No powiem szczerze że po powrocie do pracy nieprzespane noce bardzo dała się we znaki zwłaszcza jak mam na rano na 6.30lub 7. Mój syn zdecydowanie nie jest śpiochdm ale jak była słaba noc to do tej 7potrafił odespac a ja razem z nim a tu przed 5lub tuż po budzik i koniec spania i cały dzień na pełnych obrotach. Te dwie godz snu rano po nieprzespamej nocy to jednak bardzo wiele
Magno a można napić się ciepłej herbaty? Ja już zapomniałam że taka istnieje ![]()
Jeśli chodzi o starszaka jak pojawia się młodsze dziecko to u mnie będzie mały problem bo mój mąż często ma popołudniowe służby i będzie wychodziło na to że będę musiała ogarnąć i małą i małego. Początek będzie na pewno ciężki ale później już mam nadzieję, że wpadniemy w rutynę.
Ja w domu czy gdzieś na gościnie jem wszystko zimne. Najważniejsze dla mnie jest dziecko. Tylko jak jestem u mojej mamy to ona jak robi coś do jedzenia czy do picia to bierze ode mnie córkę i mnie goni żebym zjadła i wypiła coś ciepłego, a ja mówię żeby sama pierw się najadła. Ale moja mama mnie dobrze zna i wie, że ja potrafie zimne zjeść czy wypić czy coś na szybko chapnac i do córki. Więc jak jestem u niej to mi na to nie pozwala.
Justyna ja również niedługo wracam do pracy. Bardzo się boję jak to będzie. Na dodatek żeby się w miarę ogarnąć to potrzebuje że 2 godz to nie chce myśleć nawet o której będzie pobudka może nawet równo z dzidzia na karmienie. Chciałam pójść na wychowawczy ale niestety sytuacja finansowa nie pozwala mi na to. Co w tym wszystkim jest najgorsze to to że syn idzie do żłobka boje się że będzie chorował
Lola ja też żeby ogarnąć siebie synka śniadania wstaje bardzo wcześniejg jeśli mam na 6.30to wstaje 4.40.pół godz zajmuje mi dojazd do pracy. Wszystko jest w biegu z synkiem bardzo ciężko się wyszykować jak czas goni.
Co do chorób niestety trzeba się na to nastawić. Mój nie chorowal praktycznie w ogóle a w październiku było zapalenie oskrzeli i pierwszy antybiotyk. Oczywiście we wrzenit też był chory. Z tym jest masakra
Nie jest łatwo po roku wrócić do pracy tym bardziej że w domu już też wszystko inaczej jak ma się dziecko. Teraz czasem ciężko coś zaplanować i żyć wg zegarka przy dziecku się tak nie da a jednak do pracy trzeba zdążyć. A choroby dziecka to dodatkowy demotywator bo to niestety jak zaczyna się przedszkole czy żłobek to najczęściej w parze z tym idą choroby.
Mi jakoś udaje się zjeść ciepłe posiłki ale herbatę ciepła wypić to prawie nigdy.
Ja do pracy wracam po pół roku. Także u mnie pewnie choroby zaczną się już niedługo. W żłobku zacznie pewnie wszystko łapać. Pewnie i tak trzeba będzie co jakiś czas iść na L4. Ale to mogę raz ja raz mąż i mama pewnie jeszcze się zaoferuje z pomocą.
Ja półrocznego dziecka bym z życiu nie oddała do żłobka. Nawet roczne tylko wtedy gdybym nie miała innego wyjścia ale z rocznego macierzyńskiego skorzystają bym na sto procent. Nie wyobrażam sobie inaczej. I manet najlepsza praca by mnie nie przekonała. Mój mąż niestety nie pracuje na umowie tak więc l 4się nie należy. Babcie pracują i całe szczęście że czasem mogą wziąć kilka dni urlopu i pomoc bo inaczej ja bym była na zwolnieniu raz w miesiącu albo częściej.
nie ogarniam ostatnio tych postów wiec zostawiam ślad ![]()
Haha Paulina dobre ![]()
Ja też bym chyba nie oddała pół rocznego dziecka do żłobka. Mój ma w sumie teraz trochę ponad pół roku i stale na cycu i taka przylepa i nie pośpi w dzień sam tylko na mnie to nie wiem jak on by zniósł taki żłobek. No ale może czasem nie ma ktoś wyjścia.
Ja jakbym miała do wyboru żłobek lub nianie to wybrałabym nianie może dlatego że sama byłam
Paulina dobre
to prawda że czasem nie ma wyboru i trzeba wcześniej wrócić do pracy
No ale dziewczyny obecnie macierzyński jest roczny więc nie wiem jak to trzeba wrócić po pół roku nie kumam. Po roku to wiadomo często nie ma wyjścia bo z jednej pensji nie da się przeżyć takie czasy.
Ja pracuje w branży ja akurat w przedszkolu ale mam koleżanki z żłobkt i może dlatego wiem co się dzieje i bym nie chciała przynajmniej w publicznych.
