkcyjny więc nie wspominam tego dobrze.

Dobrze że jednak ta druga wspominasz lepiej 🩵

1 polubienie

Druga jak już zadziałało znieczulenie to wiedziałam że będzie dobrze. Bo w pierwszej mnie na żywca przecieli.

1 polubienie

Ojjj alaaa to pewnie bolało :pleading_face: