Suplementacja dodatkowa w ciąży

Niestety różnie dziewczyny reagują. Jak byłam na patologii to w sali obok praktycznie odbywał się konkurs, która z nich ma gorzej czyli który dzudzius jest bardziej obciążony. Wygarnialy sobie, „przechwalaly” a potem płakały. W takiej sytuacji najlepiej jest się odciąć opolski gac muzyki i poczytać. Nie warto angażować się w takie dyskusje.

Pati, jesli miałaś po drodze to mogłaś zabrać, jeśli nie, to nie widzę podstaw żebyś miała to robić. Przecież też masz zakaz chodzenia. Może ta dziewczyna obwinia cały świat za swoją sytuację. Rozmawiacie czasem?

Pati wg mnie nie zrobiłaś nic Co by mogło na hejt Cię wystawić . Nie ma obowiązku żebyś talerz zanosila komuś szczególnie jak sama masz leżeć.

Mama- no co ty gadasz… jejku tak trudna sprawa, jak problem z donoszeniem ciąży czy problemami dzidziusia i taki “konkurs”. …Ja pamietam, że jak ja bylam w szpitalu to jak którejś coś wykryli to każdy owszem starał sie pocieszyc, pogadać, ale staralismy sie oderwać od tego co nie fajne, bo dzidzius w brzuszku czuje lęk mamy i mu to raczej nie służy. Najpierw szukaliśmy dróg wyjscia i jak emocje brały u kogos góre to nawet podawałyśmy pomysły o co jeszcze mozna zapytać lekarza, szukałyśmy info jakiegos o danym przypadku czy dobrych specjalistów- aby uspokoić wystraszoną mamę, ale nigdy nikt sie nie licytował, bo to zbyt powazne sprawy. Na koniec zawsze było smutno, bo któraś z dziewczyn albo rodziła albo szła do domu i przykro było pozostałym co zostawały w szpitalu. Ja do dzis mam kontakt z dziewczynami z sali, bo sie bardzo polubiłyśmy;)

Aisa- zgadzam sie z Twoja opinią.

Talerze musimy wynosić na korytarz u mnie była siostra to mi zabrała żebym nie musiała chodzić . Ja rozumiem że może być załamana itd ja jestem bardziej przerażona tym co się dzieje że w każdej chwili mogę mieć dziecko przy sobie . Tym bardziej że to jest moje pierwsze a ona ma kolejne ale nie stawia mnie to w lepszym świetle każdy boi się o siebie i swoje dzieci. Postawiłam sprawę jasno że ja tutaj nie jestem od wynoszenia talerzy. Jeżeli chodzi o salowe to są okropne miny mąka jakby za kare były w szpitalu aż się nie chce rozmawiać z takim człowiekiem .
Eresz w 34 miał 2707g a teraz nie wiem bo nie zrobili mi USG wcześniej przytył 600g w tydzień na wykresie jest powyżej normy sama jestem ciekawa ile waży teraz jak się rozpycha to już czuć mocno

Pati dobrze zrobiłaś, że postawiłaś sprawę jasno. Dzisiaj z grzeczności zaniesiesz talerz, a jutro co? Tez jesteś w podobnej sytuacji i założę się, że jakbyś Ty potrzebowała pomocy to “koleżanka” nawet by nie spojrzała w Twoją stronę.
Ludzie dzielą się na tych co lubią wyolbrzymiać swoje problemy, mówic jak im źle i niedobrze i są tacy co cierpią w ciszy bo po co ma cały świat wiedzieć o ich problemach. Widzę, że trafiła Ci sie koleżanka która woli robić z siebie biedactwo niż wziąć się w garść. Tak jak piszesz teraz każdy się martwi o siebie i o swoje maleństwo. I jako przyszła mama z zaleceniem, że masz leżeć to w pierwszej kolejności masz myśleć o sobie i dziecku, a nie robić komuś przysługi z talerzem.
A co do wagi z USG to różnica może być +/- 0,5kg więc nie ma się co martwić, że dzidziuś jest duży, może się okazać, że na następnych badaniach już będzie w normie :slight_smile:

Pati1990, Mama_Gratki to faktycznie towarzystwo na sali nie ciekawe. Skoro lekarz obydwu nakazał leżenie to nie rozumiem jak mogła Cie poprosić o wyniesienie talerza skoro jesteście w tej samej sytuacji.
W takich momentach przyszłe mamy powinny się wspierać a nie licytować, która ma gorzej. Rozumiem, że każda myśli wtedy o sobie i swoim dziecku, ale nie kosztem innych. Skoro leży w szpitalu to znaczy, że ciąża zagrożona i podejrzewam, że salowe czy osoby wydające posiłki są w tej kwestii wyrozumiałe.

