Aniball = łatwiejszy poród?

Gagulka to nie źle czwarty dzień i 26 cm, rzeczywiście może za dużo dlatego te podrażnienie…odpocznij i dalej ćwicz :slight_smile: jeszcze masz trochę czasu…
Kloto a gdzie ja ten olejek mogę dostać ? W aptece? Czy w jakimś zielarskim? Jak mam na tym jajecznicę zrobić a on chyba ogólnie nie jest jadalny?

U mnie Ktg wporzadku. Ale szyjka nie, hehe dalej bez zmian, długa twarda i bez rozwarcia, a więc dziś porodu nie będzie, od jutro przeterminowana :smiley: Nast ktg w sobotę, może do tego czasu coś się zmieni. Ale jest plus więcej czasu na utrzymanie 30 cm.

Gagulka, współczuję, dzielna jesteś. Może uda się, że nic nie popęka i po porodzie wróci w końcu do normy :slight_smile: Ja wczoraj i dziś 25 cm, też widzę różnicę przy kolejnej ciąży. Odpocznij,będzie dobrze :slight_smile:

Tamara, olejek rycynowy można kupić w aptece. On może być doraźnie stosowany na przeczyszczenie. Nie stosowałam go przed porodem, jednak jest on dość mocny bo powoduje po prostu biegunkę a praca jelit późniejsze skurcze. Spotkałam się wśród położnych z trzema wariantami podania:

  • tak jak wspomniałam, jajecznicę na tym
  • wypić sam (w tym temacie dziewczyny podawały kiedyś dokładny schemat w jaki sposób, poszukam zaraz)
  • tzw. koktajl położnych, czyli rozcieńczony olejek za pomocą soku pomarańczowego albo greipfrutowego
    Ale tak jak mówiłam, ja go nie stosowałam i myślę, że to ostateczność. Mi mąż kupił trzy ananasy które podobno też wywołują poród przez ten enzym co w język piecze (dlatego nie mogą być bardzo dojrzałe), ale nie zdążyłam ich zjeść więc nie wiem, czy to pomaga czy nie

Odnośnie olejku rycynowego, kilka postów z tego wątku w okresie jak ćwiczyłam podczas pierwszej ciąży:

cobretka
2017-04-18 22:53
Dlatego ja zawsze kopiowałam cały tekst zanim go dodawałam. Tak na wszelki wypadek hehe nauczona doświadczeniem
To super że ćwiczysz jak napisałam i że są efekty. Tyle że ja już nie wprowadzałam go do środka tylko zaciskalam i puszczalam na zmianę i powoli pozwalałam by się wyslizgiwał.
Nie masz nic do stracenia weź 2 lub 3 łyżki oleju rycynowego. Jeśli się uda to za dzień lub dwa dzidzi będzie na świecie. W najgorszym wypadku posiedzisz trochę w wc :wink:

Marlena-1992
2017-04-19 12:14
mamasita ok 4 tyg przed terminem
nienormatywna tym razem będziesz miała okazję się wykazać ale to jeszcze hoho! masz bardzo dużo czasu, a jak sie czujesz, masz ciążowe dolegliwości? :slight_smile:
cobretka mam na raz wziąć tego olejku 3 łyżki? taki zwykły olejek, któy kupuje sięw aptece i niektórzty smarują nim rzęsy na lepszy ich wzrost? czy to jakis specjalny spożywczy

cobretka
2017-04-19 12:43
Taki zwykły dokładnie to ten sam. Można kupić go w aptece o większej pojemności. Możesz z rana wziąć 1 łyżkę i zobaczyć jak się będzie zachowywać organizm . Jeśli nie będzie się nic działo zrób jeden dzień przerwy i na kolejny weź 3 łyżki. U mnie zadziałało po 3 i uniknelam oxy :wink:
W ten sam dzień po wzięciu 3 napinała mi się macica bardzo często. Kolejnego dnia odchodził czop. A trzeciego dnia ok 2 w nocy miałam skurcze i urodziłam popołudniu

