Dziewczyny jestesmy ze sobą 10 lat. Mamy roczne dziecko. Zawsze były między nami zgrzyty ale teraz jest tragedia. Nie potrafimy się dogadać,on jest całkiem innym człowiekiem niż ja. Klocimy się coraz więcej,oboje jesteśmy już tym zmeczeni. Ostatnia kłótnia poszła o to kiedy wybrałam się na festyn i zostawiłam dziecko u mamy na noc. Zostałam zwyzywana od ku*ew itp postanowiłam się w końcu pojadę do teściów i wszystko opowiem. Oni przyjęli to dość chłodno,co oni mogą,najważniejsze dziecko itp koniec końców idźcie na terapie,pogadamy z nim..dzis facet wrócił i znowu zaczęliśmy się kłócić,zaczął wyganiać mnie z domu,gadac ze rodzice nagadali na mnie,ze co ja sobie myślałam z tym ze przyjechałam na skargę,ze będą mnie wymeldowywać (mieszkamy w ich mieszkaniu) gdy chciałam zadzwonić dowiedzieć się o ten wymeldunek chłopak zaczął mówić ze jednak z tym kłamał. Ostro się pokłóciliśmy a on chyba to nagrał. Pozniej wyszedł,pojechał do rodziców. Nie wiem co mam robić. Każda rozmowa kończy się klotnia,już sama nie wiem z kim ja tyle byłam. Nie wiem co z nami,dalej tu siedze bo nie mam dokąd pojsc. Nie zostawię małego. Nie mam pieniędzy na wynajem,nie mam pracy. Nie mogę nikomu ufać. Mam dość tego zycia
W takim wypadku radziłabym podjac tematy związane z terapią, nie tyle terapia ratująca związek a terapia sama w sobie. Zachowanie partnera jest karygodne , słowna obelga to także przemoc . Są fundacje które pomagają w trudnych sytuacjach, w związkach z problemami. Może mops mógłby pomóc , poprosić o wgląd w sytuacje rodzinna i ewentualne kolejne kroki . Jeżeli partner będzie wciąż reagował na wszystko kompulsywnie, podać go do komisji i założyć niebieska kartę
Ja chyba już nie chce o to walczyć. Mam dość tego klamania,manipulowania. On ciagle gada coś a później już nie wiem czy to prawda. Po nocy u mojej mamy nagadali ze dziecko było brudne i pogryzione przez pluskwy. Tp jest jakiś dramat. Kazał mi się wyprowadzić ze pożyczy mi nawet pieniądze teraz już nic nie będzie pożyczał. Chore
Czasem jest tak że nie ma czego ratować. I ja jestem idealnym przykładem na to że nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest bycie razem "dla dzieci" od kiedy pamiętam to wolałam żeby moi rodzice się rozwiedli zamiast słuchać tych awantur, wyzwisk i rzucania szkłem.
Uwierz, że Twoje dziecko mimo że ma rok to słyszy i czuje. A będzie tylko gorzej.
Zgłoś się do opieki społecznej czu jakiegoś mopsu o pomoc, wystąpisz o alimenty i będziesz miała chociaż gdzie mieszkać.
Ale on ciagle mi powtarza ze będziemy się sadzić ze on dziecka mi nie odda,ze mi je zabierze. Nie wiem na jakiej podstawie skoro ja opiekuje się małym,nie dzieje mu się krzywda.
Polskie sady są za matkami. Musiałby mieć poważne dowody na to że np jesteś uzależniona od narkotyków czy coś żeby zabrali Ci dziecko więc on może sobie tak mówić. Z resztą sad głupi nie jest i wystarczy że zapytasz Tatusia o podstawowa pielęgnację waszego dziecka czy co lubi jeść (możesz zadawać pytania ) I nie będzie wiedział co odpowiedzieć a to oczywiście działa na Twoja korzyść.
Poza tym zgłaszając się po pomoc musisz opisać sytucje bo wyzwiska to też agresja i mogą mu założyć niebieska kartę a wtedy to nie dostanie żadnego dziecka nawet na spotkania przy kuratorze.
Znaczy on nie jest złym ojcem. Opiekuje się małym i wychowujemy go razem ale po prostu nie dogadujemy się. Czy mogę starać się o mieszkanie socjalne bez większych opowieści czy musi byc przedstawiona patologia żeby coś wskórać?
I właśnie czasem to tak jest że zastanawiasz się z kim byłaś tyle lat. Dziecko zmienia wszystko i choć sama w to nie wierzylam to pojawienie się córki na świecie wiele zmieniło. Tyle że oboje pracujemy, tzn ja aktualnie na zwolnieniu lekarskim bo druga ciąża.
Ale co do Twojej sytuacji to nie załamuj się - to najważniejsze! Ale też nie jeździj do jego rodzicow bo oni zawsze będą za nim, to ich syn. I choć Ty masz w sobie żal i szukasz ratunku to tylko nie tam go szukaj, bo przyjdzie czas że i oni może będą gadać na Ciebie. Co do chłopa, spróbuj się z nim dogadać, może dowiedz sie czy nie ma innej. Bo takie zachowanie to powód do myślenia że kogoś ma. ja sama chodzę na festyny czy inne imprezki, choć teraz z dzieckiem bardziej to i tak się gdzieś pokazuje, i nie ma miedzy nami spin chociażby dlatego że mamy za sobą trudne związki. Pamiętaj, że dziecko jest najwazniejsze i tak jak tu dziewczyny piszą, sądy zazwyczaj są za matkami. Choć jedna moja koleżanka miała zabrane dzieci ale powodu ja nie znałam. Wiem że napewno nie było alkoholu itp., ale jej były mial sporo kasy i mógł coś nakkręcić…
Ja nie pojechałam do jego rodziców aby szukać ratunku tylko zeby uświadomić ich co ich kochany synek robi w domu. Wiem ze oni staną za nim ale chcialam ich uświadomić jaki on jest naprawdę bo chłopak nawet boi się przeklinać przy nich. Papierosy pali po kryjomu majac 28 lat
Mieszkania socjalnego nie dostaje sie ot tak. I czeka się długo. A teraz to myślę że jeszcze dłużej się czeka na mieszkanie ze względu na wojnę. Koleżanka przed wojną czekała 2 lata mając bliźniaki małe i trudna sytuację. Także No.
