Badanie ginekologiczne w ciąży

Podzielam zdanie Iwony - profesjonalizm czy delikatność od płci na pewno nie zależy chociaż ja również spotkałam się ze stwierdzeniem, że mężczyźni delikatniej wykonują badanie na fotelu.
Osobiście jakoś tak wyszło, że żaden mężczyzna mnie nie badał. Zawsze robiła to moja doktor prowadząca, ewentualnie dwa razy inna doktor w szpitalu.
Wracając do tematu wątku to w pierwszej ciąży badanie na fotelu miałam bodajże na każdej wizycie. Po porodzie oczywiście też. Miałam sprawdzana ranę, za kilka miesięcy powtórnie robiona cytologie. Wkrótce potem zaszlam w drugą ciążę (chodzę do tej samej Pani) i już tak często mnie nie bada. USG jest na każdej wizycie, ale badania już nie, bo cytologie mam jeszcze aktualność, czystość w normie, szyjka się nie skraca itd. Pewnie pod koniec będzie znów na każdej wizycie. :slight_smile:

Pamela ale trafiłaś na doktor. :frowning:

Zebys wiedziala ze baba bez znieczulicy…

U mnie co wizyta badanie usg dopochwowo i przez brzuch. Teraz juz bez usg dopplerowskiego bo mam ten pessar ale ginekologicznie i tak badana jestem.

Ja również spotkałam się z opinią, że mężczyźni są delikatniejsi, ale mając porównanie z moją Panią doktor uważam, że ona jest równie delikatna jak pan doktor z porodówki.

Pani Mamusia, Pamela trafiłyście na podobnych lekarzy ale niestety obydwoje się nie nadają do wykonywania swojego zawodu… gdzie uważam jak dziewczyny profesjonalizm jest bardzo ważny.

Z lekarzami to jak z ksiezami jedni z powolania a drudzy dla kasy i wygody.

Ja chodziłam prywatnie do lekarza podczas ciąży, badanie ginekologiczne i usg miałam na każdej wizycie wykonywane. Też mam porównanie między kobietą lekarzem a mężczyzna i w życiu nie zamieniłabym swojego lekarza. Kobieta do której kiedyś chodziłam to znieczulica totalna, niesympatyczna i bezczelna, mimo że też chodziłam prywatnie:/

No właśnie ginekolog pan lub pani. A przy porodzie jakby był pan położnik? Czy którejś z was się zdarzyło? Przecież oni też chyba badają, sprawdzają nas jak idzie postep porodu

Mi cesarke robiła pani doktor a arystowal jej pan doktor w dodatku murzyn:-D oboje super sympatyczni

Przy cesarce jest lekarz, a mi chodzi o pana położnika czy ktoras z was się spotkała.

Monika.P, szczerze mówiąc, nie spotkałam się jeszcze z panem położnym. Ginekolodzy położnicy tak, a tak zawsze panie położne. Przynajmniej w mojej okolicy tak jest.

Co delikatności, to ja zawsze u panów byłam, więc nie mam porównania, ale moja siostra ma panią ginekolog i ta jest delikatna. A badania na fotelu w sumie mam na każdej wizycie, na kontrolnych poza ciążą też, z tym, że ja nie biorę tabletek antykoncepcyjnych, więc kontrole (poza ciążą) są raz do roku. Przynajmniej tak staram się chodzić.

Monika ja nie spotkałam położnika w szpitalu osobiście ale wiem , że na uczelni gdzie chodziłam uczęszczał jeden położnik ale czy pracuje w tym wyuczonym zawodzie to nie wiem…

Poloznik to prawie to samo co i lekarz. U mnie czesto na pieczatkach od lekarzy jest ginekolog, poloznik. u nas w szpitalu pracuje swiezo po studiach mlody lekarz ginekolog, poloznik ktory ma moze z 30 lat ciemny zarost normalnie ciacho;) ja to bym sie do takiego krepowala isc zbadac:p ale na obchodzie bardzo mily byl.

Hahah u mnie też w szpitalu jest sporo młodych, przystojnych lekarzy. Dziewczyny z sali tylko non stop o nich opowiadały i nie mogły doczekać się obchodu. Wariatki. :smiley:

Ja również nie spotkałam się z panem położnikiem. Ale na pewno tacy są. :slight_smile:

Jedna 17 latka do porodu nie chciala isc sie zbadac do niego bo sie krepowala hehe :wink:

Różne są reakcje kobiet na młodych lekarzy :slight_smile: niektóre krępowałyby się badania a drugie pewnie chciałaby wręcz aby je badał hihi :wink: ja osobiście wole doświadczonych starszych lekarzy :wink: co nie zmienia faktu, że młodzi lekarze zdarzają się na prawdę przystojni…

Ja bym sie chyba tez krepowala do faceta ktory moze byc starszy o 5 lat ode mnie…

Ja bym się krępowała jeśli byłby to ktoś z rodziny bądź ze znajomych… a jak ktoś kogo nie znam to co mi tam :slight_smile:

Ja podobnie, jak Monika. Kiedyś tak mnie sąsiadka z bloku, raptem 2 lata starsza (miałam wtedy 19 lat, więc to było krępujące) zaskoczyła, bo miała praktyki u mojego ginekologa. Lekarz mnie zbadał, a jej kazał pobrać cytologię. Obie chyba się zdziwiłyśmy, ale cóż, z fotela nie mogłam już uciec :stuck_out_tongue:

Nie no ja tam wole starszych panow jednak:p

Ja również…jakoś czuje sie pewniej wtedy :wink: