Ania gratulacje. Czekam na wieści. Teraz odpoczywaj i ciesz się maleństwem.
Tak naprawdę jest to “sprzęt”, który może nas rozczarować. Należy pamiętać o bardzo wysokiej higienie, ponieważ łatwo wprowadzić od szyjki bakterie, które mogą zaszkodzić naszemu maluszkowi. Ponadto najważniejsze jest sprawdzenie wielkości główki dzieciątka oraz końcowej wagi. Jeśli dziecko jest stosunkowo duże to niezależnie od tego czy nasza skóra jest elastyczna czy też nie do końca to położne w obawie o nasze dobro i zdrowie bardzo często nacinają krocze by uniknąć pęknięcia. Niestety nie jest to zależne od nas. Czasami nacięcia są wykonywane na 1 CM podczas skurczu, czego praktycznie nie czujemy. Gdy istnieje ryzyko, że skóra pomimo swojej elastyczności nie wytrzyma, wówczas nacięcie jest wręcz konieczne. Dzięki temu unikniemy rozerwania, które może być bardzo duże i trudne w gojeniu.
Elzbieta.Dabrowska, tutaj na forum przewinęło się wiele historii dziewczyn, które rodziły nawet duże dzieci bez obrażeń lub z mniejszymi niż wynikające z nacięcia (otarcia, pęknięcia I stopnia). Od jakichś 30 lat żadne badanie naukowe nie potwierdziło jakoby nacięcie chroniło przed poważnymi urazami (pęknięcia III/IV st.) - gorąco polecam bazę pubmed. Przy czym chciałabym zauważyć, że nacięcie na 1 cm nie ma najmniejszego sensu - wszak z założenia powinno obejmować nie tylko skórę krocza, ale i mięśnie - zwiększa tylko ryzyko pogłębienia urazu. Na szczęście coraz więcej położnych i lekarzy jest tego świadomych, choć przed nami daleka droga, aby osiągnąć wyniki zalecane przez WHO.
Elżbieta.Dabrowska wydaje mi się też że nie ma opcji aby jakieś bakterie dotarły do dzieciaczka, jest coś takiego jak czop śluzowy który właśnie chroni przed ewentualnymi bakteriami…a nawet jak już go kobieta nie ma to dziecko dalej jest w “ochronce”. Do infekcji zresztą u niektórych kobiet dochodzi i bez balonika. I co wtedy z bakteriami?? Nie ma się co obawiać bakterii…poza tym można stosować prezerwatywe jak ktoś się boi że niedostatecznie oczyści balonik!
Elżbieta nie zgodzę się z Tobą. W Polsce niestety pokutuje przekonanie, że bez nacięcia nie da się urodzić. Takie przekonanie miała też moja ginekolog (z naprawę wieloletnim stażem) a ja miałam ogromną satysfakcję podczas wizyty kontrolnej po połogu, kiedy stwierdziła, że moje krocze wygląda jakbym nigdy nie rodziła. Jeśli poród przebiega bez komplikacji, dziecku nic nie zagraża i przy fazie parcia nie ma pośpiechu, to nie ma potrzeby nacinać. ![]()
Każda z nas dba o higienę intymną zwłaszcza w ciąży i zwłaszcza podczas ćwiczeń. Natura również nam pomaga w tym temacie przez wspomniany przez Tamarę czop śluzowy.
Potwornie bałam się porodu a dzięki cudownej położnej i balonikowi okazał się wspaniałym doświadczeniem, które bez obaw powtórzę. Nie zniechęcaj dziewyn bo naprawdę jest o co walczyć. Dziewczyna z łóżka obok urodziła syna ponad 4 kg bez obrażeń, z wypracowanymi magicznymi 30 cm.
Trzymam za Was wszystkie mocno kciuki. Poradzicie sobie!
Witajcie Dziewczyny. Tak sobie sledze Wasze wypowiedzi i zastanawia mnie jedna kwestia. Nigdy nie korzystałam z tego przyrzadu i zupelnie nie wiem z czym to sie je, ale tak na logike zastanawia mnie ro czy takie regularne rozciąganie kanału rodnego nie powoduje tego, ze jest on po prostu na trwałe rozciagniety? To, ze podczas porodu dziecko przepycha sie przez kanał rodny jest jednorazowym i krotkotrwalym"incydentem". Po porodzie wszystko sie obkurcza i wraca do stanu poprzedniego (lub nie, bo roznie z tym bywa). A tutaj? Takie codzienne rozciaganie do np. 30 cm nie ma zadnego wplywu na np. pozniejsze zycie seksualne?
Agnieszka dobre spostrzeżenie. Nigdy o tym w ten sposób nie myślałam.
