Drogie mamy, jak poradzić sobie emocjonalnie z porodem przez cesarskie cięcie, kiedy zależało Wam na porodzie siłami natury? Co było dla Was najtrudniejsze do zaakceptowania? Co Wam pomogło?
Mi pomogł bardzo ginekolog, który stwierdził, że „dziecko samo wybrało taką drogę do porodu, więc trzeba zaakceptować jego wolę” ![]()
Bardzo się bałam operacji, tego jak długo bede dochodzić do siebie po porodzie. Mąż był dla mnie bardzo dużym oparciem w tej sytuacji i przekonał mnie, że nawet lepiej jak będę miała cc, będziemy znać dzień, przygotujemy się na to co nas czeka, a jednak poród SN to wielka niewiadoma. Nie wiadomo kiedy się rozpocznie, czy będą jakieś komplikacje, jak długo potrwa poród oraz jak się zakończy- często i tak kończy się na cc.
Wsparcie bliskich zdecydowanie, a wszystkie moje złe emocje związane z CC minęły kiedy przyłożyli mi do policzka moją córkę. Byłam nastawiona na porod naturalny ale z medycznych wskazań musiałam mieć Cc i nie mogłam się z tym pogodzić. Każdy mnie przekonywał że to dla naszego dobra i dziecko nie będzie “gorsze” z tego powodu, a ja musiałam po prostu się z tym pogodzić. W drugiej ciąży miałam już inne nastawienie i od początku w zasadzie wiedziałam że będę miec CC, chociaż jakbym się uparła to mogłabym naturalnie ale przy bliźniakach zwiatpilam ![]()
Pierwszego syna bardzo chcialam rodzic naturalnie - w wannie. Mialam w glowie caly plan- od swieczek i olejkow po playliste. Chcialam tez by moja przyjacioloka robila zdjecia ( jest forografem i to bylo tez jej marzeniem).
Niestety szybko okazalo sie ze jest pandemia i moj porod marzen moze wygladac nieco inaczej niz zakladalam. Dosc szybko rowniez okazalo sie ze maly szkrab pod moim sercem nie jest taki maly i to wcale nie przesciowe ![]()
Ostatecznie 2 miesiace przed planowanym terminem porodu dowiedzialam sie ze bedzie cc. Moj syn wtedy juz wazyl 4kg i z wyliczen juz wtedy nie bylabym w stanie go urodzic gdyz juz jego barki by nie wyszly i mogliby sie to skonczyc komplikacjami.
Ufalam mojej ginekolog. Ona mnie uspokajala ze tylko w ten sposob moge miec zdrowe dziecko i ja nie bede miala powiklan.
Wtedy marzenie o rodzeniu w rozowej wannie i z poeknymi emocjonalnymi kadrami pryslo bezpowrotnie.
Przezywalam to tydzien.
Ale w sumie to sama - moj maz odrazu powiedział ze moja ginekolog wie co robi i w dodatku to ona będzie wykonywać ciecie.
Moja siostra sama miala dwie cc wiec odrazu byla dla mnie wsparciem. Opowiedziala jak to naprawde wyglada lacznie z tym ukladaniem dziecka co tak sie “szarpie” mamuska. Zebym byla spokojna.
Finalnie bardzo ale to bardzo sie ciesze ze moja ginekolog nawet mi nie pozwolila podejmowac proby sn - syn urodzil sie 4915g i 60cm.
Zakladajac ze ja przed ciaza wazylam 67kg i mam 157cm to naprawde by to zle soe skonczylo.
A playlistę ona sama wlaczyla i znam tytul piosenki przy ktorej pierwszy raz zobaczylam synka i dostalam go do policzka ![]()
Ale najgorsze to chyba bylo pozniej jak byly komentarze ze MOGLAM SPROBOWAC SN bo przeciez nie takie dzieci kobiety rodziły… wtedy to juz ja sie odpalalam bo wiem co znaczy niewspolmiernosc i nie chcialam popekac, nie chcialam niepelnosprawnego dziecka ( barki podczas porodu moga sie wylamac) no i przede wszystkim CHCIALAM ZYC. bardzo przezywalam tw wszystkie pro sn mamuski co tylko sn sie liczy jako porod itp…
Ja miałam dużo wątpliwości. Chciałam rodzić siłami natury ale miałam wiele myśli czy dam radę, czy mój wiek nie sprawi że będę ciężej dochodzić do siebie albo nie będzie jakiś powikłań u dziecka czy u mnie. Z drugiej chciałam to przeżyć
. Jednak na 2 miesiące przed porodem lekarz mi powiedział że ze względu na moją historię medyczną (dwie operacje) boi się czy wczasie porodu i parć nie pęknie macica więc doradził mi żebym jednak rodziła przez cc bo jak dojdzie do powikłań to i tak dojdzie do cc tylko na wariackich papierach. No i to mnie przekonało. Że dla dobra dziecka i mnie lepiej iść zgodnie z tym co radzi spacjalista. Generalnie jestem zadowolona
bo dziecko wychodzi mniej zmęczone i nie ma problemów takich jak niedotlenienie na przykład
a i jak dość szybko się pozbierałam.
