Aniball = łatwiejszy poród?

Dziewczyny, nie sądzę aby to był masaż szyjki macicy, bo mnie to w ogóle nie bolało. Albo położna robiła to w taki sposób , że bólu nie odczuwałam… ponoć taki masaż bezbolesny wprawna i delikatna położna potrafi wykonać. Ale nie jestem pewna.

Nat-0 - gratuluje!!! jesteś mega dzielna!!!
KasiaB - ankieta wypełniona.

I dziewczyny pamiętajcie jeszcze o tym oleju z nasion wiesiołka (można go łykać i stosować dopochwowo) oraz o herbatce z liści malin.
I rada dla dziewczyn, które nie będa odczuwać skurczy to polecam stymulacje sutków oraz uciskanie miejsc na stopach ( przy kostce … to też faktycznie pomaga :slight_smile: w necie sa opisy jak to robić.

Też miałam robiony masaż szyjki w trakcie porodu. Położna zrobiła go na szczycie skurczu, kiedy miałam 7 cm. Skurcz bolał dlatego nie zwróciłam na to uwagi, ale po 20 minutach od niego zaczęły się parte.
Co do przygotowań do porodu, oprócz stosowania balonika od 35 tygodnia łykałam wiesiołka po 2 kapsułki 3 razy dziennie i piłam herbatę z liści malin tak ze 2 razy dzienne. Nie przyspieszyło mi to porodu (mały się przeterminował a akcja musiała być wywoływana) za to jak już ruszyło to poszło jak burza, niecałe 3 godziny

Muszę jeszcze dodać, że ogromną wagę przywiązywałam do masażu krocza minimum 8 minut. Najpierw używałam oleju kokosowego, a potem przeszłam na wiesiołka z dodatkiem witaminy E. Myślę, że to było kluczowe dla wytrzymałości tkanki (między moim osiągnięciem a rozmiarem główki było 5 cm) i późniejszej regeneracji. Skórę krocza miałam świetnie nawilżoną i elastyczną. Jak tylko macie taką możliwość masujcie gorliwie

Nat-0 gratulacje, Twoja historia jest jak miód na moje przerażone serce! :slight_smile:

Ostatnio mnie tu nie było, bo wyjechałam z mężem i nie wzięłam laptopa. Wzięłam jednak balonik :slight_smile:
Do TP zostały mi 24 dni, zaczęłam ćwiczyć jakieś 10 dni temu. Pierwszy raz super, żadnego problemu z aplikacją. Nie forsowałam się, udało się 19 cm. Niestety dalej było tylko gorzej. Chyba nikt do tej pory nie pisał tutaj o takim problemie, ale mam po prostu tak zbudowaną błonę dziewiczą, że w zasadzie uszkodziłam ją sobie dopiero za drugim razem z balonikiem - i każdym kolejnym również - zawsze ćwiczeniom towarzyszy krwawienie. Samo krocze, ujście pochwy, bez problemu - dałabym radę więcej, ale ta błona… Jednak jestem w wyjątkowo komfortowej sytuacji, jako że mam w domu ginekologa, więc mimo to ćwiczę dalej i staram się tym nie przejmować. Aktualnie (chyba po 6 próbach, ale niestety nie jestem pilna i nie prowadzę tabelki) mam 24,5 cm, zobaczymy co będzie dalej.
Oczywiście oprócz tego masuję krocze, z małą przerwą z powodu infekcji, od 25 tc. No i od jakichś 2 tygodni powoli zaczęłam pić herbatę z liści malin, ale w sumie mam bardzo nasilone skurcze przepowiadające, a naprawdę nie mogę urodzić wcześniej, więc piję jedną dziennie, tak zachowawczo. :stuck_out_tongue: A teraz jak już wróciliśmy kupię jeszcze daktyle.
Aniaaa - a jak u Ciebie? :slight_smile:

szymka chyba nie mam czym się chwalić bo dziś ćwiczyłam 4 raz i wypycham 20,5,więc chyba marnie, ale nie forsuje się też jakoś bo dopiero mam 35+3. Problem w tym,że wydaje mi się ,że źle wypieram balonik i chyba trwa to za długo. Dziewczyny może podrzucicie jakieś wskazówki w jaki sposób go wypychacie?

