Teksty ginekologów- czasem niemile widziane

ja nie mam z tym problemu mój gin. podchodzi szacunkiem

Ja tez nie zaznalalam zadnych niestosownych tekstow:)

Mój także nie używa jakichś niestosownych tekstów, rozmawia ze mną zawsze normalnie.

Mój lekarz też nie ma glupich tekstów, i na pewni bym mu nie pozwolila na takie teksty

I mój ginekolog nie walił głupimi tekstami.

A ja od pierwszego gina usłyszałam, że mam bardzo ładne piersi. Z kolei koleżanka, że jest piękna tam :wink:
Ale ogólnie śmieszny był…

mój mi zawsze mówił, że mam piękna macicę. zresztą gaduła był straszny. zadawałam pytanie, wystarczyła mi odpowiedź tak/nie, a dostawałam cały wywód. dowcipkował też.

A moja znajoma miała takiego,co jej powiedział… “no,jak na tylu partnerów,to ciasna jesteś” sorry za wyrażenie,ale takiemu to bym chyba w pysk dała …bezczelny typek… ja byłam u niego dwa razy… miał szczęście,ze nic nie powiedział głupiego… w każdym razie nie podobało mi się jego podejście do pacjentki. Zwracał się do mnie na Ty,jak do jakiejś swojej kumpeli i był arogancki…
Mój lekarz nie jest wylewny,ale przynajmniej potrafi się zachować :slight_smile:

Zosiu bo jak to była pierwsza wizyta młodej dziewczyny to może jakoś chciał tak zrobić, żebyś się nie bała.

Ja się nie bałam, a on po prostu taki był śmieszny. Taki miał styl, że każdej pacjentce prawił komplementy. Wesoły, rozluźniony, trochę nieformalny ale nieszkodliwy i akurat dla mnie jako pierwszy gin był naprawdę dobry, bo nie stresowała wizyta i badanie wtedy. No i wolę takiego niż chamów i gburów, z którymi też miałam do czynienia… w różnych dziedzinach medycyny…

Zosiu,niestety lekarze bywają gburowaci… niektórym wydaje sie na dodatek,ze pozjadali wszystkie rozumy…

Zakładałam wkładkę i pytałam się czy będzie bolało, a gin do mnie “po 3 porodach pytasz się, czy będzie bolało?” :stuck_out_tongue:

Zosia jasne, że taki jest lepszy. Też bym takiego wolała niż jakiegoś gbura.

Beata no wesoły był. Zawsze coś powiedział miłego, ale chyba umiał wyczuć której pacjentce co powiedzieć. Później musiałam go zmienić, bo zamieszkałam w innym mieście i ciężko mi było dojeżdżać za każdym razem…