To jest niesamowite że ktoś potrafi tak bardzo licytować się na to , że ja mam gorzej , ale niestety Niektórzy cczerpią z tego korzyści, Bo wtedy każdy koło nich będzie skakał oni sobie leżą i odpoczywają jak królowe… przynajmniej sądzą że tak będzie… ty nie jesteś tam w calową i osobą która musi usługiwać więc nie rozumiem dlaczego miałabyś latać w koło niej i jej pomagać… jeśli nie wyniesie talerza to solowea wejdzie i sobie go weźmie…
Przyznam szczerze, że trochę Też jestem zdziwiona opinią o tych salowych bo jak Ja leżałam w tym szpitalu to było na bardzo miłe i kiedy nie wymyśliliśmy talerzy to przychodziło i zabierały nie naruszały, nie robiły dziwnych min. Pamiętam, że nawet pierwszy posiłek sucharki jaki dostałam to pani zapytała czy mam… jak powiedziałam, że nie chce jeść To i tak zostawiła powiedziała żebym chociaż troszkę zjadła…

Zmarańcza, Pati- też jestem bardzo zaskoczona tym, że panie salowe / panie od rozdawania posiłków tak zachowuja sie a nie inaczej- dla mnie to bardzo dziwne, gdyż leżałam juz do tej pory w 3 szpitalach i zawsze panie przychodziły, dawały talerze na stoliczek obok łóżka i też stamtąd je zabierały. Ty nie leżysz tam bo nie masz co z czasem wolnym robić, ale Ty musisz leżeć i taki jest nakaz lekarza, z powodu Twojego stanu zdrowia. Skoro masz tylko wychodzic do toalety, to nie krążyć 3 razy dziennie po korytarzu z talerzami. A zasady bhp szpitala o tym wspominają?
A jak leżałam na patologii ciąży przed porodem i na porodówce po porodzie, to te kochane panie salowe to przynosiły i wynosiły talerze, nawet pogadały, jak miały troszkę wiecej czasu i nigdy nie było problemów, nawet jak jedna miałą taką diete, druga siaką, a trzecia owaką- a one musiły to spamiętać. Naprawdę szczerze polecam szpital w którym byłam bo tam cała obsługa szpitala zasługuje na najlepsze opinie;)
I reasumując, jakby salowe wywiazywałyby sie ze swoich obowiązkow nie byłoby niepotrzebnej niefajnej sytuacji:/
Pati- trzymaj sie dzielnie;) a to dzidzius zapowiada sie całkiem całkiem spory;) trzymamy za Ciebie kciuki;)

Pati jeszcze trochę A później jak już będzie bezpieczny tydzień można rodzic nawet choć wiadomo najlepiej aby maluch był tyle ile potrzebuje w brzuszku. Nie przejmuj się wiem jak to jest z atmosfera jeśli wspollokatorka jest taka A nie inna i dobrze że postawilas granice :slight_smile:

No dzisiaj juz jest trochę lepiej jeżeli chodzi o koleżankę , rozgadala się nawet mi się z nią dobrze rozmawiało ale nie jakoś tak nie wiadomo jak dobrze. Ale jak dzisiaj wstawałam do toalety to zapytała czy nie byłby to problem jakbym jej podała
Ładowarkę dzisiaj trochę inaczej do niej podeszłam jest po założeniu szwa z cewnikiem to się zlitowalam . Moja siostra trochę jej pomogła . Jutro jak mój przyjedzie to go wykorzystam jak się da

To miło, że wkońcu sie odezwała i poprosiła jak należy- od razu czlowiek inaczej patrzy na czlowieka, który zwyczajnie poprosi a nie wymusza.

Pati, pamietam jak byłaś we wczesnej ciąży i pisałaś, ze masz duży brzuch. Jak to teraz się u Ciebie rozlokowało? Mówił Ci lekarz dlaczego Mały waży ponad normę? Masz cukrzycę?

Te licytacje chyba są pp to żeby się lepiej poczuć, choć nadal nie rozumiem przyczyny. Pamietam jak dziewczyny później się wyciekały na siebie mówisz że tak jedna płakała, ze ma najgorzej a jednak wcale tak źle nie jest. Zamiast się cieszyć z poprawy sytuacji to jeszcze miały pretensje.
Wydaje mi ssię, że salowe powinny przynieść posiłek, jednak u nas już od drzwi wolały, że trzeba wyjść- jest to problem, zwłaszcza na patologii. Myślę, że w takiej sytuacji warto delikatnie zapytać o to naszego lekarza prowadzącego

Pati to dobrze że jest lepiej od razu lepiej jak ktoś ładnie zapyta czy mogłabyś itd A nie że wyniesiesz mi bo to brzmi jakby już znał odpowiedź że tak na pewno.
Może zrozumiała swój błąd choć wiadomo czujnym lepiej być.
A jak tam Pati maluch będziesz miała usg jakoś jak waga malucha wychodzi?

