Witajcie Dziewczyny.
W ciąży jestem od 17 tygodni i już od jakiegoś czasu irytuje mnie cały świat. Wkurzają mnie rodzice, sprzątanie, gotowanie i ciągłe siedzenie w domu. I pal licho, gdybym mieszkała na swoim i robiła wszystko dla siebie. Problem tkwi w tym, że póki co pomieszkuję na zmianę u teściów i u rodziców. O ile u teściów mam względny spokój, tak w domu robię ostatnio za służbę, której pracy w dodatku nikt nie szanuje. I mam wszystkiego serdecznie dość. Dzięki Bogu zaczynamy już uwijać sobie własne gniazdko, bo długo już tego nie wytrzymam. Pogoda też muszę przyznać, że od dwóch dni mnie irytuje. Na dworze smętnie, mokro i ciemno. Ach… Wy też tak macie? Jak radzicie sobie ze zmiennymi humorkami w ciąży?
Wiem co czujesz. Tylko jak ja byłam w takiej sytuacji, nie byłam na szczęście w ciąży. Też mieszkałam i z teściami i z rodzicami i u brata z jego żoną. Ciągle czułam presje,musiałam z nimi siedzieć[ bo tak nie wypada ciągle w swoim pokoju] sprzątać - bo miałam wrażenie, że każdy tego ode mnie oczekuje i jak nie zrobię czegoś to będą pretensje. Jednak jak się jest na swoim jest wolność i swoboda. Robisz co chcesz i kiedy chcesz. Nie masz ochoty dziś sprzątać to nie, chcesz leżeć cały dzień w łóżku to leżysz i nikt Cię nie oskarży, że nic nie robisz. Jedyne co Ci mogę poradzić to uzbroić się w cierpliwość i czekać na swoje piękne gniazdko. Pamiętaj, żeby też ciągle nie sprzątać i nie dogadzać innym, bo nie jesteś czyjąś służąca poza tym jak ich przyzwyczaisz, żę wszystko robisz to będą to nadmiernie wykorzystywać, i nie zapominajmy, że jesteś w ciąży i powinnaś dużo odpoczywać i się nie przemęczać. Pogoda niestety nie sprzyja, mogłoby poświecić częściej słońce co by nas podładowało, no ale już coraz cieplej więc głowa do góry. Relaksuj się! Nie wiem co lubisz robić czego nie, może kąpiel w wannie z pianką, ulubione czasopismo i muzyka? Może wyjście z koleżankami na zakupy dla maluszka? Kino? Basen? Znajdź coś pozytywnego ![]()
Ja w ciąży szczególnie na początku miałam zmienne nastroje i związane to jest niewątpliwie z burzą hormonów jaka ma miejsce w naszym organizmie. U mnie szczególnie dawała się we znaki dość nieprzyjemna atmosfera w pracy ale zawsze kiedy zdarzały się stresujące sytuacje myślałam o swoim dziecku , o tym że dla niego nie wolno mi się denerwować. Dla mnie taką odskocznią było wybieranie ciuszków dla synka, rozmowy o dzieciach i o wszystkim co się z nimi wiąże. Bardzo pomaga również spacer, sen i rozmowa z przyjaciółką.
Ja z pracy zrezygnowałam na samym początku w zasadzie było to spowodowane dojazdami (ok 60km) jak i mocno stresującą pracą, jestem pracoholikiem także początkowo było ciężko mi się odnaleźć w nowej sytuacji . Początkowo hormony tak silnie na mnie oddziaływały, że cały czas chodziłam rozdrażniona i senna. Moim sposobem była literatura - miałam listę książek, które chciałam przeczytać…zawsze na zajęcie czasu i oderwanie się od rzeczywistości pomagają mi książki (przeczytałam ich w ciąży blisko 100) poza tym kończyłam podyplomówkę i uczyłam się w domu angielskiego. Moja ciąża od 12tygodnia była zagrożona także preferowałam bardziej tryb leżący - dużo czasu poświęcałam na pogłębianie wiedzy w temacie macierzyństwa, informacjo szukałam w necie, udzielałam się na forum…dużą przyjemność sprawiały mi również filmy i seriale ![]()
ojj te hormony
Mi wydawało się, że zachowuje się normalnie, któregoś dnia kolega z którym pracuję totalnie nie wiedząc w jakim jestem stanie zapytał się mnie wprost czy jestem w ciąży bo ten okres coś za długo trawa :DDD nie wiedziałam co powiedzieć i tylko głupio się uśmiechnęłam.
