Tabletki oksytocyna

Tabletki zdecydowanie wygodniejsze. Przynajmniej nie trzeba za każdym wyjściem do toalety prosić o odłączenie kroplówki albo jeździć z nią w te i wewte. Mam nadzieję, że wszystko przebiega prawidłowo, czekamy na wieści :)

ale to pod oksy długo jest się podpiętym ? pytam bo ja byłam może godzinę , ale nie wiem jak to jest jak sie zaczyna z oksy bo ja miałam jak mi się akcja przy 7cm zaczynała zatrzymywać, ale miałam już w tedy podane ZZO

Ja leżałam 2 razy. Nic się nie działo więc kroplówki schodziły do końca. Powoli wiec to trwało długo + cały czas pod ktg.  Jedyny ruch to już pęcherz mówił że musi do toalety. 

Oj dlugo to potrafi trwać, ja pod oxy byłam 12h, tak jak pisze kalusia niedosc ze oxy to jeszcze ktg i człowiek nawet miał problem się ruszyć, a przy skurczu chciałam latać po ścianach z bólu.

Przy wywoływaniu porodu byłam podłączona pod oxy i ktg przez cały czas. Od 8 rano do 15 jak urodziłam + jeszcze dostałam dodatkową dawkę oxy, bo długo nie rodziłam łożyska. Ktg też cały czas. Mimo to całą pierwszą fazę stałam i nawet trochę dreptałam przez te 3 godziny. 

O to chyba nowość z tymi tabletkami;) 

Mazią ja w drugiej ciąży miałam kxy do końca porodu ale ja już nie miałam siły urodzić łożyska nawet nie pamiętam jak się skończyło;/

 Co do oxy to pierwszy poród trwał 12 godzin i też byłam ciągle pod oxy 

Nie słyszałam o tych tabletkach 

Też pierwsze słyszę żeby podawali tabletki. Ciekawe czemu częściej nie stosują tej formy podania oksytocyny.

wszystko idzie do przodu :D

jejku to brzmi strasznie bo te skurcze na oksy to był hardcore :( 

Ja miała oxy w kroplówce i średnio pomogły ale jak ruszyły to masakra, skurcz za skurczem taki ból że masakra.. a finalnie i tak skończyło się cc

Podziwiam Was kochane, ile to muszą te kobiety znieść 

Ja to już nie wiem czy lepsze te skurcze po oksy niż zupełny ich brak tak jak u mnie. 

i jak, udało się SN czy jednak miałaś CC?

Jeśli pytanie do mnie - miałam cc.

Miałam nie tabletki, a dożylną. Skurcze ogromne, bolesne ale ja mam wysoki próg bólu, więc dla mnie były znośne. Wymęczyło mnie to strasznie.. Cały dzień na oxy, a rozwarcie jak było 2,5cm tak tyle zostało i skończyło się cesarką. Syn urodził się 4100g i 62cm, i lekarz powiedział, że to była dobra decyzja o cc, bo ja malutka miednica, a syn miał tez spora głowę i mogłabym nie urodzić naturalnie.. 

Też myślałam, że mam wysoki próg bólu, ale skurcze po oksytocynie były straszne. Na szczęście u mnie rozwarcie poszło bardzo szybko. Skutek uboczny szybkiego rozwarcia - mdłości i wymioty. Na szczęście ból nie poszedł na marne, bo udało się w moim przypadku urodzić naturalnie.

w pierwszej ciąży też miałam wywoływanie oxy dożylnie, ból był dla mnie nie do zniesienia, dosłownie traciłam przytomność z bólu.. nie wiem jakby było bez oxy, może podobnie, ale nigdy w życiu już bym nie chciała tego przechodzić..

inka to brzmi okropnie, ja pamiętam mega ból na oksy , ale mi ją podali jak już miałam podane ZZO tzn pod koniec i wiecie po tej przerwie 2h bez skurczy nagle takie bum ! myślałam, że zaraz umrę z bólu 

Też myślę, że przy następnym porodzie jeżeli będę musiała mieć podaną oksytocynę to poproszę o ZZO szybciej albo chociaż o gaz wziewny.