Jak człowiek poprosi w odpowiednim to nie to od razu ma się ochotę pomóc takiej osobie, a nie jakieś rozkazy…
Miło, że w końcu się odezwała to nie siedzicie i nie patrzycie w sufit, tylko możecie chociaż troszkę ze sobą porozmawiać.
Wykorzystaj swojego chłopa do granic możliwości niech wie, że Teraz czeka go mnóstwo pomagania :slight_smile:

Mama Gratki- niestety narzekanie to taka nasza narodowa cecha, a wyjątki od normy spotykają sie ze sporym niezrozumieniem- najczęstsze tematy na narzekanie to zdrowie, praca i czasem dom(choc tutaj dominuje tendencja chowania brudów pod dywan i chwalenia jak to pięknie wszystko) Mam taką znajomą (zaznaczę, że nie koleżankę) z dawnej pracy i jak ją widuje nieraz na ulicy i pytam co u nich słychać(tak bardziej grzecznosciowo, bo kultura nakazuje) to dowiaduje się, co ją boli, na co chora i jak jej źle. Rzadko rozpoczyna od tego, że jest cokolwiek ok.
Także ludzie, bywa, że lubią wzbudzac litość w oczekiwaniu na zrozumienie i pewne wsparcie emocjonalne- ale czasem aż wysysają energie z ludzi, którzy myślą pozytywnie i chcą pomóc. Dlatego po spotkaniu z takim malkontentem człowiek czuje sie wypompowany jak po maratonie. A taki wampir energetyczny jest naładowany emocjonalnie i on ma sił ponad miarę, bo zrzucił swój ciężar na innego człowieka. Owija sie jak bluszcz wokół osoby, która chce pomóc i zaciska swoje negatywne emocje coraz bardziej i bardziej, a ofiara ma problem, żeby sie oswobodzic z tego uścisku- im bardziej człowiek chce pomóc, tym bardziej uścisk bluszcza się zaciska. Tacy ludzie- bluszcze i wampiry energetyczne to paskudne wykorzystywanie emocji i empatii innych ludzi.

A licytacja, to po to, aby ewentualnie każdy wiedział, że ma źle, trzeba pomóc(ludzie z natury sa niestety egoistami- taka cecha gatunkowa, która jest zmieniana pod wpływem socjalizacji) i skakać koło takowego człowieka, a swoje problemy należy zredukować, bo przecież tamten ma gorzej. Są ludzie, którzy lubia takie biadolenie, bo czują emocjonalne wsparcie w ten sposób, jak ktos im biadoli, że takie straszne obciążenie, itd. Owszem zrozumienie jest potrzebne, ale nie biadolenie- bo to napędza lawine negatywnych uczuć. Zamiast tak naprawdę pomóc. I koło się zamyka i napędza, aż w pewnym momencie emocje buzują tak, że pojawia sie płacz, bo tego nie da sie wytrzymać, a jak stan jest inny niż opisywany to wtedy ludzie mają dysonans poznawczy i tracą zaufanie do tego narzekacza i czuja sie oczukani, dlatego później sie obgadują nawzajem, że wcale nie jest tak źle jak było mówione.
Nie lubie czegos takiego. Bo ja z natury lubie pomagac ludziom- tak zostałam wychowana. A jak ktos stara sie wykorzystywać moją empatię to mnie aż trafia, jak mozna być takim wyrachowanym.

Z tymi talerzami. Nie jestem pewna, czy jest to problem, który rozwiąże lekarz, bo to raczej kwestia organizacyjna. Warto o to zapytać ordynatora, w jaki sposób jest to rozwiazane w szpitalu i jak ma sie leżeć, skoro trzeba chodzic w te i w drugą kilka razy dziennie. Tak, patologia ciąży to pewna specyfika przypadków i jak wspominałam - tam sie nie leży z błahostkami tylko walczy sie o życie dziecka

Hmmm z posiłkami i odnoszeniem talerzy był także problem w szpitalu gdzie ja rodziłam. Ale Panie roznoszące posiłki były bardzo uprzejme, zdają sobie przecież sprawę że nie leżymy w szpitalu dla własnego widzi mi się tylko z powodów zdrowotnych i zagrożenia ciąży. Pamiętam, że wystarczyło Panią „Krysię”, „Jolę” poprosić i zabrała talerze. A przy okazji zostawić czekoladę do kawy. Ja mogłam spokojnie odpoczywać, a Panie przynosiły i zabierały talerze i jeszcze dopytywały o samopoczucie.

