Test obciążenia glukozą, czyli tzw. krzywa cukrowa

ja pamiętam buszowalam po necie gierki jakieś miałam na telefonie specjalnie i gazetkę do czytania a w sumie wyszło że z koleżanką się spotkałam i tak sobie gadalysmy tzn z koleżanką w ciąży która różniez robiła to badanie :slight_smile:

Aisa to chyba miałaś najlepszą opcję, ale nie będę nikomu polecać zagadywania do innych (obcych) pacjentów :). Ja miałam książkę, która pochłonęła mnie do końca. We wszystkim musimy zachować dystans.

Ja zabrałam męża bo naczytalam się że niektóre nawet mdleja. Akurat miał wolne także mi umilal czas :smiley:

Chociaż ci czas szybko zleciła. Bo ten czas bez żadnego ruchu to się straszenie dłuży.

Ja miałam ze sobą książkę :slight_smile:
W naszym lab. nie pozwalają na zagryzienie cytryną, czy dodanie jej soku, ale wodę niegazowaną można już pić. (ja nie piłam).

Tak trzeba sobie przygotowac jakies zajecie na to siedzenie :slight_smile: ksiazka, naładowany telefon, słuchawki a najlepiej właśnie towarzystwo.

Wolę książkę bądź muzykę. Nie lubię prowadzić z kimś długich rozmów w poczekalniach bądź laboratorium. Czuję się nie komfortowo kiedy wszyscy słuchają :slight_smile:

W labolatorium, w którym robiłam badanie przez 3/4 czasu byłam sama. Raz na jakiś czas pojawił sie ktos na pobranie krwi, wchodzil do gabinetu i wychodzil.

Ja siedziałam na forum love. Przynajmniej wtedy moglam nadraiac forumowe zaleglosci. Chociaz w pewnym momemcie to skupialam sie tylko na tym zeby tego nie zwrocic

Mama Gratki u mnie laboratorium jest jakby w przychodni także siedzieliśmy sobie z mężem w ustronnym miejscu. :slight_smile: W pewnej chwili nawet oparłam się o niego, przykrtlan5 kurtka i sobie tak odpoczywalam :wink:

U nas było dużo ciężarnych bo to poradnia ginekologiczno poloznicza właściwie więc większość to cieżarne oraz osoby od ginekologa przychodzące więc dużo było osób na tym badaniu krzywej cukrowej.

U mnie dużo dziadków. Ale przede mną była właśnie kobieta która miała też badana krzywą cukrową

A ja leżałam sobie grzecznie w domu bo bym nie wysiedziała, a i tak musiałam dużo leżeć.

jak robiłaś badanie poszłaś do domu ? taki spacer już może zfalszowac wynik. U nas jak się wyszło z poczekalni to już klapa trzeba było od nowa robić badanie.

Nie. Z tatą przyjechałam i tata mnie odwiózł do dumu. Później znowu zawiózł do szpitala. Nie szłam spacerkiem do domu. Zresztą i tak chodzić nie mogłam tylko tyle co trzeba było do lekarza czy do łazienki.

Mimo wszystko w czasie badania nie powinno się poruszać, spacer do samochodu, wejście, wyjście. Nie zdecydowałabym się.

nie wolno czegoś takiego robić. tzn samo wyjście z przychodni do samochodu potem z samochodu do domu to już wysiłek który fałszuje wynik. zresztą przy tym badaniu mogą wystąpić skutki uboczne i dlatego też trzeba być obecnym na miejscu by mieć pomoc w razie co. po wypiciu powinno się od razu usiąść na poczekalni przed i tyle. U nas jest kategoryczny zakaz opuszczania poczekalni jeśli wykonuje się te badanie.

Niby tak powinno być. Ale co laboratorium to inne wymogi. I szybko tego nie ujednolicom. Dlatego w różnych miastach są takie rozbieżności.

Dokaldnie znam niektóre dziewczyny co mowily ze pojechaly gdzies i zaraz wrócily a ja w przychodni musialam siedziec na korytarzu przez 2godziny i tak pewnie bym nigdzie nie poszla, chyba bym sie trochę bala.

Też znam takie osoby. Ciekawa jestem czy to naprawdę fałszuje wynik. Znam też osobę, która zwymiotowała glukozę i się do tego nie przyznała…