Wątek ogólny (Część 1)

Justyna, to jak zrobisz więcej kotletów będziesz miała czas żeby sobie zrobić obiadek codziennie świeży.

Aga a u Ciebie skoro taka sytuacja z mieszkaniami to faktycznie nie ma co ryzykować i lepiej sprzedać niż się później martwić. U mnie w regionie sytuacja jest w miarę stabilna i dlatego zdecydowaliśmy się wynajmować nasze mieszkanie.

Niunia ja mam termin na 7 czerwca i po ostatniej wizycie u lekarza małemu nie śpieszy się do poznania rodziców.

Obiady ja również gotuje co drugi albo trzeci dzień bo staramy się z mężem wyjeść wszystko na bieżąco żeby jak najmniej wyrzucać.

Ha ha to tylko ja codziennie gotuje? I to z dwóch dań ale zupę jedna na trzy dni:-P drugie codziennie świeże. I nie wyrzucam zjadamy wszystko, rzadko kiedy coś dokończy pies:-P ale czasem nie gotuje i jemy coś kupnego

Dziewczyny muszę się Wam wygadać bo to co się dzisiaj stało przerosło mnie i w sumie nawet teraz nie wiem co mam o tym myśleć.
Poszłyśmy z Wiki n kawę do koleżanki która ma 3 letnią córkę i synka w wieku mojej Wiki (15m). Znamy się i często widujemy na spacerach, chociaż już dawno nie byłyśmy u Nich w domu. Maluchy od koleżanki wariowały:) biegały i skakały a moja Wiki przy nich (pewnie dlatego że w obcym miejscu) taka spokojna. Przynosiła mi zabawki i się bawiłyśmy, albo bawiła się sama. Starsza córka od koleżanki ją zagadywała i tuliła się do niej a moja się cieszyła z tego. Jedli żurawinkę, chrupki, ogólnie mała jak zawsze z wielkim apetytem i podkradała jedzenie innym:) W pewnym momencie brała mnie za rękę i miałam z nią chodzić, tłumaczyłam żeby się pobawiła sama, potem chyba nie spodobało jej się że synek od koleżanki zabrał mój telefon a ona go chciała, ale zabraliśmy mu i dostała go Wiki. Jednak była już w kiepskim humorze, szarpała się z krzesłem i rzucała zabawkami, potem znowu mnie ciągła do stołu na rogu pokoju (nie wiem czy nie chciała tym mnie odciągnąć od tamtych dzieci), chwilę z nią chodziłam ale rozmawiałam z koleżanką i chciałyśmy dokończyć temat a jej starałam się wytłumaczyć żeby chwilkę poczekała. No i się zaczęła histeria… płakała i mnie szarpała, zostawiłam ją i nie zwracałam uwagi ale było coraz gorzej. Po 10 minutach chciałam się z nią zebrać bo to nie miało sensu… stała pod drzwiami więc ja uspakajałam i tłumaczyłam że ubierzemy buty i pójdziemy ale było jeszcze gorzej. Nie pozwalała się dotknąć, na siłę jej ubierałam buty a ona się wiła jak glista… jak otworzyłam drzwi to ona zamykała ciągle płacząc a w sumie darła się jak opętana, serio histeria jakby ją ktoś ze skóry obdzierał. w końcu ją wyszarpałam na zewnątrz no położyła się na klatce. Na siłę wzięłam ją na ręce chociaż ciężko było ją utrzymać, w windzie ciągła histeria… nie miałam siły więc szłam powoli i zaglądałam czy idzie za mną, szła ale cały blok nas słyszał… W domu myślałam że jak dostanie smoka to się opanuje ale nie… stałą pod drzwiami i darła się dalej jak opętana, w pewnym momencie położyła się na plecach i oczy miałą na pół otwarte (po 20 minutach histerii już nie miała siły) do tego oddychała bardzo ciężko po takim płaczu i szarpaniu się,… ale ja wpadłam w panikę że coś się jej dzieje bo to nienormalne że tyle płącze i nie chce się do mnie przytulić, chciałam na pogotowie jechać, na szczęście mąż już był blisko ja ją uspokajałam ile się da… Przyszedł mój mąż a my chodziłyśmy naokoło stołu bo tak chciała, nie mogłam się zatrzymać, zabrać jej ręki ani nic mówić (pytałam czy chce mleczka się napić) bo w momencie panikowała i zaczynała się drzeć. Mąż ją “przechwycił” potem zajął ją zabawkami, bo bajek też nie chciała, rzuciła jego telefonem o ziemię… zrobiłam jej mleko to wypiła ale od męża nie ode mnie. potem pooglądali BabyTV ale leżała bez ruchu na nim, po tym wszystkim się wyciszyła, uspokoiła i było ok.
W wannie się zapytałam czy kocha mamę to raz kiwnęła tak raz nie, ale tak od niechcenia, a czy kocha tatę to bez wahania kiwnęła TAK:)
Zastanawiam się czy nie była może zazdrosna o te dzieciaki, może nie spodobało się jej że nie zwracałam w jakimś momencie na nią uwagi i wpadła w histerię a potem trudno było jej się opanować… Sama nie wiem z czym to łączyć bo nic takiego tam się nie działo… Jak leżała pod drzwiami z na pół otwartymi oczami to wymyśliłam sobie że połknęła jakąś zabawkę i teraz ą boli albo siedzi w przełyku…
Nigdy aż tak nie miałam trwało to wszystkoze 30 minut z ciągłym darciem się i szarpanem ze mną bo nie chciała iść ze mną za rękę. Nie wiem o co jej tak naprawdę chodziło. Ta koleżanka również nie miała pojęcia, łączyła to z bólem brzuszka po żurawinie, no ale żeby aż tak, nie wyglądało mi to też na informację “boli mnie brzuszek”.
Ona zawsze była wrażliwa, kiedyś byłyśmy w takim miejscu zabaw dla dzieci i źle się tam czuła bo dzieci piszczały i krzyczały, wtedy nie schodziła mi z rąk, dlatego wpadło mi na myśl że jakaś zazdrość, ale sama nie wiem. naprawdę się o nią boję. Teraz śpi spokojnie a ja ciągle kontroluję czy wszystko ok…

Witajcie. :slight_smile:

Aga z tego co pisałaś wcześniej to wyglądało mi to na ząbkowanie. A to co opisałaś teraz? Hmm… może faktycznie zazdrość? Niby 15 miesięcy to nie jest nie wiadomo ile, a jednak takie dziecko też przeżywa. No i Wiki ma też charakterek. Musi być po jej. W każdym razie nie wydaje mi się żeby ten płacz był od bólu brzuszka czy od czegoś podobnego. Uważam, że faktycznie w domu masz małą zazdrośnicę :slight_smile: Potwierdza to jej zachowanie podczas kąpieli (kochasz tatę? tak. a mamę? tak/nie) chyba była na Ciebie zła. :wink: Kurczę, może być problem, bo niedługo w domku pojawi się nowa, mała istotka co za tym idzie - ,konkurencja" dla Wikusi. Już nie będzie w centrum uwagi. Wiadomo, że nikt jej oczywiście nie odrzuci, ale nie da się zwracać uwagę tylko na nią, bo zaraz będzie noworodek. Hmm… Na Twoim miejscu chyba bym z nią sporo rozmawiała i mimo wszystko zabierała ją gdzieś do innych dzieci najpierw na krócej, później na trochę dłużej i tak stopniowo i ją przyzwyczajała. A może się mylę i to zupełnie coś innego? Ciężko wyczuć tym bardziej, że jestem mniej doświadczoną mamą, bo mam młodsze dziecko i o całkiem innym charakterze. Czasami Miłosz jest diabełkiem, ale z zazdrością póki co na razie nie mamy problemu. Mam nadzieję, że szybko dojdziecie w czym problem i w mig się z nim uporacie. :slight_smile:

Kasia ładniutki wózek. Elegancki. Kilka dodatków (kocyk, jakaś grzechotka wisząca) i można zrobić stylówkę zarówno dla chłopca jak i dziewczynki. :smiley: W razie czego córcia będzie miała pojazd jak znalazł. :smiley:

Justyna, ale masz sprytnego słodziaka. :slight_smile: Ewidentnie chce Ci powiedzieć, że w kojcu siedział nie będzie. :smiley:
Heh… z tym rozwaleniem weekendu kurczę nie mam co Ci poradzić… :confused: Może postaw męża do pionu i powiedz żeby posprzątał zabawki, albo bawił się z dzieckiem w jednym pomieszczeniu? Może zrobiłby Ci chociaż jakieś najprostrze śniadanie? Przebranie pampersa czy nakarmienie to też nie jakaś wyższa matematyka… Tym bardziej, że Ty zasuwasz 5 dni w tygodniu, a on dzień, dwa i to w godzinach porannych. Przy Tobie to naprawdę niewiele…

Karolina to Ty też nie masz łatwo… Ale może drugie dziecko będzie przeciwieństwem pierwszego i trafi Ci się istny anioł? ;)))

Iza powiem Ci tak… I tak wolałabym mieć taką teściową jak Ty masz niż jakbyś miała takiego tatusia jak ja mam. Heh, wczoraj mi zrobił awanturę. O co? O nic! Tak po prostu, dla zasady chyba. Dzisiaj przyjechali do niego goście, więc zgrywał pomocnego, bezkonfliktowego ojca i teścia. Mąż coraz częściej myśli o wynajmie. Tyle dobrego chociaż, że te ciągłe kłótnie nas mobilizują i coraz więcej odkładamy na dom/mieszkanie. Niebawem ma zamiar zmienić pracę, albo znaleźć gdzieś dodatkową fuchę. :slight_smile:
Na całe szczęście Miłosz nie ma problemu ani z biciem, ani ze szczypaniem, ani z gryzieniem. Chwała, bo nie wiem co by to było… :slight_smile:

Jak obserwuje moje dziecko z dnia na dzień to zastanawiam się kiedy on tak urósł i zrobił się taki kumaty… Znalazł ładowarkę i chciał ją włożyć do kontaktu, pompkę przykłada do korka od materaca i chce dmuchać, bierze szczotkę i mnie czesze, bierze bańki mydlane i dmucha na nie (haha śmiesznie to wygląda, bo myśli, że będą leciały bez odkręcenia tylko od tak :D) bierze skarpetki i kładzie na stopy itd. :smiley: Nawet nie wiem kiedy on załapał te rzeczy. :smiley:
No kochane dzisiaj nasza upragniona sobota, więc wracam do męża. :))

Spokojnej, przespanej nocy! :wink:

Aga, coś mi się wydaje, że nasze córki mogłyby zagrać główne role w superniani.
Według mnie Wiki chciała Ci zamanifestować swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji. Przypuszczam, że to zazdrość… Moja córa potrafiła płakać o to,że gadam z kimś przez telefon…
Myślę, że dobrym rozwiązaniem będzie rzeczywiście chodzenie z nią do parku do dzieci i na początku poświęcanie jest 100% uwagi. A z czasem zagadywanie do innych dzieci i obserwowanie jej. Gdy zobaczysz, że coś jest nie tak to znowu uwaga na niej. Wiesz, żeby ona miała świadomość, że mama kocha ją najmocniej w świecie nawet jeśli przez chwilę pogada z kimś innym.
Powiem Wam,że mnie moja Mała przeraża… Jest taka niegrzeczna mimo,że jeszcze jest malutka. Jak coś jest nie po jej myśli to ona mnie normalnie potrafi uderzyć. I robi to z premedytacją. Ja nie wiem co będzie dalej…

Justyna a weź Ty nasmaż mielonych na tydzień- będziesz miała z głowy :slight_smile:
Twój mąż jest bardzo podobny do mojego :slight_smile: Jak tylko Mała za bardzo daje w kość to mi ją oddaje i mówi, że ona potrzebuje mamy :slight_smile:
Mnie najbardziej złości to, że gdy on się zajmuje córką to ona wtedy nie daje aż tak w tyłek. A szkoda bo zobaczył by jak wyglądają moje dni z nią :slight_smile:

Karolina coś w tym jest. Wczoraj poszłam się kąpać i powiesić pranie trochę mi się zeszło a przez ten czas mikus grzecznie się bawił. Tylko wyszłam z łazienki i mały diabeł od razu bieganie i otwierania szafek w kuchni. Aż mąż mówi że jak mama wraca to w niego coś wstępuje bo cały czas bawił się grzecznie:-P ale niestety na co dzień przy mnie daleko mu do grzecznosci.

Aga myślę że masz mala buntowniczke która idealnie manifestuje że coś jej się nie podoba bo chciała mieć ciebie tylko dla siebie w tym momencie a Ty się sprzeciwijap. No a potem to już się nakręciła i ciężko jej było się uspokoić. Mimo wszystko uważam jak dziewczyny że powinnaś ja zabierać i pokazywać że nie zawsze będzie w centrum uwagi ale przy tym dużo przytulać okazywac miłość i o niej zapewniać

Justyna u nas dokładnie to samo. Mąż mówi, że jak tylko wchodzę do pokoju to odrazu zaczyna się marudzenie i stękanie. :slight_smile:
Zresztą ja też to widzę. Gdy siedzi z kimś innym to się nawet sama sobą zajmuje a gdy ja jestem w zasięgu wzroku to mnie maltretuje…

To ja dziewczyny na szczęście nie mam pojęcia o czym Wy mówicie. :slight_smile: Co prawda przy dalszych osobach z rodziny synek jest aniołem, a przy mnie i mężu częściej pokazuje różki. Albo po prostu domaga się uwagi i chce się z nami bawić. Ale dziś to mamy raj. Synek spał do 10:00, a my razem z nim. A teraz lezymy z mężem na materacu, oglądamy telewizję, a dziecko grzecznie bawi się obok klockami, pieskiem, samochodem itd. Jakby go nie było. :slight_smile:

Małgosiu wakacje na Hawajach normalnie:-D mój nie dość że wstał o 5.30i niestety tak wstaje to jeszcze cały czas wymaga uwagi

Justyna chociaż masz dłuuugi wieczór dla siebie, bo Twój syncio w miarę wcześnie chodzi spać. :slight_smile:

Aga powiem Ci tak szczerze, że nie wydaje mi się żeby zazdrość dziecka była spowodowana rozpieszczaniem go przez rodziców. To znaczy po części na pewno, ale nie tak do końca. Dużo zależy od charakteru. Jedne dzieci są zazdrosne, a inne prawie wcale.
Ale na szczęście chyba faktycznie to jest skok rozwojowy. :)))) Tym bardziej, że piszesz, że jeszcze całkiem niedawno Wiki szalała za innymi dziećmi, pięknie się z nimi dzieliła itd. :slight_smile: To nic tylko przeczekać i cieszyć się, że to jednak nie zazdrość. :slight_smile:
Super, że masz takiego wyrozumiałego męża. :slight_smile: Wyjeżdża? O kurczę to delegacja jakaś?

U nas dzisiaj nudy. Głównie przez to, że cały dzień paskudnie i często lało. Nie byliśmy na spacerze ani przez chwilę. A siedzieć z dzieckiem w czterech ścianach cały dzień nie jest fajnie… Jak oglądałam pogodę to do końca kwietnia ma być brzydko. Mam nadzieję, że się nie sprawdzi no i że maj będzie przepiękny. :slight_smile:

Małgosiu fakt że fajnie ze tak wcześniej spać chodzi ale z tymi wieczorami tak tak nie do końca że są długie. Pierwsza sprawa to jak już pisałam synka wszystko budzi więc już dużo nie zrobię bo musi być względna cisza. Dwa mój mąż o 21już chrapię ze względu na wstawanie o 4i nie ma że boli. Tak więc moje długie wieczory najczęściej są samotne w łóżku obok śpiącego męża:-P bo oni śpią więc już nic nie zrobię żeby ich nie budzić. Mały często się przebudza jeszcze kilka razy po zaśnięciu zanim zapadnie w głęboki sen więc muszę być czujna bo mąż nie wstaje więc nawet długa kąpiel odpada z tym momencie:-( a z kolei nie mogę wcześniej iść spać bo przed 23karmienie więc nie bardzo mi się opłacj.więc koczuje wieczorami z telefonem w ręku tyle dobrego że chociaż mam czas na internet ewentualnje jakąś książka ale to rzadko bo muszę lampkę zapalić. W każdym razie wolę to niż że tak brzydko powiem bujanie się z synkiem nie wiadomo do której samemu.

Heeejj!

