Podpinam się pod tym, że voucher do smyka to fajny pomysł! Dostaliśmy dwa takie od znajomych gdy przyszli nas pierwszy raz odwiedzić po porodzie. Mają dość długi okres ważności- chyba rok- i można go wykorzystać na to, czego w danej chwili potrzebuje maluszek.
Nam w tym wieku super sprawdzały się książki kontrastowe czy karty, też zawieszki kontrastowe z balibazoo i zaczęły się już gryzaczki np grzybek od mombella. Polubiliśmy się z tą firmą na tyle, że mamy Grzybka, małpkę, słonika i córka ma prawie 11 miesięcy, a nadal są bez szwanku i codziennie w użyciu
Baby gym to fajny prezent o ile już takiego nie mają
prócz tego bym poszła właśnie w jakieś kontrastowe szeleszczące zabawki - balibazoo ma fajne ![]()
Ja podchodzę do świąt bardzo pozytywnie nie nakręcam się nie potrzebnie na prezenty i 12 potraw
W tym roku mam to samo podejście , jakoś bardziej tak na luzie
mniej stresu ![]()
![]()
Mi się wprowadzamy najpewniej na wigilię ![]()
więc będzie conajmniej 1/2 potrawy ![]()
Ja również w tym roku podchodzę na luzie , mamy malego czlowieczka i nie zamierzam się zarzynać na święta z trójką dzieciaków bo musi być…najważniejsze na święta to my wszyscy razem . A mój mąż również ma wspaniały prezent pod choinkę znów otrzymuje mnie na kolejny rok
odnowiłam mu subskrybcję
to chyba najlepszy prezent. Jak myślicie?![]()
Myślę że lepszego na pewno od nikogo nie dostanie ![]()
Myślę, że najważniejszy jest spokój, zarówno nasz własny jak i dziecka. Nie bierzmy na siebie zbyt wielu obowiązków, nie naginajmy codziennej rutyny na siłę, nie próbujmy zadowolić wszystkich dookoła. Trzeba nauczyć sie odpuszczać. Nie musi być idealnie żeby było dobrze i miło ![]()
W pełni się z tobą zgadzam.
U nas zaczęło być bardziej na luzie od kiedy święta są u nas w domu. Od kiedy niestety babcia zmarła a to ona była najbardziej tą osobą nakręcającą. To zaczęło wyglądać tak, że (moi rodzice są po rozwodzie) mój ojciec idzie do jednej garmażerki - zamawia swoje ulubione ciasto plus jakaś jeszcze jedną rzecz na tyle na ile mu ciało pozwoli (miał udar i ma jedną stronę ciała sparaliżowaną), ale on sama chce chodzi. Jako że jest na rencie to jeszcze pójdzie sobie do sklepu zrobię mniejsze zakupy i później je robi bigos i pastę łososiową.
Moja mama jak przystało na zapracowaną panią doktor, wiadomo że ona do kuchni nie wejdzie, więc ona robi porządne zamówienie w garmażerce.
Moja teściowa to ruletka zazwyczaj nie przychodzi na święta.
My ze starszą córką robimy pierniczki.
Ja jeszcze robię dorsza a jak da radę to dorade bo nie lubimy innych ryb poza łososiem.
Mąż jak ma luźniej w pracy to zrobi sałatkę jak nie to kupi. A potem sobie siedzimy przy stole i świetnie się bawimy dużo rozmawiamy. Starsza bardzo lubi nasze takie spotkania czy to z okazji urodzonek czy świąt
Bardzo to jest mądre i prawdziwe co piszesz. I wiesz dokładnie tak powinny wyglądać święta bez presji, bez wyścigu, bez „bo tak trzeba”. Widać, że u Was po prostu każdy dokłada coś od siebie na miarę swoich możliwości i nikt niczego nie udaje. U nas też jestctak zawsze każdy zos przygotuje aby jedna osoba nie miała wszystkiego na głowie ![]()
![]()
Najważniejsze jest to, co napisałaś na końcu że po prostu siedzicie razem, rozmawiacie, śmiejecie się i dobrze się czujecie. Dla dzieci to jest magua świąt. Nie ilość potraw, nie idealny stół, tylko atmosfera, spokój i obecność bliskich. Nic dziwnego, że starsza córka to uwielbia takie wspomnienia zostają na całe życie. 🩷:smiling_face:![]()
To prawda ![]()