Adaptacja dziecka w przedszkolu

No i szczerze mam wrażenie, że to najbardziej robi krzywdę maluchowi

Oj skąd to znam

Tak, codziennie słyszę “a kto przyjdzie dzisiaj do nas w gości”? Albo przez wakacje jak byłam w ciąży to dużo robiłyśmy i jak był dzień w domu to chciała gdzieś iść do kogoś. Ja mówię na nią powsinoga bo jakby mogła to adres zamieszkania zmieniłaby do jednej albo drugiej babci :smile:

:joy::rofl: mój mąż też mówi na mnie powsinoga :face_with_peeking_eye:

1 polubienie

Chyba kazdy tak mowi :see_no_evil::rofl: ja to tez czesto slysze :rofl:

No dokładnie u nas to samo składaliśmy się 100 zł na semestr , i z tych pieniędzy kupowali różne prezenciki na różne okazje i dokupowali rzeczy do zajęć np mąkę jak coś piekli ciasteczka , chleb itp…
@Michaska dokładnie dziecko wyczowa nasz niepokój i samo wtedy się stresuje

1 polubienie

Ja wsiadam w auto biorę małą i gdzieś jedziemy nienawidzę siedzieć w domu

Ja tak robiłam jak miałam jedno dziecko nie lubiłam siedzieć w domu a to nad zalew jeździłyśmy, a to na zakupy albo pospacerować po mieście, dziś nie mam za bardzo jak się zabrać z dzieciakami😆

To ja dopiero zaczynam po mału wyłazić z małym na dłuższe spacery i w różne miejsc. Przyjdzie wiosna czy lato to jeszcze będzie łatwiej i szybciej przygotować maluch i z nim wyjść

My też lubimy wychodzić na spacerki

1 polubienie

U nas znowu odwrotnie, mój mąż to straszny powsinoga :rofl::rofl:

To mojego prawie siłą trzeba wyciągnąć z domu

1 polubienie

To u mnie zależy, jak ma imprezę to pędzi , jak ma
Coś zrobić to już gorzej :smiling_face: ale przy dziecku i tak się nieco to zmieniło :upside_down_face:

U nas już cudowna pogoda, więc ostatnio korzystamy i dużo spacerujemy :heart_eyes:

Ja to nieraz bym chciała na spokojnie pobyć w domu to on nie usiedzi

Nie no mój mąż też ostatnio się już zmienił i chodzimy razem na spacerki :joy:

U nas jest problem jak ktoś do paczki z urodzinowymi niespodziankami włoży żelki czy cukierki a na podwieczorek gofry z bitą śmietana i cukrem pudrem a na obiady racuszki z posypanym cukrem . No i gdzie logika?

I to pewnie jeszcze ta bita smietana w sprayu gdzie to sama chemia :rofl: pamietam ze jako dziecko ja uwielbialam dopoki nie sprobowalam prawdziwiej :rofl:

Dokładnie ta bo widziałam jak pani nosiła ją z kuchni :sweat_smile: mi to jakoś super nie przeszkadza bo ja mam spoko podejście do jedzenia , wszystko w granicach rozsądku . Ale np moje dzieci są bardzo szczupłe a niestety widać w szatni że coraz więcej jest takich okrąglejszych i tutaj nie pasuje mi że przedszkole dorzuca od siebie coś co nie ma wartości tylko smaczne bo słodkie

Coraz czesciej sie mowi o otylosci wsrod dzieci :pleading_face: malo ruchu, ekrany i zla dieta.
Filip je normalnie, nie boimy sie cukru. Ale bardziej boje sie twj chemii pakowanej wszedzie w coraz wiekszym stopniu. Jak zobaczylam ostatnio przykladowe sklady szynki to 2 tygodnie nie jadlam wedlin :rofl:
Sama lapie sie na tym ze moja waga jest przez takie podjadanie czegokolwiek, byleby cos zjesc :pleading_face:

2 polubienia