Paulinek dokładnie. Moja mama k teściowa też pracują i nie mieliby jak się zajść
Karolina ale nie wszyscy mogą zostać z dzieckiem w domu i nie mają też nikogo bliskiego do opieki. Ja na szczęście bede mogla zostawić z teściową bo nie pracuje a dzieci uwielbia
Ja po cichu liczę, że jak przyjdzie czas mojego powrotu do pracy z drugiego macierzyńskiego to moja mama odejdzie na wcześniejszą emeryturę i zgodzi się zostać z moimi dziećmi, albo chociaż jednym z nich w domu... to byłoby super rozwiązanie, tylko wiadomo, że nie dostawałaby pełnej emerytury, ale wolę tę różnicę jej zapłacić niż jakiejś placówce i narażać dzieci na częstsze zachorowania
MamaMalejMajki wiem, dlatego mówię, że gdybym miała wybrać i płacić za żłobek to wolę płacić za nianię. Dziecko by nie chorowało ciągle i tak jak mówi Paulinek, zlicz koszty lekarzy, lekarstw to koszty wyjdą podobne.
Nasze babcie tez pracują zawodowo jeszcze wiec odpada . Choć teściowa ostatnio powiedziała ze tak na jeden dzień albo w razie choroby bardzo chętnie ale na stałe by się nie zgodziła bo nie ms siły i cierpliwości juz . Zdziwiło mnie to bo mojego starszego syna niemal wyrywa ode mnie
Ale jak dziecko pójdzie już do przedszkola to niestety będzie trzeba liczyć się z tym że więcej tym przedszkolu go nie będzie jak będzie przez właśnie czeste infekcje. Dzieci tak naprawdę w przedszkolach czy żłobkach nabierają odpornosci przebywając z Innymi. Wiem że to może dziwnie brzmi ale lepiej jak się tam wychoruja niż jak pójdą do szkoły i będzie więcej obowiązków z tym związane :)
Tak. Mój syn w pierwszym roku chodzenia do przedszkola często chorował, był przeziebiony. W drugim już zdecydowanie rzadziej.
To jasne, że dzieci zaczynają chorować jak zetknął się z innymi na dłużej. Ja się z tym liczę, że córeczka kiedy pójdzie do przedszkola na pewno swoje odchoruje. Ale będzie już miała 3 latka, to już całkiem coś innego niż roczne dziecko.
Każde dziecko to czeka bez wyjątku
Prędzej czy później jakoś tej odporności muszą nabrać, ale zawsze mi bardziej żal tych maleństw poniżej roku, bo takie małe dziecko gorzej przechodzi chorobę i często to powikłania są najgorsze
Mój synek poszedł do żłobka jak miał skończony rok i szczerze miesiące zimowe to masakra ale za to jak robi się cieplej to już znacznie lepiej. Niestety jednak na jesieni znowu zaczyna chorować i to przynajmniej raz w miesiącu.
Mi szkoda prędzej tych maleństw, że takie trzeba w środku zostawić. A nic nie powie, jakby się nawet mu krzywda działa :(
Chyba muszę napisać o jakimś pozytywie, bo cały czas choroby i choroby. Plusem jest na pewno to, że dziecko ma kontakt z innymi i dużo szybciej się uczy nowych rzeczy oraz życia z innymi.
Aga to na pewno jest plus i głównie z tego powodu wysyłam córeczkę do przedszkola jak skończy 3 latka. Przebywanie z dziećmi to całkiem coś innego niż wychowywanie się z dorosłymi.
Ja też widzę dużo pozytywnych rzeczy w żłobkach. Kontakt z innymi dziećmi, możliwość lepszego poznania świata, wzrasta odporność, dziecko nie będzie się bało ludzi będzie bardziej otwarte, nauczy się też dyscypliny. I przestanie być tzw 'mami synkiem' :) kochamy nasze dzieci ponad wszystko i zrobimy też dla nich wszystko ale musimy to robić z rozsądkiem i też dla jego dobra :)
Dzieci na pewno wysyłać trzeba do przedszkola (czy żłobka, to nie wiem...). Muszą nauczyć się żyć w społeczeństwie
Kasia ja się nie zgodzę... dziecko do ok 3 roku życia nie potrafi funkcjonować jako część społeczności, nie umie się bawić z innymi dziećmi, dla takich maluchów opieka indywidualna ma większe znaczenie dla rozwoju, na dyscyplinowanie też jeszcze przyjdzie czas, a kontakt z innymi dziećmi można zapewniać w mniejszych grupach... gdybym nie musiała nie oddawałabym mojego synka do żłobka, niestety nie miałam innego wyjścia, ale wiele bym dała, żeby teraz cofnąć czas i szukać innych rozwiązań
W sumie to racja, szkoda malucha oddawać. Trzy lata w domu, jeśli ktoś może sobie na to pozwolic, to super sprawa. Zastanawiałam się co zrobic w moim synkiem, ale wirus pokrzyżował trochę plany pójścia do żłobka. Jestem na zwolnieniu, w sierpniu rodzę drugie dziecko i chciałabym go oddawać chociaż 2/3 razy w tygodniu. Czy ma to w ogóle sens?
Ja jestem jednak zdanie że żłobki dobrze wpływają na rozwój dzieci. I nawet teraz będąc na zwolnieniu jak synek był zdrowy to wysyłałam go na trochę oczywiście już nie zrywałam go bladym świtem tylko tak na 9 zaprowadziłam i po15 odbierałam. On naprawdę w domu po dłuższym pobycie się nudził. Wiadomo starałam się nim zająć ale nie mogę mu poświęcić 100 procent uwagi bo samo się nie ugotuje nie posprzątać itp. W żłobku ciągle coś robią z dziećmi śpiewają tańczą rysują a mój synek jest taki że bawic się lubi ale ktoś musi być w tym czasie koło niego.
A to fakt, że widać, jak się dzieci zaczynają z Nami budzić