Magiczny to ja jestem wysoka i miałam tak krótką koszulę, że dosłownie ledwo co zakrywała mi tyłek. Tak sobie myślę, że równie dobrze mogłabym rodzić nago. Wcale nie było dużej różnicy. ![]()
Ja do porodu miałam swoją koszulę. Była ona krótka ale mi to nie przeszkadzało za bardzo ponieważ nie musiałam jej podciągać co chwilę w czasie badania. Była ona z krótkim rękawkiem. Co prawda skończyło się u mnie cc ale polecam Ci żeby koszula była rozpinana, żeby po porodzie można Ci było położyć dzidziusia na klatce piersiowej w celu uzyskania kontaktu skóra do skóry.
Na później miałam 3 koszule. Jedną na ramiączkach z wycięciem kopertowym i dwie rozpinane na guziczki po bokach. Wszystkie 3 sprawdziły mi się idealnie. Nie miałam problemu z wyciąganiem piersi i dostawianiem malucha i służą mi do teraz. A i piżamy na później miałam do połowy uda. ![]()
Ja kupiłam w Pepco zwykłą koszulę nocną w rozmiarze bodajże XL za 15,90 i w takiej koszuli można i dobrze czysto się czuć…i bez żalu wyrzucić do kosza… Nie widzę sensu kupowania specjalnych koszul do porodu, jeszcze innych do karmienia… Myślę, ze to jest zbyteczny wymysł i naprawdę szkoda n to pieniążkow. Jestem sama z Dzieckiem i szczerze mówiąc jakbym miała kupować np. pidżamy do karmienia nie wiadomo w jakich cenach, to wolałabym przeznaczyć to na moje Maleństwo ![]()
Kupiłam normalną koszulę w txm za 24.99. Nie będzie mi szkoda jej wyrzucić po porodzie.
Ja do pprpdu kupiłam koszule za 10 zł a do karmienia kupilam najtansze na allegro chyba za 15 zł za sztuke. Nie są one jakiejś super jakości ale bie potrzebne mi lepsze. A koszula do karmienia jak dla mnie w szpitalu ułatwia mi życie. Do koleżanki z sali przychodzili odwiedzający a ja nie musiałam się cała rozbierać tzn do połowy tylko wyciągnęłam pierś i dyskretnie karmiłam.
Ja do porodu miałam zwykłą, czarną koszulę nocną z pepco, krótki rękaw i ona sama w sobie też krótka, a małego jak kładli na mnie to na koszuli, dopiero później przydała się koszula do karmienia. Więc nie polecam marnować takiej do porodu:)
Ja do porodu kupiłam sobie jakąś tanią koszulę nocną i po porodzie od razu wyrzuciłam w szpitalu do kosza
a też była rozpinana z przodu do karmienia ale jakoś nie było mi jej szkoda bo dużo nie kosztowała ![]()
W szpitalu gdzie rodzilam kazano mi sie przebrac w szpitalna koszule nie byla on zbyt dluga ani zbyt piekna ale coz byl to porod przez cc wiec i tak w swojej koszuli bym nie mogla rodzic. Po porodzie w trakcie pologu przez pierwsze 2 doby tez dostawalam szpitalna koszule juz dluga. Potem oczywiscie gdy przestalam juz mocno krwawic chodzilam w swojej koszuli.
Małgorzata__eL a ja zaś jestem niska, a koszulę też miałam króciutką, że mi tyłek wyłaził, szczególnie, że mam na czym siedzieć
Dobrze, że na porodówkę szłam sama z położną, to nikt mnie nie oglądał, a później co się stało z koszulą to już nie wiem
Przy zszywaniu krocza i czyszczeniu jamy macicy dostałam podwójną dawkę Dolarganu, także nie pamiętam, skąd mam na sobie swoją koszulę, ba! nawet majtki i podpaski poporodowe na sobie hehe
Większość szpitali (z tego co wiem) daje swoje koszule do porodu i chyba jest to najlepsza opcja, bo poźniej nie musisz sie martwić o to jak ją doprać ![]()
U mnie w szpitalu trzeba mieć swoją koszulę do porodu. Szpital nie zapewnia koszul.
Bealia ja również urodziłam przez cc i koszule miałam swoją. Więc co szpital to inne zasady.
