Szczerze mowiac wlasnie dlatego wypisalam sie z wiekszosci grup na fejsie.
Bardzo przezywalam niektore wpisy, znieczulice i glupote ludzka, bo na wielu grupach dzialala zasada " mam 4 dzieci wiec wiem lepiej od Ciebie "
" mam 40 lat wiec przezylam wiecej i wiem lepiej niz Ty "
Jakby wiek czy ilosc dzieci byla wyznacznikiem czegokolwiek. Jak nieraz czytalam te wpisy to sie za glowe lapalam, potem opowiadałam mezowi i naprawde nieraz spac nie moglam.
Potem zrozumialwm ze ja nie zbawie calego swiata, bo na takich grupach tworza sie kolka wzajemnej adoracji i mimo moich staran i podpowiadania co mozna zrobic,co przeczytac to dostawalam odpowiedz " kiedys nie bylo fizjo i zylismy", " nasze matki mialy intuicje a nie chodzily do psychologow" - jak tak zyja to niech sobie zyją. I wlasnie poki jawnie nie dzieje sie krzywda komukolwiek to ja sie nie wtracam.
Teraz jestem tylko tutaj i serio duzo lepiej mi sie zyje, jest spokojniej
a moj spokoj psychiczny jest dla mnie bardzo wazny
Ja generalnie nie jestem na żadnej grupie ciężarnych, mam, czy o dzieciach, bo to mnie też kosztowało psychikę ![]()
![]()
![]()
Ale ta grupa, to taka lokalna, w której kobitki pytają o polecenia lekarzy, czy gdzie znajdą nie wiem cukier puder teraz. Zazwyczaj były tam pomocne treści, ale tym postem po prostu się przeraziłam ![]()
Nie musisz wiedzieć na 100%, wystarczy podejrzenie. Od tego jest policja czy sąd rodzinny, żeby sprawdzić sytuację. Twoje zgłoszenie może być dla dziecka jedyną szansą na pomoc
Pozwolę sobie tu wkleic link mojej ulubionej Pani Psycholog. Tekst dlugi. Tekst ktory wydaje sie wrecz naginany.
Nie jest. Uwierzcie.
Dokładnie tak, nie ma co się zastanawiać w takich sytuacjach
Ja też jestem zdania, że podejrzenie przemocy zawsze należy zgłosić. Nie chodzi o to, żeby bawić się w sędziów czy „wiedzieć na pewno”, tylko o to, żeby odpowiednie służby mogły to sprawdzić. To ich zadaniem jest ocenić, czy coś faktycznie się dzieje, czy może to zupełnie inna sytuacja.
Zgłaszałam do pani z pomocy społecznej sprawę dziewczyn nad którą znęcała się jej matka bo była bardzo agresywna a ona zostawiała jeszcze z tą matką swoją 1,5 roczną córkę . Patologia w najczystszej formie . Na początku źle się z tym czułam bo trochę jakbym na kogoś nagadała . Ale z drugiej strony mam to gdzieś . Bo nie chciałabym usłyszeć że to małe dziecko zostało pobite „ bo za głośno płakała „
Zgłaszać zawsze , jeśli się okaże że dziecko faktycznie jest autystyczne to ja na miejscu tych rodziców cieszyłabym się że ktoś reaguje a nie odebrałabym tego jako atak
Jestem zdania takiego ,że jeżeli mam podejrzenia iż dzieje się coś niedobrego i to nie tylko w stosunku do dziecka ale i do osoby dorosłej to najpierw obserwuje i staram się znaleźć jakieś dowody a ostatecznie zgłaszam sprawę . Oczywiście nie mówię tutaj o jednorazowej sytuacji tylko o notorycznym nękaniu psychicznym bądź fizycznym .
Ja mieszkając w bloku mając bardzo wymagające i niespokojne dzieci ,które potrafią zgotować histerię o wszystko potrafią krzyczeć płakać itp . Miałam sytuację ,gdy sąsiadka zatrzymała mnie z synem i mówi do małego : co tak płakałeś co Ci mama zrobiła … Myślę sobie serio ?
Pytanie do dziecka ?
Na co młody odpowiada: mama kazała mi posprzątać w pokoju a ja nie chciałem i płakałem .
Poczułam się jakby mi ktoś dał w pysk ale rozumiem ,że się martwiła czy mały czasami nie jest ofiarą przemocy - bo rzucał zabawkami po pokoju a ona mieszka pod nami więc pewnie było słychać jakbym to ja nim rzucała ![]()
Do dnia dzisiejszego jak jest u nas , głośniej " to przychodzi sprawdzić czy wszystko ok ![]()
Więc dziękuje Bogu za to ,że przyszła sprawdzić i porozmawiać o swoich obawach a nie od razu nasłała na mnie opiekę czy coś ![]()
![]()
No i właśnie to jest bardzo trudna sprawa. Bo ok ty byłaś zadowolona ze przyszła pogadać ale gdyby się coś naprawdę działo to pewnie naskoczyła bus na nią że co ją to obchodzi i że nic się nie dzieje. Zazwyczaj takie osoby wymyślają na poczekaniu jakąś historię co się działo że dziecko płakało. Z drugiej strony gdyby nasłała opiekę społeczną pewnie była byś zbulwersowana że jak mogła skoro nic się nie dzieje. To jest właśnie to że z jednej strony należy się zainteresować a z drugiej nie wiDoojak się zachować
Dokładnie tak
:arrow_up_down:
Ja jestem za tym, żeby zawsze zgłaszać - niech przyjdzie ktokolwiek i sprawdzi co się dzieje.
Niestety… 2 razy bylam osobą, która interweniowała i ani razu dziecko nie uzyskało pomocy. Informacje zwrotne zwykle, że nie są w stanie nic zrobić, że jak się przychodzi na kontrole to nic złego się nie dzieje.
Strasznie przykre i frustrujące. W jednej z tych sytuacji sprawa ruszyła do przodu i to tylko dlatego, że miałam znajomą w szkole dziecka, która w szkole opowiedziała o sytuacji i dopiero zaczęto bardziej się wszystkiemu przygladac
Jestem zdania że lepiej zgłosić i co ma być to będzie , niż później żałować
Ja doradziłabym autorce posta, żeby zgłosiła swoje obawy. Nie osądzać, nie interpretować – po prostu przekazać informację odpowiednim służbom. To nic nie kosztuje, a może uratować czyjeś dzieciństwo, zdrowie albo życie. Pracuję w szkole i miałam niejedną taką sytuację – widziałam dzieci, które cierpiały w milczeniu. Za każdym razem, gdy zgłosiliśmy podejrzenie, nawet jeśli okazywało się, że nie było przemocy, mieliśmy pewność, że dziecko jest bezpieczne. Lepiej pomyśleć „co jeśli nie zgłoszę?”, niż ryzykować, że krzywda pozostanie niezauważona.
Rozumiem, że nie każdy krzyk, płacz czy trudne zachowania muszą oznaczać przemoc, ale nikt z nas – obserwując z zewnątrz – nie jest w stanie tego ocenić. Dlatego właśnie istnieją instytucje, które potrafią to zrobić profesjonalnie i bez uprzedzeń. Zgłoszenie nie oznacza od razu odebrania dziecka z domu – często kończy się jedynie rozmową, wsparciem rodziny, sprawdzeniem, czy wszystko jest w porządku.
Ciekawe czy to jednorazowa sytuacja czy powtarza się nagminnie i czy owa Pani zna być może rodziców tego dziecka. Jak to się mówi, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Chociaż uważam,że warto interweniować, zgłosić sprawę do OPS. Być może już kiedyś mieli zgłoszenie i przyglądają się sprawie. Wśród społeczeństwa jest taka znieczulica i większość woli przejść obojętnie i mieć święty spokój, aniżeli jakiekolwiek nieprzyjemności.
U nas przemoc zglaszali na policji… za dzieciaka jak mieszkalismybw bloku to w bloku obok zawsze byly krzyki placz itp… sasiedzi nigdy nie reagowali dopiero jak mama zaczela sie interesowac i wypytywac sasiadow to jedna pani pewnego wieczoru wezwala policje akurta jal byly te krzyki… oczywiscie bylo tlumaczenie ze to zwykla klotnia itp ale potem nagle pelno gapiow sie znalazlo i zaczeli mowic ze tak jest codziennie wieczorami… i potemnjuz mops sie zainteresowal i dziecko zabrali do rodziny zastepczej
Warto zglosic sprawe żeby odpowiednie osoby sprawdziły co sie dzieje jednak ta Pani wczesniej tez moze jakos sie upewnic czy krzyk/placz dziecka sie powtarza, czy slyszy halas, czy slychac doroslych gdy dziecko placze, pewnie zostanie o to zapytana przy zgloszeniu. Calkiem niedawno przeczytałam o ojcu wsadzonym do wiezienia za krzywdzenie dziecka a po jakims czasie okazalo, że to dziecko kłamało bo tata ograniczal mu korzystanie z telefonu. Niestety dzieci nie mają pojecia o konsekwencjach tego co mówią. W tej sytuacji nie wiemy o wieku dziecka ani rodzinie, takze warto zglosic ale nie osądzać pochopnie.
Myślę, że po jednorazowym płaczu nikt o zdrowych zmysłach nie myślałby, żeby nasyłać OPS, chociaż pewnie i takie przypadki się zdarzają.
Jeju, ale strasznie się cieszę, że chociaż tu każda z was mówi, że jeśli się ma obawy, jakieś podejrzenia, to lepiej jest to zgłosić i mieć po prostu czyste sumienie, a nie się zadręczać później, co by było gdyby…
Jesteś bardzo Dzielna .
Bardzo dobrze zrobiłaś!
jesteś super, że zareagowałaś, naprawdę! Nie rozumiem jak ktoś może olać taką sprawę, ale Ty masz czystą kartę! ![]()