Moj mąż bał się porodu naturalnego, głównie o dziecko i bardzo się ucieszył że będzie cc. Bal się powikłań związanych z porodem typu wyciąganie dziecka proznociagiem czy niedotlenienia
U mnie to był bardzo trudny temat. Marzyłam o porodzie siłami natury wyobrażałam sobie pierwsze chwile ten moment że dałam radę . Pierwsze dziecko było cc , nie wiedziałam co mnie czekają ale drugie dziecko , kiedy okazalo się że skończy się cesarskim cięciem czułam ulgę, że dziecko będzie bezpieczne , czułam się pewniej wiedziałam już bardziej jak to wygląda ![]()
ja na początku chciałam rodzić przez cięcie cesarskie, bo bałam się porodu siłami natury, wiadomo jak się człowiek naczyta Facebooka co ludzie piszą np “16 godzin męczarni” , ale nie miałam przeciwwskazań , więc rodziłam naturalnie i nie miałam tych “16h męczarni” , starałam się urodzić jak najszybciej by się nie męczyć.
dużo będąc w ciąży nasłuchałam się o nagłych wypadkach cc, moja koleżanka ze szkoły rodzenia miała nagłą cc bo dziecko odwróciło głowę i moja kuzynka też miała taki przypadek ze tak nagle się stało podczas porodu.
Gdy dowiedziałam się o ciąży to było dla mnie pewne , że urodzę naturalnie. Nawet nie rozwalałam cc. Podczas wizyty u lekarza usłyszałam , że będę musiała mieć cc. Zaczęłam płakać , czułam się taka niespełniona , czułam się winna. Byłam zła , że nie mogę sama urodzić swojego dziecka. Zaczęłam wariować jakby to było coś złego. Długo mi zajęło pogodzenie się z tym , że to będzie cc . Płakałam , złościłam się , czułam żal do siebie. Dopiero z czasem zrozumiałam , że tak po prostu musi być. Nie była to moja wina , dziecku krzywda się nie wydarzy. Po prostu los zdecydował inaczej , syn ułożył się pośladkowo , więc chyba sam zdecydował ![]()
Szczerze? Dla mnie nie ważne czy siłami natury czy przez cesarskie cięcie , ważne aby urodziło się całe i zdrowe. Ja nie miałam presji że dziecko muszę urodzić siłami natury . Już przy pierwszym porodzie lekarz podczas akcji poinformował mnie że jednak musimy zrobić cc gdyż tętno córce się podwyższyło. Ja się zgodziłam odrazu . Wszystkie trzy ciążę zakończone były cc i nie żałuję że nie rodziłam nigdy siłami natury.
U mnie było tak, że zaczęłam rodzić naturalnie, ale trwało to bardzo długo i w pewnym momencie jakby się wszystko zatrzymało i lekarz prowadzący już prawie decydowal się mnie brać na CC. Ostatecznie się udało SN.
Ogólnie jak dla mnie to bez znaczenia czy SN czy Cc bo najważniejsze żeby maluch był zdrowy i żeby mama była bezpieczna i to nie jest żadna porażka a najlepsza możliwa decyzja dla dziecka. I czy SN czy CC każda z nas jest cudowną mamą! ![]()
Wspaniałe podejście lekarza … spokojne , logiczne wytłumaczenie a nie ten medyczny bełkot który częściej pogarsza sprawę niż uspokaja pacjentkę
W pierwszej ciazy zalezalo mi na porodzie naturalnym. Jednak po wielu godzinach od odejscia wod akcja porodowa sie wstrzymala i skonczylo sie cc. W tamtym momencie bylo juz mi obojetne jak rozwiaze sie ciaza byle moj dzidzius urodzil sie zdrowy. Po powrocie do domu czulam sie niewystarczajaca i odbieralam to jako moja porazke. Ale pomogl mi bardzo w tym moj Maz, ktory na kazdym kroku mowil mi ze zrobilam wszystko najlepiej jak moglam.
Z czasem zdalam sobie sprawe ze to jak rodzilam nie zdefiniowalo mnie jako mamy i ze cesarka to nie gorszy porod, a taki ktory byl potrzebny zeby moje dziecko bylo bezpieczne i zdrowe.
Dokładnie ja tak samo uważam nie ważne jak , ważne że dziecko przyszło na świat zdrowe . Poród przez cesarskie cięcie nie czyni nas gorszymi mamami , cc to ciężka operacja która jest równie bolesna szczególnie jak jest pionizacja. Ale czego to matka nie wytrzyma dla swoich pociech .
Ale często się spotykam z teoriami od innych mam że jak ktoś rodził przez cc to nie jest prawdziwa mama bo nie przeżył porodu …. Strasznie mnie to drażni
Albo ze cesarka to pojscie na latwizne
jakby przeczytaly co kazda z nas musiala podpisywac przed operacja to moze by zmienily zdanie ![]()
No dokładnie. Jest to mega krzywdzące. Szwagierce nawet położną środowiskowa zasugerowała syn będzie nieodporny bo nie przeszedł drogami rodnymi tylko przez cc …… ręce opadają
Ja właśnie chciałam bardzo cc dla tego że byłam ja bardziej pewniejsza że z dzieckiem będzie ok . Dużo ostatnio się naslyszalsm ile porodów zle się skończyło dla dziecka podczas naturalnego , dla tego bałam się naturalnego
przy cesarskim cięciu też mogą przeciąć twarz noworodka ostatnio bylo to miał 15 szwów
Takie zdania słyszałam bardzo często i to właśnie boli. Albo dziecko po cesarce nie obchodzi urodzin a „wydobyciny”
No ja też miałam właśnie tego typu wątpliwości. Że jak nie dam rady albo poród nie przebiegnie tak jak zaplanowałam i trzeba będzie wyciągać dziecko jakimiś narzędziami albo jak się przydusi albo jak mu coś naderwą że w sumie cieszyłam się że mam wskazania medyczne