O Boże ale się wkurzyłam! Pisalam na telefonie komentarz, rozpisałam się jak cholera i co? i telefon się wyłączył a komentarz skasował!

Ehhh … Ale do rzeczy! Wybaczcie, że nie odniosę się do każdej z Was, ale mało czasu mam :frowning:

Iza - miło Cię tutaj widzieć ponownie tutaj! A jaka Twoja Malinka już duża dziewczyna! :slight_smile:

A u nas, układa się coraz lepiej :slight_smile: I w myśl zasady - 7 lat chudych i siedem lat tłustych- do nas chyba w końcu uśmiechnął się los i nadchodzą te tłuste ;p
Otóż, ja od czerwca ruszam do racy, Psotnik od maja do przedszkola. A i mąż poszedł po rozum do głowy i nie patrzy na mamuśkę tylko w końcu zaczął szanować moje zdanie. No i w końcu po 5 latach pogodziłam się z mamą. Chyba Wam nie wspominałam, ale nie utrzymywałam z nią kontaktu, z przyczyn osobistych. ALe po pogrzebie babci podeszła, przeprosiła, bardzo długo rozmawiałyśmy i to co było poszło w niepamięć, a Psotnik poznał drugą babcię w końcu! :):):slight_smile:

No i taki mały update co do Psotnika. Wciąż brakuje nam dwóch zębów, górne piątki … Rozgadany taki, że ło matko. I ogólnie to chyba jak na swój wiek to aż za bardzo, bo gdzie z nim nie pójdę czy to do sklepu czy na spacer i jak do kogoś zagada i pyta ktoś o wiek, to jak mówię, że 2,5 roku, to wszyscy wielkie zdziwienie, że dopiero tyle a już tak dużo, ładnie i wyraźnie mówi :):slight_smile: I wielkimi wręcz ogromnymi wkraczamy w etap zadawania pytań :smiley: Jak tylko się obudzi słyszę tylko “co to?” “a to?” “a po co?” “a dlaczego?” “a jak?” i uwierzcie mi (zresztą te z Was które przez to przechodziły, lub przechodzą wiedzą o czym mówię) nieraz trzeba się nieźle na główkować nad odpowiedzią! :smiley: A czasami pytania są baaaardzo trudne :stuck_out_tongue: W końcu całkiem pożegnaliśmy pampersy, sam już korzysta z toalety. W nocy na łóżko kładę podkład i tylko raz się zdarzyło, że był mokry :slight_smile: Boziu, jaki on jest samodzielny, to aż czasami łezka się kręci w oku, bo czuję się nie potrzebna :stuck_out_tongue: i coraz częściej myślimy o rodzeństwie :smiley: z mlekiem też się pożegnaliśmy (oczywiście tym modyfikowanym) teraz tylko przed snem wypija butlę zwykłego mleka i śpi całą noc!!! Z tego się najbardziej cieszę :slight_smile: Przestawiły mu się też pory spania. Przedtem wstawał o 5 o 9-10 drzemka 3h, i później 17-18 szedł spać. Od jakichś trzech tygodni, budzi się o 7-8, drzemka o 12 3-4h, no i do spania idzie tak o 21-22 :slight_smile: z rybką MiniMini oczywiście :wink:
A 2 dni temu mało co nie padłam na zawał. Była gdzieś godzina 8 rano, Psotnik biegał jak to on (bo chodzenie oczywiście nie wchodzi w grę) poślizgnął się i walnął głową o futrynę. Do tego stopnia, że na czole zrobiło mu się takie małe wgniecenie. Oczywiście pojechaliśmy do szpitala, ludzi była masa, ale nas przyjęli gdzieś po 5 minutach. Lekarz go zbadał i stwierdził, że zostajemy na obserwacji. Do godziny 14 byliśmy w szpitalu. Później jeszcze raz poszliśmy na badania i okazało się, na całe szczęście, że wszystko w porządku. W domu jeszcze przez 24h mieliśmy go obserwować i w razie jakichś niepokojących objawów mieliśmy wrócić. Najbardziej bałam się, żeby wstrząsu nie dostał, albo żeby mu się jakiś krwiak nie zrobił. Na szczęście jedyne co zostało to siniak i to nieszczęsne wgniecenie … wielkości około 1cm … No i siniak zaczyna schodzić na oko i moje dziecko wygląda jakby mu je ktoś podbił … Najgorzej jak jesteśmy na spacerze, to patrzą na mnie jak na wyrodną matkę co dziecko katuje i gadają za plecami …

Synek znowu chory. Ja już ledwo żyję, a on jeszcze gorzej. Dziś znowu do lekarza :frowning:

Często Ci mały choruje, ile już ma?

