Mam nadzieję, że mój drugi również odejdzie przy porodzie. Nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje w innym miejscu niż nos ![]()
Może i racja - wszystko z głową. Ważne by wiedzieć kiedy ewentualnie zrezygnować lub jak działać w sytuacjach awaryjnych ![]()
Eleonorka13 ja też się spotkałam z jedna położna która była anty balonikowa. Mówiła że infekcje się ma przez niego i wtedy konieczne jest nacięcie w czasie porodu. Tu na forum były dziewczyny które miały infekcje i urodziły bez nacięcia czy pęknięcia. Ja ćwiczę dwa tygodnie, nie używam prezerwatyw, ale za każdym razem wyparzam i pryskam octaniseptem i nic mi nie jest. Dodam że chodzę dwa razy w tyg na basen więc tez tam jestem narażona na infekcje, a mimo to jest ok.
W mojej okolicy są dwa szpitale gdzie jest na porządku dziennym nacinanie pierworódek, nie dlatego że trzeba bo widać że skóra peknie, ale dla zasady. Wiec nie do końca ufam położonym w “zrobię wszystko” żeby ochoronic krocze. Teraz jak ćwiczę i rodzę balonik 28 cm, wiem że nie powinnam pęknąć, a tym bardziej być nacięta bo mała jest nie wielka. I nie pozwolę na to. Gdybym nie ćwiczyła nie byłabym świadoma swoich możliwości…
Jeśli chodzi o polipy to nie wiem jak ten balonik może zaszkodzić. Ale jak ma pęknąć przy porodzie i nikt się tym nie przejmuje to czemu nie mógłby pęknąć wczesniej!? Nie wiem nie znam się ![]()
Claris ładny wynik w 38 TC to teraz już tylko go podtrzymać i wierzę że urodziny bez problemu ![]()
Na szczęście są u nas położne, które można poprosić o szczególną ostrożność w kwestii nacięcia. Już dzisiaj uprzedzialm, że nie chciałabym i powiedziała, że też nie robi tego gdy jest wszystko ok.
No to dobrze, możesz być spokojniejsza ![]()
Oczywiście
będę każdą przestrzegać jak tylko będę na bloku kolejny raz. Czasami pęknięcia zdarzają się wewnątrz i na nie nie mamy już wpływu.
Hej dziewczyny!
Ja też już jestem miesiąc po porodzie.
Niestety mój poród zakończył się cesarką, ale balonik mimo wszystko mi pomógł. Rodziłam 30h, półtorej godziny parłam, niestety główka się zaklinowała i zadecydowali o cesarce. W czym balonik mi pomógł? Po pierwsze - położne powiedziały, że pierwszy raz mają tak dobrze przygotowaną pacjentkę - jeśli chodzi o krocze mówiły, że bez problemu urodziłabym nawet duże dziecko bez nacięcia i bez pęknięcia. Mówiły, że nie zdarzyła im się jeszcze pacjentka z tak przygotowanym kroczem ![]()
Po drugie - parcie i oddech - genialnie pracowało mi się oddechem, co bardzo pomagało w trakcie skurczy i co też zaznaczyły położne. Bardzo chwaliły też to jak parłam. To są słowa położnych, a były przy mnie w sumie trzy. Moja ginekolog powiedziała, że uważa, że dzięki moim przygotowaniom dotrwałam właściwie do końca porodu, dzięki czemu przygotowałam dziecko do wyjścia praktycznie tak, jakby urodziło się naturalnie. Mówiła, że w innej sytuacji decyzja o cesarce pewnie nastąpiłaby szybciej, ale w związku z tym, że sobie radziłam w trakcie naprawdę bolesnych skurczy (po 28h można wyzionąć ducha), to czekaliśmy do końca. Z czego bardzo się cieszę, bo maluszek przeszedł właściwie całą drogę i przygotowałam go do przyjścia na świat, tak jakbym urodziła go naturalnie. A na to, że bobas nie chciał wyjść, niestety nie miałam wpływu. W każdym razie wiem, że przy drugiej ciąży na pewno znowu będę przygotowywała się z balonikiem ![]()
Super Kasia
możesz być z siebie dumna
mi do ćwiczeń z balonikien jeszcze troszkę czasu zostało, ale wczoraj zmartwiły mnie koleżanki. Mieszkam w Gorzowie Wlkp., one niedawno tu rodziły i mówiły, że na 99% mnie natną, ponieważ to pierwsze dziecko… że po prostu muszą bo inaczej pęknę… po przeczytaniu tego całego forum wiem, że to bzdury i tak czy inaczej zamierzam ćwiczyć, ale jest może ktoś na forum kto rodził ostnimi czasy w Gorzowie i miał możliwość ochrony krocza??? Hm… pozdrawiam !!!
