Zgłoszenie przemocy „u sąsiada”

Wiesz myślę też, że jeśli już faktycznie ma podejrzenie przemocy w rodzinie, to nie jest to jednak zwykły płacz. Ja też mam sąsiadów, którzy mają 3 synów i owszem słychać od nich płacz, ale nie codziennie, nie dzikie krzyki i wrzaski.
I rozumiem, że sytuacje i dzieci są różne, natomiast moim zdaniem, nawet jeśli w tym przypadku to zwykły płacz, lepiej jest to zgłosić, niż później żałować, że można było tego uniknąć

No to prawda , jeżeli to jest patologia to faktycznie duże prawdopodobieństwo że tam dzieci są katowane . Mój brat jest w Holandi z żoną mieszkają na domkach firmowych i tam co chwilę umieszczają jakąś patole na pokój Mój brat jest już zrezygnowany i zastanawia się żeby coś tam wynająć bo biją się , piją , facet kobietę swoją zpycha ze schodów , najgorsze jest to że te kobiety nie szukają ratunku tylko tak twią z nimi i mimo popodbijanego oka rano się do siebie przytulają a za dwa dni jest to samo…
Mam wrażenie że patologiczni ludzie nie widzą w przemocy nic złego…

Wydaje mi się, że to, że kobieta w takim związku tkwi też jest troszkę bardziej złożone, bo jednak ciężko jest prosić o pomoc dla siebie, tym bardziej w takiej sytuacji

Ja rozumiem wszystko bo sama uciekłam z wiązku męża patola , pierwszy mąż był alkoholikiem i jako że byłam w związku małżeńskim jakoś mnie mobilizowało żeby go okiełznać mieliśmy 23 lata ale niestety okiełznać się go nie dało podnosił rękę jak był nawalony jak córkę urodziłam wygoniłam dziada bo w jego obiecanki już nie wierzyłam. Dziś mam wspaniałego męża i cudowną rodzinę. Ale jak bym nie miała z nikim ślubu to w życiu nie próbowałabym ratować związku w takim czymś , odrazu bym zostawiła i niech szuka szczęścia gdzieindziej… dla mnie związek bez ślubu jest nie aż tak wiążący. Nie musi być sądów i innych formalności wiec odchodzę i w razie co szukam pomocy jeśli noe mam gdzie iść np. Bo i takie rzeczy się zdążają. Jest wiele instytucji poszukać . A nawet wyjechać gdzieś do pracy zarobic Sobie na nowe lepsze życie . Wcale nie trzeba żyć w takim syfie.

1 polubienie

Oczywiście, że nie trzeba i super, że tobie się udało, ale trzeba pamiętać, że są osoby słabsze psychicznie, które po prostu same sobie nie dadzą rady.
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji zawsze byłaby ucieczka, i też często zastanawiam się po co kobieta tyle czasu w czymś tkwiła/tkwi, ale staram się nie oceniać

Bardzo dobrze zrobiłaś.
Ale wydaje mi się, że często kobieta jest posądzana o to, że mężczyzna doprowadził się do takiego stanu przez nią… i jak ona próbuje odejść, wychodzi na to że ona jest jeszcze gorsza niż on bo jak ona może go zostawić w takim stanie…
Chore. Ale kiedyś się spotkałam z taką sytuacją, że facet był wybielany a na kobiecie kołki ciosali.

Ja ogólnie jak oświadczyłam byłemu że skladam pozew , to dostałam też telefon od jego matki że ja chyba żartuje sobie , że ona też takie same zycie miała ale się poświęciła dla dzieci i tkwi w tym zwiazku. Jak by chciała mi powiedzieć że ja poprostu uci3kam od odpowiedzialnosci za małżeństwo które i tak nie istniało … ja i tak miałam to gdzieś co inni powiedzą, nikt nie przeżył tego co ja i nie mają prawa oceniać, a jak oceniają to po mnie to wszytko splywało bo cieszyłam się że wyrwałam się z tego koszmaru…

1 polubienie

Ależ oczywiście jakby mogło być inaczej że mamusia niewinnego syneczka nie zainterweniuje…
Bardzo dobrze zrobiłaś, słuszna decyzja.