Justyna niektórzy mają taki zawód ze trzeba wrócić po pół roku, a niektórzy nawet wcześniej… Ja l ezalam na sali z dziewczyną która jest dentystka i ona mówiła z będzie musiała wrócić po 3 miesiącach bo musiała by sobie znaleźć zastępstwo, a to wcale nie jest takie łatwe. Jak ktoś ma własną działalność czy coś w tym stylu to też często trzeba wrócić wcześnie. I jeszcze jedno za cały rok płacą 80 %Wy agrodzenia a za pół roku 100 %. Więc jeżeli u kogoś ciężko z kasą to i to 20% mniej dużo robi…
3 miesiące to bardzo wczesno. Wyobrażam sobie co ta Pani czuła. Takie maleństwo zostawić to dopiero jest przeżycie.
Lola dokladnie… Ale dzieco miało zostać z dziadkami a nie iść do żłobka więc o tyle lepiej…
Nie wiem może inaczej na to patrze bo ja nie musiałam i decydując się na dziecko wiedziałam że będzie mnie na nie stać. Chociaż nie myślcie sobie ze zrobiłam najpierw niewiadomm jaka karierę mam mieszkanie i super auto bo nie. Mieszkanie nadal wynajmujemy a ja pracuje w takiej branży że zarobki średnie ale nie zdecydowałam się na dziecko póki nie byłam pewna ze stać mnie żeby przynajmniej ten rok być w domu. Dla mnie 20%pensji to grosze i ciężko mi sobie wyobrazić że komuś może zrobić aż taka różnice. Wiem dziewczyny że sytuację są różne ja naprawdę nie wydaje kasy na prawo i lewo i nie mam jej tyle że co chce to idę i kupię. Bywa że żyjemy lub żylismy od 1do1 nawet dość często. Więc absolutnie nie chodzi o to że się wzwyższam bo mam kasę. Ale Teraz np nie zdecyduje się na drugie z powodu mieszkania jest małe i wynajmowane i wolę poczekać. chociaż wszyscy mówią że to nieważne i że jakoś to będzie. Dla mnie ważne i jakoś mnie nie satysfakcjonuje .Chciałabym bardzo drugie dziecko ale dla mnie zapewnienie mu dobrych warunków jest priorytetem.Ale nie ważne bo nie to miałam na myśli. Bardziej chodziło mi o to że praca jest tylko praca i nie ta to inna może nie od razu może trudniej ale dla mnie rodzina na pierwszym miejscu i dziecko przede wszystkim. Bo praca może być następna a czasu z maleństdm nikt nigdy nam nie odda i żaden żłobek nie zajmie się tak jak mama. Jeszcze gdyby mieli zostać dziadkowie no to toż nie to samo ale w domu napewno opiekują się z miłością i oddaniem ale tak to w życiu . Oczywiście to moje zdanie i nikogo nie oceniam każdy robi jak uważa ale jest to dla mnie nie zrozumiałe.
Justyna wież mi dla niektórych nawet 100 zł mniej w budżecie co miesiac to dużo… A to 20% od wypłaty to jest przecież dużo więcej…
Ja sama się zastanawiałam czy w grudniu czyli na 8 mies synka nie wrócić do pracy i nie chodziło o to 20 % tylko o moją niepewna sytuację, nie będę się na ten temat tu rozpisywać, spraw się w każdym razie sama dobrze rozwiazala… zmierzam do tego, ze różne są sytuacje w życiu. Ty sobie możesz pozwolić na rok macierzyńskiego, ja też i dobrze, ale są osoby które nie mogą. I ja im współczuję, czasem się nie da inaczej
U nas jest coś za coś, mąż w DE, a ja musowo będę musiała iśc po macierzyńskim na wychowawczy.
Sama nie dam rady wszystkiego ogarnąć, dwójka dzieci, dom, praca. Choć wiem, że są kobiety które dają radę i chylę czoła przed nimi
Na prawdę odwalają kawał dobrej roboty, nie mówiąc już o samotnych mamach, które mogą liczyć tylko na siebie. Mega silne babeczki!
Ja mam taką pracę, że muszę wrócić do pracy. Niestety córki nie mam z kim zostawić. A w moim przypadku jak bym była rok na macierzyńskim to już bym nie miała czego szukać. Taki zawód niestety. Dlatego też poszłam na studia żeby to zmienić. Ale póki co muszę to jakoś przejść. Choć córkę też mi nie jest łatwo zostawić w żłobku. Ale nie mam innego wyjścia.
Aneta ale nie myślałaś żeby już nie wracać tam tylko znaleźć potem inna?
Matko ja naprawdę sobie nie wyobrażam bo ja płakałam jak bobr jak mój ponad 2latek szedł do przedszkola a takiego maleństwa nie zostawiająm absolutnie z mikim prócz męża. Więc ja to bym depresji dostata. Teraz też mówię że jak będę planować dziecko to przynajmniej 1.5roku siedzę w domu bo nie wyobrażam sobie inaczej