12 zasad odwiedzin u noworodka

Człowiek się męczy z gotowaniem obiadków, żeby były pyszne, a dziecko nimi pluje po czym idzie skosztować piasku, ziemi, ściany, czy chusteczek :wink:

Od tak :smiley: A najlepsze jest to co sami jemy. Chociażby to była ta sama zupa to lepiej smakuje od mamy :smiley:

Wracając do całowania. To ja nie pozwalam całować mokego Młodego. Nawet pp rączkach nie lubię bo te rączki za chwilę wylądują w buzi. Jakoś strasznie tego nie lubię.
A u nas w rodzinie było dziecko ci jadło węgiel. Jak się dopadło to lizała i ciumkał dopóki ktoś nie zauważył. A wtedy jeszcze były piece w kuchni więc zdobtc węgiel nie było ciężko.
Tynk że ściany też jadła chyba moja siostra nawet.

A zupa z talerza mamy jest zawsze dużo lepsza. Bo… Mamy.

Oj tak :smiley: Ale nasz ostatnio coś nie chce jeść swojego jedzenia. Ja go nie zmuszam, bo to bez sensu, ale jak zauważy, że my coś jemy to wcina, aż mu się uszy trzęsą… Trochę się obawiałam jak na weselu zawinął mi z talerza kawałek torta jak nie widziałam, ale nic mu nie było… Wszystko je co doprawione, ale to jałowe to już nie :frowning: On taki mały, że nieco boję sie mu podawać jedzenie nasze… Wciskam zupki, jak ugotuję, ale zje 2 łyżeczki i koniec :frowning:

Wiesz jak ja wtedy robiłam? Brałam zupkę małego i zaczynałam jeść. On wtedy robił się głodny i jadł. Na talerzu z drugim daniem miałam trochę swojego trochę jego i sama jadłam dobrze doprawione a Szymon mniej.
A jak doprawiasz Oskarowi jedzenie? Ja doprawiam delikatnie pieprzem i daje mnóstwo ziół. Wtedy jedzenie nie jest jałowe i mały chętnie je.

Jemu niczym, jedynie zioła, koperek, pietruszka… Może zacznę lekko doprawiać…

Zamarancza ja doprawiam Małemu. Omijam sól bo mu nie sole a resztę przypraw daje po trochę do smaku. Może spróbuj trochę doprawić.

Czyli jakich przypraw używać? Pieprz? Słodka papryka?

Zioła, koperek, pietruszka, majeranek to właśnie doprawianie :slight_smile: jak tak córci doprawiam. Paprykę słodką też czasami daję :slight_smile: Teraz, gdy jest starsza również i pieprz delikatnie. Czosnek, cebulka to też jakby doprawienie:)

Zamarancza ja używam pieprzu troszeczkę, papryka słodka, koperek, pietruszka, liść laurowy, ziele angielskie w zupce, wszystkie zioła.
Cebulka i czosnek też u nas gości w małych ilościach.

A od kiedy doprawialas?

Odkad mały zaczął się przekonywac do moich obiadów. To było jak miał może 9 może 8 miesięcy. Zawsze czymś lekko doprawiałam a pieprz zaczęłam wprowadzać jak miał chyba 11 miesięcy.
Najpierw dawaj malutki tych przypraw żeby Oskarek się przyzwyczajał a później możesz więcej i do smaku lepiej. :slight_smile:

Tak też robię :slight_smile: zioła typu koperek szybciej dostawał. Dziś zrobiłam omleta z papryką słodka i odrobiną pieprzu do tego troszkę wędliny, szczypiorku i pomidorka. Ale się zajadał…

Widzisz może jak będziesz przyprawiała to nie będzie to jałowe w smaku i Oskarek już widać że chętniej je. :slight_smile:

Wiesz co ja mam wrażenie że za dużo je… jak tylko zobaczy, że ktoś coś je to zaraz wyrywa z ręki. nie chcę żeby był grubasem, ale też nie wiem, czy powinnam ograniczać mu jedzenie…

Zamarancza zacznie Raczkować, chodzić zobaczysz jak szybko zgubi kilogramy. Wiadomo że nie pchaj Oskarowi na siłę jedzenia i nie co 5 minut ale jeśli ma apetyt to dobrze. Moj zanim Raczkował też wyglądał “zddowo” a teraz już chodzi o robi się szczypiorek.

No on to ciągle by coś jadł… wyrywa z ręki jak coś się je… wiadomo że między posiłkami czasami dostanie chrupka kukurydzianego a po wafla ryżowego. Też się zastanawiam czy dobrze robię podając mu to…

Ja już przed porodem oznajmiłam rodzinie ze chciala bym po powrocie do domu miec spokoj przynajmniej na poczatku. Poki dzidzius nie oswoi sie z domem. I tak było pierwsze 2 tygodnie mielismy spokoju byli tulko rodzice a ciotli i wujki dopiero pozniej. Sami mowili ze przyjada pozniej bo nie chca robic zamieszania. Tym bardziej ze maluszek jest mały i sie przenosi choroby i duzo zarazkow. :wink:

Zamarancza spokojnie nie robisz źle. Może nie podawaj mu dużo i często tych chrupek. Ja Małemu od czasu do czasu też daje i sobie wcina spokojnie.

On dostaje max 2 na dzień… Nie jest tak, że je ile chce, ale tu chodzi o to, że jak widzi, że ktoś coś je to włazi do talerza… Baa jak widzi, że robią kanapki to zaraz chce bułki… Nie ważne, ze zjadł przed chwilą… Na chleb i bułki ma osobny żołądek… Widzę, ze nie przybiera na wadze, wręcz teraz jak raczkuje będzie zrzucał, ale jakoś wolała bym trzymać się tych 5 posiłków i koniec, ale wiem, ze dziecko poznaje świat także smakami i nie mogę go ograniczać jeśli samo chce…