Agata, pytaj jaka szczepionka jest na pneumokoki, 10-walentna nazywa się Synflorix i to jest ta szczepionka refundowana od 2017 roku, szczepionka 13-walentna to Prevenar13. Jeśli chodzi o meningokoki to jest szczepionka przeciwsko tym z grupy B Bexsero się nazywa, i jest jeszcze Nimenrix przeciwsko meningokokom z grupy A,C,W,Y, ale ona jest po roku.
Agata i jak córa zareagowała na szczepionkę? Nas to czeka za jakieś 2 tygodnie.
Ja nie jestem za szczepieniem dzieci. Po jednej ze szczepionek u córki uaktywnila się genetyczna choroba. Szczepionka spowodowała to, że do tego doszła padaczka. Córka powinna dostać szczepionki bezkomorkowe, a dostała komorkowe przez niewiedzę lekarzy. Gdyby lekarze córkę przebadali to córka by nie miała padaczki i przyjmowała by o wiele leków mniej niż teraz. Szczepionki pomagają na jedno a na drugie szkodzą. Lekarze podają też dzieciom szczepionki na choroby które już praktycznie nie występują.
Aneta, skąd masz pewność, że u córki usktywniła się choroba spowodowana szczepieniem? Jeśli to choroba genetyczna to mogła suę ujawniać na każdym etapie życia córki
Mogła tu się z tobą zgodzę. Ale u córki uaktywnila się po szczepionce. Szczepienie miała 13, a 16 się choroba uaktywnila. Gdyby choroba uaktywnila się w innym okresie jej życia to by nie miała padaczki i ta choroba by miała zupełnie inny wygląd niż teraz. A tak to po krztuscu no niestety jest jak jest. Ta szczepionka była dla córki zabujcza nie powinna jej w ogóle dostać.
Aneta a myslisz że molgby byc to przypadek ze akurat wtedy choroba sie uaktywnila?
Zastanawiam się nad szczepionka na rotawirusy. Która z Was się nie zdecydowała i co Wami kierowało?
mama gratki, ja zdecydowałam się synka zaszczepić na rotawirusy. przede wszystkim zrobiłam to z myślą, że być może maluszek pójdzie do żłobka-a tam wiadomo jak jest!!!. sporo czytałam o tym i pytałam mamy-które szczepiły i sporo z nich twierdziło, że dzieci lżej, albo w ogóle nie przechodziły wielu wirusów, biegunek itp. jak zawsze są zwolennicy i przeciwnicy.
Aneta - przepraszam, ale myślę, że nadinterpretujesz. Choroba mogła się uaktywnić w dowolnym momencie i szczepienie nie ma na to wpływu. To nie przez szczepienie uaktywniła sieu Twojej córci padaczka. Moim zdaniem to zwykły zbieg okoliczności. Poza tym, masz rację szczepimy na choroby, których już prawie nie ma. A wiesz dlaczego ich prawie nie ma? Bo szczepimy się przeciwko nim i one się nie rozprzestrzeniają. Jakbyśmy przestali się szczepić to te choroby wrócą.
Gdzieś czytałam artykuł, że niby po jakiejś konkretnej szczepionce może być skutek negatywny w postaci autyzmu (chyba to ak było). Rozmawiałam na ten temat z lekarzem i on powiedział, że wykrycie tej choroby nie jest spowodowane szczepionką. Po prostu według kalendarza szczepi się dziecko w konkretnym tygodniu i według rozwoju człowieka w tym samym tygodniu może byćwykryta ta choroba. I dlatego niektórzy wiążą to ze sobą, ale to żadnego związku nie ma.
Część chorób wygineło bezpowrotnie.
Nie jest zbieg okoliczności, że po szczepionce choroba się uaktywniła. Córka została przebadana i zostało stwierdzone, że jest to po szczeoieniu. Fakt córka by i tak była chora ale by nie miała padaczki. Mogłaby w miarę normalnie funkcjonować i się rozwijać, a nie tak jak jest teraz.
Pcheła niczego nienadimpretuje po prostu piszę to co dowiedziałam się od lekarza. Lekarz powiedział wprost, że jest to od szczepionki. Szkoda, że na córki chorobie poznali się tak późno bo można było wielu rzeczy uniknąć. Wiem z boku się inaczej patrzy na to wszystko bo to w sumie cie osobiście nie dotyczy. Ale ja wiem co mówię i co przeszłam. Jest zupełnie inaczej niż ci się wydaję. Myślisz teraz, że mam uprzedzenie do lekarzy czy pielęgniarek. Wcale tak nie jest. U mnie mama jest pielęgniarką. Ale tu nawet nie chodzi o to. Po prostu nie natrafiłam z córką na dobrego specjalistę od początku tylko po czasie.
