k.Sepiolo jakbym usłyszała taki komentarz ze strony lekarza prowadzącego moją ciążę, powiedziałabym mu, że skoro pracuje jako lekarz- ginekolog, to powinien mieć się podejście do pacjentek i trochę kultury osobistej, czego za grosz on/ona jej nie ma i bym wyszła… Oczywiście zamieściłabym rownież opinię adekwatną do zachowania danego lekarza.
k.Sepiolo, nie myślałam, że lekarz może powiedzieć coś takiego.
LandbyLola, ja też się nie zgadzam się. Mój pierwszy lekarz miał super opinie, bardzo polecany, a jednak dla mnie nie był to odpowiedni lekarz. Zależy też, kto czego oczekuje od lekarza. Może miał gorszy czas, nie wiem, a może po prostu wiedział,że niedługo kończy mu się kontrakt i nie był już zainteresowany tym, aby być lepszym i pomocnym.
A tak na marginesie, kiedyś chodziłam do ginekologa na nfz, była to pani naprawdę sympatyczna. Raz musiałam pójść do niej na wizytę prywatną i co? Oniemiałam! Zupełnie inny standard. Na nfz też było dobrze, ale prywatnie to dopiero opieka, więcej badań, więcej czasu, zupełnie inne podejście lekarza. Byłam w szoku, że tak to właśnie działa…
Zależy jak trafi. U mnie koleżanki mówiły że nawet jak prywatnie chodzą to czasem muszą też czekać w kolejkach z opóźnieniem godzinnym i dłużej. Chociaż jak byłam ja ostatnio na NFZ i czekałam w kolejce to obok przyjmowała pani prywatnie i miała jeszcze dużo luzu między pacjentami. Także każdy kto wchodził to nawet jeszcze przed czasem.
Monika mnie to się zdarza nawet na NFZ
Idę na konkretną wizytę, to mam konkretny numer i teoretyczną godzinę i często się zdarza ostatnio, że wchodzę wcześniej niż powinnam, bo jest “luz”.
Godzinne opóźnienie to bardzo dużo. Ja chodziłam teoretycznie na wyznaczona godzinę czasami się zdarzyło wejść przed czasem a czasami po. Ale to nie zależy od lekarza tylko od pacjentek. Zdarzy się jedna czy dwie z jakimiś komplikacjami czy też ma więcej pytan i czas wizyty się przedłuża a co za tym idzie całość się przeciąga. Lekarz nie ponosi tutaj tak do końca winy. Wszystko zależy od kilku właśnie czynników.
Mi na NFZ Zdarzyło się wchodzić i przed czasem ale również i z 3godzinnym opóźnieniem. Różnie to bywa. Najgorzej jest tak jak już kiedyś pisałam że jak ktoś przyjdzie na sam początek żeby go lekarz przyjął bo ma skurcze i się zwija z bólu zamiast iść od razu na IP. Ja jak mam już potrzebe bo brakuje mi jakiegoś papierki to idę albo pod koniec i się nie pchać albo od razu jadę na IP jak coś się że mną źle dzieje.
Mnie się tylko raz zdarzyło, że czekałam równiutką godzinę na wizytę. Miałam mieć na 15:00, Pani doktor przyjechalła o 16:00. A stało się tak, bo Pani doktor miała bardzo pilny poród i musiała jechać aż do miasta oddalonego o 120 km od miejsca w którym przyjmuje. Także jak najbardziej jest to zrozumiałe. Takie przypadki się zdarzają i nie można mieć wtedy pretensji do lekarza czasami
Czasem zdarzają się nagłe przypadki ale nie żeby na każdej wizycie, bo to już przesada.
Dokładnie czasami wizyta się przeciąga i są nagłe przypadki ale jeśli jest tak na każdej wizycie to rzeczywiście przesada.
No na każdej wizycie to przesada faktycznie ale raz na jakiś czas zdarzają się sytuacje niezależne od lekarza.
Lekarza zmienialam dwa razy.
Pierwszym razem z powodu braku kompetencji i olewczym podejsciu, a drugim razem bo postanowil wziasc sobie dluzszy urlop. Dopiero trzeci byl naprawdę w porzadku.
cała ciążę prowadzę u jednego lekarza. Badania połówkowe wykonywane były u innego specjalisty ale związane to było z procedurami jakie panują w miejscu do którego uczęszczam. Gdybym miała wątpliwości co do lekarza to pewnie szukałabym innego.
