Brak snu i spadek sily

Ja właśnie o tym pisałam… czasem nie ma wyjścia… jest jeden plus tego że się wraca do pracy po pół roku. Im wcześniej tym łatwiej w brew pozorom. A i na pół roku dziecko nie jest aż tak rozumne jak to roczne żeby to aż tak przeżywać…

Dziecko że mniej rozumod to fakt chociaż nie zgodzę się że mniej przeżywa bo jeszcze działa instynktownie ale też zależy od dziecka. Natomiast jeśli chodzi o matkę to absolutnie się nie zgadzam że łatwiej mi by było milion razy trudniej zostawić pół roczne maleństwo niż roczniaka czy 2latka.

Dziecko jak i matka za każdym razem przeżywa. Pamiętam jak w maju Zuza poszła do przedszkola. Ja płakałam pod drzwiami a ona w środku. Straszne doświadczenie :frowning: Jeden dzień. Była w przedszkolu trzy godziny. Zeszłam niżej i już jej nie słyszałam. Panie mówiły że płakała tylko chwileczkę. Wiedziałam że musi iść do przedszkola i że to nieuniknione.

Narazie zostaje się tak jak pisałam. Córka idzie do żłobka. Będzie w dobych rękach. Mój znajomy go prowadzi i zatrudnia w nim swoich dzieci i synową, a ich znam bardzo dobrze. Mimo to jest mi ciężko oddać córkę do żłobka. Jak narazie pracy zmienić nie mogę niestety.

A więc mocne kciuki, abyście obie dały radę! :slight_smile:

Mój pierwszy synek poszedł do żłobka jak miał piętnaście miesięcy dokładnie. Pierwsze tygodnie był płacz ja płakałam razem z nim myślałam że mi serce pęknie, ale pewnego dnia pani opiekunka kazał mi zaczekać pięć minut i mnie zawołał i pokazał mi ukradkiem jak mały się bawi i już nie płacz. Kamień z serca mi spadł… . Później mały w sobotę lub w niedzielę rano pytał czy idziemy do dzieci… bardzo lubił chodzić do żłobka dużo się tam też nauczył Tera mu dużo lepiej w przedszkolu … Nawet gdy niektóre dzieci płakały na początku w przedszkolu to mówił nie płacz mama później przyjdzie a my się pobawimy… Dumna byłam jak paw… Jak Pani powiedziała że synek jak na swój wiek jest bardzo rozwinięty emocjonalnie i intelektualnie.
Czasem po prostu rodziny muszą dać swój skarb pod opiekę osób trzecich bo muszą za coś żyć i tak jak piszą wyżej 100 zł to jest dużo …

Moja córka czasem w sobotę pyta czy idzie do przedszkola, a kiedy jej odpowiadam, że ma wolne dzisiaj to pyta : a dlaczego?? Ona chce! :slight_smile:

Dziękuję dziewczyny. Zobaczę już niedługo jak to będzie u mnie. Ale podejrzewam, że lekko nie będzie, a ona jest taka malutka. Dobrze, że idzie do żłobka do osób które dobrze znam.

Oj życie bywa okrutne niestety. Współczuję i też trzymam kciuki. Nawet w przedszkolu początki są trudne.U nas było o tyle źle że nie był to płacz na początku ale cały dzień ile godz był tyle płakał i to w ciszy w kącie. Ja pracuje w tym samym przedszkolu ale wiedziatam że nie mogę schodzić i mu mieszać wiek pisałam tylko smsa do jego cioc i dostawatam zdjęcie ze np się bawi czymś ale widziałam że cały zaplakany albo wręcz łzy kapiace. Płakałam i ja. To był okropny okres zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Stres i w ogóle. Oddawałam go rano wchodziłam ok górę i łzy same kapaly więc najpierw do toalety żeby się ogarnąć potem na swójj sale. A przecież wiedziałam że na dobrą opiekę ale i tak było to cholernie trudne.na szczęście trwało krótko bo niecałe trzy tyg i teraz jest tak jak u marie uwielbia przedszkole

