Ja chodziłam do szkoły rodzenia stacjonarnie. Właśnie w środę miałam ostatnie zajęcia. Ogólnie jestem zadowolona, dużo rzeczy się nauczyłam i dowiedziałam. Będę pierwszy raz mamą więc sama przydatna wiedza. Mieliśmy sporo zajęć praktycznych taki jakich kąpanie noworodka, pielęgnacja , pierwsza pomoc. Były zajęcia z chustonoszenia i masażu shantala. Dostaliśmy listy wyprawkowe i do porodu. Mieliśmy masaże krocza, ćwiczenia z fizjoterapeutą na piłkach. Uczyliśmy się pozycji wertykalnych. Naprawdę same przydatne rzeczy. Ja chodziłam na NFZ i akurat ta szkole poleciła mi przyjaciółka bo uczęszczała tam przede mną kilka miesięcy wcześniej. Płaciłam tylko 100 zł za męża. I zapisałam się do tej szkoły jak już byłam w 3 miesiącu ciąży żeby zająć miejsce bo dosyć rozchwytywana jest ta szkoła. Mój mąż też zadowolony i byliśmy na wszystkich zajęciach, wypadały nam raz w tygodniu w godzinach wieczornych i trwały po 2 godziny. Zaczęliśmy zajęcia w styczniu i w tym tygodniu były ostatnie.
U mnie właśnie tego brakowało……
Pierwsza pomoc to dodatkowy kurs oczywiście płatny …. o chustonoszeniu czy masażu to nawet nie wspomnę
Ja nie chodziłam na szkołę rodzenia bo nie czułam takiej potrzeby , w pierwszej ciąży wgl nawet o tym nie myślałam i tak okazała się cc a druga ciąża nie czułam tej potrzeby mimo pozytywnych opinii a i tak okazało się że również była cc
Ja chodziłam do lokalnej szkoły rodzenia założonej przez dwie położne które przyjeżdżają później do maluszka więc można juz poznać je wcześniej przed porodem. Ja byłam bardzo zadowolona, dużo się dowiedziałam . Oczywiście w rzeczywistości wszystko ma swoją ciemną stronę, jak karmienie piersią które na szkole rodzenia to żadna filozofia bo trzymasz lalkę. Ale ogólnie uważam że dla pierworódki to jest must have i widziałam tą różnice wiedzy u mnie a u koleżanki która nie uczęszczała do takiej szkoly
Ja też chodziłam wlansie do szkoły rodzenia i potem ta położna do mnie tylko raz przyjechała do domu a potem ja musiałam do niej jeździć
A to nie spotkałam się z tym żeby trzeba było przyjeżdżać do poloznej. U mnie była do ukończenia 2 miesiąca chyba 4 razy
To dziwne, przecież to one mają obowiązek być do 6 razy
To zależy - moja położna dojeżdżała tylko w obrębie miasta a ja mieszkam w wiosce oddalonej 7 km od przychodni i nie miała obowiązku do mnie przyjeżdżać. Oni dostają za takie wizyty coś w okolicach 50 zł więc nie dziwię się że nie chcą jeździć jak nie obcej stracą na paliwo (dużo km lub zmarnowany czas w korku). Jeśli dziecko ma miejsce zamieszkania w obrębie działania tej przychodni to położna nie może odmówić ale jeśli dziecko mieszka natężenie działania innej przychodni to już może odmówić wizyty domowej
Dokładnie miałam taką samą sytuację
Hmm, kurcze chyba wyparłam to z pamięci,.bo było zdecydowanie za drogo
ale było to albo 500 albo 600 zł ![]()
Ja nie chodziłam chociaz lekarz mi polecił i dał namiary do koleżanki jego to jak powiedział że 300 zł koszt to stwierdziłam ostatecznie że poradzę sobie i nez szkoły
ostatecznie i tak cc miałam więc szkoła by mi się nie przydała.
ja u siebie 3 lata temu za weekendowe płaciłam 600 za 2 osoby
ale uwazam ze warte ceny
co prawda wiedziałam ze raczej cc ale nie miało to znaczenia dlatego że szkoła rodzenia pomaga nie tylko na silami natury
do fizjo uroginekologicznej tez chodziłam i do cc tez mozna sie przygotować ale każdy robi tak jak sam czuje:) ja swoich wyborów w tym temacie nie zaluje
@Michaska w teorii maja obowiazek i 6. miejsc w książeczce a w praktyce jest jak jest… do pierwszego miałam polozna nie skomentuje nawet to byla z łaską 4 razy…
niby pielęgniarka te powinna a pierwszy raz anu nie myslala przyjść ![]()
A no to jest to inna sytuacja. Ja o tym nawet nie pomyślałam bo mieszkam w mieście i tu zawsze przychodzą. Ale teraz jak piszesz to jest to jak najbardziej logiczne. Chodź dojeżdżanie z takim niemowlakiem to musi być uciążliwe
A no to słabo jak dodatkowo płatne. U nas naprawdę myślę , że było wszystko co jest możliwe i prowadzone w ciekawy sposób. Wiadomo po zajęciach z chustonoszenia i tak nie czuję się w stu procentach pewnie, żeby sama zawiązać w domu i na pewno skorzystam z takich indywidualnych ale przynajmniej człowiek coś tam liznął i już wie co z czym i jak.
Dokładnie, przynajmniej coś było mówione i jakaś wstępna informacja się pojawiła
U mnie szkoła była darmowa, a teraz nawiązały współpracę z wieloma specjalistami i na zajęciach są bloki z chustonoszenia, urofizjoterapeutką, ratownikiem medycznym, dietetyczką ![]()
To u mnie nie było opcji darmowej tylko płatną ale cena zależała o tego co to zajęcia w dzień powszedni czy weekend
Oo fajnie że się tak rozszerzyło ![]()
Chodziłam i polecam! U mnie jednak tych zajęć było dużo za dużo bo aż 20 zajęć po 2h
z mężem pod koniec już trochę wagarowaliśmy. Niektóre tematy były w moim odczuciu zbędne. Jednak mimo wszystko dobrze to wspominam, dzięki temu mój mąż też mógł się zaznajomić z tematem jak to wszystko wygląda od kuchni
u nas szkoła była darmowa, finansowana przez miasto
To chyba wszystko zależy… Ja należę do przychodni w trochę większej wsi (prawie jak małe miasteczko) a położna była u mnie raz, jak mały miał tydzień. A takto przez kolejne 5 tygodni kontakt telefoniczny, raz w tygodniu dzwoniła położna jeżeli nie było kontaktu z mojej strony.