Marlena-1992
2017-04-20 13:36
nie nie ruszyło… byłam rano w szkole rodzenia na ćwiczeniach i zapytalam swoja polozna o tej olej rycynowy to sie wzburzyła powiedziałą ze chyba oszalałam zeby takie rzeczy robić. i też wczoraj wieczorem poczytałam trochęto rzeczywiscie nie jest to jakis cudowny i świetny sposób, nie wiem czy ma wpływ na zdrowie i rozwój płodu, ale na butelce jest napisane ze nie mozna stosowac tego w ciązy. wahałam się, wahałam i łyknełam jednak łyżkę tak godzine temu moze troche wiecej i nic sie nie dzieje. jestem taka sfrustrowana, nie chce miec wywoływanego porodu! :frowning: a ćwiczenia z balonem idą mi tak jak trzeba :wink:

cobretka
2017-04-20 16:38
Olej zalecała mi położna (“położna na medal” Martyna).
Jest opisane że nie stosuje się go w ciąży tylko dlatego że może wywołać skurcze macicy a co za tym idzie poród. Dlatego też stosuje się go w bliskim terminie porodu np 39/40 tc. Absolutnie nie wcześniej.
To dziecku nie szkodzi. Jeśli po tych 3 łyżkach się nie ruszy do 2 dni to niestety czeka Cię oxy. Źle wspominam moje. Najgorsze że po niej wszystko dzieje się za szybko i bóle są bardziej odczuwalne. Ale dasz radę :wink:

Dzięki Kloto. Ostateczność ten olejek, narazie najem się ananasa :smiley:

Hej dziewuszki :slight_smile: na ktg jakieś dwa biedne skurcze , lekarz mówi, że szyjka miękka ale rozwarcia nic i , że do porodu jeszcze jeszcze. Z balonikiem pozwolił dalej ćwiczyć. Dziś ćwiczyłam bez wypierania balonika, tak żeby wszystko miało szansę się podgoić. Jutro mam zamiar znowu spróbować ale na pewno nie aż 26 cm. 29 tydzień jutro się zaczyna i czuję już lekki straszek przed porodem :wink:

Gagulka witaj w klubie, u mnie tez jeszcze jeszcze. Jutro mam drugie ktg zobaczymy co wyjdzie, u mnie 40 + 2. Ty masz jeszcze tak dwa tygodnie do terminu to spokojnie, ja w 39 nie miałam miękkiej szyjki, baaa dalej twarda u mnie :smiley: nie szarżuj się żebyś sobie nie pogorszyła :*

Ja to miałam twardą jeszcze w dzień porodu rano :smiley:

Jeszcze tak sobie przypomniałam, że w I etapie porodu jak miałam za słabe skurcze, to położna poleciła wejść do wanny i mojemu mężowi biczować moje brodawki i brzuch. Nic przyjemnego, zwłaszcza podczas skurczu, ale mega skuteczne, dużo bardziej niż szczypanie brodawek. Może przyda się Wam albo komuś to jeszcze w domu, jak coś się zacznie a nie będziecie chciały aby się wyciszyło… albo już na porodówce jak będą odliczać godziny do podpięcia oksytocyny…

Ja jutro będę miała 36+0, wczoraj doszłam do 26 cm i dziś i być może jutro robię przerwę… Wolę wtedy, kiedy córka jest w żłobku :wink:

Hej dziewczyny, jestem w 39 tc, balonik kupiłam w poprzedniej ciąży, w której doszłam do 30,5 cm, niestety zakończyła się cesarką ze względu na stan dziecka. Teraz bardzo zależy mi na SN, ale jakoś kiepsko mi idą ćwiczenia. Zaczęłam w 35 tyg ciąży, ale krocze pękło mi tak na 4-5 mm przy 25 cm :confused: okazało się że to infekcja którą leczyłam 3 tygodnie. Teraz kilka razy udało mi się poćwiczyć, ale kilka dni temu przy 28 cm znowu doszło do kilku bardzo niewielkich pęknięć. Odczekałam parę dni, wydawało mi się że już się wszystko zagoiło, więc dziś spróbowałam znowu, a tu niespodzianka, przy 27 cm znowu mi pękło krocze i mocno polała się krew :/. Nie wiem już co mam robić, czy ćwiczyć dalej z tym balonem, w tamtej ciąży nie miałam takich problemów (dodam że staram się ćwiczyć metodą epino, ale muszę jednak włożyć trochę głębiej balonik bo inaczej nie mogę go napompować…)
Na dodatek mam już skurcze przepowiadające (chociaż w sumie od połowy ciąży mam skurcze), a dzisiaj jeszcze przed ćwiczeniami pojawił się śluz zabarwiony na czerwono, więc mam nadzieję że poród już tuż tuż. W poniedziałek mam się zgłosić do szpitala na kwalifikacje do porodu po CC i możliwe że już zostanę. Boję się że będę rodzić z tymi obrażeniami. Myślicie że przez to że krocze jest już uszkodzone może pęknąć mocniej podczas porodu? I czy będą mi te ranki przeszkadzać, czy raczej podczas porodu na takie drobiazgi nie zwraca się uwagi? No i czy ćwiczyć dalej jak jednak na razie to fałszywy alarm i okaże się że mam jeszcze parę dni…

Magdadbz a masujesz krocze olejkiem jakimś? Może spróbuj z wiesiołka i dodatkowo aplikuje sobie na noc kapsułki z tego olejka do środka, on nawilża i poprawia elastyczność, może to pomoże załagodzić ranki…i chyba myślę że musisz zrobić przerwę że dwa dni chociaż…bo przy porodzie jak główka jest większa możesz mieć zwiększone ryzyko pęknięcia skoro już tak się dzieje przy mniejszym obwodzie.

Hej dziewczyny. Urodziłam już prawie rok temu (główka 36cm, doszłam do ok 30cm i poród bez nacięcia i otarcia). Chciałam się z Wami podzielić historia, która może jeszcze bardziej Was zmotywuje do ćwiczeń. Ogólnie oprócz dziewczyn, które miały cc, żadna oprócz mnie (ze szkoły rodzenia) nie uniknęła nacięcia (żadna nie ćwiczyła tez z balonikiem), wiec nie wierze, ze nacięcia nie były rutynowe… Może nie rutynowe, ale takie „dla pewności”. No i ostatnio spotkałam jedna z tych dziewczyn, niedość, ze się biedna męczyła z tym nacięciem po porodzie, to się okazało, ze jej się to wszystko rozeszło i niedawno (czyli z 8msc po porodzie) była na plastyce krocza. Od nowa- znieczulenie, rozcinanie, szycie i ból z tym związany. Okazało się jeszcze, ze lekarz, który wcześniej ja zszywal, zrobił to zle i zahaczył o jakiś nerw, ze aż ją w nodze rwało. I tyle miesięcy się męczyła… :confused: Teraz już jej się to w miarę zagoiło i jest zadowolona, ze zdecydowała się na ta poprawkę. Ale z drugiej str miała taka możliwość, bo nie karmi piersią, tylko butelka. A tak pewnie dalej by się męczyła… Teraz ma traumę i już nie chce rodzic. A ja naorawde wspominam swój poród dobrze- jako jedna z nielicznych, a polozna i lekarz również mnie chwalili. Także podsumowując moj przydługi post- ćwiczcie, bo warto zrobić wszystko, co akurat jest w naszej mocy, zeby mieć dobre wspomnienia z tego wyjątkowego dnia. Pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki za udane porody!

Ja nawet nie wiedziałam że jest coś takiego jak Aniball na lżejszy poród. Nie ma żadnych wspomagaczy na to. Jestem po 2 porodach, i to wsparcie jest najważniejsze psychiczne drugiej osoby, ćwiczenia takie adekwatne do tygodnia ciąży , spacery, relaks. Nigdy nie ufam żadnym przyrządom.

