Wcześniejszy poród

zadzwia mnie to nieustannie, mamy tak silna polityke prorodzinna w kraju, a porodowki sa przeladowane i kobiety boja sie ze nie zdaza do szpitala ktory jest dalej dojechac albo zostana odeslane do innego.

 

U nas jest polityka prorodzinna tylko z nazwy, a nie ma z tym nic wspólnego:)

Czemu uważasz że się boją? 

U nas w szpitalach nie było z tym jakiegokolwiek problemu. Może po prostu inne kobiety je starsza. I wywołują sztuczna panikę na czym ucierpią tylko cięzarne. 

Ja bym wgl tego nie słuchała 

Często się kobiety boją . Może tak jak mówisz to jest tata sztuczna panika no ale uważam że to jest . Ja też się bałam że nie zostanę przyjęta do tego szpitala w którym chciałam rodzic. Na szczęście nie było problemu 

Monia, ale czasem problemy z miejscami się zdarzają, po prostu. W twoim regionie też na pewno się takie zdarzają, tylko ty akurat nie trafiłaś :) Moją przyjaciółkę odesłali z jednego szpitala, bo nie było miejsc i koniec. To nie był czas i miejsce, żeby się z nimi szarpać, tylko wsiedli w samochód i pojechali do innego.

Ja w pierwszej ciąży czułam się komfortowo że mam swojego lekarza w szpitalu z 3 stopniem itd płaciłam za wizyty nie małe pieniądze, a teraz podobna sytuacja chodzę prywatnie tylko do innego i nagle się okazuje ze nie będę miała takiej okazji, a iść do szpitala gdzie nie ma się swojego lekarza też zupełnie inaczej to wygląda. Personel ma różne podejście i człowiek się obawia jak to będzie to nic złego, no ale tak nie powinno być ze kobiety są szufladkowane

Dziwne, że nawet nie spojrzeli w dokumentacje ... tzn wiadomo nikt nie będzie w niej rył i jak cos jest nie tak to warto samemu sie odezwac, ale chociazby powinni spojrzec w karte ciazy 

No koło mnie jest dużo szpitali jest dość duży wybór 

Teraz jakaś dziwna sytuacja jest na porodówkach. Nie wiem czy to nie przez pandemię i może zmniejszenie liczby miejsc. 2 lata temu takich problemów nie było. Może mają limity osób, które mogą mieć na sali...

 

Dziewczyny często się boją, że nie dojadą lub ich nie przyjmą, gdy zazwyczaj jest pierwszy poród i nie wiadomo jak przebiegnie :) Jedne rodzą 15 minut, a inne 15 godzin, więc to jest loteria. No i jeśli się wybiera szpital specjalistyczny, to wiadomo, że może być tak, że trzeba dłużej do niego dojechać, a dodatkowo więcej osób chce w nim rodzić niż w szpitalu z podstawową opieką. 

 

Myślę, że los zazwyczaj za nas decyduje. Jeśli będzie czas i możliwość, to pojedziemy do szpitala, który wybrałyśmy. A jeśli będzie sytuacja nagła to trzeba będzie jechać do najbliższego szpitala, aby dostać jakąkolwiek pomoc, a dopiero potem będą nas przewozić do specjalistycznej placówki (o ile będzie taka potrzeba). Prawda jest taka, że jeśli poród się zaczął, to szpital MUSI przyjąć rodzącą, a najwyżej później ją transportuje do innego szpitala. 

 

 

U mnie przez lekarza nie było zalecone, lecz miałam chory woreczek żółciowy o którym nie wiedziałam i ciąża rozwiązała się sama w 35 tygodniu.

Lekarz żartował mówiąc że dziecko wiedziało co robi, że poczekało aż da sobie radę, zrobiło niespodziankę i teraz Mama musi zająć się swoim leczeniem i zdrowiem ;)

Marta z tymi limitami to może być ze coś w tym jest. 

monia, moze u was w wojewodztwie? nie ma problemu ze szpitalami, jednak na pomorzu, o czym jest bardzo glosno w szczegolnosci codo trojmiasta jest wielki problem z miejscami na porodowkach

No u Nas nie ma. Ale jak wszyscy się pchają do jednego szpitala to tak jest 

W szpitalu, w którym pracowałam nie było czegoś takiego jak limity z powodu covidu ... ta sytuacja jest już od wielu lat. U mnie akurat wszystkie szpitale są przy sobie praktycznie, ale gorzej właśnie jak te 4 będą poblokowane ;/

Ja też nie słyszałam o żadnych limitach w szpitalach, no ale wydaje mi się że jak kobieta jest już z akcja porodowa i nie mają miejsca to nie odesla do innego szpitala. 

Nie wiem jak to działa. Koleżanka mi mówiła, że kiedy leżała na wywołaniu to przywieźli dziewczynę do porodu z innego szpitala, bo tam miejsc nie było. Jak są 3 sale porodowe i akurat 3 rodzące a przyjeżdża czwarta to chyba mogą przekierować do innego szpitala, choć wszystko też pewnie zależy od postępu porodu.

 

Co do tematu wątku:

Terapia sterydami przeprowadzana jest w postaci jednokrotnego cyklu. Preparaty steroidowe podawane są przyszłym mamom między 24 a 34 tygodniem ciąży w ściśle określonych schematach. 

 

W Polsce dostępne są dwa schematy sterydoterapii przedporodowej trwające 48 godzin (u pacjentki stosowany jest tylko jeden z poniższych wariantów): 

- z wykorzystaniem deksametazonu – preparat podawany jest domięśniowo, czterokrotnie w dawce 6 mg co 12 godzin 

- z wykorzystaniem betametazonu – preparat podawany jest domięśniowo, dwukrotnie w dawce 12 mg co 24 godziny. 

 

Niekiedy u ciężarnych, które otrzymały cykl steroidoterapii przed 26 tygodniem ciąży może zostać rozważone jego powtórzenie.

Czytaj więcej: https://www.sosrodzice.pl/sterydoterapia-w-ciazy-pozwala-przyspieszyc-rozwoj-pluc-dziecka/

Wiem że limit jest ale jelsi tzeeba przyjąć to szpital ma zapewnić miejsce w innym, dzwonić, dowiedzieć się w którym przyjma. Chyba że mie. Ma pilnej potrzeby 

Limit tylko ze względu na ilość łóżek jest, ale to nie jest związane z covidem. Generalnie jeżeli akcja jest daleko w tyle to szuka się miejsca w innym szpitalu, bo czasami kobiety przyjeżdzały ze skurczami co 15 minut i w badaniu wychodziło, że ze spokojem x godzin jeszcze przed nimi, więc do szpitala 5 minut dalej mogły ze spokojem być przekierowane  

Ja też pierwsze słyszę. Mnie też straszyli wcześniej że kobiety rodzące z co idem jadą do szpitala około 50 km oddalonego ode mnie a jak trafiłam do innego (nie mialam oczywiscie) to okazało się że jednak kobiety z covidem są też w tym szpitalu. Zawsze wsztscy takie pierdoly gadają okazuje się inaczej 

Też pamiętam jak u nas w miescie było, że tylko 1 szpital przyjmuje z covidem, a prawda była taka, że zawsze można na izolatkę przyjąć kogoś jak już jest pilna sprawa -,-