Jakoś próbuje zrozumieć, ze sa takie sytuacje, że mama musi wrócić do pracy kiedy dziecko ma zaledwie kilka miesięcy i nie oceniam takich osób, ale ja kompletnie sobie tego nie wyobrażam, chyba bym się zapłakala za moim dzieckiem i to niezależnie czy zaczęłoby przygodę ze żłobkiem czy miałabym możliwość żeby zostało z dziadkami, kompletnie sobie tego nie wyobrażam i u mnie nie było opcji żeby dziecko zostało z kimś innym niż ja i to nie tylko przez okres macierzyńskiego. Mój synek niedługo skończy 21 miesięcy i jestem z nim cały czas w domu, niedługo pojawi się drugi maluszek i mam zamiar tak samo z nim być i tak samo starszaka nie mam zamiaru póki co zapisywać do żadnego przedszkola.
Czasem patrzę na mojego synka jak na przykład wstanie z drzemki i jest taki zaspany i włącza mu się przytulas, musi być trochę na rączkach czy siedzieć na kolanach aż się dobrze rozbudzi i tak się czasem zastanawiałam co by było z nim w takim żłobku i kto by się nim tam tak zajął.
Znam taki przypadek gdzie dziewczyna jest jeszcze w ciąży i ciągle mówi, że ona chce pracować do końca, w sumie jest już na końcówce więc to jej się udało i chce jak najszybciej wrócić do pracy. W pracy jej powiedzieli, że nie dadzą rady bez niej, a z pracy jest zadowolona to chce wrócić jak najszybciej i jeszcze nie urodziła i ciągle powtarza, że niedługo tam wróci. A do tego jej mąż pracuje za granicą i przyjeżdża kilka razy do roku do domu (ale mieszkają z rodzicami) więc tym bardziej w głowie mi się to nie miesci, że tak na prawdę dziecko nie będzie widziało obojga rodziców tylko mamę będzie miało na sam wieczór, a tatę od święta.
Dodam tylko, że przez okres macierzyńskiego miałam dwie propozycje pracy, jedna jak się to mówi po znajomości (ale na pewno nie będzie możliwości żeby się powtórzyła taka okazja) więc to pewnie by się udało, a druga to nie mogę powiedzieć na 100% czy bym się tam załapała, ale tak czy inaczej obie propozycje lepsze od mojej dotychczasowej pracy, ale zrezygnowałam, bo nie chciałam zostawiać synka…

Na ile byśmy nie zostawili i z kim to zawsze będziemy się martwić bo mamy już tak mają. To prawda że bywa różnie i czasem nie ma innej możliwości i trzeba wrócić do pracy szybciej. Aleksandra jak synek w nocy jest poprawa?

znowu nie mogę ogarnąć jak nie za tłoczno to za pusto hihhi

co do złobka to faktycznie czasem nie ma wyjścia , co do niani nie wiem czy bym zostawiła czasem oglądam ten program co rodzice podgladają nianie masakra

Mam tak samo jak Ewela identyczne podejście. I napewno szukającym milion rozwiązań żeby nie zostawia malucha. Ale rozumiem że czasem nie ma wyjścia choć mówię ja raczej nie dałabym rady i skończyło by się u psychologa bo wiem co działo się ze mną jak zostawiłam synka z babcią jak poszłam na wesele. Ale też każda kobieta jest inna i inaczej patrzy. Ja jednak gdybym miała wybór zdecydowała bym się na nianie bo ja zawsze można sprawdzić żłobek ciężko no chyba że taki z monitoringiem . A uwierzcie pracuje w branży mam koleżanki z żłobkt i słyszę co nie co co potrafił robić panie jak zwracać się do dzieci itd. W przedszkolu dziecko powie raczej a w żłobkt? No właśnie. Już pomijając fakt że w grupie jest 30dzieci i 5pań wiadomo że dzieci które leżą nie chodzą jeszcze jak płaczą to płaczą bo nie da się wszystkich tulic i nosić. Ogólnie jeśli nakarmimmd przewinietd to na płacz nie zwraca się uwagi chyba że się uderzy albo inne dziecko go uderzy. Takie realia niestety

Paulina, co do opiekunek i tych programów to w większości są mega naciągane - po to by oglądalność była większa.
Zawsze jakimś wyjściem jest instalacja kamer w domu.

Ja też nie chcę nikogo oceniać bo wiem, że różnie w życiu jest. Czasem nie ma wyjścia i do pracy trzeba wrócić wcześniej. Ja pewnie wybiorę taką opcję że będę żyła skromniej ale zostanę w domu. Chyba w pracy nie mogłabym być zaangażowana w pełni w to co robię bo myślami byłabym przy dziecku. Ewentualnie poszukam czegoś bliżej. Tobie Aneta będę kibicować żeby gładko poszło i nie było za dużo płaczu bo czasem to rodzic bardziej przeżywa :wink:
A co to za program bo nie kojarzę?

Marie to tylko się cieszyć że córeczka tak chętnie chce chodzić do przedszkola

Dzięki :slight_smile:
Przez jej przedszkole, modlitwy przed jedzieniem itd. Wprowadziła i domaga się w domu podobnych zasad, cóż - nie ma wyjścia :wink:

No co ty aż tak, wiedziałam że przedszkole naprawdę dużo uczy, ale ze az tyle. Jestem pod wrażeniem

Marie może naciągane ale zawsze bym się obawiała ze coś może się stać.

Ja do pracy nie wracam :slight_smile:

Niania to nie jest wcale głupi pomysł. Mną i moim rodzeństwem zajmowała się sąsiadka, która mieszka z moimi rodzicami przez ścianę. Bardzo dobrze się nami zajmowała. Tak się traktujemy jak rodzina na komuni czy weselu byli proszeni i byli. Nie wyobrażam sobie powiedzieć do niej pani to zawsze bedzie ciocia choć przyszywana. Nigdy nie pracowała, a pieniądze które jej płacili rodzice zawsze wydawała na nas. Nie chciała od moich rodziców pieniędzy. Zajmowała się nami z przyjemności. Teraz jej mąż wrócił z Hiszpani pracował tam spokojnie z 25 lat. Teraz już wrócił na stałe, a nie na chwilę jak bywało do tej pory. Córki też już za mąż wyszły i teraz zajmuję się wnukami.