12 zasad odwiedzin u noworodka

Po porodzie bliscy chcą jak najszybciej zobaczyć mamę i maluszka. Jednak zbyt wczesne i częste odwiedziny mogą być męczące. Dlatego podpowiadamy w jaki sposób określić granice, aby potem cieszyć się, a nie martwić wizytami znajomych.

zgadzam się z Panią psycholog, że dla maluszka odwiedziny nie są najlepszym pomysłem ale dla mamy niestety już tak. na początku każda kobieta czuje się zagubiona i kazda dobra duszyczka, która wpadnie i sama sobie zrobi kawkę i powspiera będzie aniołem. mój mąż po 2 tygodniach wrócił do pracy i zostałam sama z synem i było mi cieżko. nie dość, że nowe obowiazki, zmęczenie to jeszcze wszyscy mi mówili lub pisali wpadniemy jak maluszek podrośnie troszkę - myślałam, że oszaleję. uważam, ze skrajności też nie są dobre i faktycznie super jest wypracować plan wizyt a najlepsze są wizyty najbliższych, którzy przy okazji coś pomogą.

Artykuł bardzo mądrze napisany, szkoda, ze nie wszyscy wlasnie odwiedzający chcą sie stosować do takich zasad i mimo upominania robią po swojemu. Mam taka teściowa, codzinnie przychodziła do szpitala po to zeby sie w lusterku poprzeglądać, wystrojona nie wiem do kogo … pierwsza nic w domu, jeszcze nie wstałam z łóżka a juz słyszę naciskanie na klamkę i niezapowiedziane odwiedziny i wchodzenie do mojego domu jak do siebie… szkoda słów. Szkoda ze nie wszyscy chcą słuchać, nawet nie wiecie ile mnie do dziś to nerwów kosztuje

Fajny artykuł. U mnie już po porodzie pojawiły się tłumy,które nie mogły wytrzymać żeby zobaczyć Frania:( Ciężko mi było im powiedzieć, że mogliby trochę poczekać, no ale szybko mąż ich spławił, więc nie było tak źle

Gdy urodziła mi się córeczka to przyznam , że wizyty nie były pomocą a utrudnieniem. Mieszkaliśmy na kawalerce i troche nieswojo czułam się przy karmieniu (szczególnie przy przedszkolaku ciekawskim , więc w bardzo niewygodnym dla mnie kącie w kuchni musiałam sobie radzić. Nikt nie czuł ,że troszke już przedłuża się wizyta:) a ja niestety dłuuugo dochodziłam do siebie po porodzie. Przy Córeczce nie potrzebowaliśmy pomocy. Z mężem nieżle sobie radziliśmy:)

U mnie dzień po porodzie tez byly tlumy , caly dzien ktos i bylam tym bardzo zmęczona. Poprosilam aby kolejnego dnia nikt nie przychodził bo chce odpocząć. Tego kolejnego dnia, po pracy wpadl tylko mąż na pol godziny a reszte czasu odpoczywalam. U kolezanki z sali tez nikogo nie bylo wiec porządnie wypoczelysmy.

Poród przede mną, ale wskazówki bardzo cenne, Ja już mianowałam mojego męża koordynatorem wizyt i poprosiłam , żeby ograniczył gości do minimum (mama, teściowie i siostra- max) . Często ludzie wpadają, bo “wypada” więc kazałam mężowi, żeby powiedział wszystkim wprost, że my się wcale nie obrazimy o późniejsze wizyty. Mam tylko nadzieję, że wysłanie fotek zaspokoi pierwszy głód wizyt ;))) myślę, że powinno się pamiętać, że jeśli do nas przyjdzie kilka osób i do kobiety obok (o ile pokoje 2 osobowe, a nie większe) przyjdzie kilka osób to cały dzień są ludzie w około malca. Zresztą, tak jak położna wspominała u nas na kursie, ktoś przyjdzie z katarem na chwilkę, a my zostajemy z chorutkim i umęczonym dzieckiem na kilka dni, które może nie chcieć jeść, odwodni się i potrzebna będzie wręcz kroplówka. Myślę, że warto stawiać sprawy z rodziną jasno dla dobra naszego dzidziusia.

u mnie też po porodzie był tłum człowiek odpoczac i nacieszyc sie maluszkiem nawet nie mógł , a co gorsza jak przyjechałam do domu to tez zaczeli sie schodzic … wiem ze taki maluszek to kochany , fajny itp ale w pewnym momencie miałam wyprosic gosci bo przyszła kolezanka z mama i swoimi dziecmi tylko ze te dzieci były okropnie niegrzeczne jedna stała mi na ramie od łóżeczka , druga przytulała sie do kolezanki nogi bo ta trzymała małego i darła sie w niebogłosy. Mały mi sie tak tego wszystkiego przestraszył ze nie mogłam go uspokoic

A u mnie był tylko mąż po porodzie i dziadkowie małego. W domu pierwsze odwiedziny po ok. 2 tygodniach i po pierwsze dziecko fajnie się oswoiło z domkiem, a ja odpoczęłam po porodzie ;]

U nas w szpitalu było kilka osób ale wszyscy byli krótko i zawsze dzwonili z pytaniem czy mogą nas odwiedzić.
W domu to samo dzwonili i pytali czy mogą odwiedzić. Jak już ktoś przyszedł bardzo pilnowałam umycia rąk i nikt o tym nie zapominał. Ale też i ja się czułam na tyle dobrze, że odwiedziny gości nie sprawiały mi najmniejszych problemów.