Mama ja brałam tylko samą podstawe nic dodatkowego. Są przypadki, że zaszczepimy dziecko, a i tak na to zachoruje bo nie ma odporności i przechodzi o wiele gorzej niż by nie był na to szczepiony. W sumie takich przypadków słyszę co raz częściej. W sumie moi znajomi mają dwójkę dzieci parke. Chłopca szczepili na wszystko, a córkę tylko samą podstawę. Przyszło co do czego chłopczyk był szczepiony na rotawirusa, a i tak na to co jakiś czas choruje. Nie dość że gorączka i co chwilę wymiana pampersa to żadne leki niedziałają, a ich córka na to nie była szczepiona. Jak ma biegunke podadzą jej lek. Dwa razy pampersa zmienią i po biegunce.
Ale szczepienia to sprawa indywidualna i każdy robi jak uważa. Teraz szczepionki zawieraja substancję których nie powinno być. Francja czy usa tych szczepionek nie przyjęło ze względu na skład, a polska niestety je przyjęła. Teraz wszyscy namawiają żeby szczepić, a nikt nie mówi o skutkach ubocznych bo się rzadko zdarzają. Ale jednak występują i powinni nas o tym informować. Więc szczepionki nie są wcale takie dobre jak się o nich mówi. Zresztą co raz więcej ludzi nie chcę szczepić swoich dzieci.
Moja koleżanka nie szczepi swojego dziecka. Jak przychodzi termin to dzwoni i mówi, że dziecko jest chore i że nie przyjdą na szczepienie.
Zdanie na temat szczepionek jest różne. Często zmienia się z uwagi na własne doświadczenia.
Choroba mogła uaktywnić się w każdym innym momencie. Ale stało się jak się stało w Waszym przypadku. Sama piszesz, że to wina szczepionki komórkowej, jednym słowem lepsza byłaby bezkomórkowa. Muszę przyznać, że moja córka też źle zniosła szczepionkę na nfz, potem każde kolejne, skojarzone, bezkomórkowe już bez problemów.
Druga sprawa, nie zgodzę się, że choroby nie istnieją. Nie istnieją dzięki szczepieniom. Odra wraca.
No i nasze doświadczenia. Nie zdążyliśmy ze szczepieniem na pneumokoki, córka przeszła sepsę. Dobrze się skończyło, ale wiadomo, że różnie bywa. Wystarczy poczytać. W Warszawie np. drastycznie wzrosły zachorowania. Nie wyobrażam sobie nie zaszczepić drugiej córki i na pneumokoki i na meningokoki.
Co do nieszczepienia dzieci, mój chrześniak niedawno przeszedł krztuśca. Niemowlę zarażone najpewniej w przychodni od starszaka. I taki jest efekt nieszczepienia właśnie. Leczenie trwało bardzo długo.
Każdy robi jak uważa, więc nie ma co przekonywać się do swoich poglądów, bo każdy ma swoje i już.
Mama, my zaszczepiliśmy córkę, nie żałuję. Ma 2,5 roku nigdy żadnych biegunek, wymiotów itp., nawet jak my oboje z mężem przechodziliśmy grypę żołądkową. Owszem może to przypadek. Ale drugą córę na pewno też zaszczepię, choćby dlatego, że starszak może coś przynieść z przedszkola. A co najważniejsze, nie chcę sytuacji jak z pneumokokami i pluć sobie potem w twarz, że mogłam coś zrobić. Jeśli mimo szczepienia przejdzie rotawirusa, trudno. Mam nadzieję, że przejdzie go lżej.
Pcheła, chodzi pewnie o mmr, też dużo się o niej naczytałam i ogromnie mnie ona stresowała. Jak się okazało nieptorzebnie, bo córka rewelacyjnie ją zniosła.
Mama gratki ja nie szczepiłam na rotawirusy ze względu na to że wydało mi się to nie potrzebne dziecko było karmione piersią więc dostawało ode mnie przeciwciała, do tego urodziło się pod koniec marca więc tak poza sezonem. Nie miało styku z innymi dziećmi nie miało starszego rodzeństwa które by przynosiło zarazki ani nie planowaliśmy oddać do żłobka. synek nie zachorował więc jestem zadowolona z tej decyzji.
