Aniball = łatwiejszy poród?

Też niestety nie mogę. Mam w domu nawet ale niestety przy mojej szyjce nie ma opcji ćwiczeń…

Matko dziewczyny podziwiam!!! Kurcze ciekawe gdzie mój aniball … myślicie że jak nie znajdę to mogę od kogoś odkupić, czy to już przegięcie :stuck_out_tongue: ???

Magdalenka Ogromnie Ci gratuluję!!!:slight_smile:

Mamusie, przyszedl i czas na mnie. :slight_smile: Za mną pierwszy dzień ćwiczeń. Nastawialam sie na problem z włożeniem a tu miła niespodzianka i nie było z tym problemu. Cwiczylam z instrukcją Epino, na koniec jednak chcialam sprawdzić czy dam radę wyprzeć balonik ze srodka. I tak krocze udalo mi się rozciągnąć do 22cm:) a wyparlam 19,5cm. Jestem naprawdę mile zaskoczona bo nastawialam się na problemy z włożeniem i ból blizny po poprzednich nacięciach ( to moja trzecia ciąża, dwa razy rodzilam drogami natury i dwa razy bylam nacięta).

Nienormatywna można kupić nowy sam balonik, za chyba 60zł. A resztę “sprzętu” można używany.

Nikt nie ćwiczy z balonikiem???

Ewa to ceny mega poszły w dół :slight_smile: dzięki :slight_smile:

Nati chyba obecnie przestój :slight_smile: Ale Ty pisz śmiało - będziemy wspierać :slight_smile:

19,5 to naprawdę dobry wynik jak na pierwszy raz! Jak często zamierzasz ćwiczyc?? :slight_smile:

Nienormatywna, pewnie wyjdzie średnio co drugi dzień. Wczoraj cwiczylam i 23cm, tyle samo udało się wypchnąć. Liczę wiec na to ze za jakis czas dojde do tych 30cm. Przyjemne te ćwiczenia nie są ale rzeczywiście pozwalają wczuc się we wlasne ciało:) i oswoić z tym.uczuciem rozpierania towarzyszącym porodowi.

Hej dziewczyny co jakiś czas zaglądam i cieszę się, że są osoby ćwicząc ż balonem :wink: ostatnio słyszę dużo bzdur od ludzi, że to na zawsze rozciąganie itp. hahahha Ale po naszych ogrodach widać, że warto :slight_smile: trzymam za Was kciuki :slight_smile:

Nienormatywna jak nie znajdziesz to pisz, mój balonik wolny, nie planuje kolejnej ciąży przez najbliższe lata :slight_smile: kupisz końcówkę i będzie komplet :slight_smile:

Ja ćwiczyłam około 2 tygodnie (od 18 do 29.5 cm) potem zrobiłam przerwę, ponieważ okazało się, że mam infekcję. Clotrimazolum przez kilka dni, potem “miał” nastać termin porodu, więc stale nie ćwiczyłam (po konsultacji z lekarzem). Dziś jestem 5 dzień po terminie, w czwartek, 13 lipca, mam wywołanie porodu… Zobaczę na ile aniball zdążył mi pomóc. Tym bardziej, że coraz bardziej jestem przekonana o potrzebie znieczulenia.

Cześć Dziewczyny :slight_smile:
Podczytuję tutaj Was i zaczynam się poważnie zastanawiać nad zakupem Aniballa. Mamy jeszcze 6 tygodni do porodu (pierwszy poród) i te Wasze historie coraz bardziej mnie przekonują, że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Za tydzień mam wizytę u mojej Pani doktor więc zapytam ją czy nie ma przeciwwskazań i jeśli nie będzie żadnych, to chyba zakupię i będę ćwiczyć. Boję się tylko o regularność tych ćwiczeń, bo różnie to z motywacją u mnie bywa :wink: Ale mam nadzieję, że jakoś się zmuszę do tych ćwiczeń, w końcu ma to wszystkim (mi, mężowi i naszej córeczce) wyjść na dobre. Gdyby któraś miała na sprzedaż swój “osprzęt” to chętnie odkupię (jak tylko za tydzień dostanę zielone światło od pani doktor), dokupując sobie tylko nowy balonik.