Żaneta, oczywiście, ze są jak to nazwałaś „wspomagacze”. Gdybys przeczytała chociaż kawałek tego wątku, to byś zobaczyła, ze balonik działa. Ćwiczenia i wsparcie drugiej osoby- owszem tez są ważne, ale czemu nie skorzystać ze wszystkich możliwości jakie mamy w zasięgu ręki?

Tamara, masuje olejkiem z wiesiołka ale nie aplikowałam do środka. Dzięki za pomysł :slight_smile:

Magdadbz może spróbuj tak jak ja. Zrobiłam przerwę małą a potem zaczęłam ćwiczyć tylko mięśnie i zwiększałam obwód, bez wypierania. Kolejnego dnia znowu zwiększałam obwód i ćwiczyłam ale już próbowałam wypierania mniejszych obwodów (rozerwała mi się skóra przy 26cm). W pierwszej ciąży przez krwawienia przestałam ćwiczyć na 2 tyg przed porodem a i tak udało się bez nacięcia :wink:

Cześć dziewczyny!
Dołączyłam dzisiaj do grona Anibalek

Hej Agabiala. Bardzo się cieszymy i cię witamy :slight_smile: ja na dniach skończę swoją przygodę z balonikiem. Jestem tydzień po terminie, jutro stawiam się do szpitala i jak nic się nie tylko ruszy będą wywoływać. Ostatnie dwa dni ciwczen były dla mnie szokiem bo nie świadomie, i nie celowo urodziłam balonik 32 cm, i w ale nie było ciężko. Wiec może coś tam się dzieje u mnie. Trzymajcie kciuki że samo się wszystko zacznie i będę mogła pochwalić się efektami balonika, bo istnieje ryzyko zakończenia CC.

Dziękuję Tamara za przywitanie i oczywiście trzymam za Ciebie kciuki :slight_smile:
Pisałam na telefonie i nie dodał mi się cały długi wpis, wiec pisze od nowa.

U mnie w szkole rodzenia położne, może dlatego, że po 50-tce, w ogóle nie słyszały ani o Aniballu ani o Epipro, pomimo, że mieszkam pod Poznaniem! Dodatkowo przychodzą do nas położne z poznańskich szpitali, niestety też w granicy 50 - tki, i tez mało wiedzą, ogólnie to coś słyszały, ale za bardzo to one w to nie wierzą :confused: Po kilku moich zapytaniach o balonik, przestałam dociekać, bo zarówno Panie prowadzące, jak i koleżanki z kursu patrzą na mnie jak na kosmitkę.

Natomiast moje obie ginekolożki (zmieniałam, bo jedna też była w zaawansowanej ciąży), młode dziewczyny wypowiadały się dość dobrze, plus Wasze opinie na forum bardzo zachęciły mnie do ćwiczeń.

Dzisiaj mam równo 35+0 i zaczęłam ćwiczyć. Ogólnie samo zaciskanie i rozluźnianie mięśni na baloniku jest całkiem przyjemne. Żeby go wprowadzić muszę użyć lubrykantu, ale nie jest źle. Udało mi się wypchnąć dwa razy po 20 cm, choć czułam rozpieranie. Za trzecim razem nie skupiłam się na naciśnięciach pompki i niestety przy wypychaniu balonika pękłam :frowning: Jak się okazało, nie bardziej niż przy ostrych igraszkach z mężem, ale mocno się przestraszyłam bo pojawiła się krew przy pęknięciu , nie dużo, ale jednak. Ostatecznie wypchnęłam 21 cm, niby1 cm więcej, a niestety zrobił różnicę w napięciu krocza.
Po przeczytaniu kilku stron wstecz, wiem, że moim błędem było nie trzymanie balonika.