Ja byłam całą ciążę taka wściekła jak osa… wkurzało mnie nawet to,że muszę iść taki kawał do ginekologa i się obrażałam na cały świat,że nie mam auta
albo pusta lodówka doprowadzała mnie do szału. Od 5 tygodnia do końca połogu byłam wredną żmiją ![]()
Weź sobie dobrą książkę,przyjaciółkę/siostrę/kuzynkę wygadaj się,idź na spacer,do kosmetyczki czy na małe zakupki czasem dla rozluźnienia
Ale tak jak Anna mówi bardzo ale to bardzo relaksują zakupki dla dzieci albo rozmawianie o tym dziecku,planowanie jak to będzie gdy zostanę mamą
wtedy od razu serce mięknie do wszystkich spraw
Albo zjedz coś dobrego,kilka kostek czekolady lub zrób pyszny obiad czy deser-teraz w końcu możesz bez wyrzutów sumienia,to malutkie dziecię w brzuszku też potrzebuje endorfinek ![]()
A sytuacji w domu bardzo Ci współczuję
Twój partner nie mógłby zwrócić uwagi Twoim rodzicom na to,że teraz powinnaś troszkę się oszczędzać a nie latać ze ścierką za każdym z domowników?
tak jak kobietki piszą: relaks to teraz podstawa. Musisz mieć czas dla siebie i maleństwa. Spróbuj każdego dnia znaleźć chwile tylko dla siebie. Wiem ze w natłoku codziennych obowiązków i innych rzeczy to trudne ale zacznij poświęcać sobie więcej czasu. Niczego tak teraz nie potrzebujesz jak odpoczynku a nie dogadzania innym. Zasługujesz na wszystko co najlepsze i pamiętaj nie daj się zwariowac;)
ja sobie tak siedzę i myślę czy ja miałam takie podłe nastroje, ale sobie nie przypominam…wydaje mi się że nie miałam humorków, w pierwszej ciąży długo pracowałam bo przez 7 miesięcy i nie miałam czasu na humorki, a w drugiej miałam córkę którą musiałam się zająć i też nie było czasu na humorki, także u mnie hormony nie były górą
Polecam spędzanie więcej czasu na forum portalu LOVI ![]()
To też jest jakaś przyjemna alternatywa łączenia przyjemnego z korzystnym ![]()
Dzięki dziewczyny za każde dobre słowo. W grupie raźniej. Najbardziej na świecie wspiera mnie właśnie mój mężczyzna. Woli jednak nie wtrącać się w moje relacje z rodzicami, którzy swoją drogą, twierdzą, że to dobry chłopak, ale nie do końca im wszystko w nim pasuje. Mnie to jednak nie przeszkadza. Jesteśmy razem od ponad 9,5 roku, a dalej kochamy się jak szczeniaki ![]()
Klio69- ja również należę do pracoholików, więc ciągłe siedzenie w domu także doprowadza mnie do szału. A siostrom nie chcę nawet nic mówić, bo one do tych robotnych też nie należą. Jak młodsza była niedawno w ciąży, to rodzice traktowali ją jak zgniłe jajko, a starsza twierdzi, że po prostu przesadzam (o ironio- jest z wykształcenia psychologiem). Mieszkają w prawdzie już osobno, ale jak przyjeżdżają w odwiedziny do domu, to nawet palcem nie kiwną. A mnie już mamy po prostu żal (pracującej od rana do wieczora)- i w tej kwestii mój mężczyzna wyraża swój sprzeciw i mówi, że mnie to nikomu nie jest szkoda, mimo, że jestem w ciąży.
ja miałam straszne skoski nastrojów humorków, nawet nie byłam tego świadoma,dopiero po porodzie gdy wspominam swoje zachowania wiem, że to były po prostu humorki;)
jejku ja mam tak, że coś powiem w emocji a za chwilę tak tego żałuję…albo się czepne o byle co i tylko w głowie mi głupio, że awanture robie o byle co, o jakaś błachostkę, nie mogę tego powstrzymać. Łatwo mnie wytrącić z równowagi.