Wiele rozwiązań dziewczyny zaproponowały. Wszystko zależy od Ciebie , co chcesz dalej z tym zrobić. Jeżeli zależy Ci na ratowaniu, wiedz to, że sama nic nie zwojujesz. Odgraża Ci zabraniem dziecka. Wyzywa. Jest pretensjonalny i arogancki. Wszczyna kłótnie.. I tak można wymieniać. To już oczywiste przesłanki , by nie iść w zaparte i zacząć dbać o siebie i synka.
Tak z ciekawości zapytam, czy Ty jeszcze widzisz szanse na naprawę, czy szukasz pomocy na to, aby się rozejść i nie zostać z niczym?
Ile Twoje dziecko ma lat? Czy chodzi do żłobka/przedszkola?
Czy myślałaś nad tym, aby być niezależna finansowo? Składałaś gdziekolwiek podania? (Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale u nas żeby zdobyć pracę w godz 7-15 wystarczy iść na pół roczny staż do urzędu i po konkursie jesteś na umowie, najniższa krajowa, ale dobre godziny i się nie narobisz plus nie musisz kombinować co zrobić z dzieckiem jak w przypadku godzin galeryjnych)
Czy w grę wchodzą używki? Czy Twój partner staje się kłótliwy np. po alkoholu czy po prostu wszytko was drażni i się nie dogadujecie (pytam o niebieską kartę).
Sąd będzie wymagał od Ciebie dochodów, więc dobrze gdybys znalazła pracę choć na pół etatu i ogarnęła żłobek
Wspolczuje Ci naprawdę. Wiem co czujesz. Masz możliwość zamieszkać na jakiś czas u Twojej mamy ? Przerwa w widywaniu się pozwolilaby ochłonąć każdemu.
Terapia raczej jest nie unikniona, nawet jak złożysz pozew o rozwód to pewnie sąd zasugeruje terapię. Nawet jeśli to nie uratuje małżeństwa to pozwoli uzgodnić pewne sprawy wychowawcze.
Na Twoim miejscu tez udałabym się do adwokata o poradę prawną. Nieodpłatne porady prawne są dostępne w każdym powiecie i mieście w Polsce.
Nie widzę już szans na nic. Jestem zapisana w up ale na codzień wychowuje dziecko i nie mam jak pójść do pracy. Pierwszy krok to żłobek dla małego. Do domu rodzinnego nie wrócę bo on mnie straszy ze zabierze mi małego z racji ze nie ma tam warunków
Nie mogę tam zamieszkac bo pochodzę z bardzo biednej rodziny. Nie zabiorę tam małego
To chyba najlepszym rozwiązaniem jest teraz dom samotnej matki. Oni Ci pomogą wystosować pisma o alimenty i znaleźć żłobek i pracę. Wtedy będziesz mogła starać się o mieszkanie socjalne bo musisz wykazywać jakieś dochody ( wbrew pozorom socjalne mieszkanie nie takie tanie ) No i przede wszystkim musisz mieć cokolwiek na start do takiego mieszkania bo ono jest puste ( ma kuchenkę gazowa, zlew i wc).
Jeśli jednak nie mops i dom samotnej matki to może jakaś przyjaciółka Ci pomoże?
Po pierwsze zle zrobilas ze pojechalas do nich. Wiem ze chcialas pokazac co ich synek wyprawia i wgl ale w ten sposob pokazalas ze jestes slaba i zalisz sie nad soba a ich to bardziej podkrecilo i teraz buntuja chlopaka. Teriapie nie pomoga bo musza chciec 2 osoby tego a watpie ze on pojdzie na jakies spotkanie. Jedynym wyjsciem jest wyprowadzic sie odciac sie od niego i jeho rodziny. Musialabys zglosic sie do opieki powiedziec jak sprawa stoi ze pochodzisz z takiej i takiej rodziny ze partner jest taki i taki ze boisz sie nie tylko o siebie a o dziecko bo nie wiadomo jak to dalej bedzie.
Wydaje mi sie ze ktos musi nim manopilowac i temu tak sie zmienil
Czuję że sama już zadecydowalas. Teraz odwagi na to by wykonać to o czym myślisz. Ponadto podanie partnera o alimenty na rzecz ciebie i dziecka jeśli sytuacja jest patowa. A tymczasem zatrzymaj się gdzieś , gdziekolwiek, nawet stancja abu zacząć być niezależna i odciąć się od niego, skoro tak bardzo chce byś odeszla
Ojej mega wspolczuje , ale musisz być silna dla dziecka . Nie sztuka jest ukladac życie z kimś na sile . Rozwiązań w tych czasach jest dość sporo tak jak dIewczyny pisza
Najlepiej popytać się różnych instytucjach jaki są alternatywy, co możesz zrobić