Poza tym szczepiłam 6w1, pneumokoki, meningokoki dwa typy, mmr ale dopiero w 20 miesiącu życia a nie 12 jak zaleca kalendarz (jest to szczepionka żywa i jeśli jej podanie zbiega się z nauką chodzenia to jest bardzo dużym obciążeniem dla dziecka bo jego mózg zaczyna w pozycji pionowej inaczej postrzegać świat tak nam to przedstawił lekarz). sczepiłam w drugim roku życia na ospę ale tylko dla tego że za chwile pojawi się maly braciszek i nie chce by synek który już korzysta z placów zabaw i sal zabaw go zaraził. Czeka nas jeszcze jedna dawka ospy i ostatni typ meningokoków.
Napewno polecam pneumokoki 13 walentną szczepionke bo oprócz sepsy to pneumokoki powodują bardzo częste infekcje ucha u dzieci.
Ja szczepiłam na rotawirusy.
Zastanawiam się na meningokokami… Ktoś coś w tym temacie?
Jak pisałam wyżej ja szczepiłam ale u nas było to najgorzej znoszone przez dziecko szczepienie. Myślę że drugie zaszczepię kilka miesięcy później.
emmkao, my szczepimy. Trochę ze strachu po tych pneumokokach. Pediatrzy z CZD jak najbardziej polecają i zalecają. Czytając w ostatnich miesiącach o zachorowaniach na meningokoki nie mam wątpliwości. Bexsero można od razu, a nimenrix jest po roku.
Boję się rotawirusów, nie ukrywam, boję się wszystkich szczepień. Czasu na podjęcie decyzji mam coraz mniej
Ja za min zaszczepie dziecko te czy kolejne napewno zostanie dokładnie przebadane i jakimi szczepionkami może być szczepione.
Ja do szczepień podchodzę z własnego doświadczenia. Ale każdy robi to co uważa za stosowane. My tu możemy pisać tak czy inaczej. Zawsze będą dwie opinie. Ale jest to nasza świadoma decyzja czy szczepimy czy nie szczepumy własnych dzieci. U jednych wyjdzie dobrze u innych źle.
Szczepionki są sprawą indywidualną każdego z nas.
Generalnie szczepionka z bexkomorkowym krztuscem jest lepsza, nawet jak nie ma bezpośrednich wskazań ku temu. Przede wszystkim z tego powodu ja dwoje swoich dzieci szczepiłam szczepionkami 6w1. A w Waszym przypadku, Aneta, to już w ogóle nie wiem, czemu lekarz nie zwrócił na to uwagi. Niestety często musi być tak, z e to rodzic musi się dowiadywać i czytać, a nie tylko ufać lekarzowi.
Mama_gratki, a czemu boisz się akurat szczepienia przeciwko rotawirusom? To jest szczepionka doustna, wiec tak nie obciąża układu nerwowego. Ja osobiście nie słyszałam o jakiś powikłaniach po tej szczepionce. Ja osobiście polecam, starszak mimo żłobka i kilku naszych gryp żołądkowych nigdy nic nie zlapał. Pierwszy raz wymiotował w wieku 5 lat i to jeden raz, a my z mężem cierpienieliśmy okropnie, tak nas rozłożyło. Pewnie, że są dzieci ktore mimo to.chorują, ale ja wierzę, z e ta szczepionka jednak działa i młodszą core tez zaszczepilismy.
Alicja, dokładnie tak, u nas te szczepienia z bezkomórkowym krztuścem poszły super, a ten komórkowy to jakiś dramat był. Drugą córę właśnie od razu 6w1 będziemy szczepić.
Co do rotawirusów to u nas tylko córcia nie za bardzo chciała to pić, ale pielęgniarka poradziła sobie. I tego szczepienia chyba bałam się najmniej. Potem trzeba szczególnie uważać i dbać o higienę.
Mama, ja też szczepień się bałam ogromnie i dalej się boję. Jestem za szczepieniami, ale to nie znaczy, że mnie nie stresują. Nocami nie spałam, by podjąć dobrą decyzję.
Magros, mam kalendarz szczepień, nawy szczepionek, za chwile wydrukuję, będę czytac, analizować i rozważać. Mimo to, jestem przerażona