KasiaB. i tak dlugo wytrzymlas 30 godzin, ale fajnie że bobasem cały i zdrowy, i że rodzac dostałaś tyle pochwał
wiadomo że na przebieg porodu nie mamy wpływu, ale ty dałaś czadu. Kolejny dowód ze warto ćwiczyć.
Martek wiem co czujesz, u mnie też zazwyczaj nacinja dla zasady bo pierwsze dziecko, lepiej są położne już “nowoczesne” które tną tylko jak naprawdę potrzeba. Ja wiem że jak będę pewna i czuła że tam jest ok, nie pozwolę się naciąć, a mamy do tego prawo, co prawda na własną odpowiedzialność ale położne nie mogą zrobić tego bez naszej zgody…chyba że życie dziecka jest zagrożone. Warto też z tego co wiem i tak też chce rodzić w pozycji wertykalnej, choć to też nie którym położnym nie pasuje. Ale też mamy do tego prawo, a taki poród zwiększa też szansę na ochronę krocza.
Mam pytanie do dziewczyn które są już po
w szczególności do tych które ćwiczyły do samego końca, czy tuż przed porodem wkładając balonik czulyscie jakieś “ograniczenie” w sensie że szyjka się skraca, czyli główka coraz niżej…mam.nsdzieje że mnie rozumiecie, bo tak się nad tym zastanawiam…
Proszę podzielcie się swoimi spostrzeżeniami…
Dla mnie osobiście nie było aż takich symptomów;) mimo że ciąza i tak zakonczona cc to i tak na porodowce spędziłam ponad 4 dni ze skurczami.
Nie jest to aż tak odczuwalne:) dzieciątko ma do pokonania ciężką drogę-więc przed porodem nie było czuć oporu przynajmniej w moim przypadku.
Osobiście - mi balonik nie przyniósł ulgi .
Dziękuję dziewczyny!
Nie powiem, że było łatwo
Trzymam za Was wszystkie mocno kciuki i czekam na relacje, jak u Was sprawdził się balonik!
Tamara - ja ćwiczyłam jeszcze pół godziny przed odejściem wód i nic takiego nie czułam ![]()
Pozdrawiam ciepło!
Dziewczyny dostałam zielone światełko od lekarza (mam duże żylaki sromu i robiłam sobie zastrzyki z heparyny i się troszkę polepszyło) Jestem w 38tc plus 2dni i dziś pierwszy raz ćwiczyłam z balonikiem. (to moja 2 ciąża i po pierwszym porodzie wyszłam bez nacięcia -głowa 36cm). No więc pierwszy dzień i na spokojnie zrobiłam 19cm ale nie chciałam za bardzo szaleć na pierwszy dzień chociaż czuję, że mogłam więcej. Bardzo się cieszę, że dostałam pozwolenie. Dla nie wtajemniczonych , żylaki sromu uniemożliwiają mi normalne poruszanie i siedzenie i jest duże ryzyko, że mogą pęknąć podczas porodu. Pierwszego syna urodziłam w 38tcplus5dni więc czuję, że mam mało czasu. Pozdrawiam
Gagulka super że zaczynasz ćwiczyć…19 to super wynik na początek, dasz radę może bobasek nie będzie się spieszyl i będziesz miała dwa tyg na ćwiczenia
czekamy na relacje i z ćwiczeń i z porodu.
