Witajcie. 
Aga z tego co pisałaś wcześniej to wyglądało mi to na ząbkowanie. A to co opisałaś teraz? Hmm… może faktycznie zazdrość? Niby 15 miesięcy to nie jest nie wiadomo ile, a jednak takie dziecko też przeżywa. No i Wiki ma też charakterek. Musi być po jej. W każdym razie nie wydaje mi się żeby ten płacz był od bólu brzuszka czy od czegoś podobnego. Uważam, że faktycznie w domu masz małą zazdrośnicę
Potwierdza to jej zachowanie podczas kąpieli (kochasz tatę? tak. a mamę? tak/nie) chyba była na Ciebie zła.
Kurczę, może być problem, bo niedługo w domku pojawi się nowa, mała istotka co za tym idzie - ,konkurencja" dla Wikusi. Już nie będzie w centrum uwagi. Wiadomo, że nikt jej oczywiście nie odrzuci, ale nie da się zwracać uwagę tylko na nią, bo zaraz będzie noworodek. Hmm… Na Twoim miejscu chyba bym z nią sporo rozmawiała i mimo wszystko zabierała ją gdzieś do innych dzieci najpierw na krócej, później na trochę dłużej i tak stopniowo i ją przyzwyczajała. A może się mylę i to zupełnie coś innego? Ciężko wyczuć tym bardziej, że jestem mniej doświadczoną mamą, bo mam młodsze dziecko i o całkiem innym charakterze. Czasami Miłosz jest diabełkiem, ale z zazdrością póki co na razie nie mamy problemu. Mam nadzieję, że szybko dojdziecie w czym problem i w mig się z nim uporacie. 
Kasia ładniutki wózek. Elegancki. Kilka dodatków (kocyk, jakaś grzechotka wisząca) i można zrobić stylówkę zarówno dla chłopca jak i dziewczynki.
W razie czego córcia będzie miała pojazd jak znalazł. 
Justyna, ale masz sprytnego słodziaka.
Ewidentnie chce Ci powiedzieć, że w kojcu siedział nie będzie. 
Heh… z tym rozwaleniem weekendu kurczę nie mam co Ci poradzić…
Może postaw męża do pionu i powiedz żeby posprzątał zabawki, albo bawił się z dzieckiem w jednym pomieszczeniu? Może zrobiłby Ci chociaż jakieś najprostrze śniadanie? Przebranie pampersa czy nakarmienie to też nie jakaś wyższa matematyka… Tym bardziej, że Ty zasuwasz 5 dni w tygodniu, a on dzień, dwa i to w godzinach porannych. Przy Tobie to naprawdę niewiele…
Karolina to Ty też nie masz łatwo… Ale może drugie dziecko będzie przeciwieństwem pierwszego i trafi Ci się istny anioł? ;)))
Iza powiem Ci tak… I tak wolałabym mieć taką teściową jak Ty masz niż jakbyś miała takiego tatusia jak ja mam. Heh, wczoraj mi zrobił awanturę. O co? O nic! Tak po prostu, dla zasady chyba. Dzisiaj przyjechali do niego goście, więc zgrywał pomocnego, bezkonfliktowego ojca i teścia. Mąż coraz częściej myśli o wynajmie. Tyle dobrego chociaż, że te ciągłe kłótnie nas mobilizują i coraz więcej odkładamy na dom/mieszkanie. Niebawem ma zamiar zmienić pracę, albo znaleźć gdzieś dodatkową fuchę. 
Na całe szczęście Miłosz nie ma problemu ani z biciem, ani ze szczypaniem, ani z gryzieniem. Chwała, bo nie wiem co by to było… 
Jak obserwuje moje dziecko z dnia na dzień to zastanawiam się kiedy on tak urósł i zrobił się taki kumaty… Znalazł ładowarkę i chciał ją włożyć do kontaktu, pompkę przykłada do korka od materaca i chce dmuchać, bierze szczotkę i mnie czesze, bierze bańki mydlane i dmucha na nie (haha śmiesznie to wygląda, bo myśli, że będą leciały bez odkręcenia tylko od tak :D) bierze skarpetki i kładzie na stopy itd.
Nawet nie wiem kiedy on załapał te rzeczy. 
No kochane dzisiaj nasza upragniona sobota, więc wracam do męża. :))
Spokojnej, przespanej nocy!