Agnieszka - mogę jedynie wypowiedzieć się ze swojego doświadczenia. Na początku ćwiczenia szły mi bardzo opornie, im bliżej terminu tym było lepiej. Po porodzie strasznie stresowałam się, że właśnie coś będzie nie tak. Jak było? Do zakończenia połogu względnie ok, ale teraz, po prawie 5 miesiącach ani ja, ani mąż nie czujemy by coś się zmieniło - jakby porodu i ciąży nigdy nie było (ale ja także bardzo intensywnie ćwiczyłam mięśnie Kegla przed i po). Położna tłumaczyła to hormonami. Przed porodem pomagają one uelastycznić krocze, a po wszystko wraca do normy (choć podobno trwa to dłużej jeśli się karmi piersią - luzy czują także kobiety po CC). Balonik do tego sprawia, że nie ma się bolesnej blizny, która (wedle relacji koleżanek) potrafi długo dawać popalić w relacjach intymnych.
Agnieszka - też wielokrotnie zastanawiałam się nad tą kwestią. Czytając to forum widziałam, że temat był poruszany i chyba żadna z wypowiadających się dziewczyn nie zgłaszała problemów ze współżyciem po porodzie. Ja wciąż jestem przed, ale ze swojej strony mogę powiedzieć, że to nie działa tak, że jak raz udało się wypchnąć 30 cm, to następne ćwiczenia są łatwiejsze - każde kolejne to walka o każdy centymetr, więc liczę że to jednak bardziej działa na elastyczność tkanek a nie ich trwałe rozciągnięcie. ![]()
Carya - dzięki za Twoją opinię w tej kwestii i słowa otuchy w poprzednim poście ![]()
U mnie dziś 39+0, mam na miarce “magiczne” 30 cm (wczoraj prawie 31 :D), więc bardziej gotowa do porodu już nie będę.
Młoda waży 3300 g, a obwód główki wychodzi na 33 cm. Mam nadzieję że nie będzie siedziała do oporu, bo już ledwo chodzę. ![]()
Nie mogę wrzucić całego komentarza wiec napisze wam jutro. Jak już będę w domu
Cześć kochane ! Jestem jeszcze w szpitalu ale mam chwile żeby napisać
Dziewczyny kiedy zaczełyscie ćwiczyć…jak już miałyście skończony 36 tc czy w trakcie jego trwania? Wiesiołek i herbatka malinowa( tzn z liści)też w tym samym czasie?
Cześć dziewczyny
jestem w 19 tc, ale już przeczytałam całe forum i mam zamiar ćwiczyć z balonikiem
pytałam się z ciekawiści co o nim sądzi mój ginekolog i powiedział, że słyszał i żeby ćwiczyć, bo nie zaszkodzi a pomóc może
z historii dziewczyn wiem że na pewno pomaga
to moja pierwsza ciąża, i wiadomo że poród może się różnie skończyć… ale wydaje mi się że takie przygotowanie mentalnie nawet uspokaja
życzę powodzenia dla dziewczyn przed terminem
i mam pytanko
Carya pisała o ćwiczeniu muęśni kegla? Od któego tygodnia ćwiczyć i jak dokładnie to robić? Ile razy i jak często i długo? Dzięki wielkie za odpowiedź
Pozdrawiam!!!
Aniaaa czekamy na relację! Trzymam kciuki, bo długo jesteście w szpitalu!
Tamara, ja zaczęłam jakoś w trakcie 36 tc, bo bałam się, że nie zdążę. Ale wiedziałam, że mam długą i zamkniętą szyjkę itd. Wtedy też zaczęłam łykać wiesiołka, pić herbatę z liści malin i jeść daktyle ![]()
Martek, witaj!
Do balonika masz jeszcze dużo czasu, ale ćwiczyć mięśnie dna miednicy można całą ciążę, a nawet całe życie
Ja w sumie ćwiczyłam od samego początku i szczerze mówiąc najwięcej wtedy, bo miałam taki tryb, że ćwiczyłam w aucie jadąc do pracy
Polega to na zaciskaniu i rozluźnianiu mięśni (jakbyś chciała zatrzymać strumień moczu w trakcie sikania) przez kilka sekund, w seriach po kilka-kilkanaście powtórzeń, kilka razy dziennie nawet.
Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam, ale jak wyszukasz ćwiczenia mięśni Kegla to znajdziesz mnóstwo instrukcji.
Ja absolutnie nie twierdzę, że bez nacięcia urodzić się nie da. Również nie chcę by ktoś nacinał moje krocze tylko ze względu na ochronę przed pęknięciem! Jednak troszkę wiem na ten temat i na temat niekontrolowanych rozerwań, które są znacznie gorsze. Niestety nie każda kobieta jest w stanie wypracować na tyle swoje ciało by uniknąć ewentualnego niepowodzenia w tej kwestii. I niestety nie zgodzę się z tym, że czop śluzowy chroni w 100% malucha przed intencjami. Każda infekcja w ciąży jest zagrożeniem dla zdrowia dziecka i nie można tego bagatelizować. Mój lekarz prowadzący podkreślił, że nawet golenie okolic intymnych w czasie ciąży zwiększa ryzyko infekcji, które mogą zaatakować dziecko… Znam też sprawę nacięć z perspektywy położnej lepiej niż Panie, które rodzą i jedynie mają później pretensje. Moja mama jest położną i doskonale wiem w jakim celu i w jakiej sytuacji wykonywane jest nacięcie. Podkreślę również, że położne również nie robią tego po to by robić a z konkretnych powodów jeśli jest to nie do obejścia. Każdy szpital ma swoje zasady co do nacięć. Na szczęście ja wybrałam ten gdzie jest to wykonywane w sytuacjach awaryjnych. Trzeba mieć również na uwadze nasze uwarunkowania indywidualne i wielkość dziecka.
Elzbieta, my wszystkie doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nacięcie może być konieczne. Choćby z uwagi na zagrożenie życia dziecka w drugim okresie porodu. Cieszę się, że Twoja mama jest świadomą położną i nie nacina pacjentek rutynowo. Ale naprawdę są w Polsce szpitale, gdzie z założenia się tnie i koniec. W mojej rodzinie też mam ginekologów i położne, i nie raz słyszałam wspomnienia jak to kiedyś był ochrzan od ordynatora, bo na przykład nie zdążyli naciąć krocza. Smutna rzeczywistość sprzed 20-30 lat. I nadal część położnych i lekarzy (właśnie głównie tych starszych) uważa, że nacięcie chroni krocze przed urazami, główkę dziecka czy po prostu nie umie inaczej prowadzić porodu, bo tak zostali wyszkoleni i to jest dla nich normalne. I absolutnie nie twierdzę, że robią to w złej wierze! Ale to nie znaczy, że musimy iść jak baranki na rzeź i się zgadzać na wszystko. Jak sama zauważyłaś teraz naprawdę jest mnóstwo możliwości - można wybrać szpital czy swoją położną, a my tutaj tylko chcemy się wspomóc w tej walce jeszcze bardziej - i to jak widać z relacji raczej z dobrym skutkiem.
A mnie do ćwiczeń najbardziej motywuje mąż-ginekolog, to chyba o czymś świadczy. ![]()
Hej Martek! Z ćwiczeniami mięśni Kegla jest dokładnie tak jak napisała Szymka. Przy sikaniu powstrzymaj strumień moczu - odpowiadają za to dokładnie te mięśnie - i jak je wyczujesz to ćwicz “na sucho” ![]()
Elżbieta - oczywiście, że nacięcie bywa potrzebne! Bardziej chodzi nam o to, że jest też nadużywane. W moim mieście jest tak jak pisała Szymka - nacinają rutynowo, wszystkie jak leci i bez względu na to jak przebiega poród i jakie rodzącą ma predyspozycje. I lekarze tam pracujacy naprawdę uwazaja, że to najlepsze co można zrobić. Zwłaszcza, że tamtejsza porodówka to po prostu sala z boksami gdzie kilka kobiet na raz rodzi na leżąco
Ja 90% czasu porodu spędziłam pod prysznicem a woda także pomaga chronić krocze.
Dzięki za wyjaśnienie
będę ćwiczyć
wiem, że na forach jest pełno informacji ale jak dla mnie jest tego wszystkiego za dużo… tutaj już czuję jakbym Was troszkę znała, wiem troszkę o Waszych doświadczeniach, dlatego tutaj wolę pisać
miło mieć taką grupę wsparcia, która przeżyła lub będzie przeżywać to samo
pozdrawiam Was wszystkie ![]()
Oczywiście, że ćwiczyć zawsze warto
ja również mam dość dobrze wypracowane mięśnie kegla i mam nadzieję, że to mi bardzo pomoże w trakcie porodu. Polecam ćwiczyć mięśnie z mężem
to jest dla nas wysiłek, ale dla męża może być ciekawe.
Hej! Ja się witam z rozpoczętych przygotowań
Wróciłam do ćwiczeń z balonikiem po 2 latach od ostatniego porodu, a oczekuję teraz 3 dziecka.
Powiem, że musiałam zacząć ćwiczyć od początku, więc nie jest tak, że wypracowane rozciągnięcie zostaje na stałe. Ale postępy tym razem są dużo szybsze… Taka obserwacja pierwszych dwóch dni. Mam nadzieję, że tak zostanie
Do tp z USG mam jeszcze miesiąc, ciążę zawsze kończę przed terminem, więc wolę być gotowa wcześniej.