Ja akurat jestem domownikiem. Uwielbiam siedzieć w domu, sprzątać, pracować i siedzieć w garach- szczególnie- w tedy się relaksuje. Wiec to , że jestem na L4 pasuje mi jak najbardziej:)
hirudo-bonum - Twój mąż ma troszkę racji, skoro nikt nie przejmuje się tym, że zamiast odpoczywać ciagle latasz jak służaca to nie powinno byś Ci szkoda mamy -teoretycznie. Widać, że ma lekki żal, że jak siostra była w ciaązy to bardziej zwracali na nią uwage, a Tobie tyle uwagi nie poświecają. Powinnaś po prostu z dnia na dzień przestać wszystkim usługiwać, i zobaczyć co się stanie. Czy ktoś inny złapie za ścierkę i sie ruszy- nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia bo nie jesteś cyborgiem.
U mnie jest właśnie ten problem, że mam wrażenie, że moje problemy i humory nie wynikają jedynie z burzy hormonalnej. Mam wrażenie, że problemy całego świata moja “kochana” rodzina zaczęła właśnie zwalać na mnie. Uważam jedynie, że po prostu bardziej się denerwuję tym co gadają, niż jakbym nie była w ciąży. Musze im to po prostu wygarnąć, ale nie wiem kiedy. Mam już dość
…
A.Karbowska- we mnie właśnie tkwi ten problem, że szkoda mi mamy na maksa. I zawsze boję się o jej zdrowie. Może to głęboko zakorzeniony strach, po tym, jak kilkanaście lat temu bardzo chorowała ? Teraz pracuje ona za dwóch, bo chce spełnić swoje bardzo drogie marzenie razem z tatą (tak, on też pracuje). Stres i zlewanie całej winy na mnie, wcale nie podnosi mnie na duchu. I tak,w rzeczy samej, mam do nich lekki żal, że moją ciążą nikt się nie interesuje tak samo, jak siostrzaną.
Kurde nie wiem czym jest to spowodowane ze taka masz tam atmosferę. Może wszystko za bardzo bierzesz do siebie? Powinnaś plac to co gadają. Słuchać jednym uchem a drugim wypuszczać i się nie przejmować. Wygarniecie może być dolaniem oliwy do ognia i całkiem atmosfera będzie nie do zniesienia. Wiec może warto zacisnąć zeby i to przetrwac-wiem ze to będzie trudne i łatwo się mówi ale czasem lepiej trzymać język za zębami zeby nie pogorszyć sytuacji. Przestań uslugiwac innym i nic nie komentuj. Pokaz ze Ty też masz prawo do odpoczynku szczególnie teraz.
Mam wrażenie, że za często właśnie te zęby zaciskam i stąd te problemy. Zbyt szkoda mi wszystkich dookoła, zamiast siebie samej. Dobrze, że mam chociaż swojego ukochanego mężczyznę. Mi do szczęścia potrzebny tylko on, no i od jakiegoś czasu, rosnące we mnie maleństwo. Z nimi nawet pod namiotem żyć mogę.
U mnie było podobnie, wściekałam się o byle co, a później wpadałam w ryk bo jestem gruba…Nie pozostaje nic innego jak po prostu panować nad sobą, nie objadać się słodyczami bo to w niczym nie pomoże i myśleć, że wbrew pozorom ten czas szybko mija.
Ja będąc w ciąży nie miałam jakoś szczególnie wahań nastroju,oczywiście było parę momentów, że pokazałam swój humor albo że chciało mi się po prostu płakać… Jednak to się zdarzało rzadko. Starałam się leżeć i myśleć o miłych rzeczach. Pociesze Cię, że my też jeszcze mieszkamy z rodzicami i jednym słowem jest strasznie.