2,5 latka prawie. Ale pierwsze 1,5 roku nie chorował wcale, nie licząc alergii. A od zapalenia ucha co jakiś czas choruje, teraz po zimie, gdy nie wychodził, znowu częściej. Zresztą mąż też chory teraz.

Gosia mąż wyjeżdża do Niemiec po auta:)

Justyna ja też jestem zdania że lepiej nauczyć małą zasypiać wcześniej i mieć czas dla siebie albo na prasowanie np.:slight_smile: Moja zasypia koło 20 ale do roczki najpóźniej 19;30:)

Agata z synka faktycznie niezły gaduła:)
z tym upadkiem to domyślam się co czułaś moja średnio raz na miesiąc gdzieś ostro walnie:) raz krew z nosa a raz oko sine…

Gudrun a nie myślałaś o czymś na wzmocnienie jego odporności? Życzę żeby synek szybko wracał do zdrowia

Moja mała zasypia najpóźniej o 19:30, uwielbiam te wieczory, mogę spokojnie zająć się sobą. Co prawda rano wstaje dość wcześnie, ale też nie narzekam, bo mam za to dłuugi dzień.

Agata, cudowna gaduła! Ewidentnie brakuje mu rodzeństwa, żeby mógł sobie pogadać :slight_smile:

Gudrun współczuję, chore dziecko - ja osobiście strasznie znoszę cierpienie malucha, chyba jak każda mama zresztą.

Aga1989, na zimę dostawał broncho vaxom, teraz chyba ponownie musimy pogadać z lekarzem co dawać. Coś jeszcze o jakiejś szczepionce lekarz mówił. Z młodym jest tak, że on aż tak często nie choruje, ale intensywnie. Katar zwykle kończy się jednak antybiotykiem. Teraz już synek w dobrym nastroju, inhalatora nie chce - ale wczoraj to jeszcze chętnie bo dużo pomagał. Ale jeszcze leki tak musimy troche podawać, bo oddech nadal świszczący.

Z tym zasypianiem wcześniej to jak u nas synek był mały to było trudne. Dopiero koło roku udało się kłaść go tak by około 20 mieć czas dla siebie. Teraz 20 i synek jest w łóżku.

Lekarz potwierdził wczoraj - wg niego na 100% córka będzie :wink:

gudrun broncho vaxom to jednak apteczny specyfik;/ a może coś naturalnego jak pici herbatki z czystka albo pyłek kwiatowy, sok z aceroli? To mi na szybko wpadło do głowy, może w tych gorszych chwilach go wzmocni… A co do szczepionki to mówisz o takiej na wzmocnienie odporności? Słyszałam o czymś takim
Super że spodziewasz się dziewczynki, będziesz mieć parkę:) Zawsze mi się marzył pierwszy synek a później córcia:) a w którym tygodniu jesteś bo chyba mi umknęło.

magros a o której córcia rano wstaje moja o 7 i jest to dla mnie wczesna godzina ale zawsze zdążę ze śniadaniem itd.:slight_smile: jak wstanie o 6 to mam godzinkę ekstra heheh a jak o 8 to się nie umiem wyrobić z niczym…

Ja dzisiaj upiekłam rano bułeczki na śniadanko bo mąż w nocy wrócił, więc niech ma świeżutkie:) ale pogoda dzisiaj do spania i gdyby nie fakt że muszę małej przygotować obiadek to pewne zostałabym z nią w łóżku:)

Super że druga córeczka lepiej być nie może:-) jak ja bym chciała żeby u mnie za jakiś czas też druga pojawiła się córeczka:-) synka kocham nad życie ale on szybciej pójdzie do kolegów i taty a córka to zawsze córka jak się dba o relacje to i z dorosła można iść na kawę i zakupy:-P bardzo chciałabym druga córeczkę