Żylaki poważna sprawa a lekarz pozwolił ćwiczyć więc balonik nie taki niebezpieczny jak nie którzy uważają…więc trzeba ćwiczyć ![]()
Cześć dziewczyny po raz drugi w tym wątku
W ubiegłym roku ćwiczyłam tutaj razem z Wami i w maju urodziłam w domu narodzin słodką córeczkę. Dla zainteresowanych moja historia porodowa jest na stronie 153. Podsumowując moje doświadczenia z treningu w pierwszej ciąży, pierwszego dnia uzyskałam 16,5 cm a doszłam do 27,6 cm. Córka urodziła się w pozycji potylicznej tylnej, czyli buźką do brzucha, przez co pomimo, że główka miała tylko 35 cm to wychodziła większym wymiarem. Parcie trwało 40 min, a ja nie zostałam nacięta, ale miałam pęknięcie I stopnia wewnętrz pochwy i przy jej ujściu od strony odbytu. Mi położna zrobiła dwa ściegi plastyczne, raczej dość długie, ale rozeszła się tylko sama skóra. Uważam, że miałam szczęście, bo bardzo często tylko ze względu na tą pozycję decydują się u kobiet na cesarkę. Przy ujściu miejscu może 1 mm x 1 mm czuję czasem ból, szczególnie odkąd zaszłam w ciążę i przy badaniu ginekologicznym, ale lekarka po dwóch miesiącach od porodu stwierdziła, że blizny u mnie nie widać i nie czuć nic pod palcem, więc to pewnie tylko nerwoból jakiś.
Teraz mam termin na 9.12 (wg USG, wg OM terminu nie mam bo zaszłam w ciążę podczas cyklu poporodowego) i dziś mój pierwszy dzień ćwiczeń. Faktycznie w drugim porodzie wydaje się łatwiej. Co prawda zmieniłam technikę w stosunku do poprzedniego razu (w pierwszych dniach robiłam tylko jedną próbę i dopompowywałam balonik, teraz natomiast robiłam kilka prób i trzymałam po 10 min bez dopompowywania), ale różnica znaczna… wtedy pierwszego dnia osiągnęłam 16,5 cm, a dziś pierwszy raz wypchnęłam balonik z obwodem 19 cm, a najlepszy wynik z dziś to, 22,7 cm. Jestem bardzo ciekawa jak w kolejnych dniach to będzie bo nie spodziewałam się tak dobrych wyników na początek ![]()
Kloto, fajnie że wróciłaś
masz 4 tygodnie to spokojnie dojdziesz do 30 cm.
To i tak miałaś małe obrażenia jak doszłaś do 27 cm i jeszcze ułożenie główki nie fortunne, z pewnością dzięki cwiczeniom. Trzymam kciuki za ciebie.
Ja mam termin na jutro, ale nic się nie zapowiada żeby mała wyszła o czasie, ma jeszcze tydzień potem będziemy ją wywoływać mam nadzieję że nie dojdzie do takiej sytuacji bo słyszałam że poród wywołany boli bardziej niż jak samo się wszystko zacznie. Ale jestem dobrej myśli, czwarty dzień 30 cm, więc chyba nie jest źle
zaczynałam tak jak ty od 19.
Cześć, Tamara, super wyniki
Co do wywoływania porodu, mam identyczny stosunek jak Ty, dlatego poprzednio rodziłam w domu narodzin i teraz też się przymierzam, bo tam bez transferu na oddział nawet nie ma mowy o zastosowaniu takich medycznych procedur jak zoo czy podanie oksytocyny, więc mentalność położnych jest tutaj też inna i nie wywołują tylko po to aby zwolnić łóżko. Ale wiadomo, jak trzeba to trzeba, w razie czego blok porodowy miałam na tym samym piętrze, ale udało się go uniknąć ![]()
Pamiętam też, jak dzień po terminie pojechałam na kontrolne KTG, nic nie wykazywało i wyszłam od lekarza wzburzona, bo mi powiedzieli, że jak nie urodzę za tydzień to wywołanie i nici z naturalnego porodu w DN. Ale pomimo rano, że szyjkę miałam na 3 cm to w nocy wody mi odeszły (napięłam brzuch przy orgazmie) i dopiero dostałam skurczów i machina się uruchomiła. Jutro jedziesz na KTG?