Dodatkowo bezpośrednio po ćwiczeniach wydawało mi się, że moje wejście do pochwy jest mega wielkie! Wydawało mi się, że wszystko widać tam w środku, czym zestresowałam się jeszcze bardziej. Teraz co chwila chodzę i oglądam w lusterku kroczę i wydaje mi się, że wróciło do normy. Czekam na męża, aż wróci z pracy i mnie obejrzy i mam nadzieję, że powie, że wygląda to wszystko normalnie :slight_smile:

Poradźcie coś dziewczyny, napiszcie czy też tak miałyście, bo zestresowałam się na maksa i trochę boję się dalszych ćwiczeń, ale wizja pęknięcia lub nacięcia krocza przeraża mnie jeszcze bardziej :frowning:

Planuje 2-3 dni przerwy i pilnować się obwodu 16-17cm, bo dzisiaj po prostu przeszarżowałam.

Pozdrawiam Was wszystkie i życzę szczęśliwych rozwiązań.

Zaraz po ćwiczeniach rzeczywiście robi się tam trochę luźniej, ale szybko wraca to do normy. Wiec się nie stresuj tym że się zrobiła tam “duża dziura”:slight_smile: ja wypieram 32 i po godzince jak baraszkujemy nie jest już luzno. Z pęknięciem w czasie ćwiczeń nie mam doświadczenia, ja zaczynałam w 37 TC od 19 i codzieni około 1 cm napaczatku wiecej później już co dwa nawet zwiekszalam. Ty dość szybko zaczęłaś bo w 35 więc nie ma co się szarżować. Zdążysz spokojnie dojść do 30 :slight_smile: zrób sobie przerwę, jakiś masaż olejkiem z wiesiołka i dalej ciwcz :*
U mnie też na szkołę rodzenia patrzyły jak na jakąś kosmitkę, że jako balonik. Ale się tym nie przejęłam. Ćwiczę i nie boje się pęknięcia ani nacięcia. Jestem spokojniejsza, a powiem że bardziej od bólu porodowego właśnie tego się bałam.

Agabiala, witaj na forum :slight_smile: Niestety w Polsce to mało znany gadżet, musimy się przyzwyczajać do tego, że patrzą na nas jak na kosmitki kiedy wspominamy, że ćwiczymy :wink: Za to po porodzie już inna rozmowa, jak wszystko zostaje nienaruszone pomimo, że to u pierworódek podobno rzadkość :stuck_out_tongue:

To Twój pierwszy poród? Jeśli przy 20 cm czułaś się komfortowo, to myślę, że po zagojeniu pęknięcia nie musisz trzymać się tych 16 czy 17 cm, chociaż faktycznie masz dużo czasu. Co do dużej “dziury” po ćwiczeniach… no tak już natura nas stworzyła. Już raz rodziłam i też trenowałam wtedy z aniballem. Ktoś mi radził, żebym nawet nie próbowała oglądać swojego krocza przez 2-3 dni po porodzie, aby się nie wystraszyć, ze względu na to rozciągnięcie… Było w tym dużo racji, ale po ok. 2 miesiącach od porodu jak wróciliśmy z mężem do współżycia, mąż stwierdził, że jestem równie ciasna jak przed ciążą, więc nie martw się, bo teraz to myślę, że na tym etapie ciąży i bez tego trosk i wątpliwości nam nie brakuje :slight_smile: To termin masz jakoś przed Bożym Narodzeniem?

Ja dziś, o ile dobrze liczę, mam 36+3, ćwiczę od 6 listopada i zaczęłam od 19 cm. Teraz trzeci dzień z rzędu jestem na 27-27,5 cm… Oczywiście się nie tresuję, bo czasu nadal zostało mi dość. Jak mówiłam, to mój drugi poród z aniballem będzie, w pierwszym zaczęłam od 16,5 cm i po tygodniu miałam 23 cm.

Tamara, myślałam dziś o Tobie. Zastanawiałam się, czy już nie urodziłaś. Gratuluję 32 cm, może faktycznie zaraz coś się ruszy.

Gagulka, Magdadbz, a co u Was?

Cześć Kloto