Najlepiej jest miec swoja jakas stara zeby nie bylo szkoda po porodzie ja wyrzucic…
ja zamierzam kupic zwykla do 20 zl aby byla bo w domu to raczej w koszulce samej spie i nie mam takich koszul
Warto przed porodem dowiedzie się jakie zasady panują w wybranym szpitalu. Ja chodzę do szkoły rodzenia, którą prowadzi personel pracujący na porodówce w Szpitalu, w którym będę rodzić i tam dają Nam gotową liste rzeczy, które musimy zabrać do szpitala. Super sprawa, bo nie musisz sie zastanawiać i martwić czy pamiętałaś o wszystkim. Teraz różnie bywa zarówno z koszulami jak z ubrankami dla Maluszka, nieraz to szpital zapewnia a nieraz trzeba mieć własne.
Mój szpital na stronie zamieścił listę rzeczy potrzebnych dla mamy i dziecka (są tam niby ciuszki, ale w praktyce nie trzeba mieć), ale to co w liście dla mamy jest potrzebne. I koszulę, właściwie T-shirt trzeba mieć. Ja w zwykłej koszuli byłam, też dosyć krótkiej. Chyba nie kojarzę by ktoś dostał szpitalną koszulę
Co kraj to obyczaj (co szpital to inaczej często jednak).
Ja przy pierwszym porodzie miałam tzw. Dużą koszulę i powiem Wam że nie była to najlepsza decyzja. O ile poród jest nocą to nikogo niema ale w dzień gdy chodzą lekarze i pielęgniarki a pacjeci się kręcą to tak troszkę źle się czujesz.
Przy drugim porodzie miałam piżame na ramiączkach tak żeby można było ja wygodnie podwinać i wziąść maleństwo przytulić gdy już się urodzi. Gdy wyjeżdżasz z sali porodowej można się zakryć a później już wziąść prysznic i przebrać.
To jaką koszulę wybierzesz zależy od Ciebie na pewno coś co zakryje pupę bo wiadomo ,że czasami poród nie jest tak od razu a Przecież z nie chcemy chodzić nago.
Tak, tak, zgadza się. Najlepiej kupić niedrogą koszulę do porodu, której nie będzie szkoda wyrzucić. Jednak jeśli szpital da Wam swoje tak jak mnie, w których będziecie czuć się niekomfortowo (niemal nago) nie przejmujcie się. Ja jestem wstydliwa ( przepraszałam za krzyki, za wody płodowe, które sprzątaczka musiała po mnie wycierać itp.), ale to przecież ludzka rzecz tym bardziej, że przecież RODZIMY.
Na pewno wyglądałam brzydko, do tego ta fatalna koszula, sporo osób mnie widziało - personel szpitala, studentki, ale przecież to dla nich chleb powszedni. Po całej akcji poszłam pd prysznic, przebrałam się w swoją schludną, mięciutką koszulę i od razu poczułam się o niebo lepiej. Ale tą chwilę wstydu da się przeżyć. Tym bardziej, że maluszek, którego za chwilkę ujrzymy nam wszystko wynagrodzi i zapominamy o ,szczegółach". ![]()
Do porodu wzielam koszule ktora pozniej wyrzucilam na ramiaczkach, kupilam ja kiedys w biedronce za 15 zl takze nie bylo mi jej szkoda. Po porodzie wykapalam sie i zalozylam koszule z odpinanymi guzikami.
Macie rację, że nie ma co przepłacać. Jak szukałam koszuli, to były takie nawet i po 50 zł, więc to bezsensu. Niektóre mamy do porodu biorą dużą, już nie używaną przez męża jego koszulkę ![]()
Koszula najlepiej żeby była lekko za pupę. Wtedy nie mamy kłopotu z nią w czasie kiedy co chwile jesteśmy badane. Długą koszule byśmy musiały co chwile podbijać a jeśli jest krótka (moja była lekko za pupe) mamy ten problem z głowy. Ja siadałam na fotel i nie miałam najmniejszego problemu z jej podpisaniem i ciągłym pamiętałem o jej podwojenie. W takich chwilach ja o tym przynajmniej nie musiałam pamiętać. Ja przez to, że w sumie miałam cc nie wyrzuciłam swojej i jak będę rodziła drugi raz na spokojnie wygrzebie ją z odpowiedniego kartonu.
ja bym polecała nie za luźną, bo może przeszkadzać:)