W każdym bądź razie na pewno się nie poddam i będę wytrwale walczyć o każdy cm :wink:

Od jutra zamierzam też zacząć pić herbatę z liści malin :slight_smile:

Aniaaa ja wypycham głównie oddechem, staram się bardzo głęboko oddychać brzuchem i wtedy on sam zaczyna się wyślizgiwać, raczej staram się nie przeć. Przy tym oddechu czuję jak mięśnie tam zaczynają się rozluźniać.

Z mojej strony rada, żeby faktycznie się nie forsować. Został mi tydzień do terminu, ale zrobiłam sobie rankę przy 30 cm- wydaje mi się, że lekkie nadpęknięcie/otarcie, dokładnie wyczuwam w którym to jest miejscu, i niestety ale to zaczęło bardzo mocno krwawić przy ćwiczeniach. 3 dni przerwy nic nie dały, bo przy kolejnym razie znowu to samo… Wolałabym nie jechać do szpitala pokiereszowana na wstępie, więc odpuszczam już :frowning: Opis Nat-0 dał mi bardzo dużo nadziei, że mimo to będzie dobrze- także dziękuję! Masuje się teraz codziennie (a nawet 2x dziennie) olejkami w tym olejkiem z wiesiołka z wit E, piję herbatkę z liści malin i zobaczymy. Udało się te 30 cm osiągnąć, więc liczę na to, że nie natną mnie za mocno. Na pewno zdam relacje po porodzie.

inoutin99 dziękuję za radę. Powiedz mi jeszcze kochana w jakiej pozycji wypierasz balonik? Ja robię to na leżąco ( na plecach i na boku) i zastanawiam się czy nie zmienić pozycji- może będzie mi łatwiej :slight_smile:

A Twój wynik jest takim o jakim marzę więc myślę, że to Ci w zupełności wystarczy aby urodzić bez szwanku. Tym bardziej, że dziewczyny pisały o mniejszych osiągach i również poród przebiegł pomyślnie. Trzymamy za Ciebie kciuki!!! :slight_smile:

inoutin99 trzymam kciuki, masz świetny wynik! Nie daj się ciąć :slight_smile:

Aniaaa, tak jak mówisz - masz czas, nie ma co się forsować :slight_smile: W kwestii pozycji mogę Ci powiedzieć, że ja w trakcie każdych ćwiczeń przyjmuję kilka - na początku leżę na boku, a potem już kombinuję. Wydaje mi się, że najlepiej mi idzie na kolanach opierając się o łóżko, w kuckach też nie jest źle. W każdym razie zdecydowanie nie na leżąco, będę trudną pacjentką :smiley:

Kiedy zaczynałam ćwiczenia z balonikiem, powiem szczerze, że szło mi bardzo źle. Nie miałam pojęcia co to znaczy wypierać oddechem :slight_smile: musiałam pomagać sobie ręką- trzymałam ten balonik za końcówkę i bardzo powoli go wysuwałam, gdy nabierałam powietrza. Ogólnie balonik wychodził mi tylko na wdechu. Starałam się mocno nabierać powietrza do przepony, tak żeby brzuch napęczniał mi jeszcze bardziej niż powodował to mały :slight_smile: razem z tym wdechem starałam się rozprężyć mięśnie krocza i kegle. Na wdechu bardzo łatwo to odczuwałam. To było takie uczucie jak faktycznie na tą nieszczęsną kupę, ale różnica była taka, że nie robiłam tego siłowo, a właśnie oddechem. Potem na kilka sekund zatrzymywałam to powietrze starając się żeby zarówno brzuch jak i mięśnie dna miednicy były cały czas rozprężone i wtedy ten balonik powoli się wysuwał. Dopiero po wielu dniach i na obwodach od ok 23 cm nauczyłam się robić to bez pomocy ręki. Chyba że przytrzymywałam balon żeby tym razem za szybko nie szedł :slight_smile: to rozprężenie mięśni jest bardzo łagodne i nie robi się tego siłowo a właśnie tym oddechem. Tak jakby powietrze maksymalnie was wypełniało. Taka była moja technika, która chyba przyniosła niezłe rezultaty :slight_smile: ja ćwiczyłam głównie na leżąco. Było mi tak najwygodniej. W innych pozycjach balon szedł za szybko i nie umiałam go kontrolować.

