Teksty ginekologów- czasem niemile widziane

Podczas badania przy przyjęciu do szpitala (związanym z plamieniem):
I co się Pani tak krzywi? Jak Pani chce to dziecko urodzić, jak ja Pani dwa pace pcham, a Pani wzdryga?

A ręce to miał jak bochenki chleba…

U mnie ginekolog po porodzie już po szyciu powiedział: Już jest pani zszyta ale zanim pójdę to czeka panią jeszcze jedna przyjemność… i wsadził mi palca w odbyt.

Nie wiem… Ja się nie spotkałam z obraźliwymi czy też nie na miejscu tekstami ze strony lekarzy, których odwiedzałam. Jedyne co kiedyś słyszałam ale to nie w moim kierunku a w kierunku innej studentki, która była w ciąży od wykładowcy to tekst typu “nogi potrafiło się rozkładać, to i książki by się przydało”, facet wtedy przesadził i uważam, że takie zachowanie tym bardziej na wydziale pedagogiki jest żenujące.

Ja jestem pod opieką Pana ginekologa. Pełna kultura i pożartować można, bo ja do spokojnych nie należę (nieraz jadaczka mi się nie zamyka! Szczególnie przy silnych emocjach ;)). Ostatnio, jak rozmawiałam z moim lekarzem który mówił, że wybiera się na urlop, by po powrocie być w stanie odebrać poród od razu zaznaczyłam, że w takiej chwili mogę bluźnić. Odpowiedział mi, że zajmie się też mężem. Śmiałam się, iż da mu zatyczki do uszu lub środek uspokajający. Zapewniłam, że ewentualne słowa będę kierować wyłącznie wobec swojej współwinnej połowy ; D

hehe ja pamiętam że przez jakiś czas nie mogłam współżyc w ciązy, a po upływie tego czasu na wizycie kontrolnej moj ginekolog powiedzial , może panie już to robić ale tylko 3 pierwsze strony kamasutry :P, ja sie spojrzałam a on no wie Pani co jest na pierwszych 3 stronach ? ja dalej milczałam, po czym lekarz powiedział : na nastepnej wizycie przepytam panią :D, ale naszczescie nie pytał już , i nie rozmawialiśmy na ten temat (chyba zapomniał ) :slight_smile:

Mój jest bardzo w porządku żarty również są na miejscu. Nie miałam takich przebojów jak Wy :slight_smile: Jedynie jak pytałam czy na następnym usg będzie można potwierdzić płeć, to Pan doktor obrócił się do chłopaka i powiedział " chyba Pan wie co Pan zrobił :stuck_out_tongue: " na co odpowiedział " tak, syna" a doktorek " no właśnie bo to baby muszą mieć na papierze" :slight_smile: ale powiedział to z wielką uprzejmością i uśmiechem, a po badaniu dopowiedział chłopakowi, że “taką piękną ma macicę” pokazując rękami obraz wielkości piłki :stuck_out_tongue: śmialiśmy się z tego długo :0

Kiedys za nim nie zmienilam ginekologa lekarz zapytal sie mnie czy wole gumke czerwona, zolta czy zapachowa do badania

Raz byłam przy swojej pierwszej wizycie u ginekologa ,który ciągle żarciki puszczał :wink: Choć przyznam ,że ich nie pamiętam bo to było jakieś 7 lat temu :wink: Teraz mam swoją panią ginekolog i brak głupich żarcików :wink:

Jak poznałam płeć to powiedział takim rzeczowym tonem “proszę państwa, tutaj mamy wargi sromowe”, ale to było przy drugim badaniu prenatalnym. A prowadzący numer 1 mówił do nas, a w zasadzie do męża “pan niech się cieszy, że córka będzie, bo córki to zawsze tatusiów bardziej kochają”. Było też momentami śmiesznie, ale naprawdę nie pamiętam już dokładnych jego tekstów. Aaa jeden jeszcze, ale to już przy porodzie, moja ginekolog prowadząca numer 2 mówi nagle “Martucha no przyj, co ty kur**a nie wiesz jak? Jakbyś się wysrać chciała!”. I jest to cytat dosłowny, ale dodał mi mocy podczas porodu :slight_smile:

kiedy poszłam prywatnie powteirdzic że jestem w ciązy ginekolog powiedział mi " w krajach afrykańskich dopiero o ciąży mówi się jak kobieta jest w 12 tyg ciązy, a dzięki temu natura robi selekcje naturalna, prosze przyjść w 12 tygodniu do mnie to porozmawiamy o ciąży" już nigdy więcej nie odwiedziłam tego palanta