Ten artykuł powinien wisieć przed każdym oddziałem położniczym

Na szczęście u mnie w szpitalu nie było tłumów. W pierwszym przy przyjęciu trzeba było wpisać dane 2 osób, które mogą odwiedzić i ja tego przestrzegalam. Niestety do dziewczyny obok przychodziły całe wycieczki. Za drugim razem mimo, że miałam sama pokój, również poprosiłam rodzinę o powstrzymanie się z odpowiedziami. Był mąż z córką oraz moja mama. Jednego dnia przyjechała bratowa, bo potrzebowałam kilku rzeczy, a była w tym mieście, za to tego dnia męża poprosiłam żeby nie przyjeżdżał. W domu ustalilam, że przez pierwsze 2 tygodnie też wolałabym, aby nie przychodził nikt, bo chciałam dojść do siebie po cc, oswoić się z nową sytuacją, z dwójką dzieci. Była tylko tesciowa, bo przyjechała na urlop do Polski. Nikt się nie obraził.
Też tak myślę, że powinno to wisieć przed każdym oddziałem polozniczym :slight_smile:

MAM dokladnie to samo pomyślałam czytając go ze to nie artykuł dla mam tylko dla odwiedzających:D u mnie tesciowa byla jak tylko maly się urodzil i szczerze denerwowalo mnie to bo nawet moja mama nie przyszla a ona juz tak. I wypytywala lekarzy o małego bo lezal w inkubatorze ale lekarz powiedzial ze udzieli informacji tylko rodzicom. Rozumiem ze sie martwila ale i tak uważam ze mogla zadzwonic a nie biegac pododdziale.
A co do mycia rąk to bardzo tego przestrzegalam i nawet wszystko jak wchodzili mówiłam ze w łazience jest mydlo do dezynfekcji i proszę używać:D
I chorego tez nikogo nie wpuszczaliśmy:)
A maly to w ogóle byl dobry bo jak mu nie pasowało ze ktos za dlugo siedzi zaczynal marudzić i plakac to wszyscy sami stwierdzali ze trzeba sie zbierać:D

Jeszcze przed pójściem do szpitala dałam Mężowi wytyczne. Jego zadaniem było dopilnować bo do szpitala nikt nie przyjeżdżał w odwiedziny. Byłam po cc więc przez pierwszą dobę i tak się nie ruszałam x łóżka. Później byłam słaba więc odwiedzin nie chciałam. Wiem co miałam po pierwszym cc. Jezeli chodzi o odwiedziny w domu to też nie zgodziłam się by odrazu pojawiali się goście w domu jak wróciłam. Chciałam sama osobiście odpocząć i nacieszyć się dziećmi w domu a maluszek też potrzebował się zaklimatyzowac.

Dokladnie artykul powinni przeczytac odwiedzajacy. A jezeli chodzi o odwiedziny pierwsza ciaze rodzilam Cc lezalam ponad tydzien w szpitalu z mala i uwazam ze w szpitalu powinni zastsosowac pewna karte czy jakies pismo ze jedna osoba ktora zadeklaruje kobieta moze byc nieograniczony czas tylko ta osoba zadnych innych gosci . Mialam sytuacje gdzie mojego meza pielegniarka wyrzucila z sali bo byl za dlugo . Ale jak wchodza ludzie pokolei to czasami traci sie na.tym tyle sily a maz bardziej potrzebny niz tabuny kuzynek,kolezanek jak czlowiek ledwo sie rusza . Pozdrawiam

Cyrkonia rezolutny maluch, jak to płacz dziecka działa ma ludzi od razu mądrzeją

TinaC dla mnie odwiedziny nie były jako “dla mamy” najlepszym pomysłem. Mimo że to pierwsze dziecko to chciałam zostać tylko z mężem bez odwiedzin w pierwszych dniach. Ale oczywiście się nie udało bo każdy musiał jak najszybciej z bliskiej rodziny.
Ale przy następnym dziecku będę już stanowcza i powiem bardziej doraźnie że nie życzę sobie odwiedzin od razu tylko po kilku dniach dopiero.
Oczywiście byłam zmęczona po porodzie ale lepiej nam było gdy byliśmy sami z mężem i wtedy co trzeba było zrobić w domu to się zrobiło spokojnie i dla dziecka też był czas, a jak ktoś przyszedł to siedzi i siedzi i już nic w domu nie zrobi, dziecka na spokojnie nie nakarmi bo każdy patrzy bo nie może sobie odpuścić jak dziecko je itd. Trzeba być stanowczym i jak się z kimś rozmawia to samemu zapraszać że za tydzień lub dwa byśmy się spotkali.

Teraz w większości szpitali jest zakaz odwiedzin ze wzgledu na grype więc rodzace mają spokój;) Ja mialam jeden dzień taki, caly dzien ktos u mnie był. Bylo to dla mnie bardzo męczące. Potem poprosilam o to by nikt nie przychodził, tylko mąż i to na chwilę i byl spokój. Corka byla grzeczna, spokojna więc odpoczelam przez te kilka dni.

Wiecie co jak rodzilam starszego syna to w tym szpitalu byl taki pokój przed salami i tylko tam można bylo sie spotkać jak ktos chcial odwiedzić…z jednej strony beznadziejnie bo mąż nie mogl wejść nawet na sale…ale z drugiej strony nikt nie przynosil zarazków inne mamy sie nie stresowaly obcymi ludźmi i nikt nie przesiadywał…a jak mama nie miała siły wyjść do tego pokoju to poprostu nie bylo odwiedzin i tyle.
Tez uważam ze tylko mąż powinien móc odwiedzać żonę i dziecko…
U nas nie ma ograniczenia ile można siedziec…jakby mąż chcial to mogl nawet cala noc…

Mnie i synka w szpitalu odwiedzał tylko maż i byłam z tego bardzo zadowolona :)) Odwiedziny były jak wróciliśmy do domu :slight_smile: