Weronisia mój siostrzeniec urodził się fioletowy. Siostra nie miała siły przeć i był przyduszony. Ale wszystko było w porządku :)
Dzieci różne figle robią w brzuszku, najważniejsze że urodziło się zdrowe.
Fioletowy to tak jakby tlenu nie miało.. najważniejsze , że wszystko dobrze się skończyło ;)
No faktycznie poród ciężki ale na całe szczęscie wszystko ok.A mówili że przy trzecim to poleci a u mnie odwrotnie...
Gugi tak, bo zablokował się w kanale rodnym i został podduszony. Straszyli siostrę, że może nie będzie mówił, słyszał, chodził. A on gada jak najęty, słuch ma wspaniały a odkad nauczył się poruszać nie chodzi tylko biega :) wszystko dobrze się skończyło :)
Karolina to super że się wszystko dobrze skończyło i super chłopak jest ;) A tak swoją drogą to oni są niepoważni, że ja tak straszyli..
Nigdy nie wiadomo jaka przebiegnie ciąża,u mnie dwie ciąże naszczescie przebiegły bez żadnych problemów, jedynie ma początku bóle głowę a pod koniec bóle pleców i tylko tyle..a moja najstarszą siostra niestety pierwszego synka urodziła w 33tyg i leżała w spsitalu 3tyg przed porodem i cały czas nie mogła nawet chodzić a teraz , wczoraj urodziła drugiego synka wcześniej w 32tug byka w szpitalu bo odleciał jej czop ale po 2dniach ja wypisali a potem za dwa dni odleciały jej wody i na drugi dzień trafiła do szpitala i musiała mieć cesarkę k urodziła w 34tyg..
Nieciekawa sytuacja ale najważniejsze że skończyło się szczęśliwie. U mnie pępowina była owinięta wokol szyi ale jak wyjęli synka wszystko było ok.co ciekawe zawsze mnie to zastanawiało że np na usg nie widać pępowiny i lekarze nie widzą czy jest owinięta
Gugi mało tego położyli go takiego fioletowego, bezwładnego na stole do mierzenia i powiedzieli, że zdecydują najbliższe minuty o tym czy przeżyje. Moja mama go nacierała kocykiem żeby rozgrzać ciałko. I zaczął robić się robić różowy. Nikt się nim szczególnie nie interesował.
Ja się własnie obawiam, że podczas porodu wystąpią takie komplikacje i będą miały one wpływ na zdrowie dziecka. Bardzo się tego boję.
Dziecko bardzo często owija się pępowina.. Stąd bardzo często cc w dzisiejszych czasach
Karolina co Ty mówisz? Matko to musiało być straszne.. koszmarne przeżycie. Ja bym chyba wpadla w jakiś szał.. :(
Nie wyobrażam sobie tego, aby patrzeć na własne dziecko, które wyglądał jakby umierało. To musiało być traumatyczne przeżycie.
Bo ciąża to nie takie proste, starając się o dziecko chcemy żeby się udało, gdy się nam udaje chcemy przejść bez żadnych problemów ciążę a ptem martwimy się o zdrowie dziecka ,nasze a cały przebieg porodu żeby nie było żadnych komplikacji a potem znów całe życie martwimy się o nasze dzieci i o ich zdrowie, rozwoj...itd...taka już rola matki nie jest lekko;-) ale musimy być silne , dzieciaki czasem tyle energii nam zabierają..tyle musimy poświęcać dla nich ten czas ale dla nich warto, wystarczy jeden uśmiech i już mamy więcej siły;-)
Tak, siostra do dziś jak to wspomina ma łzy w oczach. A najgorsze, że mogła nic zrobić. Mogła tylko leżeć i patrzeć, czekać na rozwój sytuacji.
Mamaosial dobrze napisane, matki nawet jak dorosłe dzieci to die martwią więc jak już się ma dziecko to do końca życia :)
Straszne to jest.. później już trauma do końca zostaje.. to prawda do końca życia będziemy się martwić i troszczyć o nasze dzieciaczki
O nawet jak ktoś ma 40 lat dla matki ciągle jest dzieckiem. To już chyba jest w naszej głowie i uaktywnia się wraz z zajściem w ciążę :)
Tak o dzieci człowiek się martwi całe życie począwszy od tego malutkiego bąbelka który rośnie w naszym brzuchu....starsze córka miała pępowinę zawinięta wokół szyi ale urodziła.sie bez problemu i komplikacji.A też mnie to zastanawia że taki teraz sprzęt a nie widać czy pępowina prawidłową i owinięta.
Z pępowiną nie ma żartów. Moja mama ze mną w ciąży miała właśnie tę nieprzyjemność - pępowina okręciła się wokół mojej szyi, nie było czasu na zabawę, mamę od razu przewieźli na cesarkę... Niestety ale na sprawę z pępowiną nie mamy nadto wpływu. . .