Hm … z tymi hormonami humory mam i dzisiaj na sam wieczór posprzeczałam się ze swoim mężem ,jutro będą ciche dni albo walnie bomba czyli moje żale polecą wodospadem .A cały dzień miałam taki dobry humor
Ja niestety podczas miesiączki też mam takie zmienne nastroje, mąż złoty człowiek, że ze mną wytrzepuje ![]()
A.Zuzulak- nie ma się co przejmować. Nieraz trzeba powiedzieć, co komu “na wątrobie siedzi”.
Aga- jak tam zdrówko? Dzisiaj już lepiej, czy niestety kolejne zastrzyki dostajesz?
Dzis dostalam drugi zastrzyk ze sterydami na pluca dla malego. Caly czas leze pod kroplowka KTG w normie no i badal mi lekarz szyjke- stwierdzil ze nie jest dobrze ale tez az takiej tragedii nie ma.
No widzisz
nie jest źle
zobaczysz, że pewnie jutro albo w poniedziałek puszczą Cię do domu
! głowa do góry :):*
ja też podczas okresu mam podobne humorki, i moj narzeczony ma na to metodę - wychodzi i wraca dopiero jak zacznę go szukać i wydzwaniać za nim;)
A.Karbowska będzie ok!!!
grunt to się nie załamywać
Aguś jak tam? Dzisiaj już wszystko z maleństwem i szyjką w porządku?
Każda ciąża jest inna, każdy poród, każda kobieta. Wszyscy znamy to uczucie, kiedy to zaskoczy nas świeżość nieskażonego powietrza. Zatrzymujemy się, zamykamy oczy i wciągamy w nozdrza niebiański aromat, jakbyśmy chciały nabrać go jak najwięcej, wypełnić nim płuca już do końca życia. Z hormonami bywa podobnie. Jeśli tych, które nas uszczęśliwiają, wprawiają w radość, mamy w sobie dużo - chcemy fruwać, góry przenosić, dokonywać cudów. Jeśli zaczynają dominować te odpowiedzialne za - nazwijmy to kolokwialnie - nasze psychiczne doły, to rzeczywiście - nic, tylko zapaść się w mysią dziurę.
Hirudo- szyjka mi sie zmniejszyla minimalnie. Ciagle daja mi nospe wkladam sobie ljteina rano i wieczorem. KTG niby w normie. Powiedzieli ze jutro chyba wywiaza mnie albo do olsztyna albo do elblaga bo nie wiadomo ile da sie potrzymac ciaze. A tam maja specjalistyczny sprzet dla wczesniakow…
A.Karbowska kochana czyli jednak będziesz rodziła??
Aga - na pewno będzie wszystko w porządku. To dobrze, ze w razie czego zawiozą Cię do specjalistycznej placówki. Ważne, byście obydwoje byli zdrowi po wszystkim. Reszta jest już nie ważna. 3maj się.
trzymamy kciuki!
Rano przyszedł ordynator i dal mi wypis do domu. Zapisał nospe magnez i luteine i kazał leżeć. na wypisie mam wpisany “fałszywy poród” juz zgupialam do końca bo każdy lekarz mówi co innego. Jedna juz mnie chciała wywozić na specjalistyczny oddział powiedziała ze Michas ma nikłe szanse na przeżycie i ze oni cudotworcami nie są i nie da się ciąży podtrzymać po czym ordynator bada szyjka ma dl. 3,5cm i daje wypis. Zglupialam.
Ja już nie wiem czy lekarzom ufać, czy nie. Dobrze Aga, że możesz być już w domu. Zawsze to człowiek czuje się lepiej we własnym otoczeniu. A ta babka, to jakaś dziwna. Jak ciężarnej, już zestresowanej kobiecie, można takie rzeczy powiedzieć? Rozumiem, że nie należy dawać człowiekowi złudnych nadziei, ale nie rodziłaś jeszcze i nie ciągnęli Cię na porodówkę, żeby takie rzeczy wygadywać.
na szczescie niemalze do samego konca pracowalam (az do 8m-ca) i to mnie chyba absorbowalo w glownej mierze…nie mialam za duzo czasu na uzalanie sie nad soba i calym swiatem…aczkolwiek nie powiem, ze czasami tez nie mialam wahan nastroju…
Z jednej strony chętnie bym popracowała, z drugiej - nieraz mam dni, że nie chce mi się kompletnie nic. Poza tym stała praca w okresie ciąży chyba byłaby niemożliwa, bo co jakiś czas mam badania, a u mojego ginekologa, to i ze 3 nadprogramowe godziny na wizytę można czekać.
Ja pracowałam do 6 miesiąca i to było tak w sam raz. Brzuszek póki był mały nie przeszkadzał mi ale ubrania robocze zaczynały się “kurczyć :)” Poza tym mega drażniły mnie już zapachy i w autobusie robiło mi się niedobrze tak bardzo, że ciężko było mi przejechać te kilka przystanków.
Aga też bym zgłupła na Twoim miejscu
ehhh lekarze… 3mam kciuki, żeby wszystko się dobrze skończyło.
Fakt, praca daje kopa, żeby się pozbierać i trzymać w kupie. Ja pracowałam do końca marca, a rodziłam w czerwcu. Równo rok siedzę już w domu i jak na początku chciałam wracać szybko do pracy, tak teraz już perspektywa mi się zmienia i w moim przypadku idealnym rozwiązaniem byłoby pół etatu, bo całkiem nie chciałabym rezygnować. Leila ja pracuje w hotelu i wyobraź sobie jak przygotowywaliśmy śniadania albo jakieś imprezy i jak jeszcze nikt nie wiedział, że jestem w ciąży i kazali mi próbować tych wszystkich potraw…aż mnie wzdryga na samo wspomnienie.
ja na uczelnie chodzilam do dnia przed porodem. z praca nie dalabym rady - za duzo obowiazkow wiec sie zwolnilam jak tylko dowiedzialam sie o ciazy - praca na umowe zlecenie wiec szalu nie bylo
A.Karbowska juz w domku? bedzie wszystko ok! wypoczywaj!!!