Kikacu: I dobrze zrobiłaś! Ja zapewne odpaliłabym mu jakimś tekstem.

Ostatnio jak byłam u lekarza, powiedział do mnie, że nie maluszek odwrócił się przodem do mojego kręgosłupa, ale jest przekonany, że będzie chłopiec (na poprzedniej wizycie mówił, że będzie chłopak i pokazał na usg), i że mąż zapewne się cieszy, że będzie chłopiec, skoro wcześniej dziewuszka była, czyli dobrym strzelcem jest :wink:

Mi ginekolog kiedyś wypalił , a byłam u niego pierwszy i na szczęście ostatni raz , o znowu taka wygolona. I zaczą robic swoje wywody na temat golenia się przez kobiety itp.

Ale się tu nadziwiłam .Teksty waszych lekarzy mnie zaszokowały a niektóre rozśmieszyły :slight_smile: Ja to mam takiego sztywniaka co prawie się nie odzywa ale może to i lepiej :slight_smile:

Moja ginekolog też czasem pożartuje. Pamiętam, jak w tej ciąży zabrałam na wizytę pieroworodną. A lekarka pokazując na mnie palcem powiedziała do niej: “A teraz przyjrzyj się, co Twoja mamusia robi. Tylko leży. A jak tata wróci z pracy, to mu powiedz, że mama cały dzień leżała i nic nie robiła :P”. No padłam ze śmiechu, bo niestety takie przekonanie panuje wśród mężczyzn (np. “A czym Ty jesteś zmęczona? Leżeniem?”).

Doktor obdarzył nas słowami “widzicie co tu jest?rośnie fujarka jak nic” dla nas to był wzruszający moment

A mnie z lekka rozsmieszylo przy badaniu w trakcie porodu jak lekarka mowi “Karolcia, wszystko dobrze, tylko moglabys te nogi poluzowac troche bo mnie zgnieciesz” hehe a ona taka chuda i mala jest, tzn.z 160cm ma, ja dodam,ze mam dluuugie nogi wiec mialo ja co zgniatac :stuck_out_tongue: a pozniej jak w tych skurczach porodowych na sali operacyjnej bylam to mowi do mnie “Karolcia, ty to taka grzeczna dziewczynka jestes, taka spokojna” :smiley: no chyba w mojej rodzinie nikt z tym by sie nie zgodzil…

mamavan czasem lepiej jak by miał palnąć coś niestosownego bądź chamskiego a i tak się zdarza.

No to mi się zdarzyło tylko z żarcikami się spotkać ,nie z chamstwem :wink: Raz mi ginekolog powiedziała przy usg dopochwowym “Teraz będzie zimne i mało przyjemne… chociaż zależy kto co lubi” ;D A teraz jak mam innego ginekologa to jedyne co to lubi opowiadać kawały :wink: I nie widzę w tym nic złego, bo przynajmniej jest “na luzie” :wink:

U mnie raczej nie o wypowiedziane słowa pana ginekologa chodzi lecz o rzeczy na jego biurku. Pierwsza wizyta po zmianie ginekologa co prawda przymusowej, wchodzę do gabinetu czekam na doktora a tu nagle mym oczom rzuciło się niebieskie pudełko z białym wyrazistym napisem VIAGRA :smiley: Na prawdę to jest widok nie do zapomnienia :smiley: a natłok mysli po powrocie do domu był niesamowity. Wizyta ta stała się legendarną :slight_smile:

czasami wyklinał ale to bardziej żartobliwie hehe;)