Pozdrawiam,
Justyna

Hej dziewczyny, ja też ćwiczę z aniballem już od połowy czerwca. Pierwszy tydzień ćwiczyłam codziennie aż doszłam do 26 cm obwodu. Gdy pojawiło się otarcie i trochę krwi stwierdziłam że muszę spokojniej podejść do sprawy i zaczęłam ćwiczyć co drugi/ trzeci dzień, i powiem Wam że to było dobre posunięcie bo nie straciłam na wyniku a po otarciach nie ma śladu. Dodatkowo codziennie po kąpieli robię masaż krocza olejkiem ze słodkich migdałów. na dzień dzisiejszy mam kilka dni do porodu i 30,2 obwodu. Mam nadzieję że uchroni mnie to przed nacieciem… Jedyne co mnie martwi to to, że czuję różnice podczas zbliżenia z mężem ale mam nadzieję że po jakimś czasie chociaż trochę wróci to do “wcześniejszego stanu”

Fajnie, dziewczyny, ze się odezwalyscie:) Ja wczoraj i dziś nie cwiczylam bo mąż całe dnie w pracy był a ja ze starszakami w domku:) może jutro się uda bo później jedziemy pod namiot to tez nie poćwiczę. Na szczęście do porodu jeszcze trochę i mam nadzieję zdążę dojsc do 30cm. Miłego wieczoru :slight_smile:

@Karolaaa czy dalej Twój balonik jest wolny i chcesz go sprzedać? Jeśli tak to proszę odezwij się kowalczyk.justyna89@gmail.com chętnie odkupię :slight_smile:

Justyna

Czesc Dziewczyny!

Widze, ze cisza nastala a ja tak zastanawialam sie, czy bede miec z kim cwiczyc jak bedzie nadchodzil moj termin porodu :wink:
Forum przeczytalam juz dwa razy, pokladam duza wiare w balonik i z niecierpliwoscia czekalam az bede mogla go zaczac uzywac:)

Termin z usg mam na 12.08, a z OM na 17.08. Czy sa tu moze jakies przyszle mamusie, ktore teraz cwicza?
Ja cwicze od zeszlego czwartku. Dzisiaj 24,6cm i jestem dobrej mysli :slight_smile:

Ja mam termin na 14/15.08 . Ćwiczę sporadycznie ale już mam efekt 30 cm. Może to dlatego że poprzednią córkę urodziłam rok temu w czerwcu. Moją historię pewnie też czytałaś :wink:

Hej hej, tak czytałam :slight_smile: no to właściwie możesz już spac spokojnie :slight_smile: a w ktorym tygodniu zaczełaś teraz ćwiczyć? ja niestety dzisiaj tylko 24,9cm, wiec prawie brak postepu, ale tyle juz kobietek pisało o kryzysie 24,25cm, ze mam nadzieje,ze to to i przezwycieze :wink:

Ja tez ćwiczę. Trzy razy póki co bo w domku dwojka starszaków i cwiczyc mogę jak dzieci pójdą z tatą na dluuugi spacer. Na szczęście po trzecim razie było 27cm. W sobotę zaczynam 38 tydzień.

Od prawie 2 tygodni (poród 13 lipca) jestem szczęśliwą mamą małego Gabrysia :slight_smile: mój pierwszy poród. Ten nieco dłuższy post przedstawia moje doświadczenie z balonikiem ale także sam przebieg porodu :wink:

Z aniballem zaczęłam na około miesiąc przed planowanym porodem. Ćwiczyłam reguralnie przez dwa tygodnie -29.5 cm. Potem nastała przerwa, ponieważ ginekolog wykrył drożdżaki, kazał leczyć i przerwać ćwiczenia. Potem poród miał być lada dzień, ja nie chciałam złapać dalszych infekcji, więc na wszelki wypadek moja przerwa była przedłużona…

Nastał 13 lipca, tydzień po terminie (5 lipca), pojechałam do szpitala na umówione wywołanie porodu. Rano 8:45 tabletka proglastyn, który podobno działa po 48 godzinach :wink: następnie luz, leżakowanie i oglądanie TV na szpitalnym telewizorze. Następnie z każdą mijająca godziną bóle niczym nasilająca się miesiączka.

Co mi pomagało: spacer po sali, głębokie oddychanie, skakanie na piłce i prysznic nieoceniony.