Aha Aniaaa, co do długości wypierania- ja zwykle robiłam 4-5 wyparć podczas jednego ćwiczenia i czasem schodziło mi ponad godzinę. Ne ma co się spieszyć z wypieraniem. Lepiej żeby balon szedł wolniutko, w ten sposób tkanka ładnie się adaptuje i rozciąga bezpiecznie.

Cześć :slight_smile: mam może śmieszne pytanie :slight_smile: jak mierzycie Anibala? Mam pożyczonego ze szkoły rodzenia i nie dostałam żadnej instrukcji ani miarki do niego. Zmierzyłam obwód napompowanego balonika centymetrem krawieckim i wyszło mi 18 cm - wydaje mi się to jednak mało. Napompowałam sobie balonik do 30 cm i też wydaje mi się to mało - mam wrażenie że główka dziecka jest większa. A może inaczej go mierzycie?

Dziewczyny Wasze rady okazały się pomocne :slight_smile: Dziś 22 cm :smiley: Jest progres. Zmieniłam pozycję na kucki i kolana przy łóżku,również brałam większe oddechy niż zwykle i szło naprawdę dobrze. Ta pozycja jest dla mnie zdecydowanie wygodniejsza.

Margit balonik powinien być mierzony obwodowo przy tej większej części czyli ta bardziej oddalona od wężyka. Miarka od Anibala wygląda jak metr krawiecki tyle że ma chyba miarkę do 40 cm. Początkowo te 18 to chyba większość nas ma. Główka dziecka ma 30-38 cm w zależności od wielkości dziecka. Podczas przejścia przez ostatnie ujście czyli tam gdzie nie chcemy być nacięte główka dziecka jest bardzo spłaszczona podczas wychodzenia. ( info od szwagra,który podglądną swoją żonę podczas porodu i przejścia główki- był w szoku że główka wychodzi spłaszczona) :slight_smile: Poza tym z tego co dziewczyny pisały nawet jeżeli osiągniemy wynik mniejszy niż obwód główki dziecka jest duże prawdopodobieństwo,że urodzimy beż szwanku.

Aniaa dziękuję bardzo za odpowiedź. Po tradycyjnych chyba problemach pierwszego razu z balonikiem i jego włożeniem już myślałam że coś robię nie tak bo taki mały mi się wydawał :slight_smile: Będę walczyć dalej :slight_smile:

Kingsi dziękuję bardzo!!!
Ja dzisiaj osiągnęłam wymarzone 30cm!! Jaram się jak zwariowana :smiley: Ale muszę przyznać, że faktycznie pozycje wertykalne pomagają. Mam nadzieję, że w moim szpitalu będą możliwości wyboru pozycji, chociażby siedzącej, byle nie leżącej.
Popieram, że olej z wiesiołka bardzo pomaga - mam wrażenie, że odkąd go stosuję moje krocze stało się bardziej elastyczne. Łykam 3x dziennie kapsułki i używam do ćwiczeń z balonikiem. Do tego herbata z liści malin (chciałabym zabrać ją do samochodu jak będę jechała do szpitala, zobaczymy czy się uda. Na dniach rodzę, także dam znać jak mi poszło.
A co do ankiety - mogę Was pocieszyć :slight_smile: Na 28 wypełnionych ankiet, 28 kobiet jest zadowolona ze stosowania balonika i baaaardzo polecają. Były trzy przypadki, gdzie dziewczyny zostały nacięte - 1. Dziecko urodziło się w “czepku” więc był problem z wypchnięciem, mimo wszystko dziewczyna baaardzo poleca, bo szew był niewielki i twierdzi, że to tylko dzięki balonikowi. Druga została nacięta bez informowania jej przez położną, mimo że się nie zgodziła i twierdzi, że było to kompletnie niepotrzebne. Na szczęście szewek też niewielki :wink: Trzecia została nacięta, ale uważa, że poród był bardzo sprawny i szybki przy dużym dzieciaczku, więc mimo wszystko kolejne polecenie. Reszta urodziła albo z lekkimi otarciami, albo bez żadnych uszkodzeń!! :slight_smile:

co z tego, że się wykosztowałam, ćwiczyłam itp. jak i tak nacięli, wrrrrr

Ilkaa_kr a dlaczego ci nacieli? Tak dla zasady jaką mają ? Czy jakieś komplikacje były?

Hej dziewczyny, u mnie po małym kryzysie dzisiaj trochę do przodu… Po tych 24,5 cm, o których pisałam ostatnio, kolejne próby skończyły się na 23 i 24 cm z krwawieniem. :frowning: Ale wczoraj mąż zrobił mi porządny masaż krocza, trochę mniej delikatnie niż zrobiłabym sama, momentami aż bolało. Ale odniosło to skutek, dzisiaj 24 cm bez żadnego problemu i 26 z minimalnym krwawieniem, także jest postęp! Cieszę się, bo już zaczynałam wątpić czy to ma sens.
A jak tam u Was? Jak ćwiczenia, jak porody? :slight_smile:

szymka no to idziesz do przodu :slight_smile: 26 to już fajny wynik :smiley: oby tak dalej. Ja dziś ćwiczyłam dziś 7 dzień i wyparłam 23,7. Miałam wczoraj przerwę bo byłam obtarta minimalnie w jednym miejscu ale użyłam żel mucovagin ( któraś z dziewczyn polecała) i dziś już ok.
Idziemy do przodu :smiley: Mam do porodu 28 dni a dzidzia bardzo malutka co mnie cieszy :slight_smile: bo na wczorajszym badaniu 2,163- do porodu koło 2700/2800 tak obstawiamy z lekarzem :stuck_out_tongue:

Choć muszę przyznać, że to Twoje 26 mnie już przeraża a gdzie tam reszta :stuck_out_tongue: Tak czy inaczej już mogę polecić balonik bo nauczył mnie jak wypierać spokojnym oddechem a nie siła parcia.

Dziewczyny, jestem trochę w szoku… Byłam dziś na wizycie, okazało się że szyjka się szykuje do porodu, rozwarcie na palec i pani doktor nie spodziewa się, że dotrwam do następnej wizyty. Gdzie w poniedziałek wszystko było pozamykane i w sumie nastawiałam się, że do terminu mam czas na pewno :open_mouth: Pocieszenie, że mała waży 2940 g, więc nie jest jakąś kluską :smiley:
Niemniej mam straszny mętlik w głowie, nie wiem czy ćwiczyć jak najwięcej póki mogę, czy lepiej odpuścić, żeby nie startować z jakimś uszkodzeniem :frowning:
Wczoraj miałam 25 cm bez problemu i 26 z krwawieniem, więc nie idzie to jakoś szalenie w kontekście najnowszych wieści.

Aniaaa, u Ciebie też są postępy! A dzidzia szykuje się kruszynka :slight_smile: Dawaj znać jak dalej idzie!

szymkaa ja byłam w pon u gina i mam rozwarcie na pół opuszka, więc w Twoim przypadku to chyba ok. Ja liczę na to że wcześniej urodzę. A co do tego czy bym ćwiczyła na Twoim miejscu to chyba tak. Każdy cm na pewno ci pomoże, ale robiłabym to z rozwagą. Twoja dzidzia też to olbrzymków nie należy :stuck_out_tongue: Informuj również co tam u Ciebie :slight_smile:

Mi dziś udało się wypchnąć 25 cm :smiley: