Szwy po cesarskim cięciu

Pytanie do kobiet które miały cc lub ich bliskie osoby w ostatnim czasie.

Gdy 4 lata temu rodziłam to już były używane te szwy samorozpuszczalne, ale ja  miałam zwykle. I wszystko byłoby ok gdyby nie to że lekarz który mi je zdejmował później był bardzo chamski i pytał kto mi pozwolił się tak upaść i że teraz mam jeść tylko suchy chleb z wodą....

Przysięgam Wam że mnie tak zatkało że nie odpowiedziałam nic. Nic. Wyszłam i zalałam się łzami i do tej pory źle to wspominam. 

Słyszałam że teraz coraz częściej są te samorozpuszczalne szwy i dwie moje koleżanki rodzące cc w tym roku miały już tw rozpuszczalne.

Chce wiedzieć jaka jest szansa że będę miała je, oczywiście postaram się dowiedzieć od swojego lekarza ale jestem ciekawa też w jakich miastach już uzywa się samorozpuszczalnych a w których jeszcze nie 

Co za lekarz... brak słów. 

 

Rozmawiałam o tych szwach ostatnio z moją ginekolog. Powiedziala ze to zalezy od konkretnego szpitala oraz od preferencji lekarza prowadzącego. Lekarz może po prostu też nie mieć takiej wprawy w zakładaniu rozpuszczalnych. Czy Twoj lekarz będzie wykonywał cesarkę? 

Np. w Katowicach ja rodziłam w bonifratow i miałam rozpuszczalne i takie tam zakładają po cesarkach. A w innym szpitalu w Katowicach Łubinowa 3 już dają szwy zwykłe. 

Moje dwie znajome miały te zwykle szwy ostatnio i ładnie im się zagoiło. Jednak i tak dziwi mnie to że ktoś nie korzysta z nowocześniejszych metod. 

Nie miałam cc, ale nacinane krocze. Mi założyli rozpuszczalne, koleżanka rodzącą też sn przy nacięciu dostała zwykłe. Rodziłyśmy w różnych szpitalach, zadzwoniłagym do tego który Cię interesuje i się dowiedziała jakie stosują. Gdybyś nawet trafiła przy ściąganiu na tego samego lekarza, to zwyczajnie możesz wyjść i iść do innego. Szkoda, że nie zadzwoniłaś do NFZ że skargą na lekarza.

Maminko, tak mi przykro ,że Cię tak potraktował:( myślę że karma wróciła do niego za te słowa. 

Sama poczytam tych szwach , bo to ciekawy wątek :) 

Ja pękłam przy parciu  i miałam wchłanialne szwy , dziw bierze ,że już nie jest to standardem. 

Ale też Wam powiem,że moja ciocia miała operacje na woreczek żółciowy i miała ranę zszytą zszywkami , od czego to zależy? Sama nie wiem.

Też się zastanawiam, dlaczego używają tych starych szwów. Czy to koszty rozpuszczalnych są o wiele wyższe i szpital zaopatruje się w zwykłe ?

Naprawdę, szczerze współczuję! Koleżanka miała CC bo tak chciała, szczerze to wiem że sobie to załatwiła. I była zadowolona z podejścia lekarzy jak i samego gojenia się rany. Rodziła w Olsztynie warmińsko-mazurskie. Ja rodziłam naturalnie i również miałam szwy, ale rozpuszczalne. Zależy też na kogo sie trafi. Bo ja zanim rodziłam słyszałam dziewczynę na porodówce której położna powiedziała : nie drzyj tak tej mordy. 

Zero taktu . Lekarz gbur , straszne to że mają taką samowolną władczość i pozwalają sobie na takie komentarze.. 

Rodziłam cesarką 3 m temu i szwy miałam rozpuszczalne. Na szkole rodzenia mówiono nam, że z reguły i w większości przypadków już szyją szwami samorozpuszczalnymi. 

Próbuje się dowiedzieć w moim szpitalu, a jak nie to zapytam mojej lekarki ale ona aktualnie ma przerwę w szpitalu w dyżurach.....

Mamina miejmy nadzieję że przez te 4 lata wiele się zmieniło i będziesz mieć lepsze wspomnienia. 

 

DaNutka a te zszywki to hit. Ja myślałam że to tylko w nagłych przypadkach aby jak najszybciej zamknac rane a to pewnie była planowana operacja. 

Ja usłyszałam przy końcówce parcia, że mam nie miauczeć... kurcze, jakby poród boli wiec powinna się cieszyć, że nie krzyczałam i rodziłam w ciszy. Ale jak mąż reagował przy "masażach" krocza (bo rozwarcie nie postępowało) to gadała, że to ma boleć. Po każdym masażu 2cm więcej. Lekarz potrafił bardziej delikatnie to zrobić niż ta jedna położna.

Kurcze no jednak lekarz czasami ma dużo lepsze podejście niż położna ale mnie to dziwi że kobieta kobiecie takie rzeczy robi 

Noo dokładnie 

Mamina najlepiej zapytaj lekarza. Ja miałam CC i szwy rozpuszczalne, a koleżanka w tym samym szpitalu, dosłownie chwilę przede mną, ten sam lekarz operował, i miała nierozpuszczalne. Jechała po 7 dniach na zdjęcie. Również technikę szycia miałyśmy inną (ja miałam śródskórnie, jeden szew).. Do tej pory nie wiem dlaczego tak, i od czego to zależy.

 

Co do zachowania niektórych lekarzy i położnych, to dramat. Uważam, że za takie teksty powinny być kary.

Iwonka,no to było rok temu  w maju, mocz miała czerwono brazowy, spaniała się na nogach ale nie chciała iść do lekarza, dopiero jedna babeczka zawiozła ją na sor przymusowo bo widziała jej stan  , ciocia chciała z tego soru  wyjść, jakby wyszła to już i zaczekała z gododzine to nie byłoby jej dziś z nami :(  operacja była od razu, a dla tej babeczki kupiłam w podziękowaniu duży bukiet kwiatów  �

Kargaw mało tego, ta położna była z porannej zmiany, przyszła teoretycznie wyspana. Wody odeszły mi o 12 w nocy a do 6 czekałam na nową zmianę na podanie oksytocyny. Ja po porodzie odpoczywałam, to mówiłam do męża, że złożę na nią skargę, a ona to usłyszała. Wtedy dopiero zaczęła być miła i zebrało jej się na pogaduszki.

Inka o rzeczywiscie inaczej i to jeden szpital , jeden lekarz a zupełnie różne sposoby.. być może jest jakaś klasyfikacja wcześniej. Ciekawe od czego to zależy 

O rany, co za teksty! Rzeczywiście nic tylko pisać skargi. To już nie te czasy, żeby lekarz czy położne tak traktowały rodzącą. 

Będąc w kręgu kohiet w ciazy, rodzących jednak często się zdąża, że jesteśmy źle traktowane. 

Co za cham. Tylko skargę napisać i nic więcej ale w sumie lepsze są normalne szwy bo te rozpuszczalne lubią robić stan zapalny ale to zależy od referencji szpitala. 

Ooo... O tym nie slyszalam. Ale znowu koleżanka skarżyła się na ściąganie tych zwykłych, że to niekomfortowe