Aha, przy pierwszym dziecku zrobiłam statystyki ćwiczeń, teraz je uzupełniłam. Wtedy jeszcze nie czytałam tylu historii porodowych i słabe kategorie dałam przy wykresie kołowym, ale na razie nie mam pomysłu jak to pozmieniać…
super robota Kloto
Tak jutro mam pierwsze ktg, już dostałam też skierowanie na 15 tego ( czyli tydzień po terminie ) do szpitala, gdzie mają zadecydować czy czekamy czy wywołujemy. Tydzień temu na wizycie u gin mała w ułożeniu główkowym ale wysoko, szyjka twarda, długa na 4 cm i zamknięta. Skacze na pilce, myje okna, pije herbaty z liści maliny, olej z wiesiołka, wszystko aby zaczęło się naturalnie a nie przez wywołanie. Mam nadzieję że jutro usłysze że coś tam zaczyna się dziać. Chociaż mój brzuch wciąż wysoko ale doczytałam się że nie każdej kobiecie opada…więc może i u mnie tak jest.
Super sprawa z tym wykresem ![]()
Dzięki wielkie
W sumie to zrobiłam to zestawienie w poprzedniej ciąży zanim zaczęłam ćwiczyć aby pokazać mężowi, że jest to bezpieczne, on w tych sprawach jest dość asekuracyjny, z resztą podobnie jak ja, nie wiem, czy bym się zdecydowała gdyby nie to forum. Teraz bym polecała każdej przyszłej mamy. A że dwa tygodnie temu poszłam już na L4 to uznałam, że trzeba uzupełnić statystyki, bo jednak jak ja patrzę na wykres to też mnie pokrzepia widok ile % porodów jest bez nacięcia… inny niż w statystykach szpitalnych.
Gagulka, jak postępy? Żylaki bardzo dokuczają podczas ćwiczeń? Ja w sierpniu byłam z córką w szpitalu przez tydzień i ponieważ brzydziłam się tamtejszych toalet to dorobiłam się hemoroidów… ciekawa jestem, kiedy zacznę je odczuwać podczas ćwiczeń z balonikiem.
Tamara, jak KTG? Nie przejmuj się na razie, tydzień to jeszcze kupa czasu. Zawsze w ostateczności zostaje olejek rycynowy
Gdzieś czytałam opinię jakiejś położnej co się wypowiadała, że nie zna kobiety co ma termin porodu i po zjedzeniu rano jajecznicy na tym olejku wieczorem by nie była na porodówce. Ja osobiście olejku się trochę obawiam i raczej bym czopka najpierw użyła… zawsze mniej gwałtownie działa a usunięcie złogów kału umożliwia główce większy nacisk na szyjkę. To co mogę doradzić w tej sprawie przede wszystkim: upewnij się, że z partnerem będziecie wyspani. U nas się zaczęło niespodziewanie a poprzedniej nocy mało spaliśmy. Tak więc po dotarciu na porodówkę ze skurczami zamiast skakać na piłce itp. to się położyliśmy i drzemałam między jednym skurczem a drugim… i przez to osłabły one i dłużej trwało rozwieranie szyjki. A i tak się cieszyliśmy, że nie dzień wcześniej, bo mąż był wtedy całkiem po nie przespanej nocy.
Dziś ćwiczę 4 dzień i trochę przedobrzyłam
lekko krew się polała a cm aż 26 napompowałam nieświadomie. Zdaje mi się, że idzie mi z jednej strony lepiej niż za pierwszym razem bo jestem bardzo zdeterminowana a z drugiej to przez żylaki sromu wszystko jest strasznie obrzmiałe i te żyły takie wystające więc mniej elastyczne. Takie moim zdaniem już naciągnięte to granic więc przy ćwiczeniu strasznie się boję, że coś pęknie. No i dziś troszkę naderwałam skórkę
jutro rano sobie odpuszczę i spróbuję na wieczór poćwiczyć, żeby się zagoiło bo mam też ktg i wizytę u lekarza (nie chcę, żeby zabronił ćwiczyć). Hemoroidy mi na szczęście nie dokuczają ale w poprzedniej ciąży jak doszłam do większych obwodów balonika to mi wyszły i przy porodzie też, więc wiem , że tym razem też wyjdą.