12 zasad odwiedzin u noworodka

Zamarancza ja proponuję wprowadzić wspólne posiłki. Oskar będzie miał mniej możliwość na dodatkowe jedzenie. Chociaż ja jak widzę że Szymon chce spróbować czegoś ode mnie to mu to daje spróbować. Jak jest pełny to spróbuję i idzie dalej. Dzieci tak już mają że chcą jeść to co inni bo myślą że mama ma coś innego, lepszego, coś ekstra.

Oskarek raczkuje? Super miałam Cię pytać jak tam, co tam. Co do jedzenia to faktycznie może razem powinniście jeść. A te drobne przekąski to nie jest zło. Niuniek dużo się rusza, spali kalorie

Nie dam rady póki co jeść razem… Obiady swoje robię później niż jada Oskar… No ja też mu daje spróbować. Jak mu nie smakuje to wypluwa, jak jest najedzony odsuwa rękę pokazując, ze nie chce, więc też nie napycha się…

Tak mama świeży… Zaczął raczkować w czwartek ;]

Uuuu to nie posiedzisz mamuśka :wink: moja niunia zaczyna dupkę do góry podnosić dopiero od dwóch dni, więc jeszcze nie muszę jej ganiać Ufff

Zamarancza więc się nie martw. Nie przekarmisz Oskarka. No a jak już zaczął Raczkować to w ogóle. Teraz będzie ciągle w ruchu i spali wszystko. Ale gratulacje dla Was. Bo to zasługa wasza wspólna. ':))

Rehabilitujecie się jeszcze Zamarancza?

Mama idziemy w tym tygodniu ostatni raz, bo mały dziwnie nóżki układał przy raczkowaniu, ale już jest ok. Oklei go jeszcze raz tejpami i póki co zakończona rehabilitacja.
Mamy stawić się później jak więcej będzie stał niż raczkował, żeby zobaczyć jak układa stopy, a później trzecia konsultacja jak będzie chodził, żeby w razie czego zniwelować złe ułożenie stóp.

Kasiu póki co on jakoś nie chce aż tak raczkować i zwiedzać domu. Tylko po pokoju śmiga… Może jest ostrożny, a może nie chce. Na nóżki też staje, wspina się na mnie i staje na nóżki.

Też miałam u synka tejpy bo wydawało mi się że stawiał do środka, zdjęcie ich tylko po długiej kąpieli.

Mnie pokazała fizjoterapeutka jak ściągać i mały sie bawi i wcale nie zauważa, że je ściągam. Też robię to po kąpieli, ale nie długiej, po prostu muszą być mokre, a to nie jest ciężkie…
Utrudnienia to to, że po kąpieli długo schną i nie mogę synka ubrać…

Zamarancza może nie odkrył jeszcze ze z pokoju może sam wyjść ale cierpliwości na pewno na to też wpadnie.
Na nóżki już wstaje też. Zobacz jak teraz wszystko szybko mu poszlo. Super!

Już śmiga po za pokój, ale jak wychodzę np do kuchni to idzie za mną z płaczem, jak dojdzie do celu kładzie się na brzuchu, podnosi kończyny i krzyczy póki go ktoś nie podniesie… Jutro mam ostatnią wizytę u fizjoterapeuty i zobaczymy co powie. Po prostu mam wrażenie, ze fajnie cieszy sie, ze dojdzie, gdzie chce, ale żeby sam od siebie, gdzieś pójść to już niekoniecznie…
Na nogi staje, ale nie ma za co się podciągać. Na mnie się wspina.

Ciesz się że nie ucieka inne musisz gonić :wink: mój Arek na początku też nie wychodził poza pokój nawet przy otwartej drzwiach. Pamiętam jak zrobiłam mu zdjęcie nawet jak poszedł za drzwi i zaglądał do drugiego pokoju

Zamarancza spokojnie zacznie raczkować sam z siebie. Wkońcu ciekawość zwycięży. Daj znać co u fzjo. :slight_smile:

Oj teraz wszędzie się wspina :slight_smile: Baa jak jest na czworaja to jakoś nogi prostuje i tak na prostych nogach i rękach jest :slight_smile:

Moja też tak robi z tymi prostymi nóżkami. Staje do czwarakowania da nóżkę jedną do przodu i rączkę do góry, ale nie kuma, że można tak iść do przodu. A dziś zrobiła siad z czworakow ,mama dumna. Pełzała dzis pierwszy raz

U mnie też były tłumy po narodzinach synka :frowning: co najgorsze każdy chciał go dotknąć ale nikt nie umył rąk i tak każdemu z osobna trzeba było tłumaczyć jak się zachować , najgorzej pokolenie babci i rodziców ile to się trzeba było osłuchać jak to za ich czasów nikt nie zwracał na to uwagi i zdrowsi byli:)

U mnie tłumów nie było bo akurat w tym czasie panował okres grypowy i nikt nie chciał “zarazić maluszka” :slight_smile: ale będąc w szpitalu zwracałam uwagę na dezynfekowanie rąk osób wchodzących na oddział, robiła to może 1 osoba na 20. Rzeczywiście starsze pokolenie ma inne zdanie w tym temacie ale dawniej nie było tyle wirusów i bakterii co teraz. Co rusz się słyszy o nowym zmutowanym szczepie, którego wytępić nie można nawet mocnymi antybiotykami. O noworodki powinnyśmy dbać i pilnować aby na powitanie niedostały jakiegoś bakcyla ;/

U mnie odwiedzających było sporo ale każdy dbał o podstawy higieny a jak nie to ja zawsze mówiłam że jeśli chcą podejść do synka proszę o u mycie rąk. Nikt nigdy nie miał problemów i zazwyczaj wszyscy przepraszali niedopatrzenie. Moim zdaniem trzeba o takich rzeczach mówić wprost bo tutaj chodzi o zdrowie naszych maleństw.

U nas mycie rąk standard, bo pies na podwórku wita się zawsze.

O Tak ręce to podstawa.
Wczoraj Rozmawialam że znajomą. Przyszli do niej goście z raczkujacym dzieckiem i ta wprowadzała swoje rzadze w ich domu. Nie dotykać dziecka po twarzy, wyłączyć telewizor, dziecko ciągle na rękach… szok