Nie widzę potrzeby pójścia z taka sprawą aż do ordynatora oddziału gdzyż on nie jest przecież nawet ich przełożonym.

Jak narazie to niczego się nie dowiem w tym tygodniu w poniedziałek jak skończą mi podawać antybiotyk to mają mnie wziąć na badanie ale nie wiem jeszcze jakie. Mam nadzieję że zrobią mi USG .
Mama.gratki jeżeli chodzi o mój brzuch to jest taki jaki byl poprostu szybko się pokazał , wody mam w normie itd . Ale fakt mam cukrzycę ale pilnuje się dieta i mam dobre pomiary, wiem ze dzieci cukrzycowe są większe , ale pamiętam sytuację jak poszłam do lekarza i mały przytyl w tydzień 100g a w kolejny 600g nie wiem jak to się ma ale może wtedy coś się źle wyliczyło no bo jak ja tydzień to sporo przybrał. Aż ciekawa jestem ile waży czasami jak kopnie to czuć . Wczoraj mnie bolał brzuch bo kopał strasznie i czułam wnętrzności jak mnie bolą a dzisiaj od razu inaczej lepiej się czuję wstałam wykąpałam się głowę umyłam i czuje się jak człowiek . Co do koleżanki to wczoraj nawet do północy porozmawialiśmy nie jest taka aż drętwa jak mi się wydawało no ale z poprzedniczka mam kontakt do tej pory i nawet mamy zamiar się spotkać za jakiś czas

Może się Twój synek napił i nie zdążył wysiusiac stąd taki duży przyrost wagi. Podejrzewam, że zrobią Ci USG, aby zobaczyć jak tam mały się miewa.

Pati pewnie USG i przepływy czyli tzw USG dopplerowskie. Może to był inny sprzęt i dlatego taka różnica. Pamiętaj, że waga jest tylko szacunkowa i może się różnic +/- 400 g nawet. Jakjestes na diecie cukrzycowej i masz ochotę na przekąski (w szpitalu ciagle miałam na coś ochotę) to możesz przegryzać świeże morele i surową marchewkę bo mają niski indeks glikemiczny. Jednak unikaj gotowanej marchwi bo ona znowu ma wysoki IG.

Mamameg, masz super pomysł z czekoladą dla salowych czy pan rozwożących jedzenie. Zwykle są to te same panie wiec można to szybko ogarnąć. Im będzie milej, poczują się docenione i chętnie pomogą.

Pati- super, że coraz lepiej z tą koleżanką z sali;) a w szpitalu nawiazuje sie fajne znajomości nieraz;) ja do dziś pisze z dwoma koleżankami z sali;) z jedną chodzimy nawet na wspólne spacery, bo mieszkamy okazało się blisko;)
I ciesz sie że kopie;) bo znaczy, że jest energiczny i daje o sobie znać;) a juz niedługo będzie na świecie, a pewnie pojawi sie czas, że będzie Ci brakowac tych kopniaczków;)

Mama, mamameg- ja z kolei nie jestem za dawaniem prezentów, bo to uczy niestety, że jak nie posmarujesz to nie masz opieki i tego niestety w szpitalach są nauczeni ludzie. I czasem prezenty są nawet dawane jak pacjentka przychodzi na oddział i wtedy są pacjenci lepszej i gorszej kategorii- a z tym się nie zgadzam, bo o ile powiedzmy że mnie byłoby stać na to, o tyle są mamy, które mogą być gorzej traktowane bo ich nie stać, żeby każdemu dać taki prezent.
Ja jak wychodzę ze szpitala zawsze dziekuję za opiekę wszystkim paniom, wypełniam ankietę i jak ktoś zapadł mi w pamięci, bo był czasem po prostu miły to nawet jak mam możliwość, a staram się mieć, to pochwalę do przełożonego- bo wtedy może dostanie podwyżkę, jak pacjenci docenią pracownika i jego zaangazowanie;) a jak damy prezent jednej pani, to może ją to narazic na złośliwość tych, ktore nie dostały i zacznie sie zawiść, albo podwalanie do szefa o łapówki, itd. Więc czasem wiecej problemu jeszcze niż to warte.
Także szanuje, że macie inne podejście, jednak ja uważam, że skoro to ich praca to dostają za to pieniądze.

Mamameg- a kto jest odpowiedzialny za organizacje pracy salowych i pań od posilków? Nie ordynator? Jakis zastepca? Czy jak? Bo w takim razie nie mam pojęcia;)