1 polubienie

Powiem ci że poprostu wkurzona była że synek alkoholik wrócił do domu i robi im awanturę co dzień…do tego przed ślubem ani jednego słowa złego o nim nie mówiła po ślubie pokazał rogi…i jak pierwszy raz po ślubie się nawalił i zrobił rozrubę to się z niej wylało , jakie to z nim mieli problemy…myśleli że po ślubie zmądrzeje… nue znałam go długo poprostu w wieku 21 lat po pół roku znajomości zaszłam w ciążę. Przed ślubem poroniłam…Młoda ,głupiutka …dziś mam doświadczenie życiowe i więcej takich błędów bym nie popełniła.

Dlatego mądrze zrobiłaś podejmując taką decyzję, pewnie niełatwą ale super że udało Ci się uwolnić z tej toksycznej relacji

Oj tak ja jak się wyprowadził poczułam taki spokój wewnętrzny, w końcu stres ze mnie zszedł całkowicie.

2 polubienia

Mojej koleżanki mama też została „dla dzieci” finalnie dzieci miały ojca alkoholika, jak mojej koleżance udało się namówić mamę, żeby go zostawiła, bo on po prostu nie chciał pomocy, nie chciał się zmieniać, a dodatkowo zaczął ją wciągać w alkoholizm, to ojciec się powiesił…
Mama do dzisiaj jest obwiniana z jego strony rodziny o to, bo przecież teraz wszystkie jego siostry zgodnie twierdzą „że jemu się dało pomóc” szkoda tylko, że do tej pomocy nie było nikogo…

Tak jest zawsze najwięcej krzyczą ci co nic nie robią …mieć męża alkoholika to coś strasznego, z tej choroby niewielu udaje się wyrwać, i najgorsze jest to że alkoholikiem zostaje się już do końca życia, jeżeli po detoksue chociaż raz sięgnie po alkohol wiadome jest że za chwilę wróci do picia… mój były był na leczeniu wytrzymał 2 miesiące… to ciężka choroba… jednak u bylego nie było tylko samo picie, były rzucał się do bicia…ja zamykałam się po pokojach bo nigdy nie wiedziałam co mu odwali…mózg już mu się zlasował w tak mlodym wieku…
Nie mam pojęcia co się z nim teraz dzieję, szczerzę nie obchodzi mnie nawet , najważniejsze dla mnie jest to że więcej reki na mnie nie podniesie i aktjalnie jestem szczęśliwa.

1 polubienie

Życie z alkoholikiem jest ciężkie, a życie z bijącym alkoholikiem to już w ogóle…
Niby błędy młodości, ale skąd mogłaś wiedzieć że to się wszystko tak potoczy.
Przykra historia, ale ważne że udało się zakończyć tą toksyczną realcje i że teraz jesteś szczęśliwa :heart:

2 polubienia

Ojej dokładnie :frowning: współczuję każdemu kto musi przez to przechodzić

Dokładnie ja również współczuję każdej kobiecie ktora mieszka z alkoholikiem , wiem że to mega ciężkie, ja z nerwów i stresu ważyłam 48 kg …to ciągły stres i nerwy . Mam nadzieję że każdej kobiecie uda się wyjść z takich patologi wcześniej czy później, znajdą w sobie siłę aby uciec od oprawcy , nawet kiedy to choroba dlaczego kobiety mają cierpiec przez chorobę męża ktory nic z tym nie chce zrobić i mu wszystko jedno.

1 polubienie

No dokładnie, dlaczego masz brać na siebie odpowiedzialność, za drugiego, dorosłego już człowieka, który z jakiegoś powodu się do takiego stanu doprowadził.
Nie oceniam, bo naprawdę jest duuuzo alkoholików, którym udało się z tego wyjść, ale jednak musieli sami chcieć. Wiadomo wsparcie bliskiej osoby jest w tym ważne, alejka ktoś nie widzi problemu, to żadne wsparcie nie będzie miało znaczenia

Dokładnie ta druga osoba musi tego chcieć, ja byłego namówiłam na leczenie ale po wyjsciu z osrodka po 3 miesiącach wrócił do picia i powiedział że więcej tam nie pójdzie…więc ja nie widziałam sensu trać przy takiej osobie bo wiedziałam że jeśli nie chce walczyć to ja nie będę za to cierpieć.

1 polubienie