Po około 6 godzinach kiedy spostrzegłam, że moje spacery od łóżka do drzwi są nadzwyczaj reguralnie poprosiłam siostrę by sprawdziła jak się sprawy mają.
Oznajmiła mi, że rozwarcie 4 cm i idzie szykować salę porodową. Ja lekko zonk, bo bóle były znaczne, ale myślałam, że to jeszcze nie te :wink: zadzwoniłam po męża, oświadczając że oto nadszedł ten czas, by mnie choć za te rękę potrzymał :wink:

Przyznam szczerze, że strasznie się bałam porodu, pocieszałam się myślą, że zawsze mogę zapytać o epidural. Otóż nie zawsze :wink: siostra orzekła, że rozwarcie 4 cm to za późno na to znieczulenie. Ja panika, ale nic, może ten gaz rozweselający…

Potem się zaczęła jazda :wink: powolutku rozwarcie coraz większe, ból też… dobrze, że był ze mną tatuś Gabrysia, to mega mi pomógł poprzez masaż pleców. Przebito mi worek płodowy bowiem sam sam z siebie nie chciał pęknąć i kilka pryszniców i spacerów później zaczęła się główna akcja. Dodatkowo dano mi kroplówkę z oksytocyną, przyspieszyła poród, spotęgowała bóle.

Sama akcja parcia trwała kilka może max kilkanaście minut. Nie bolało aż tak. (Aż tak jak skurcze…te ostatnie czułam jak bym miała niewyobrażalnie ciężkie kowadło tam w dole). I tak…nagle poczułam pęknięcie…myślałam, że ja sama jakoś, ale to pan doktor troszkę ciachnął. Żaden ból, no może lekki dyskomfort przy szyciu i ciężko było siadać kilka dni po porodzie :wink:

Synek miał główkę 36.5 cm. Może gdyby dane mi było ćwiczyć do ostatnich chwil to byłoby łatwiej, może i bez cięcia. Wyleczona i niepowracająca infekcja była priorytetem. Przy samych wypychaniu bardzo pomogło mi właściwe oddychanie. Nie martwcie się jeżeli zapomnicie co gdy i jak. Na miejscu są siostry, lekarze, którzy są od tego by pomóc. U mnie mega pomogli, ale miałam też przebłyski ze szkoły rodzenia :wink:

5 minut po porodzie lekarz się zapytał kiedy kolejne :wink: może nie od razu za rok, ale z pewnością kiedyś, może za dwa :slight_smile:

Poród był niesamowitym przeżyciem, na pewno nie traumatycznym i myślę, że jeszcze dam radę :wink:

10 tygodni po porodzie, czyli za ok. 8 tyg. Idę na USG aby mi sprawdzili mięśnie pochwy po ćwiczeniach z aniballem ( warunek badań w których brałam udział ). Aż jestem ciekawa czy te moje dwutygodniowe ćwiczenia zostawiły tam jakiś ślad :slight_smile:

Gratuluję serdecznie udanego porodu :slight_smile:
Daj znać jak po usg będziesz.

Maminka88 - gratulacje :slight_smile: ale niestety położna wprowadziła Cię w błąd, używałam balonika rok temu i podczas porodu miałam 2 razy zzo - przy rozwarciu 4 cm i 7 cm. Niestety o bardzo czesto praktykowane w szpitalach zakłamanie( każde znieczulenie kosztuje i mają nakaz mówienia, że już za poźno, już wielkokrotnie słyszałam takie opinie ) - np. u mnie w miescie w szpitalu wręcz szczycą się tym, że tylko 10% pacjentek korzysta z zzo. - dla mnie to dramat, na szczescie po 1 miałam ginekologa, kóry uświadamiał mi moje prawa do zzo, po 2 wybralam szpital w którym anestezjolog jest 24/dobe i moze w każdej chwili podać zzo, żeby nie było, że powiedzą, że sie nie da…podłączam też link do poczytania na ten temat bo uważam, że mozliwość korzystania ze znieczulenia jest tak samo istotna jak możliwość ochrony krocza- warto się dokształcić przed proodem, żeby potem nie było zonka na sali porodowej i łykania wszystkiego co powie połozna :slight_smile: Poród ze znieczuleniem: kiedy podaje się znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie? - Mjakmama24.pl