Ja zmieniałam lekarza prowadzącego raz, na szczęście ten drugi okazał się świetny. Pierwsza lekarka nie potrafiła nawet dobrze określić tygodnia ciąży, na USG w ogóle nie ustawiała żadnych parametrów (data np. była 1971 r…), w karcie ciąży praktycznie nic nie było uzupełnione (drugi lekarz aż się łapał za głowę), dopóki nie zmieniłam lekarza nie znałam daty porodu (oprócz moich obliczeń), a najgorsze co miało miejsce- weszłam raz na wizytę do gabinetu i Pani doktor prosi żebym usiadła na kozetkę, ja patrzę a tam leży ewidentnie zużyty, przedarty papier po poprzedniej pacjentce (wiecie, ten który się kładzie pod pośladki) i mówię, że jest po pacjentce podkład, a ona że to sobie mogę sama wymienić i z łaską mi go sama wymieniła. Oczy mi aż z orbit wyszły i mnie zatkało… Dałam się zbadać, ale już po tej wizycie więcej do niej nie wróciłam.
Zuzanna mi się zdarzyło że po usg po pacjentce przede mną sprzęt był nie wyczyszczony. Całe szczęście że to tylko brzuszne było usg mi robione. Na początku nawet nie zwróciłam uwagi, ale tak mi robi to badanie i patrze a tu wszystkie te pałki i dopochwowe i na nerki i na brzuch są ubrudzone. Jak wyszlam z gabinetu to myślałam że chyba to sobie zmyslilam ale jak poszłam na następną wizytę do innego lekarza to już zwróciłam od razu uwagę przy usg i tam było wszystko czysciutko i po moim badaniu od razu przy mnie sprzęt wyczyscila i to już wiedziałam że wcześniejsza wizytę u innego lekarza to była porażka. A jeśli chodzi o te papiery na których się kładziemy to też mi się zdarzało że nie było wymienione.
Moj lekarz przy przyjmujac mnie prosi bym chwilke poczekala a on wtedy ogarnia miejsce badan przy mnie. Wyciera usg oraz wymienia papier na fotelu i kozetce.
Przewaznie w szpitalach jak przyjmuja w poradni jedna za druga to zapominaja o tych podstawowych czynnosciach higienicznych…Bo aby pacjentke miec z glowy i kolejna.
To u mnie teraz to od razu przy mnie zmienia wszystko po mnie żeby miał gotowe na nastepnego pacjenta.
U mojego obecnego lekarza teraz też wszystko czysciutko, jako wchodze to już po poprzedniej pacjentce nic nie zostaje, a papier na kozetke kładzie nowy dopiero przy mnie, przed badaniem myje ręce tak, że to widzę. No jest różnica. Ale ta lekarka pierwsza to przyjmowała w takiej przychodni małej na osiedlu i poszłam do niej bo mojej gin akurat nie było, ale nie sądziłam, że aż tak się zawiodę. No i w rezultacie poszłam do poleconego lekarza i nie żałuję, już teraz zawsze będę do niego chodzić ![]()
Dziewczyny ale Wy macie tych lekarzy! Masakra. Ja od początku ciąży i dokładnie od zawsze chodziłam do jednego ginekologa. Chodziłam prywatnie i nigdy nie miałam najmniejszego powodu do niepokoju jeśli chodzi o higienę. Sprzęt czyszczony po zakończonym USG i papier też świeży kładzie przy mnie-zaznaczam, że po poprzedniej pacjentce papieru już nie ma. Wyrzuca zaraz po badaniu.
Wracając do tematu ja nie zmieniałam lekarza prowadzącego bo nie miałam ku temu żadnych podstaw.
od 16 roku życia chodziłam do jednego ginekologa. W 15 tc poszłam na NFZ i jestem bardzo zadowolona. Zmieniłam lekarza tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Jestem bardzo zadowolona. Oprócz dłuższego czekania w kolejce na wizytę, uważam że lekarz do którego aktualnie chodzę bada bardzo dokładnie i wnikliwie. Dodatkowo zleca szereg badań, bo bałam się że będzie oszczędny w wydawaniu skierowań na kasę chorych ![]()
Ja na samym początku ciąży poszłam do ginekolog, której nie znałam po prostu wtedy chciałam planować ciążę, na następnej wizycie okazało się że jestem w ciąży- brak miesiączki, bolące piersi, powiem szczerze, ze w tamtym okresie byłam zielona w tym temacie. Lekarka powiedziała, że raczej jestem w ciąży bo po badaniu ginekologicznym szyjka macicy jest rozpulchniona. Kiedy zapytałam czy na pewno, może jakieś badania, usg to ona że 100% gwarancję na ciążę daje poród, a USG dopiero po jakimś upływie tc… Po wizycie byłam totalnie zdezorientowana i zarazem zła, postanowiłam poszukać mojej dawnej ginekolog, którą bardzo dobrze zapamiętałam i do dziś prowadzi moją ciążę, żałuję że od razu do niej nie poszłam,wtedy duże kolejki były do niej, a mogłam pójść prywatnie i przynajmniej mniej stresu by było.